Analiza meczu z Genkiem + statystyki

W czwartek zespół Lecha Poznań rozegrał w Belgii bardzo słabe spotkanie. Przez większość meczu Kolejorz miał ogromne problemy w ofensywie odpuszczając w końcówce walkę o choćby kontaktowego gola, który przed rewanżem dawałby jeszcze jakieś nadzieje. KRC Genk był wczoraj o dwie klasy lepszy i może żałować, że wygrał tylko 2:0.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Philippe Clementa nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Genkiem.

Obrona (ocena: 1)

Mecz z Genkiem miał pokazać, jak mocna jest obrona Lecha, czy zespół potrzebuje wzmocnień? oraz czy może jednak kibice przesadzają domagając się nowego środkowego defensora? Niestety. Genk obnażył wszystkich naszych obrońców bez wyjątku. Lech grający momentami czwórką z tyłu za sprawą cofającego się Volodymyra Kostevycha z każdą upływającą minutą nie dawał rady szybko i technicznie grającym piłkarzom Genku. Momentami rywale robili co chcieli, a gol na 2:0 najlepiej pokazał ich siłę. Wtedy Maciej Orłowski najpierw został dosłownie wkręcony w ziemię przez lewego pomocnika, a potem nawet nie interweniował, gdy do siatki z bliska trafiał Samatta. Wciąż nie wiadomo, dlaczego Ivan Djurdjević nieustannie próbuje wepchnąć 24-latka na poziom na który ten piłkarz kompletnie się nie nadaje. Brak klasowego obrońcy był wczoraj bardzo, ale to bardzo widoczny. Na dodatek kontuzji doznał Thomas Rogne, zatem Kolejorz stracił swoją ostoję w defensywie. Obrona Lecha jest w kompletnej rozsypce i może dziękować, że Genk nie wbił jej więcej goli. Gdyby Belgowie byli odrobinę skuteczniejsi, to z obrony Lecha nie byłoby co zbierać. Zwłaszcza z przestraszonego, coraz mocniej pogubionego w końcówce Orłowskiego, który w tym meczu spalił się psychicznie.

Pomoc (ocena: 1)

Przed meczem jasne było, że to Genk będzie dominował, prowadził grę i częściej atakował. Mało kto jednak spodziewał się aż tak słabej gry pomocników Lecha, którzy poza pierwszymi 30 minutami nie pokazali nic wartego uwagi. W pierwszych dwóch kwadransach poznaniacy umieli jeszcze grać z klepki po których wychodzili z niezłymi kontrami. Z upływem meczu nie było już pomysłu na kontry ani szybkości w akcjach ofensywnych. Często nawet brakowało chęci, aby spróbować cokolwiek stworzyć. Maciej Gajos, Tomasz Cywka czy Maciej Makuszewski nie nadają się na poziom europejski co wczoraj pokazali i ich gra w Polsce w tym wieku w jakim się znajdują absolutnie nie dziwi. Cała trójka dla szybkich, technicznie grających zawodników Genku była tylko marnym tłem. Przez wiele minut w oczy rzucał się brak na boisku Pedro Tiby, który przyzwyczaił nas do niekonwencjonalnych podań czy brania się na siebie ciężaru rozegrania piłki. Wczoraj takiego zawodnika w Lechu nie było. Na dodatek w drugiej połowie poznaniacy odpuścili pressing, mieli wielkie problemy w odbiorze piłki i sprawiali czasem wrażenie jakby nie mieli sił biegać.

Atak (ocena: 1)

Przez słabą drugą linię kompletnie bezużyteczny był oczywiście Christian Gytkjaer, który żyje z podań. Podań do Duńczyka nie było, więc można powiedzieć, że Lech grał w „10”. Dodatkowym osłabieniem na boisku był Darko Jevtić. Choć Szwajcar w niedzielę nie grał, to wczoraj sprawiał wrażenie zmęczonego zawodnika, którego ktoś zmusza do gry. Jevtić nie miał siły biegać, a każde podanie do niego kończyło się stratą. Naprawdę nie wiadomo, dlaczego Szwajcar aż tak źle prezentował się pod względem fizycznym. Darko Jevtić mający być drugim napastnikiem za plecami Gytkjaera był hamulcowym kontrataków Kolejorza, piłkarzem mdłym, wolnym i pozbawionym cech wolicjonalnych. Po takim meczu, jak w Genku absolutnie nie dziwi fakt braku poważnych ofert dla Jevticia. Ten piłkarz człapiąc po murawie po prostu nie nadaje się do poważnego futbolu. Wczorajszy mecz właściwie ośmieszył jego osobę.

