Analiza meczu ze Śląskiem + statystyki – KKSLECH.com – KKS Lech Poznań – Największy i najpopularniejszy nieoficjalny serwis Kolejorza

Analiza meczu ze Śląskiem + statystyki

Niedzielny mecz Śląsk Wrocław – Lech Poznań nie był wielkim widowiskiem. Kolejorz grający bez kilku podstawowych piłkarzy grał słabo i nie miał większej kontroli nad boiskowymi wydarzeniami czego po spotkaniu nie ukrywał trener Ivan Djurdjević. Wczoraj wynik był lepszy niż gra „niebiesko-białych”, którzy osiągnęli historyczny rezultat jakim było pierwsze w historii zwycięstwo na nowym obiekcie WKS-u.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Tadeusza Pawłowskiego nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji ze Śląskiem Wrocław.

Obrona (ocena: 4)

Już na wstępie można zaznaczyć, że obrona była w niedzielę najlepszą formacją Kolejorza. Co ciekawe trójkę stoperów tworzyli zawodnicy grający w paru wiosennych meczach w III-ligowych rezerwach, a bramkarzem był rezerwowy obecnie golkiper Matus Putnocky. Dość eksperymentalny skład w tylnej formacji nie zawiódł. Przede wszystkim Śląsk zanotował aż 15 spalonych i 4 przy 4 bramkach, które słusznie nie zostały uznane. Podczas meczu był stosowany system VAR, zatem nasi defensorzy mogli stosować pułapki ofsajdowe bez przejmowania się tym, czy przypadkiem boczny lub główny sędzia nie popełni błędu. Przyglądając się powtórkom każdy zauważy doskonałe ustawianie się całej trójki obrońców, która miała wyczucie co zrobić, aby łapać ofensywnych piłkarzy Śląska na pozycji spalonej. Ivan Djurdjević grę defensywy ocenił jako „doskonałą”. Doskonale może nie było, lecz doskonale lechitom wyszło łapanie zawodników Śląska na pozycji spalonej. Przy paru akcjach gospodarzy nasi obrońcy idealnie wychodzi szybko do przodu w jednym rzędzie bez trudu łapiąc choćby 2-krotnie Marcina Robaka na ofsajdzie. Według InStat najlepszym piłkarzem Kolejorza był Thomas Rogne, który na 16 pojedynków przegrał tylko 1 wygrywając 100% z nich w powietrzu. Norweg w defensywie ponownie był skałą nie do przejścia.

Pomoc (ocena: 2)

Mecz ze Śląskiem Wrocław był w wykonaniu drugiej linii bardzo, bardzo słaby. Poznaniacy mieli problemy w ataku pozycyjnym, przy okazji kontr, nie stosowali pressingu, a odbiór futbolówki w ich wykonaniu wyglądał mizernie. Najwięcej wygranych pojedynków 1 na 1 zaliczyli wczoraj Łukasz Trałka i rezerwowy Tomasz Cywka. Według InStat najsłabszym piłkarzem Lecha był w niedzielę strzelec zwycięskiego gola, Pedro Tiba co akurat nie dziwi. Portugalczyk spośród wszystkich podstawowych piłkarzy Kolejorza miał wczoraj najmniej udanych zagrań, zaliczył aż 10 strat i wygrał tylko 4 pojedynki na 15 stoczonych stąd jego niski index nie jest żadnym zaskoczeniem. Inni gracze z drugiej linii również wypadli słabo i nie wiadomo tak naprawdę z czego to wynikało. W końcu Ivan Djurdjević wstawił do składu kilku świeżych piłkarzy, którzy czwartek nie grali od początku, na boisku zabrakło m.in. Gajosa, Jevticia czy Makuszewskiego, a jednak Lech w środku pola zarówno optycznie jak i pod względem liczb (odbiory, wygrane pojedynki, celność podań) wypadł blado. Sam Ivan Djurdjević nie ukrywał, że Lech nie miał wczoraj kontroli nad meczem co było prawdą. Wydaje się, że rotacje, mecze co 3-4 dni i spotkanie rozgrywane o 15:30 w upale na pewno miało decydujący wpływ na postawę Kolejorza w drugiej linii.

