Wspomnień czar: Jedno jedyne ligowe zwycięstwo

W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji większości meczów w nieco nietypowy sposób wracamy w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.


W dzisiejszym odcinku przedmeczowego cyklu „Wspomnień czar” wracamy pamięcią do jedynego ligowego meczu Lecha Poznań wygranego w Płocku. Wisła nigdy nie była wygodnym rywalem do Kolejorza i choć jest tylko polskim średniakiem, to często umiała nam napsuć krwi. Wyjazdowy bilans Lecha z „Nafciarzami” to w końcu 2-5-7, 15:20, a ten w Ekstraklasie 1-3-6, 12:18. Na obiekcie im. Kazimierza Górskiego poznaniacy zwyciężyli tylko na początku lat 80-tych w Pucharze Polski oraz w lidze podczas swojej przedostatniej wizyty na Mazowszu.

W ubiegłym sezonie Kolejorz grał na stadionie „Nafciarzy” w wielką sobotę, 15 kwietnia 2017 roku. To spotkanie było meczem 29. kolejki. Parę dni wcześniej Lech Poznań zakończył świetną serię bez porażki przegrywając u siebie z Legią Warszawa 1:2 mimo prowadzenia 1:0. Po tym pojedynku można było obawiać się, jak zareagują podopieczni Nenada Bjelicy, którzy przed meczem z Wisłą zajmowali 4. lokatę tracąc 6 oczek do liderującej Jagiellonii Białystok. Z kolei ekipa z Płocka mocno walczyła wtedy o załapanie się do górnej ósemki co ostatecznie się nie udało, a wpływ na to miał właśnie mecz z Lechem Poznań.

Na zeszłoroczne spotkanie Wisła – Lech w Płocku sprzedano niemal wszystkie bilety. W strugach deszczu Kolejorz wyszedł na prowadzenie po tym jak nogę w polu karnym po dośrodkowaniu z rożnego Radka Majewskiego przyłożył Marcin Robak. Minęło 10 minut i w 35 było już 2:0 dla „niebiesko-białych”, gdy celną główką popisał się Robak, który dobrze wykończył wrzutkę Dawida Kownackiego. W tamtym spotkaniu lechici byli dobrze ułożeni taktycznie pozwalając gospodarzom co jedynie na niezbyt groźne akcje skrzydłami
.
Po zmianie stron Wielkopolanie szybko zakończyli emocje strzelając gola na 3:0. Autorem ostatniej bramki był Radosław Majewski, który w 52 minucie popisał się efektownym uderzeniem z daleka. Wówczas piłka „Maji” nieco zeszła z nogi, ale nie na tyle, by nie leciała w światło bramki. Z nieco przypadkowego strzału z dystansu wyszedł piękny gol, który dobił wówczas Wisłę Płock. W przedostatnim meczu na Mazowszu drużyna Lecha Poznań dość łatwo przejechała się po rywalu, choć trzeba przyznać, że w momentami intensywnym deszczu i przed niemal kompletem widzów grała naprawdę dobrze. Pierwsze w historii wyjazdowe, ligowe zwycięstwo nad „Nafciarzami” stało się więc faktem.


29. kolejka LOTTO Ekstraklasy 2016/2017 – sobota, 15 kwietnia 2017, godz. 20:30
Wisła Płock – KKS Lech Poznań 0:3 (0:2)

Bramki: 25 i 35.Robak 52.Majewski

Asysty: 1:0 – Bednarek, 2:0 – Kownacki, 3:0 – bez asysty

Żółte kartki: Furman

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Widzów: 9750

Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Byrtek, Stępiński – Furman, Wlazło – Merebashvili, Krivets (37.Iliev), Kun (55.Reca) – Piątkowski (61.Kante).

Rezerwowi: Kryczka, Sielewski, Sylwestrzak, Rogalski, Iliev, Reca, Kante.

KKS Lech: Putnocky – Kędziora, Bednarek (46.L.Nielsen), Wilusz, Kostevych – Trałka, Gajos – Makuszewski, Majewski (84.Radut), Kownacki (71.Jevtić) – Robak.

Rezerwowi: Burić, L.Nielsen, Wasielewski, Radut, Tetteh, Jevtić, Nielsen.

Kapitanowie: Kiełpin – Trałka

Trenerzy: Kaczmarek – Bjelica

Stan murawy: Dobry (równa i śliska płyta boiska)

Pogoda: +7°C, intensywny przelotny deszcz

Statystyki meczu Wisła P. – Lech 0:3

Bramki: 0 – 3
Strzały: 10 – 14
Strzały celne: 2 – 5
Strzały niecelne/zablokowane: 8 – 9
Faule: 17 – 16
Żółte kartki: 1 – 0
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 3 – 5
Dośrodkowania: 13 – 22
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 47% – 53%
Celne podania: 77% – 81%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 10

  1. MARCINzKalisza napisał(a):

    Dziś musi być drugie zwycięstwo bo tylko wygrana pozwoli ciągle mieć nadzieję.