Ogólne wrażenie (ocena: 1)

Wstyd. Można przegrać z Genkiem, ale nie można polec bez walki. Po 30 minutach prób kontrowania rywala i niezłego ustawiania się w defensywie Lech dosłownie stanął. Na drugą połowę praktycznie nie wyszedł przez co szybko stracił gola na 0:2. Co najgorsze po tej bramce poznaniacy nie atakowali, nie było widać w ich poczynaniach ambicji, woli walki czy charakteru. Kolejorz ośmieszył kibiców swoją postawą, a Ivan Djurdjević miał jeszcze odwagę gadać coś o próbie odrobienia strat w rewanżu. Lech może dziękować zawodnikom Genku za grę na luzie, która skończyła się kilkunastoma niewykorzystanymi okazjami z ich strony. Belgowie mogli wygrać wczoraj 6:0, 7:0 i do końca ośmieszyć wolną, słabą oraz przestraszoną defensywę Lecha z pogubionym Maciejem Orłowskim na czele, który w końcówce miał ewidentnie już ochotę zejść z boiska. Ivan Djurdjević wystawianiem tego piłkarza na murawę osłabił wczoraj i tak osłabionego Lecha Poznań brakiem m.in. Tiby czy Amarala, a więc brakiem jakości wartej 2,5 mln euro. Tak słabego występu Kolejorza w Belgii chyba nikt się nie spodziewał. Po 30 minucie Lecha na murawie nie było, Genk momentami bawił się z poznaniakami, którzy powinni zejść na ziemię zamiast bredzić bzdury o próbie odrobienia strat w rewanżu. Nasz zespół miał wielkie szczęście, że przegrał wczoraj tylko 0:2. Ten występ mógł zakończyć się zmasakrowaniem defensywy Lecha Poznań. Skończył się tylko porażką dwoma golami + kontuzją Thomasa Rogne przez co obrona Kolejorza może wyglądać jeszcze gorzej.


Składy

1-4-2-3-1

Vuković – Maehle, Dewaest, Lucumi, Uronen – Berge, Malinovsky – Ndongala, Pozuelo, Trossard (82.Zhegrova) – Samatta (67.Gano).

1-3-5-2 przechodzące na 1-4-3-3

urić – Orłowski, Rogne (68.Vujadinović), De Marco, Kostevych – Trałka, Gajos, Cywka – Makuszewski (54.Jóźwiak), Gytkjaer, Jevtić (75.Tomczyk).

Statystyki meczu Genk – Lech 2:0

Bramki: 2 – 0
Strzały: 21 – 5
Strzały celne: 8 – 1
Strzały niecelne/zablokowane: 13 – 4
Faule: 11 – 16
Żółte kartki: 0 -4
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 7 – 3
Zmiany: 2 – 3
Spalone: 5 – 1
Posiadanie piłki: 59% – 41%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 44

  1. xYdem napisał(a):

    Przed tym zespołem jeszcze bardzo dużo pracy oraz transferów zanim będzie nadawał się do poważnego grania. Niestety Genk pokazał nam miejsce w szeregu.

  2. Pulek napisał(a):

    Oni są szybcy a my wolni oni mają zawodników za 5 milionów a my mamy za 400 tyś jest różnica

  3. mario napisał(a):

    już ostatnio pisałem, że obrona wcale nie jest taka dobra, jak niektórym się wydawało po meczu ze Śląskiem. Wtedy była to pierdołowatość Śląska, wczoraj paskudna nieskuteczność Genku. Przegrywaliśmy wszystkie drugie piłki, wszystkie wykopy Burica były stratami, choć on akurat bronił świetnie. Nad Orłowskim nie będę się już znęcał ale Jevtic od dłuższego czasu kompletnie nic nie gra. No i dlaczego nie wszedł Amaral?

  4. F@n napisał(a):

    Burić Kostewycz Cywka i Gytkjear – im można dać mały plusik. Reszta dno dna.

    • Młody napisał(a):

      Może chłopaki już w szatni przegrali ten mecz, faktycznie Genk jest lepszym zespołem i to widać jak na dłoni, ale kurcze aż tak człapać po boisku czy tez grać z przeciwnikiem? przecież my się baliśmy wymienić kilka podań, w niedziele Zagłębie później rewanż, mam nadzieje, że już z innym podejściem do meczu przez Naszych Zawodników

  5. Jol napisał(a):

    Każdy mecz z mocnym przeciwnikiem daje nam punkt odniesienia dla obecnego poziomu prezentowanego przez zespół. Możemy się na to zżymać, możemy mówić o wstydzie i kompromitacji, ale odpowiedzmy sobie szczerze: jakie mieliśmy argumenty w starciu z zespołem, który wyszkolil i wypuścił w świat de Bruyne, Carrasco czy Courtois? Mierzmy siły na zamiary. Wiele pracy przed nami zanim będziemy mogli stanąć jak równy z równym z takimi przeciwnikami. Pora zaakceptować, że polska piłka klubowa prezentuje obecnie bardzo niski poziom w skali Europy. Możemy wyeliminować Ormian, Irlandczyków, czy przy odrobinie szczęścia Skandynawów, ale w meczach z zespołami umiejacymi grać w piłkę jesteśmy bez szans. Skoro u nas za gwiazdy robią piłkarze z Secunda B i średniakow ligi portugalskiej, to nie oczekujemy cudów.