Atak (ocena: 3)

Tym razem duet Gytkjaer – Amaral nie był tak dobry, jak w czwartek. Duńczyk gra cały czas, nie podlega rotacji, więc może odczuwać zmęczenie. Z kolei Amaral, który nie przeszedł okresu przygotowawczego po raz pierwszy wystąpił od początku i niestety tym razem sobie nie poradził. Często za długo holował piłkę albo wykańczał akcje złym, czasami nieprzemyślanym i zbędnym strzałem. Podań do Gytkjaera było jak na lekarstwo, a już chyba każdy kibic wie, że jeśli Duńczyk nie będzie otrzymywał dobrych zagrań, to niewiele zrobi w polu karnym. Wczoraj miał o dziwo swój udział przy zwycięskim golu. To on przerzucił piłkę z lewej na prawą stronę do Kamila Jóźwiaka notując asystę drugiego stopnia. O dziwo niezłą zmianę dał Paweł Tomczyk. Krótko po wejściu ambitnie poszedł za akcją uderzając głową w bramkarza. Za to w końcówce oddał groźny strzał z lewej nogi z ostrego kąta, który z problemami sparował Jakub Słowik będący blisko wybicia piłki prosto pod nogi Kamila Jóźwiaka.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Lech rozgrywał już dużo lepsze mecze na nowym stadionie we Wrocławiu i nigdy tam nie wygrał. Wczoraj zagrał słabe spotkanie na tym obiekcie co akurat dało mu zwycięstwo. Takie mecze, jak ten wczorajszy przy grze co 3-4 dni oraz przy okazji rotacji mogą się zdarzać. W niedzielę zabrakło m.in. Gajosa, Jevticia, Makuszewskiego, Kostevycha oraz Janickiego. Szansę gry otrzymało za to kilku rezerwowych piłkarzy, rekonwalescenci, zawodnicy, którzy nie są jeszcze w formie jak na przykład Amaral, dlatego trudno było oczekiwać fajerwerków ze strony poznaniaków. Obiektywnie trzeba przyznać, że Lech zagrał słabo, nie miał kontroli nad meczem, regularnie przegrywał wiele pojedynków 1 na 1, nie miał często pomysłu nawet na kontry, notował wiele strat, ale za to walczył o czym świadczy liczba fauli, nie poddawał się, wierzył w wygraną i na końcu ją odniósł. W tym gorącym letnim okresie oraz przy okazji gry co 3-4 dni styl jest mniej istotny. Liczą się punkty, a tych poznaniacy mają na swoim koncie 9 po 3 kolejkach co jest najlepszym wynikiem od 26 lat. Lech w niedzielę wypunktował ambitnego, do 70 minuty szybszego rywala, który biegał szybciej i grał lepiej w piłkę. O dziwo gospodarze w końcówce zawodów opadli z sił podczas gdy lechici w końcowych minutach wyglądali pod względem fizycznym podobnie jak choćby w pierwszej połowie czy w środku drugiej odsłony. W niedzielę Kolejorz wypunktował Śląska, który nie poradził sobie ze sprytnie grającą defensywą Lecha stosującą pułapki ofsajdowe. Śląsk miał wielką ochotę na gole, na zwycięstwo, jednak prowadząc swoje akcje często nie myślał z łatwością je spalając. Takie pojedynki, jak ten we Wrocławiu pomagają Lechowi jeszcze mocniej uwierzyć w siebie i stać się silniejszym zespołem pod względem mentalnym. Kolejna bramka strzelona w końcówce to bardzo dobra wiadomość pokazująca, że ta drużyna naprawdę walczy i daje z siebie wszystko.


Składy

1-4-2-3-1

Słowik – Dankowski, Celeban, Golla, Cholewiak – Chrapek (71.Gąska), Augusto – Pich (86.Radecki), Pałaszewski, Ahmadzadeh – Piech (63.Robak).