  2. J5 napisał(a):

    Szkoda że nie ma już w Kolejorzu Kownackiego i Bednarka. Fajnie wyglądałyby duety stoperów:
    Bednarek- Dilaver; Bednarek- Vujadinović. Kownaś też miał potencjał i mógłby świetnie obsługiwać Gytkjaera. Tych dwóch gości rozklepałoby niejedną obronę…

  3. środa wlkp napisał(a):

    I co, ze nie ma bednarka czy kownackiego, dostaliśmy za nich tyle siana, że powinniśmy mieć klasowych piłkarzy na tych pozycjach…

    • Krigor napisał(a):

      Co nam z tego siana, jeśli jedynie góra 20% tych pieniędzy jest reinwestowane w pierwszą drużynę. Reszta się rozpływa. A transfery, które są robione, suma summarum, nie podnoszą jakości pierwszego składu. Z całej gromady ściągniętych piłkarzy, tylko o Dilaverze i Gytkjaerze można z całą pewnością powiedzieć, że to piłkarze, którzy podnieśli wartość sportową Lecha. Vujadinović jest niezły, ale raczej nie jest to poziom wyżej niż Bednarek czy Wilusz (z poprzedniego sezonu). A zaciąg zimowy to już w ogóle jakaś kpina. Jeśli przegramy tego mistrza, to na pewno w sporej mierze przez bierność zarządu zimą i pozorowane ruchy transferów. A spieniężenie Tetteha i brak sensownego zastępstwa to po prostu szczyt chciwości.

    • 07 napisał(a):

      Poczekaj do lata – będzie Cywka. ;)

  4. roro napisał(a):

    Gytkjaer strzela więcej niż Kownacki, a Dilaver jest przynajmniej porównywalny z Bednarkiem. Jak tam szkoda – zaraz odejdą Gumny i Jóźwiak. A to, że wszystkie pieniądze nie idą na zakupy, to trudno – coś za coś. Tak stabilnego organizacyjnie Lecha nie było nigdy poza najlepszymi latami 1982-93. Z tytułami jest teraz słabiej (2xMP, 1xPP, a wtedy 5xMP i 3xPP), ale majster ciągle blisko i oby był bliżej dzisiaj po 22.

    • Krigor napisał(a):

      Roro, nikt nie twierdzi, że 100% zarobionych z transferów pieniędzy ma iść z powrotem w obieg (Jednak czy nie to nam obiecywał Pan J. Rutkowski gdy kupował Lecha?), wystarczy, że te proporcje będą zdrowsze. Pół na pół by mnie zadowoliło. W sezonie 17/18 Lech zarobił 13 mln euro (2 okienka), a ile wydał? Zarząd twierdzi, że 3 mln, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć biorąc pod uwagę, że jedynym gotówkowym transferem był Barkroth, który ponoć kosztował 600 tysięcy euro. Pewnie w tej kwocie podanej przez Zarząd uwzględnione są wszelkie koszta, za podpisy, pensje, bonusy, koszta wypożyczenia. Następnym razem trzeba iść w jakość, nie ilość. Chociaż plan zatrudnienia trzydziestoletniego przegrywa (Cywki) pokazuje, że zarząd jest bardzo dumny że swojej dotychczasowej polityki transferowej. Dla tego raczej nie ma Co liczyć na jakąś drastyczną zmianę.

  5. Michu73 napisał(a):

    Porównując składy można ocenić skalę zmian w zespole, a tak niewiele czasu minęło. Rozumiem specyfikę dzisiejszych czasów i nasze miejsce w szyku wynikające z uwarunkowań ekonomicznych, ale w taki sposób nie uda się zbudować zespołu, który byłby w stanie powalczyć skutecznie w rozgrywkach europejskich.

  6. MaPA napisał(a):

    Warto zauważyć że wtedy grało w podstawowym składzie 9 polskich zawodników.W ostatnich meczach polskich piłkarzy mamy góra 4-5.Nie twierdzę ze liczba Polaków automatycznie daje zwycięstwo ale jestem zwolennikiem większej „zawartości cukru w cukrze” :).

  7. Kibic Lecha napisał(a):

    Wszystko to co piszecie to zwykłe bzdety jedno jest pewne tylko zwycięstwo Każdy inny wynik to brak mistrzostwa w tym bardzo przeciętym sezonie a to oznacza ze kibice LECHA NAWET CI NAJGŁUPSI ZORENTUJĄ SIĘ KLUB LECH pOZNAŃ ICH OSZUKUJE

Dodaj komentarz