    • vens75 napisał(a):

      Ten mecz pokazał miejsce w Lecha w Europie. Jest jak jest. Niestety cud się nie zdarzył. Genk jest naprawdę dobry. To nie Soligorsk. Nie wystarczy szybko biegać i prosto kopać. Trzeba coś więcej. Dlatego dziwię się redakcji za tak ostre oceny. Przecież było wiadomo, że to nie ogóry. Niestety są w gazie i chciało im się grać. Już na papierze przed meczem nie mieliśmy żadnych argumentów poza średnią wieku. Według mnie wstydu nie było. Mimo wszystko w Poznaniu może być ciekawie. Tylko Lech musi zagrać na 120%.

  6. Piknik napisał(a):

    To był taki mecz, który pokazuje kibiolą Lecha, że nowy trener, ma przed sobą dużo pracy, przydały by się oczywiście jeszcze transfery, jednak nie wiadomo czy panowie Rutkowscy planują jeszcze jakieś ruchy w tym temacie. Na naszą ekstraklape ta drużyna wystarczy, ale jeśli jeszcze kiedyś chcemy zagrać chociaż w grupie ligi europy to właściciele powinni w nadal wzmacniać tą drużyne. I nie oszukuje się nawet jeśli jakim cudem zarząd nagle dokona trzech transferów, które jakościowo beda podobne co sprowadzenie Tiby to i tak ci piłkarze, zanim by się w montowali do zespołu musiało by minąc troche czasu. W rewanżu aby Kolejorz wygral z Genk musiało by dojśc do cudu, rywal jest w dobrej formie i pod względem sportowym przewyzsza naszą drużyne, ale za to kochamy piłke nożną, że tutaj czasami cuda się zdarzają. A teraz panowie piłkarze gramy w niedziele o 3 punkty z gołebiami z sosnowca.

  7. Nicky napisał(a):

    Nie wiem czy można to zrzucać na brak walki. Po prostu Genk miał na każdej pozycji lepszego (i zdecydowanie lepszego) zawodnika to po prostu musiało tak wyglądać, z wyjątkiem gdyby Belgowie nie mieli słabego dnia/formy. Oni na każdej pozycji mają zawodników wartych w milionach euro, a Lech wychodzi cieniutkim Orłowskim. To tylko sygnał, że dalej potrzeba regularnych transferów na poziomie Tiby czy Amarala (na start ten konieczny obrońca).

  8. klaus napisał(a):

    Uważam, że co niektórzy za bardzo dali się ponieść wyobraźni i sądzili, że uda się z Genk ugrać dobry wynik. I ten wynik patrząc na przebieg meczu jest dla nas dobry, bo spokojnie mogliśmy przegrać 4;0.
    Zbyt duża różnica klas jest między tymi zespołami a w rewanżu trzeba by było strzelić 3 bramki…Szczerze powiem, że mało realne.
    Pozostaje nam się skupić na lidze i PP. Jesteśmy niestety europejską trzecią ligą.
    I tak dla porównania dodam kadra Polski-kadra Belgii- gdzie oni a gdzie my…

  9. inowroclawianin napisał(a):

    Lata minimalizmu zarządu zrobiły swoje. W 2010 byśmy z nimi wygrali, teraz mamy dużo słabszy zespół. Obrona wymaga wzmocnień. Kilku zawodników nie nadaje się na Lecha i powinno się ich pożegnać i poszukać lepszych(Orłowski, Radut, Gajos, Jevtic). Akurat tego Cywki, czy Makuszewskiego tak bym nie potępiał. Cywka nie zagrał aż tak źle, a Makuszewski moim zdaniem wczoraj miał trochę gorszy dzień. Dlaczego nie zagrał nasz największy transfer? Po co my go kupiliśmy? Nie rozumiem tej decyzji Ivana. Mam nadzieję, że w rewanżu zagramy już bardziej ofensywie, że pojawi się i Tiba i Amaral.

  10. inowroclawianin napisał(a):

    Zarząd niech w końcu sprowadzi chociaż jednego obrońcę w tym okienku.

  11. J5 napisał(a):

    Jeszcze niedawno mówiliśmy o Lechu rozbitym, szatni w gruzach i braku perspektyw na jakikolwiek sukces. Dziś, choć Lech przegrał w kiepskim stylu, mamy komplet zwycięstw w lidze, a w pucharach dotarliśmy do tej granicznej lll rundy. Nie ma co dramatyzować. W niedzielę trzeba powalczyć o trzy punkty, a w czwartek pokazać Belgom, że nie jesteśmy ogórami. Drużyna już tradycyjnie jest w budowie, natomiast Djurdjević nie powinien iść drogą swoich trenerskich poprzedników, i nie przyzwyczajać się do nazwisk. Wystawianie takich graczy jak Orłowski czy czlapiący Jevtić mija się z celem. Może warto nieraz zmienić system. Przebrnięcie lll i lV rundy graniczy z cudem, więc może warto było wstawić prawego obrońcę z rezerw , skoro nie ma zmiennika dla Gumnego, lub w systemie z trzema stoperami dać szansę będącemu w kadrze Pleśnierowiczowi. W końcu Bednarek czy Kownacki też kiedyś rzuceni byli na głęboką wodę. A nuż by wypaliło. Gra wystraszonym i pogubionym Orlowskim czy człapakiem Jevticiem nie mogla przynieść efektów. Nieraz trzeba zaryzykować. W lidze, gdzie walczymy o trofeum, na takie eksperymenty nie będzie miejsca. Kolejorz do boju!!

