Jeszcze raz: Wisła – Lech

„Jeszcze raz” to nowy cykl na KKSLECH.com powstały pod koniec listopada 2017. Artykuły „Jeszcze raz” są dopełnieniem pomeczowych materiałów w tym analizy pomeczowej, plusów i minusów danego spotkania oraz Waszych ocen. W tym cyklu na spokojnie 2 dni po każdym meczu ligowym oceniamy spotkanie w wykonaniu Kolejorza wybierając dodatkowo najlepszą oraz najgorszą akcję Lecha Poznań w rywalizacji z konkretnym przeciwnikiem.


Najlepsza akcja meczu:

48 minuta – Akcja bramkowa była z tych z cyklu „palce lizać”. Dobrze zaczął ją Gumny, który płasko podał w kierunku bramki Wisły. Później walkę o piłkę przegrał Gajos, którą na szczęście szczęśliwie przejął Jevtić. Szwajcar dość szybko wykonał coś co robi niestety rzadko. Kapitalnie dograł prostopadłą piłkę w pole karne, gdzie wchodził Majewski. Jego strzał obronił Cuesta, lecz wobec dobitki Gytkjaera był już bezradny. Duńczyk znalazł się tam, gdzie powinien być rasowy napastnik. Do końca poszedł za akcją w której tylko dostawił nogę strzelając 4 gola na Reymonta tej wiosny, 21 w sezonie i 19 ligowego. Wypada jedynie żałować, że Darko Jevtić coraz rzadziej wykonuje takie prostopadłe podania, jak w 48 minucie.

null
null
null
null
null

Najgorsza akcja meczu:

90+7 min. – Frajerski sezon, frajerski mecz i frajerski gol zabierający nam zwycięstwo. Wszystko zaczęło się od Makuszewskiego, który niepotrzebną symulką wprowadził na boisku chaos, nerwowość, spowodował utratę koncentracji w końcówce i doprowadził jeszcze do furii Dilavera ukaranego kartką za wbiegnięcie na murawę. Lech stracił bramkę na 1:1 w możliwie najgorszy i frajerski sposób. Wisła wykonała długie zagranie z własnej połowy, główkę już na naszej połowie przegrał Makuszewski, źle ustawił się Janicki, nie przeciął podania, Gumny był spóźniony goniąc Brożka, a na samym końcu Putnocky nie dał rady obronić mocnego strzału napastnika Wisły z ostrego kąta. Czyste frajerstwo, które tak naprawdę rozpoczęło się od pajacowania Makuszewskiego.

null
null
null
null
null
null
null

Najszybszy zawodnik Lecha Poznań podczas meczu:

33,54 km/h – Trałka

Przebiegnięte kilometry przez piłkarzy Lecha Poznań podczas meczu:

10,29 km – Gajos
10,06 km – Gytkjaer
10,01 km – Majewski
9,89 km – Tomasik
9,84 km – Trałka
9,56 km – Jevtić
9,16 km – Gumny
9,06 km – Jóźwiak
9,03 km – Janicki
8,49 km – Vujadinović
4,29 km – Putnocky
0,83 km – Makuszewski

> źródło danych


Najlepszy piłkarz według KKSLECH.com:

3 – Ponownie Kamil Jóźwiak. W ciągu meczu wykonał najwięcej sprintów. Ponownie bardzo dużo biegał i sporo szarpał na lewej pomocy. Dość łatwo wygrywał pojedynki 1 na 1 wykonując m.in. bardzo dobre dośrodkowanie na początku meczu, kiedy głową z bliska celnie uderzył Christian Gytkjaer. Jego dynamika znów mocno rzucała się w oczy. Na boisku brakowało drugiego takiego piłkarza co Jóźwiak, by Lech grał szybciej i biegał więcej.

Najsłabszy piłkarz według KKSLECH.com:

2 – To nie był wybitny mecz w wykonaniu Roberta Gumnego. Niewiele dał niestety w ofensywie i zaspał przy golu na 1:1. W tamtej sytuacji winę ponoszą też Gajos z Janickim, jednak „Guma” będąc na samym końcu tej akcji pozwolił uciec Brożkowi, który oddał strzał. Młody obrońca po prostu zaspał i interweniował za późno. W ostatnich meczach jest tak jakby w gorszej dyspozycji.

Ocena pracy trenera:

4 – Co miał zrobić w 2 dni Rafał Ulatowski? Nic. Zestawił dobry skład, taki sam jaki przewidywaliśmy z wyjątkiem Dilavera, a sam Lech grał bardziej odważnie niż z Jagiellonią, z większą determinacją i wolą walki. Ulatowski nie mógł zapobiec utracie gola w końcówce.

Ocena pracy sędziego:

4 – Mecz z Wisłą poprowadził Krzysztof Jakubik z Siedlec. Trudno mieć do niego pretensje o kartki. Robił wszystko według przepisów. Gdyby nie idiotyczna symulka Makuszewskiego nie byłoby sprzeczki na murawie w doliczonym czasie gry, na boisko nie wbiegliby Dilaver z Buriciem, nie dostaliby kartki, a Lech być może nie straciłby koncentracji w samej końcówce.

