Analiza meczu z Szachtiorem + statystyki

W czwartek na Białorusi celem minimum dla Lecha Poznań było strzelić gola i ten cel został zrealizowany. Kolejorz już 3 raz z rzędu trafił do siatki w końcówce i 2 raz w 89 minucie dzięki czemu rezultat osiągnięty w starciu z Szachtiorem Soligorsk może uznać jako wynik dobry przed przyszłotygodniowym rewanżem w Polsce.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Sergeya Tashueva nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Szachtiorem Soligorsk.

Obrona (ocena: 2)

Z racji wąskiej kadry i kontuzji trener Ivan Djurdjević w linii defensywnej nie miał zbyt dużego wyboru. Postawił na 3 stoperów – Janickiego, Rogne oraz De Marco, którzy na początku spotkania przez ataki Szachtiora trochę się gubili. Z czasem było dużo lepiej, Lech przeważał, kontrolował mecz, a trójka naszych obrońców nieźle grała piłką bez trudu zatrzymując rywali. Wszystko zmieniło się po przerwie, kiedy Szachtior zaczął grać bardziej ofensywie chcąc na różne sposoby przedostać się pod naszą bramkę. Mimo dość wyrównanego optycznie meczu wczoraj przeciwnik miał tylko 5 strzałów w tym 1 celny po którym zdobył gola za sprawą fatalnej interwencji Jasmina Buricia. Grę obrony oceniamy nisko m.in. ze względu na postawę Bośniaka. To on a nie Rafał Janicki ponosi największą winę za utratę bramki. Na dodatek już w pierwszej połowie wypuścił piłkę z rąk po akcji Szachtiora prawą stroną i przez cały mecz miał problem z wykopami. Albo zagrywał prosto pod nogi przeciwnika albo wybijał niecelnie na oślep w trybuny. Bośniak przysłowiowo machnął się też przy jednym z rzutów rożnych przy stanie 0:1, kiedy znowu źle obliczył lot piłki. Czasem Jasmin Burić stwarzał większe zagrożenie pod bramką Lecha niż Szachtior. Po tym meczu powinien sobie odpocząć. Tak nie można się zachowywać na tym poziomie!

Pomoc (ocena: 3)

Pomoc Lecha powoli się zgrywa i w tej pomocy coraz mniejszą rolę odgrywa Maciej Gajos, który znów był rezerwowym. Wczoraj zalążki dobrej gry ofensywnej pokazywał Mihai Radut. Coraz lepiej z kolegami z linii pomocy rozumie się także Pedro Tiba będący powoli mózgiem środka pola Lecha Poznań. Niestety nie najlepszy występ znów zaliczył wolny Darko Jevtić, który ustawiony za plecami Christiana Gytkajera nie stworzył żadnego zagrożenia ani po prostopadłym podaniu ani po strzale. Od 22 minuty do 45 bardzo dobrze wyglądali skrzydłowi. Makuszewski z Kostevychem ciągnęli ofensywę, wygrywali pojedynki 1 na 1, nieźle zagrywali piłki w pole karne, a przy tym oddawali strzały z którymi gospodarze mieli problemy. Wszystko zmieniło się po przerwie. Boczni pomocnicy nie byli już tak aktywni, co w pierwszej połowie. Często Lech ograniczał się co jedynie do niecelnych wrzutek do nikogo przypominając długimi fragmentami drugiej części Lecha za kadencji Bjelicy, który grał bez pomysłu i tylko skrzydłami. Niestety w drugiej odsłonie do poziomu bocznych pomocników dostosował się m.in. Pedro Tiba, który często nie szukał prostopadłych zagrań tylko dośrodkowywał piłkę zupełnie do nikogo na oślep. Atak pozycyjny w Kolejorzu wciąż szwankuje. Wciąż jest do poprawy i wciąż jest wiele do zrobienia, aby Lech głównie środkiem boiska stwarzał większe zagrożenie. Christian Gytkjaer w czwartek poza 2 okazjami w pierwszej połowie znów nie miał z czego strzelić gola.