    • inowroclawianin napisał(a):

      Granicznej III rundy? Przecież my dwa razy wychodziliśmy z grupy LE. Gdyby nie lata minimalizmu to dziś byłaby grupa LM. Trzeba systematycznie wzmacniać zespół, żeby nie kończyć w III rundzie. Niech zarząd wzmocni zespół bo trzeba zacząć od zdobycia MP.

  12. scoobi napisał(a):

    polska piłka klubowa to dno i km mułu. Polskie zespoły właśnie udowodniły to na arenie międzynarodowej, zwłaszcza Legia. Najlepiej zagrała Jaga bo walczyła na równym poziomie. Jeżeli chodzi o Lecha no to niestety ale poziom 0 w Europie. Możemy się zachwycać meczami z Juventusami itd, ale to jest jak z reprezentacją co bez przerwy były powtórki starych meczów i wspominki typu „a za czasów Górskiego to było tak” Tak też jest i z Lechem. Jest nowy rozdział i ostatnie sezony kiedy prezesi wrzucili Lecha w bagno, z którego próbuje się teraz wydostać. Możemy się zachwycać 2 transferami za 1ml Euro i więcej, ale spójrzmy na resztę Europy gdzie średnie kluby wydają dużo więcej na transfery a takie jak nasze to są na uzupełnienia rezerw. Wnioski z meczu? Lech nie ma składu na grę 3 obrońcami, boczni pomocnicy tzw wahadłowi nie wyrabiają, bo albo nie mają siły wracać do obrony, albo iść do przodu w wyniku czego tracą to co mają najlepsze w swoich umiejętnościach jak Maki. Po drugie możemy psioczyć na Jevticia bo gra żenadę, ale wg mnie w sparingach grał bardzo dobrze tyle tylko, że grał jako pomocnik, a trenerowi przyśniło się, że zrobi z niego napastnika i masz babo placek. Żeby zakończyć czystki transferowe trzeba by chyba większość zawodników wywalić. Ten skład co mamy może się nadać tylko i wyłącznie na Polskę nie na Europę. Chyba, że prezesi zmądrzeli i co okienko będziemy robić małe czystki, a sprowadzać zawodników jak w tym. Niestety to są tylko nadzieję, bo wg mnie to okienko było tylko formą ułaskawienia kibiców, a w kolejnych wracamy do normy. Obym się mylił. Dla mnie optymalnym składem było by 1-4-1-3-2 lub 1-4-4-2. Powiem to co sporo osób powtarza – potrzebujemy przede wszystkim bramkarza jako priorytet a po wtóre obrońcy. Dlaczego dałem bramkarza na nr 1 dlatego, że obrońcy mogą skiksować a to bramkarz jest ostatnią barierą. Może pamiętacie parę sezonów temu jak stwarzaliśmy po 10 okazji w każdym meczu a albo słupki albo bramkarz wybraniał wszystko. Z szacunkiem dla naszych bramkarzy ale po pierwsze są bez formy, a po 2 latka lecą. Przydałby się taki za 1mln lub nawet 1,5. Ile jest takich meczy gdzie bramkarz ratuje zespół praktycznie w pojedynkę. Na naszych meczach natomiast człowiek się boi czy podczas zwykłej wrzutki bramkarzowi nie wypadnie ona z rąk, albo się z nią nie minie nie wspominając już o obronach strzałów, nawet tych w „krótki róg”. Możemy się cieszyć dalej że na naszym podwórku Lech coś jeszcze powalczmy, ale na chwilę obecną zapomnijmy o Europie bo niestety, ale czasy gdy jechaliśmy takich Kazachów, Azerów itd po 5 do 0 już mineły. Mówi się, że nie ma już słabych zespołów, a ja się z tym nie zgodzę. Są u nas w kraju. Inne ligi odjeżdżają do przodu a my nadal stoimy w miejscu. Nawet jak się jeden sezon któremuś klubowi uda to w kolejnym sezonie robi 2 kroki w tył. Chyba człowiek nie dożyje systematycznych awansów do grup Ligi Mistrzów i Europy sezon po sezonie….

  13. Niepyra napisał(a):

    Bardzo dobra analiza Redakcji, w pełni zgadzam się z wnioskami. Jedynie, czego mi zabrakło, to krytyki biernej postawy trenera Ivana, który już po 1 połowie winien zmienić Gajosa i Jevticia i posłać Amarala i Jóżwiaka. Zabrakło wiary we własne możliwości, poczynając od trenera. To czego wymagać od zawodników? Trzeba robić to, o czym się mówi publicznie w wywiadach. Gdzie była walka Lecha do końca? Trenerze, nie idż drogą Bjelicy! Rób to, co mówisz, nie uprawiaj propagandy, bo to się zwykle żle kończy.

