Klubowe rekordy w pucharach

26 sezon Lecha Poznań w europejskich pucharach, który rozpocznie się za kilkanaście dni będzie dla obecnych piłkarzy Kolejorza szansą do pobicia międzynarodowych rekordów klubu lub próbą chociaż ich wyrównania. Wiele liczb jest jednak mocno wyśrubowanych, dlatego obecnej drużynie czy poszczególnym zawodnikom trudno będzie nawiązać do tych z przeszłości.


Najwięcej występów w europejskich pucharach ma Kolumbijczyk, Manuel Arboleda, który barwach Kolejorza zaprezentował się na arenie międzynarodowej aż 36 razy. 30 spotkań ma Semir Stilić, 29 gier Łukasz Trałka, 25 pojedynków Jasmin Burić, a ponad 20 występów mają m.in. Grzegorz Wojtkowiak, Sławomir Peszko, Bartosz Bosacki, Dimitrije Injać i Ivan Djurdjević. Wynik „Mańka” jest niemożliwy do pobicia przez Łukasza Trałkę jeśli „niebiesko-biali” w nadchodzącym sezonie nie dotrą do fazy play-off Ligi Europy.

W Lechu Poznań nierozstrzygnięta jest klasyfikacja najlepszych strzelców w europejskich pucharach. Po 6 bramek na swoim koncie mają bowiem Sławomir Peszko, Robert Lewandowski, Hernan Rengifo i wspomniany już wcześniej Manuel Arboleda. Jeśli któryś z obecnych piłkarzy Kolejorza zechce dogonić tę piątkę będzie musiał w sezonie 2018/2019 mocno się sprężyć i popisać wysoką skutecznością. Realnie patrząc jest na to szansa tylko w eliminacjach.

W kwalifikacjach Kolejorz będzie miał szansę pobić również inne rekordy. Występując w europejskich pucharach od sezonu 1978/1979 z mniejszymi lub nieco dłuższymi przerwami najwyższe zwycięstwo odniósł w starciu z Grasshoppersem Zurych, które miało miejsce w sierpniu 2008 roku. Wtedy lechici pokonali na Bułgarskiej Szwajcarów wynikiem 6:0. Z kolei na wyjeździe najwyżej wygrali rok później w Norwegii, gdzie rozgromili ówczesnego wicemistrza tego kraju, Fredrikstad aż 6:1.

Za to w ubiegłym sezonie 2017/2018 poznański Lech pobił swój rekord w rozmiarze wygranej w dwumeczu. Po pokonaniu u siebie Pelisteru Bitola aż 4:0 w rewanżu Kolejorz triumfował 3:0 zwyciężając w dwumeczu z Macedończykami łącznie 7:0. Ekipa Gandzasaru Kapan z którą „niebiesko-biali” zmierzą się w I rundzie eliminacyjnej Ligi Europy 2018/2019 jest w stanie zebrać większy łomot od Kolejorza, gdy tylko Lech Poznań zaprezentuje się równie udanie w I fazie kwalifikacyjnej co 12 miesięcy temu.

W przyszłych rozgrywkach do pobicia jest też liczba gier Lecha Poznań w europejskich pucharach w jednym sezonie. Na razie Kolejorz najwięcej spotkań na arenie międzynarodowej zaliczył w rozgrywkach 2010/2011, a konkretnie 4 w kwalifikacjach Ligi Mistrzów oraz 10 w Lidze Europy. Z kolei w sezonie 2015/2016 dostając się do fazy grupowej Ligi Europy rozegrał 12 meczów w europejskich pucharach. Jeśli w rozgrywkach 2018/2019 „niebiesko-biali” ponownie dostaliby się do grupy wówczas wyrównają wynik z sezonu 2010/2011 notując 14 meczów na arenie międzynarodowej.

Ivan Djurdjević wywalczając ewentualny awans do fazy grupowej europejskich pucharów, który zostałby uznany za wielką sensację i miłą niespodziankę dołączyłby do wąskiego grona trenerów, którzy mieli okazję poprowadzić Kolejorza w ponad 10 meczach na arenie międzynarodowej. W tym gronie są m.in. ostatni szkoleniowcy, czyli Maciej Skorża, Jacek Zieliński oraz Franciszek Smuda. Warto dodać, że ekipa Kolejorza w ciągu ostatnich 8 lat tylko raz przegrała w eliminacjach do europejskich pucharów na własnym obiekcie. Było to w 2015 roku, kiedy Lech uległ w Poznaniu ekipie FC Basel 1:3. Wcześniej poległ na Bułgarskiej w kwalifikacjach ze Spartą Praga w 2010 roku.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 5

  1. Mohito napisał(a):

    To jestem lepszy od Arboledy! :)
    On 36 meczy na boisku a ja 39 na trybunach.

    • Grimmy napisał(a):

      Szkoda, że decyzją wojewody nie będziesz mógł śrubować rekordu :/
      Trzeba jednak wierzyć w Kolejorza ;)

    • Mohito napisał(a):

      Nadrobię jak w grupie LE będziemy grali :D :D

  2. inowroclawianin napisał(a):

    Niestety w obecnym sezonie nie ma szans ani na pobicie tych rekordów ani zbliżenie się do nich. Na tą chwilę sukcesem będzie awans do III rundy. No chyba że zakontraktuja z 4 wartościowych zawodników. Tylko że oni jeszcze muszą być gotowi na tu i teraz i rozumieć się z resztą zawodników.

  3. Anonim napisał(a):

    Boli serduch gdy się patrzy na skład amatorów Rudi.Przenoszę się do ogródka.

Dodaj komentarz