Atak (ocena: 3)

O postawie Darko Jevticia pełniącego wczoraj rolę 2 napastnika napisaliśmy już powyżej. Nie była ona dobra tak samo jak postawa Christiana Gytkjaera, który nie podlega rotacji, gra ostatnio praktycznie cały czas i może już odczuwać zmęczenie. Wczoraj Duńczyk miał 2 dobre okazje. W jednej z nich trafił w słupek, a w drugiej piłkę spod nóg wybili mu obrońcy. Pomocnicy Lecha wciąż zdecydowanie za rzadko kierują do niego dobre piłki z których 28-latek mógłby zrobić pożytek. Nadal za dużo jest wrzutek ze skrzydeł, które są często za wysokie, a za mało jest prostopadłych zagrań w pole karne. Sytuacja w której Gytkjaer złożył się do strzału przy uderzeniu w słupek najlepiej pokazała, że Duńczyk musi piłkę przy nodze w polu karnym, żeby być groźny. Tych piłek od 3 spotkań otrzymuje zdecydowanie za mało. Ocenę ataku ratuje Joao Amaral, który doskonale wykończył kontrę w 89 minucie. Najpierw przed podaniem od Tiby inteligentnie nie spalił akcji, a później z dużym spokojem, lekkim strzałem i po ziemi zdobył jakże ważnego gola. 26-latek w tej sytuacji zachował zimną krew, nie walił na siłę tylko lekkim uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Tak powinno się wykańczać kontry!

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Wczorajszy mecz zakończony bądź co bądź – dobrym wynikiem dającym spore nadzieje na awans miał kilka faz. W pierwszych 15 minutach przycisnął Szachtior, w kolejnych minutach spotkanie toczyło się w środku pola, by od 22 do 45 minuty na murawie istniał tylko Lech. Druga połowa mogłaby wyglądać zupełnie inaczej gdyby poznaniacy mający przez prawie 25 minut sporą przewagę w każdym elemencie gry, a zwłaszcza na skrzydłach strzelili wtedy gola na 1:0. Niestety po zmianie stron lechici nie poszli za ciosem. Sprawiali trochę wrażenie jakby nie wyszli z szatni co gospodarze wykorzystali już w 54 minucie korzystając z fatalnego błędu Jasmina Buricia. Ta bramka niestety nie obudziła poznaniaków, którzy grali nerwowo, często długą piłką i skrzydłami wykonując dużo niecelnych dośrodkowań. Po 70 minucie ponownie było widać zmęczenie u zawodników, zatem można było obawiać się, czy przypadkiem któraś z akcji Szachtiora albo stały fragment gry nie skończy się 2 golem dla Białorusinów. Gdyby gospodarze zdobyli bramkę na 2:0 wtedy szanse Lecha na awans byłyby już iluzoryczne. Co prawda mecz zakończył się statystyką w strzałach 5/1 do 13/5, jednak po przerwie Szachtior stwarzał groźniejsze sytuacje od Lecha mogąc ponownie strzelić bramkę z niczego albo po kolejnym błędzie fatalnego wczoraj Buricia. Przed trafieniem na 1:1 zupełnie nic nie wskazywało na bramkę dla poznaniaków. Na boisku panował chaos, Lech grał bardzo nerwowo, jednak jedna dość przypadkowa kontra w której piłka po długim wybiciu spod naszej bramki najpierw minęła Gytkjaera i jakoś trafiła do Tiby, dała Kolejorzowi gola na wagę złota. Kolejny raz poznaniacy ukłuli swojego rywala w samej końcówce i kolejny raz niewiele zapowiadało na bramkę dla poznaniaków. Gol na 1:1 padł bardzo szczęśliwie, ale tak samo szczęśliwie do siatki trafił Bakaj, który strzałem na oślep zaskoczył będącego wczoraj w katastrofalnej dyspozycji Jasmina Buricia. Wczorajsze spotkanie pokazało wiele mankamentów oraz rzeczy nad którymi trzeba pracować. Stałe fragmenty (zarówno ofensywne jak i defensywne) są do natychmiastowej poprawy tak samo jak rozegranie piłki po ziemi. Martwi na pewno przygotowanie fizyczne, a także ponowne opadnięcie z sił po 70 minucie. Niestety wąska kadra + kontuzje coraz mocniej dają się we znaki.


Składy

1-4-2-3-1

Klimovich – Burko, Rybak, Bordachev, Matveichik – Szoke, Selyava – Kovalev, Canas, Ebong (46.Balanovich) – Bakaj (72.Laptev).

1-3-5-2

Burić – Janicki, Rogne, De Marco – Makuszewski, Cywka (90+3.Trałka), Radut (77.Gajos), Tiba, Kostevych – Jevtić (70.Amaral), Gytkjaer.

Statystyki meczu Szachtior – Lech 1:1

Bramki: 1 – 1
Strzały: 5 – 13
Strzały celne: 1 – 5
Strzały niecelne/zablokowane: 4 – 8
Faule: 17 – 6
Żółte kartki: 1 – 1
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 10
Zmiany: 2 – 3
Spalone: 3 – 0
Posiadanie piłki: 44% – 56%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 23

  1. legolas napisał(a):

    Czyli wydaje się że jedenastka na rewanż bez Jevtica, a z Amaralem od pierwszej minuty :P

  2. Mali87 napisał(a):

    I Puto zamiast Burica.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Ja nie rozumiem, jak można nie poprawić pewnego elementu na treningach. Taki Burić od dawien dawna ma problem z wyprowadzaniem piłki. Sztab powinien mu zaordynować dodatkowe treningi właśnie z tego elementu i aż do skutku.