    • tolep napisał(a):

      Mial jakieś powody, że ci dwaj nie zagrali. Cała drużyna padła kondycyjnie w 25 minucie (dla porównania, z Utrechtem u nas padła w 65 minucie), a ci któzy nie wyszli w podstawie musieli być na ten moment jeszcze słabsi.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Z Utrechtem nasi grali do końca akurat.

  14. Lechita62 napisał(a):

    Różnica w umiejętnościach piłkarzy była aż nadto widoczna. Niektórzy odstawali od przeciwnika bardziej (Gajos, Jevtić, Orłowski) inni mniej, ale chyba na żadnej boiskowej pozycji nie mieliśmy wczoraj piłkarza, o którym można by powiedzieć, że gra na zbliżonym poziomie do swojego odpowiednika z Genk. Czasami te braki można zasypać ostro zasuwając, ale wczoraj i tego zabrakło, więc wyszło jak wyszło. Przygoda z pucharami raczej się skończyła, a my pomni doświadczeń z poprzednich lat i tak możemy być zadowoleni, że obyło się bez jakiejś kompromitacji ot los kibica polskiego klubu.

  15. Trybuna Czapczyka napisał(a):

    Prawy obrońca potrzebny na wczoraj! To chore, że musimy grać systemem z trójką obrońców bo w całej kadrze Lecha nie ma zmiennika dla kontuzjowanego od maja Gumnego.
    Mimo wszystko wierzę, że emocje jeszcze się nie skończyły i w rewanżu Lech powalczy o odrobienie strat i pokona Gienka!

  16. tylkoLech napisał(a):

    Trudno coś dodać do świetnej analizy Redakcji i komentarza @Niepyry.
    Nie myślałam, że będzie to wyglądało aż tak źle. Pewno i tak byśmy nie wygrali, ale można chociaż było powalczyć. Skład wyjściowy, brak odwagi, wiary i właściwych reakcji trenera sprawiły, że mecz wyglądał tak dramatycznie.
    Ja rozumiem różnicę klas, budżetów, ale nie można przegrywać meczu już w szatni. Wczoraj Trencin wygrał z Feynordem 4-0. Można? Można mimo różnic.

  17. leftt napisał(a):

    Chyba rzeczywiście w tym roku głównym celem jest nasza śmieszna ekstraklapa, której mistrz właśnie zaliczył wpierdol od Luksemburczyków. W 3-5-2 wahadła muszą śmigać, obrońcy muszą nadążać. Szybkość i wytrzymałość naszych grajków może wystarczyć na Zagłębie Sosnowiec, natomiast na średni Genk już nie. Pretensje do Orłowskiego? Kiedyś Gałczyński napisał taki wierszyk „Dlaczego ogórek nie śpiewa?” Konkluzja: no bo po prostu nie może. Zaniedbań było wiele, dlatego trzeba je odrabiać szybko. Dobry obrońca musi być w tym okienku. Po to, żebyśmy wreszcie tę śmieszną ligę wygrali a za rok doszli dalej w pucharach. Wiem, oczywiście jeszcze nie odpadliśmy, każdy mecz jest inny, będzie Tiba, blablabla. Ale szanse oceniam na 10%. Teraz możliwe są dwie drogi: albo celem jest MP sam w sobie – i wtedy zostaniemy z tym składem co teraz i będziemy do końca się szarpać, albo MP jako etap pośredni do powrotu na miejsce, które mieliśmy za Smudy i Zielińskiego – wtedy wzmacniamy kilka pozycji, wygrywamy ligę i walczymy z Genkami jak równy z równym. Obawiam się niestety, że wygra opcja pierwsza.
    A mecz jak mecz. Zawsze jestem ciekawy, czy trenerzy przedstawiają zawodnikom przed meczem dokładne instrukcje, co robić gdy stracą bramkę, bo to się może zdarzyć zawsze. Jak grać przy 0-1? Bo po bramce nasi kompletnie się posypali, do tego momentu wyglądało to jako tako, chociaż też bez szału. W ogóle nie byli przygotowani na taki rozwój wydarzeń, który przecież nie był szczególnie abstrakcyjny.
    Podsumowując: ten mecz pokazał, że jeszcze bardzo dużo pracy przed wszystkimi. Wynik wbrew pozorom jest bardzo dobry, mam nadzieję, że nieskuteczność i nonszalancja Genku jakoś się zemści. No co? Trzeba mieć jakąś nadzieję i na czymś ją opierać.

    • mz napisał(a):

      @leftt nie piszesz nic o ramach czasowych przy swoich opcjach. Wręcz sugerujesz, że obie te opcję są do zrealizowania w tym sezonie. W tym układzie opcja pierwsza musi wygrać, bo to jedyna opcja możliwa do osiągnięcia. Jakościowe wzmocnienie jeszcze kilku pozycji w tym sezonie jest nierealne. Bo pieniądze nie rosną na drzewach. Wydaliśmy te 2,5 mln € anas budżet to 25 – 30 mln – to wydaliśmy mało czy dużo?