1-3-5-2 przechodzące na 1-4-5-1

Putnocky – Orłowski, Rogne, De Marco – Klupś (70.Jóźwiak), Trałka, Radut (56.Cywka), Tiba, Tomasik – Amaral (76.Tomczyk), Gytkjaer.

Statystyki meczu Śląsk – Lech 0:1

Bramki: 0 – 1
Strzały: 7 – 7
Strzały celne: 3 – 2
Strzały niecelne/zablokowane: 4 – 5
Faule: 20 – 24
Żółte kartki: 1 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 5 – 3
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 15 – 2
Posiadanie piłki: 44% – 56%
Celne podania: 72% – 83%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Śląsk – Lech 0:1

Strzały z pola karnego: 3
Strzały z dystansu: 4
Strona najczęstszych ataków: lewa
Procent wygranych pojedynków: 46%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 294 – Thomas Rogne
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 211 – Pedro Tiba

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 19

  1. Bolek napisał(a):

    Tak na chłodno patrząc to wydaje mi się, że piłkarze są trochę zmęczeni. Nawet jak ktoś siedzi na ławce to i tak ciągle w trasie jest. Józek czy Tomczyk dzisiaj dali fajne zmiany bo byli na świeżości. W czwartek najlepszym naszym będzie Maki, który nie pojechał do Wrocławia a za tydzień z Sosnowcem najlepszy będzie Tiba, który do Belgii nie ruszy. Nie chodzi o ilość spotkań tylko o te wyjazdy…

    • arek z Dębca napisał(a):

      Bez przesady. To są ponoć zawodowcy i częste podróże są częścią ich zawodu. Ja też podróżuje niemało z jednej roboty do drugiej kilka razy w tygodniu i mam dwa razy więcej lat na karku niż niejeden piłkarz i nie narzekam.

    • Ostu napisał(a):

      Oczywiście… Zagranie 50 -55 meczów w sezonie nie powinno być dla zawodników… Najlepszym przychodzi grać po 80… Oni MUSZĄ się nauczyć ciężko pracować…

  2. Cinek napisał(a):

    Redakcjo macie dostęp do szczegółowych statystyk? Dokładnie interesuje mnie ile kontaktów z piłką miał Radut, ile podań wykonał i jaki % podań było podaniami do przodu.

  3. jarob napisał(a):

    Zaczynamy wygrywać mecze „na remis” – czego w ubiegłym sezonie brakowało. Drużyna dobrze wygląda fizycznie i potrafi w końcówce przycisnąć. Jest moc! Tylko dlaczego wciąż trzymamy tego „rumuńskiego Beckhama” w drużynie???

    • aaafyrtel napisał(a):

      bo taką twarzową bródkę ma, dlatego…

      oprócz tej bródki, to trzeba przypomnieć, że miał swój udział w akcji na 2:1 z szachciorem salihorsk (ktoś uważny już na to wcześniej zwrócił uwagę), a to była kasta kluczowa dla wygranej…

    • aaafyrtel napisał(a):

      bo taką twarzową bródkę ma, dlatego…

      oprócz tej bródki, to trzeba przypomnieć, że miał swój udział w akcji na 2:1 z szachciorem salihorsk (ktoś uważny już na to wcześniej zwrócił uwagę), a to była kasta kluczowa dla wygranej…

    • Ostu napisał(a):

      Nawet ślepej kurze trafi się czasem ziarno… Raduc ma , zawsze ta sama sytuacja z boku w polu karnym i zawsze wykonuje ten sam zwód i zawsze piękne objeżdża przeciwnika a potem… niecelnie podaje i koncertowo pierdoli akcje… A grając z nim w środku pola zawsze będziemy​ grać w 10… Gracz środka pola nie może mieć 1 podania do przodu… A miał być Maradoną Karpat

  4. Andy napisał(a):

    Zawiedli Tomasik i mlody Klups ktory gral bardzo chaotycznie i malo dokladnie.