Poziom meczu:

3 – Lech grał lepiej niż z Jagiellonią. Z większą determinacją, wolą walki, bardziej ofensywnie tylko niestety po 70 minucie opadł z sił. Nie było już pressingu, środkowi pomocnicy zaczęli oddychać rękawami, nie mogli grać ostrzej, bo wisiała nad nimi pauza w meczu z Legią, więc momentami musieli odpuszczać. Lech mierzył się w niedzielę z drużyną, która wygrała 3 poprzednie spotkania bez straty gola, Kolejorz rywalizował na trudnym dla siebie terenie i gdyby nie frajersko stracona bramka w 97 minucie niedzielny bój można by zaliczyć do w pełni udanych. Gdyyb.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 6

  1. Michu73 napisał(a):

    Trałka, najszybszym zawodnikiem w naszym zespole:) Ale jaja:)

  2. Bryx napisał(a):

    Trałka biega już poniżej 10 km na mecz, to pokazuje, że jest już totalnie zmęczony, ale czy może być inaczej? 34 latek w każdym meczu ma harować jak wół w środku pola, nic dziwnego, że brakuje mu pary w 36 meczu. Na moje to DP jest potrzebny chyba najbardziej w Lechu na ten moment (tak, wiem, że jest Dilaver :D). Co do Kamila no to dobry meczyk, aczkolwiek gasł w pewnych momentach. Gumny faktycznie w ostatnich meczach trochę gorzej, ale tu może być to samo co z Trałką, i to nie jest żart. Pierwszy sezon, w którym gra wszystko, organizm też jeszcze nie musi byc do końca przyzwyczajony. Kolejny PO również potrzebny, chyba, że Cywka został po to ściągnięty, w co raczej nie wierzę. Podoba mi się ocena pracy sędziego, rzetelna, sam pisałem o tym, że Dilaverowi i Jasiowi nikt nie kazał sprintować z kwadratu dla rezerwowych. W tamtej sytuacji pochwaliłbym jeszcze Koljicia, bo to chyba on jako pierwszy rzucił się na piłkarzy Wisły próbujących siłą podnosić Makuszewskiego. Maciej bura straszna, zachował się fatalnie, symulowanie to jest najgorsze co można zrobić w takich sytuacjach, kiedyś symulował pady w polu karnym, dzisiaj przed. Niech się ogarnie, bo takimi meczami miejsca w kadrze na MŚ nie wywalczy.

    • Goluś napisał(a):

      No nie, chyba śnię, po raz kolejny w temacie sedziow.
      Ten brak kartek dla Wisly za brutalne wejscia, czy chocby zapasy na Gytkjerze – to ma byc dobre sedziowanie Jakubika?

  3. obiektywny napisał(a):

    Symulka Maćka (uderzył głową o murawę przy upadku ale czy to aż tak go bolało? bo obrońca Wisły nic mu nie zrobił) podsumowuję ten cały nasz sezon. Symulowaliśmy grę udawaliśmy że mamy piłkarzy ponad inne zespoły, a tak naprawdę wydaje mi się, że to był maks co z nich można wycisnąć. Mecz z Wisłą jak każdy w tym sezonie. Trochę dobrej gry, więcej przestojów i wyczekiwania i na końcu jakiś klops. Taki cały sezon. Czy ktoś zasłużył na wyróżnienie w tym sezonie? Końcówka sezonu to tylko Jóźwiak. Majewski w lepszej formie w kwietniu i maju ale cały sezon przeciętny. Dilaver za to sezon równy na dobrym poziomie ale gorzej w dodatkowej rundzie. Jevtic słaby sezon z dobrymi momentami ale jedna akcja na 3 mecze to słabo. Reszta przeciętnie szczególnie piłkarze co mieli kreować grę nie było pomysłu na akcję bramkowe. Obrona prawie cały sezon bez zarzutu ale schody zaczęły się pod koniec sezonu.

  4. J5 napisał(a):

    Wychodzi na to, że zimą zarząd zrobił sabotaż, z naszego oczywiście punktu widzenia. Jeśli włodarze zapowiadali walkę o MP, to nie powinni osłabić zespołu. Głupie 800 tys € za Tetteha nie wyrówna strat spowodowanych brakiem tytułu, i możliwości walki o LM. Wypożyczenie Wasielewskiego pozbawiło zmiennika dla Gumnego, nie wykorzystano szansy na zakup zmiennika na pozycję 8, i 10 gdzie Majewski borykał się z brakiem formy i tak na prawdę nie bylo wiadomo czy ją odnajdzie. Jevtić podatny na urazy i z problemami osobistymi. Do tego dołożył jeszcze Bjelica na siłe stawiając na Kostewycza, szykowanego chyba na sprzedarz. Wystarczyło tak niewiele, aby osiągnąć sukces, i nie wiadomo, czy zawalony sezon został przez minimalizm i chytrość, czy celowo. W każdym bądź razie jak by nie spojrzeć, sabotaż

  5. obiektywny napisał(a):

    Mam coraz większe przeczucie, że nasza kadra nie jest tak silna jak się wydaje czy wygląda tabela. Nawet to trzecie miejsce to tylko dzięki zwycięstwom na swoim stadionie. Chyba wyciśnięto z nich w niektórych meczach maksa, a w innych grali na swoim poziomie. Można przytoczyć stare powiedzenie „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna” i nasz zespół jak zaczął dobrze to przeważnie wygrywał ale jak stracił bramkę to nie było widać pomysłu ani chęci. Wciąż tylko wymiana piłki i wyczekiwanie, a może się uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.