      Walka z Genk jak równy z równym (wybacz za bezpośredność) to brzmi wręcz jak słaby żart. Dzieli nas przepaść nie do zasypania nawet w kilka sezonów.

    • leftt napisał(a):

      Czy jest to do zrobienia w tym sezonie? Przy odrobinie szczęścia – myślę, że tak. Rok w piłce to jest cała epoka. Ale mniejsza o to. Trzeba być konsekwentnym. I jeżeli nawet za rok się nie uda, to trzeba robić wszystko, żeby udało się za dwa lata. I to już od teraz. Ja wiem, że pieniądze nie rosną na drzewach. Ale za Tetteha i Dilavera (0,8+1,5 mln) sprowadziliśmy Tibę i Amarala (2,5 mln). Tak więc bilans wychodzi prawie na zero. A długofalowy to był plan 2020 – no i jakie efekty? A pieniądze będą, Gumny na pewno pójdzie za konkretną sumę. Sęk w tym, żeby w jego miejsce sprowadzić kogoś tańszego bo starszego, ale niekoniecznie gorszego. Na pewno tacy piłkarze istnieją, Gumny to nie Messi.

    • mz napisał(a):

      Wybacz ale rok to nie jest epoka. To jest tylko 1 sezon, gdzie bez rewolucji masz minimum 80% tego samego składu i dysponujesz porównywalnymi pieniędzmi. Odrobinie szczęścia? na czym ta odrobina ma polegać? Żeby ziścić Twoje założenia chyba na tym, że dokupujesz teraz 5 grajków (2x SO, DP, ŚP, PO) za 150 k € i każdy okazuje się kozakiem. Troszeczkę odlatujesz w czeluści kibolskiego romantyzmu ;) Oczywiście jakby się Twój plan jakimś cudem okazał udanym planem zarządu, nie miałbym nic przeciwko.

      Fakt, że trzeba konsekwencji, ale nie polegającej na tym, że trzeba iść za ciosem i teraz kupić na gwałt do końca okienka kilku piłkarzy za miliony €. Bo nas nie stać na takie coś. Niech co sezon kupią 2 – 3 porządnych graczy (na to nas już stać) i za 2, 3 sezony może coś się z tego wykluje lepszego. Tak na prawdę dopiero drugi sezon mamy większą kasę na transfery (te 3 mln €). Pierwszy sezon się skichali na różowo i kasę w błoto wywalili, zobaczymy jak ocenimy tegoroczne transfery za rok.

      Nie bardzo rozumiem, dlaczego do mnie kierujesz pytanie o efekty mitycznego planu 2020. Wokół tego narosło tyle mitów stworzonych przez kibiców, że już ciężko stwierdzić na czym on polegał (jaki miał być efekt to już prostsze pytanie). Mi się ten plan kojarzył zawsze z Akademią, że do 2020 roku to ona będzie źródłem kasy i jakości dla Lecha. Póki co jest źródłem tylko kasy, bo „produkuje” zbyt mało piłkarzy (tu się Rutki przeliczyli).

      Co do Gumnego – z ideą się zgadzam, aczkolwiek nie uważam by łatwo było taką wymianę dokonać bez straty jakości lub wręcz tę jakość podnieść. W tej chwili jeszcze za wcześnie by powiedzieć, że transfer za 1 – 1.5 mln € to transfer gwarantujący ekstraklasową jakość.

      Na moje pytanie nie odpowiedziałeś ;) tylko odwróciłeś kota ogonem. Kasa „in” za transfery jest w tym szacowanym budżecie 25 – 30 mln €.

    • leftt napisał(a):

      Powiadasz, że 2-3. No i na razie zakupiono dwóch porządnych zawodników. To może jeszcze na tego obrońcę by się znalazło? I nie zakładam 5 transferów w jednym okienku bo oznaczałoby to rewolucję, granie zupełnie nowym składem, aklimatyzację itd, jak zwykle w Lechu. Na czym polegał plan 2020 to pewnie już sam Rutek zapomniał. No i właśnie: deadline był tak daleko, że nikt nie traktował go poważnie. Czym jest odrobina szczęścia? Na przykład trafieniem w eliminacjach LE trochę słabszego rywala niż Genk.
      Jesteś pewien, że w budżecie Lecha w zeszłym roku było zaplanowane 6 mln euro za Bednarka?
      A że nie jest łatwo ściągnąć starszego zawodnika klasy Gumnego? Proszę Cię… Łatwo to jest ściągnąć Orłowskiego z rezerw. Po to jest skauting, dyrektor sportowy i kontakty. Ale to już inna bajka.

