Armenia i Erywań zamiast Kapanu

Jutro rano Lech Poznań pokona samolotem ponad 3 tysiące kilometrów, żeby dotrzeć na rewanżowy mecz I rundy eliminacyjnej Ligi Europy sezonu 2018/2019 z Gandzasarem. Kolejorz pierwszy raz w swojej prawie 40-letniej pucharowej historii zawita do niepodległej od 1991 roku Armenii. Nie poleci jednak do Kapanu tylko uda się do Erywania, czyli stolicy Armenii.


Armenia to nowy kraj na mapie Lecha Poznań, ale nie jest najdalej oddalonym państwem do którego zawita nasz klub. Do Tałykorganu w Kazachstanie leżącego pod chińską granicą było dalej tak samo jak do Lankaranu w Azerbejdżanie w którym „niebiesko-biali” z Ivanem Djurdjeviciem w składzie gościli w 2012 roku. Armenia to najstarszy kraj chrześcijański w Europie zamieszkały przez prawie 3 miliony osób, który jest położony na Kaukazie. Ze względu na m.in. zamknięte granice z Turcją oraz Azerbejdżanem zalicza się do najsłabiej rozwiniętych gospodarczo państw w Europie.

null

W środę Lech Poznań nie uda się do miasta Kapan znajdującego się w górach nieopodal granicy z Azerbejdżanem oraz Iranem tylko poleci do Erywania, gdzie na co dzień stacjonuje i swoje mecze rozgrywa Gandzasar. Oficjalnie rywal Lecha Poznań zwie się Gandzasar Kapan, choć w ostatnich latach z miastem zamieszkałym przez niespełna 50-tysięcy ludzi ma tak naprawdę niewiele wspólnego. Sam Kapan jest położony na południowy-wschód od Erywania. Oba miasta dzieli prawie 300 kilometrów, a sam Kapan w którym nie brakuje wielu zabytków z czasów średniowiecza leży ponad 905 metrów n.p.m.

Kapan
null
null

Miastem, które ugości w środę i w czwartek Kolejorza będzie stolica Armenii i przy okazji największe miasto w tym kraju zamieszkałe przez prawie 1,2 mln ludzi – Erywań. Erywań jest położony niżej od Kapanu. Przepływa przez nie rzeka Hrazdan od której podchodzi nazwa największego obiektu sportowego w Armenii – Hrazdan Stadium mogącego pomieścić 54 tysiące ludzi o którym krótko wspomnieliśmy wczoraj. Nad miastem góruje góra Ararat (5137 m n.p.m.). Aktualnie góra znajduje się na terenie Turcji, jednak jest symbolem Armenii obecnym w różnych dziedzinach życia Ormian. Nazwę Ararat zaczerpnął sobie nawet jeden z miejscowych klubów w Erywaniu.

Erywań
null
null

Erywań to siedziba większości ormiańskich klubów. Takie nazwy jak Ararat Erywań, Alaskhert Erywań, Banants Erywań czy Pyunik Erywań być może są znane kibicom Lecha Poznań, którzy regularnie śledzą rundy eliminacyjne Ligi Europy. Historia chrześcijańskiego Erywania sięga VIII wieku pne. To miasto bardzo stare w którym nie brakuje wielu zabytków, a także miasto bardzo wolno rozwijające się. W internecie idzie natknąć się na wiele dość przerażających fotografii takich jak te poniżej, które przedstawiają syf, biedę, ubóstwo i pozostałości po czasach Związku Radzieckiego. Erywań oraz Armenia to miejsca na ziemi zniszczone nie tylko przez wojny w różnych latach, ale również przez trzęsienia ziemi.

null

Lech Poznań udając się w prawie 4-godzinną podróż samolotem do odległego, mającego swoją historię, klimat i starego miasta Erywań, któremu daleko do Europy musi być przygotowany na upały. Na jutro synoptycy zapowiadają bezchmurne niebo oraz temperaturę na poziomie 33°C, a na czwartek nawet sięgającą 36 stopni. W godzinie rewanżowej potyczki, czyli o 17:00 czasu polskiego (19:00 lokalnego) w stolicy Armenii mają być +34°C i samo słońce. Mecz może być więc 2-krotnie przerywany po to, aby zawodnicy obu klubów mogli uzupełnić płyny.

null

Foto: armenpress.am, travelwires.com, balcanicaucaso.org, dreamstime.com, google.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 8

  1. fooo napisał(a):

    Z jednej strony szkoda, że mecz nie będzie grany w Kapanie. Kilka kilkometrów od tureckiej granicy, a kilkanaście od irańskiej. Może faktycznie nie jest to najdalsze miejsce, w którym przyszło Lechowi grać, ale chyba najbardziej egzotyczne, taki koniec Świata, trochę poza cywilizacją. Z drugiej strony gra na 900 m n.p.m. mogłaby się odbić czkawką.

  2. Pan Tehu napisał(a):

    Dawne czasy,komitet wojewódzki PZPR,obywatel Kowalski chce wstąpić w szeregi przewodniej siły narodu,zdaje stosowny egzamin,na koniec pada pytanie od przewodniczącego komisji.
    A powiedzcie wy mi obywatelu Kowalski,dlaczego wy chcecie być w naszej partii ?
    No mój ojciec był w partii,no mój dziadek był w partii,pradziadek był w partii to i ja też chcę.
    Zaraz,zaraz,Kowalski jak Wasz pradziadek żył to jeszcze partii nie było! Czujnie zauważa przewodniczący.
    Na to Kowalski,no może partii nie był ,ale tyż krodł!

  3. marcin napisał(a):

    „Historia chrześcijańskiego Erywania sięga VIII wieku pne.”
    Lepiej usunąć mój komentarz, niż poprawić błąd w tekście? Aha.

    • bez nicka napisał(a):

      Przecież osada mogła powstać wcześniej, a schrystianizowana o wiele później, nieprawdaż?

    • mj napisał(a):

      Tak, ale 800 lat przed Chrystusem Erywań nie mógł być chrześcijański. Błąd logiczny.

  4. arek z Dębca napisał(a):

    Wspominając syf biedę i ubóstwo w Armenii warto byłoby się zapoznać chociażby z niezwykle tragiczną historią tego dumnego, walecznego i niezlomnego narodu, który został niemal całkowicie eksterminowany przez Turków i Kurdów około sto lat temu. Szacuję się, że z całej populacji z przed 1915 roku, po 2 latach zostało tylko około 5- 10 procent niedobitkow rdzennej ludności ormiańskiej przy życiu. Reszta zginęła w podobnych męczarniach jak ludność wołyńska z rąk banderowców 25 lat później.

    • fooo napisał(a):

      Do tego trzęsienie ziemi w ’88 roku, gdzie ponad pół miliona ludzi zostało pozbawionych dachu nad głową. Według oficjalnych danych, a te jak wiadomo w ZSRR notorycznie zaniżano.

  5. aaafyrtel napisał(a):

    może też warto przypomnieć kawały z serii radio erewań…

Dodaj komentarz