Droga Gandzasaru do dwumeczu z Lechem

Gandzasar Kapan tego lata wystąpi w europejskich pucharach po raz 2 z rzędu. Dla klubu założonego 14 lat temu sezon 2017/2018 był najlepszym w jego krótkiej historii. „Biało-niebiescy” zajęli w lidze 3. lokatę dokładając do tego dorobku Puchar Armenii, który jest największym sukcesem klubu z miasta Kapan mającego swoją siedzibę w stolicy kraju – Erywaniu.


Liga w Armenii należy do zdecydowanie najdziwniejszych w całej Europie. Tamtejsza ekstraklasa w ubiegłym sezonie składała się tylko z 6 klubów w tym 4 pochodzących z Erywania. Gandzasar również na co dzień gra w tym mieście o czym już wcześniej wspomnieliśmy, ale mimo wszystko reprezentuje miasto Kapan leżące niedaleko granicy z Azerbejdżanem i Iranem.

Ubiegły sezon 2017/2018 w lidze ormiańskiej trwał od początku sierpnia 2017 do 20 maja 2018 z zimową przerwą od 1 grudnia do 1 marca. Ze względu na raptem 6 drużyn w ekstraklasie wszystkie kluby grały ze sobą po kilka razy rywalizując głównie w Erywaniu. Mistrzem po raz 3 z rzędu mimo aż 8 porażek, 8 remisów i 14 zwycięstw został Alashkert wyprzedzając kolejno Banants Erywań, Gandzasar Kapan, Shirak Gyumri, Pyunik Erywań oraz Ararat Erywań, który spadł. Tyle samo punktów co mistrz Armenii miał 4 w lidze Shirak, jednak został on ukarany odjęciem 12 oczek.

Nasz pucharowy przeciwnik w 30 kolejkach zaliczył bilans 11-10-9, gole: 43:34. Zdobył 43 punkty tracąc do wicemistrza 1 oczko oraz 7 punktów do mistrza. Królem strzelców ligi ormiańskiej 2017/2018 z 12 trafieniami został napastnik Gandzasaru Kapan, Gegham Harutyunyan. Gandzasar w drodze do europejskich pucharów 2018/2019 zeszły sezon ligowy rozpoczął fatalnie, bo od 3 porażek i 2 remisów. Później nie przegrał już żadnego meczu aż do końca rundy jesiennej odnosząc po drodze 6 zwycięstw.

Ligowa wiosna 2018 dla popularnych Niedźwiedzi była w kratkę, ekipa z miasta Kapan w kwietniu zaliczyła nawet 2 kolejne porażki, lecz ostatecznie zdołała doczołgać się do podium bijając po drodze m.in. Ararat Erywań aż 6:1. Dla Gandzasaru równie ważnymi rozgrywkami co te ligowe były rozgrywki o Puchar Armenii. Gandzasar udział w tych rozgrywkach zaczął od 1/4 finału. W pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym rozbił u siebie, czyli na stadionie Republikańskim drużynę Araratu 3:0 po 3 golach w drugiej połowie. W rewanżu na wyjeździe wygrał za to aż 4:0 strzelając pierwszą bramkę już w 1. minucie.

W półfinale rozegranym już wiosną tego roku pucharowy przeciwnik Kolejorza w I rundzie eliminacyjnej Ligi Europy miał już trudniejsze zadanie. W pierwszym meczu 1/2 Pucharu Armenii rywal Lecha Poznań tylko zremisował z Shirakiem Gyumri wynikiem 1:1. W rewanżu na oczach raptem 200 kibiców zwyciężył 1:0 awansując tym samym do wielkiego finału. W nim Gandzasar Kapan szkolony przez Ashota Barseghyana mierzył się 16 maja z Mistrzem Armenii, FC Alaskhert.

Finałowe spotkanie o puchar kraju było rozgrywane na obiekcie narodowym, stadionie na którym Gandzasar rozgrywa zwykle swoje domowe mecze i tym samym na którym 19 lipca zagra Kolejorz. 16 maja 2018 roku finał Pucharu Armenii przyciągnął na obiekt Republikański mogący pomieścić 14,5 tysiąca widzów raptem… 1000 osób. Na oczach tej garstki kibiców Gandzasar po 105 minutach przegrywał 0:1. W 116 minucie doprowadził do remisu i po rzutach karnych, które lepiej wykonywali „biało-niebiescy” triumfował w nich 4:3.

16 maja 2018 roku Gandzasar Kapan osiągnął swój największy sukces jakim było zdobycie Pucharu Armenii po serii rzutów karnych. Decydującą jedenastkę obronił wtedy bramkarz, a krótko później nad stadionem pojawiły się fajerwerki. Odbyła się też ceremonia podczas której zawodnicy Gandzasaru wznieśli puchar w górę. Gracze Barseghyana mogli już wtedy rozpocząć świętowanie i nie musieli przejmować się meczem 4 dni później w ramach ostatniej kolejki ligi ormiańskiej 2017/2018. W niej Gandzasar ponownie grał z Alaskhert ulegając tym razem 0:2.


> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







1 Komentarz

  1. MARCINzKALISZA napisał(a):

    No naprawdę dziwna liga 6 zespołów 30 kolejek, co kolejka to derby Erywania

Dodaj komentarz