    • mz napisał(a):

      Tu mam jak wszyscy, ten 1 SO jest jeszcze konieczny by zabezpieczyć ekstraklasę. Natomiast wolę by był później niż wcześniej (oczywiście w tym okienku) jeśli oznaczać to będzie jakość. Czy będzie nie wiem. Czy jest na to kasa, też nie wiem. Pewnie łatwiej było by wydać kasę, której się nie ma, jakbyśmy przeszli Genk… no ale…

      Co do wątku transferowego. Twoja wcześniejsza wypowiedź sugerowała jednak, że to coś łatwego ;) Ja uważam, że w kwotach w których się obecnie obracamy (1 – 15 mln €), to ciężko kupić kogoś na poziomie Gumnego, który będzie chciał u nas grać i na dodatek nie będzie miał jakiejś wady. Bo są grubsze ryby w tym oceanie, chętne na takie kąski. Natomiast liczę na te „kontakty” o których wspominasz, bo chyba to był ten czynnik, dzięki któremu trafił tu Tiba i Amaral (chociaż nadal jest zbyt wcześnie na ostateczne oceny tych transferów).

  18. mz napisał(a):

    Mamy straszną dziurę z prawej strony w grze obronnej (nie tylko w tym meczu). Wszyscy wieszają psy na Orłowskim (lub Janickim), tylko co on ma zrobić? Jest ciągle sam – 2 na 1 to u niego standard. Przy takich zawodnikach jak ma Genk to wręcz ściągniecie gaci i czekanie na wpierdol. W słabej naszej lidze to uchodzi często na sucho. Należy sobie powiedzieć w prost, że ani z Makuszewskiego, ani z Jóźwiaka wahadłowego nie będzie (niestety). Djuka skroił to całe 3-5-2 pod Gumnego i Kostie na wahadłach. A przy kontuzji jednego z nich będzie (jest) wyrwa w obronie i każdy minimum przyzwoity przeciwnik to wykorzysta do bólu (jak wczoraj Genk).
    W grze obronnej całego zespołu coś ewidentnie nie trybi. Def. pomocnicy unikają bocznych stref jakby nie mieli zadania ich asekuracji. Nie robią też tego inni pomocnicy. Pewne schematy zachowania całego zespołu w obronie się powtarzają i albo to jest kwestia (słabego) materiału ludzkiego lub zbyt optymistycznych (złych) założeń Djuki lub cały czas braków automatyzmów w nowym systemie.

    Z lewej strony wygląda to dużo lepiej, bo Kostia odnalazł się na wahadle i wspiera De Marco (na tego też wszyscy psioczą, a on akurat jako tako daje radę).

    Gytkier – tak wiem… napastnik żyje z podań – był mimo to wczoraj jednym z najsłabszych na boisku. Bo w meczu z takim przeciwnikiem, gdzie wiadomo, że możemy nie mieć dużo z gry, to on musi dodać coś od siebie. Próbował to robić, tylko co dostał piłkę, to strata, zły wybór, złe podanie.

    Wyglądało to wczoraj po prostu źle jako całość. Puścił bym tę porażkę bez problemu w niepamięć, bo w końcu przeciwnik 2 klasy lepszy od nas, ale nie mogę. Zabrakło tej iskry zaciętości, nieodpuszczania ( zostawialiśmy im zbyt wiele miejsca + krycie na radar), która pozwalała by powiedzieć „OK, daliśmy z siebie wszystko ale to niestety było za mało”.

    Mam nadzieję, że powalczą za tydzień, by mimo braku awansu mogli zejść z boiska z podniesioną głową.

  19. Michu87 napisał(a):

    Wydaje mi się, że nasi wcale nie przestraszyli się rywala, tylko po prostu zabrakło pary chłopakom. Gra linii obrony nie dziwi bo to gracze na poziomie 1 ligi, ale co wczoraj pomoc robiła to nie mam pytań. Nikt piłki nie umiał przytrzymać, obrócić się z nią. Gajos to jakaś popierdółka, a nie poważny piłkarz. Jevticia dawno tutaj już nie powinno być, ten człowiek kompletnie się zapuścił sportowo, porusza się jak by miał przy nogach przyczepione worki z kamieniami. Brakowało jeszcze tylko Raduta, ale został w Poznaniu co mnie nie dziwi. Trałka, Cywka oni pewnego poziomu nie przeskoczą typowe średniaki ligowe. Rewanż nasi powinni zagrać dla kibiców i samych siebie. Jak już się żegnać z pucharami to pokazać coś w Europie. Djuka fajnie, że stawia na młodych, ale sorki Tomczyk wchodzi, a Amaral na ławie? Nie wiem czy to jakaś zasłona dymna przed rewanżem?

  20. jaskoff napisał(a):

    Niestety obrońcy nie będzie. Właściwie odpadliśmy już z pucharów i stwierdza że obrońca już nie jest konieczny skoro została gra na 2 frontach…
    Z resztą o obrońcy było wiadomo już na początku okienka, że go brakuje. Myślę, że gdyby Ivan postawił się to by go dostał szybciej niż później…

  21. Bolek napisał(a):

    Na Trałce do Europy! W końcu nasz szatniowy lider!!