  5. jarob napisał(a):

    To prawda, że miał swój udział w kluczowej akcji, trzeba mu zatem podziękować i przedłużyć kontrakt do 2025 żeby młodzież miała się od kogo uczyć. Sorry, źle go oceniłem

    • aaafyrtel napisał(a):

      to było prostopadłe mierzone podanie jakich w kolejorzu jest na lekarstwo, zwłaszcza jak jóźwiak nie gra… wniosek: facet coś jednak umie…

      odnośnie tego kontraktu, to nic nie przebije zatrudnienia takiego dutki… to jest dopiero majstersztyk!

  6. kibol napisał(a):

    młody klups gral normalnie tak jak zawsze ….na sile jest pchany przez FF….a gra tak samo jak pamietam od dzieciaka…pila do przodu o kita….w młodzikach to zdawalo egzamin ale teraz już nie….

  7. kibic napisał(a):

    Dutka siedzial na konic sezonu jak juniorzy grali polfinaly z colą i chipsami i dawal przyklad mlodym jak sie prowadzic ……kontrakt majstersztyk……

  8. inowrocławianin napisał(a):

    Moim zdaniem ta słaba gra wynikała z rotacji w składzie, pogody i perspektywy meczu we czwartek, oraz dogrywki ostatnio. Z Belgami raczej inaczej to wszystko będzie wyglądało, No i zagrają już na maxa bo to być albo nie być. Obrona musi zostać wzmocniona i oby zdążyli do końca okienka. Zimowego okienka też nie można przespać.

  9. jn napisał(a):

    Pomyślałem po tym meczu że to oczywiste iż tak naprawdę nikt nie wie jak będzie wyglądać ten zespół za kilka miesięcy czy też pod koniec sezonu… (zbyt wiele niewiadomych – począwszy od samych zawodników, poprzez to co będzie dziać się w klubie a skończywszy na tym co wokół niego). Ale nie wiedzieć dlaczego przypomniał mi się pewien zespół „którego nazwy się nie wymawia”… Ile oni zagrali meczyków w których pokazali totalny piach a i tak zawsze jakoś im ta piłka wpadła do bramki… a bo to – albo przypadkiem odbita… albo samobój… albo sędzia zobaczył coś co tylko on widział i jedenastka… A potem ze szklanych ekranów dyżurni klakierzy: ohyy… ahyy.. „że to niby nie szło a i tak pokazali klasę”…
    Mistrza nie zdobywa się stylem tylko punktami… a do tego potrzebne jest „to coś” co pozwala klasowym drużynom zdobywać trofea… (oczywiści pomijając tę „której nazwy się nie wymawia” a której do klasowych drużyn oczywiście nie zaliczamy… ;-) )
    Więc może w końcu… „to coś”…
    Tak sobie lubię niekiedy pomarzyć… :-)

  10. Mike napisał(a):

    Moim zdaniem od początku było założenie, że w tym meczu Lech nie forsuje tempa. Było to widać jak wolno wymieniane były podania. Dodatkowo śmiem twierdzić, że w istocie Djurdjevic postawił na remis w tym meczu. Oczywiście tego nie przyzna bo naraziłby się na oskarżenia o minimalizm i gniew kibiców.
    Ważne że nawet w tak słabym meczu wywozimy 3 punkty z trudnego terenu. Na plus na pewno zgranie obrony przy pułapkach offside’owych bo budziło podziw. To jak gra Rogne to profesura. Pozycja „libero” jest idealna dla niego przy grze trójką. Nie wiem czy przegrał jakikolwiek pojedynek główkowy w tym meczu. Bardzo słabo wyglądał Klupś i jego postawa była dość niepokojąca zważywszy na fakt, że był to jego pierwszy mecz.

  11. Lech pan napisał(a):

    Nie przegrał żadnej główki

  12. mixer napisał(a):

    Taaak a niedawno pisaliście o Rogne, że cienias i wyperd***ć :D

Dodaj komentarz