  3. F@n napisał(a):

    Uważam, że Darko powinien zmieniać się z Radutem na tej pozycji. Jak gra na 2 napastnika to sobie nie radzi, jest zbyt wysoko chyba. Na 2 napasniku Amaral niech gra lub Jóźwiak jak wróci po kontuzji. W ligowym meczu uważam, że Duńczyk powinien odpocząć i wejść w 2 połowie a od 1 minuty niech Sobol dostanie szansę. Gytkjear ma prawo być zmęczony, gra od deski do deski.

  4. Obserwator napisał(a):

    Dopiero z ujęcia ze skrótu udostępnionego w tym artykule widać, jaki wielki błąd popełnił Burić.

    • enow napisał(a):

      Faktycznie, podczas transmisji tego babola nie było aż tak widać.
      Nie było też widać z jakim spokojem Amaral wykończył nasza akcję, bardzo ładnie. W sumie przypomina mi się jaką ładną bramkę w debiucie strzelił NBN. Mam nadzieję, ze tym razem będzie dużo lepiej.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      A to wyplucie piłki po tym słabawym dośrodkowaniu? Ja pie….. auuu tragedia. Burić ława!

  5. Gadzuki napisał(a):

    Stałe fragmenty do poprawy, naszym łupem po rzutach rożnych padała piłka na 20 m a nasi w bramkę nie potrafią trafić

  6. Stasznick napisał(a):

    Kurde w czym jest największa różnica między nami a legią?
    Że Malarz im nie raz dupę ratował i robi to nadal.
    Jachu z całą sympatią do niego powinien odpocząć bo jest elektryczny w cholerę

  7. Expert napisał(a):

    To już wszyscy zapomnieli jak Burić uratował nam pierwszy mecz z Gandzasarem ? Gdyby nie on to byśmy w drugiej rundzie nie grali, moim zdaniem krytyka przesadzona. Kiedy wybroni nam następny mecz to znów będziecie mówić że jest kozakiem.

    • Stasznick napisał(a):

      A ja byłem na meczu w Płocku i przy każdym kontakcie Jasia z piłką miałem ciśnienie 200.
      To samo mecz w LE. Jest elektryczny od samego początku. Bramka w Płocku, pusty przelot, na Białorusi to samo (na szczęście bez gola).
      A druga sprawa nie gra się za zasługi. Liczy się tu i teraz, a grzecznie mówiąc dobrze nie jest.

    • Kkslech napisał(a):

      1 wybroni 2 zawali, do tego Jest strasznie niepewny i fatalnie gra nogami

    • Z2018 napisał(a):

      raz wybroni a 3 razy zawali…. tak to potrafi prawie każdy.

    • Gadzuki napisał(a):

      A czy on nie gra z urazem no coś jest nie tak przy jego wyskokach – dobrze reaguje ale brakuje jakby siły przy wybiciu do piłki dlatego te puste przeloty. W I meczu z Gandzasarem wjechali mu mocno w nogi

  8. Legat napisał(a):

    Teraz widzę, że mega babol Burica.

  9. will napisał(a):

    Dobry chłopak, ale babol straszny w Soligorsku. Dopiero z tego ujęcia widać jaka to wtopa była. Niestety, szkoda, ale liczy się dobro zespołu.

  10. 1971 napisał(a):

    faktycznie macie rację, z tej strony widać jakiego babola Jasiu zrobił .

  11. scoobi napisał(a):

    Wiadomo coś odnośnie kolejnych transferów? Procenty stoją na razie w miejscu

  12. JR (od 1991 r.) napisał(a):

    To niestety zwyczajny samobój. Jasmin zaliczył tylko jedną dobrą interwencję.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      W 2. połowie odebrał piłkę Białorusinowi, który wyszedł sam na sam.

    • tomek27 napisał(a):

      Z drugiej strony ,ich bramkarz tez popelnil błąd ,gdyby został w bramce Amaralalowi było by dużo ciężej , tam już wbiegalo 5 Bialorusinow + bramkarz i sam jeden Amaral

  13. 07 napisał(a):

    Miejsce Buricia jest na ławce obok Ivana. Na Białorusi kolejny raz się ośmieszył i był 12 zawodnikiem przeciwnika.

    • 07 napisał(a):

      Cytując śp. klasyka – ” Gramy bez bramkarza, nie mamy ku..a bramkarza.”

Dodaj komentarz