  22. observer napisał(a):

    Od ściany do ściany Bjelica wpieprzył Lecha w głupie transfery,później zabrał Lechowi co mógł,a teraz przyszedł moźe i pracuś Ivan ale w piłce jest jedna prawda buduj druźyne od tyłów a my jakby na przekór,ktoś zawierzył Ivanowi źe piłkarze z rezerw przez lata nie grając na poziomie mogą to dzwignąć.No nie, nie da się.Vuja,gra juź dla pensji,De marco,Orłowski mogą na ławie czekać aź inni połamią nogi,taki Ajaruri to teraz Barcelona przy tych dziś w obronie.

    • Pawel napisał(a):

      Przestań zarządowy trollu oskarżać Bjelicę za nieudolność swojego szefa – Piothusia Ciamajdy. Bjelica nie odpowiada ani za Raduta, ani Gajosa, ani Rakelsa, ani Barkrotha, ani Janickiego. Bjelicy transfery były dwa i pół:

      1. Dilaver – najlepszy nasz obrońca w poprzednim sezonie.
      2. Situm – niezły jesienią, wiosną zjazd (podobno już zimą usłyszał, że Lech go nie wykupi).
      3. W połowie Vuja, bo w drugiej połowie to transfer naszego mitycznego skautingu, który miał go obserwować od lat.

  23. fox napisał(a):

    Jak to się mówi dopóki piłka w grze.Niestety wczoraj było widać różnicę klas pomiędzy zespołami,chociaż gdyby Lechici pokazali chociaż trochę zaangażowania mogli pokusić się o lepszy wynik.Mnie dręczy natomiast pytanie,dlaczego przy takim wyniku trener wprowadził Tomczyka a nie Amarala?kontuzja,brak przygotowania,czy chęć promowania młodych.Ja osobiście tego nie rozumiem.Szanse na przejście dalej są oczywiście iluzoryczne ,ale o tym pisało się tutaj od dawna 3 runda to max.Może to i lepiej bo tak okrojonym składem grać na trzech frontach było by bardzo ciężko.

  24. T71 napisał(a):

    Na naszą ligę ten skład wystarczy.
    By grać w Europie, to potrzeba sporo wzmocnień. Musimy też dać czas Ivanowi.
    Nasza liga to dno i w pucharach Makuszewski, Juźwiak nie będą tak błyszczeć to nie, że mieli słabszy dzień tylko to jest nasz poziom.
    Nadal musimy inwestować w akademię, dysponujemy jako jedyni w Polsce taką akademią.
    Jak będziemy hurtowo ,, produkować” piłkarzy, którzy będą mogli grac na poziomie średniego klubu w Europie, to można uznać, że jest dobra akademia. Teraz to mamy dobrą akademię jak na potrzeby naszej ligi więc przed nami daleka droga.

  25. Jam napisał(a):

    Po takim meczu chętnie posłuchałbym wypowiedzi tego co się nie poddaje.

  26. jhbjvv napisał(a):

    Nie wiem na co liczyliście. Genk był po prostu jakościowo lepszy. Lepsi piłkarze.
    Brak Tiby = brak jakiejkolwiek gry do przodu, zero rozegrania. Jevtić może grać w rezerwach jedynie i to nie wiem czy nie za wysoka poprzeczka.
    Mieliśmy w środku Trałkę, Gajosa i Cywkę. Powiedzcie mi, który z nich miał się wziąć za rozgrywanie? Nie mają do tego umiejętności po prostu. I tyle w temacie.
    Skrzydła dziś nie chodziły bo nie było rozegrania w środku, przerzutów jakie powinny być przy takim ustawieniu. Trzeba ściągnąć środkowego pomocnika typu Tiba, a nie wybierać ten to typowy defensywny, ten ofensywny.. Dobry pomocnik ma łączyć grę do przodu z obroną i tyle. A my w Polsce mamy jakieś chore założenia, że ten to tylko defensywa, ten ofensywa, a ten potrafi strzelić jak nikogo nie ma obok siebie. Postarajmy się w lidze grać dobrze, a na puchary przyjdzie czas przy dobrych transferach i dobrej grze.

  27. sławol napisał(a):

    W mojej subiektywnej ocenie, to obrona pomimo wszystko wypadła znacznie lepiej od pozostałych formacji. Były momenty, że nasi obrońcy ośmieszali napastników Genku w dziecinny sposób odbierając im piłkę, a potem potrafili spokojnie bez wybijania piłki na oślep kilkoma podaniami doprowadzić piłkę połowy boiska… no i tu zaczynał się dramat – nie miał kto rozegrać piłki, zazwyczaj była szybka strata i piłka wracała z powrotem w okolice naszej bramki. Ten mecz pokazał, że potrzebny jest napastnik, który bierze udział w budowaniu akcji, a nie tylko czeka na podanie, żeby przyłożyć nogę czy głowę i skierować piłkę w kierunku siatki…. i pytanie podstawowe – dlaczego nie wszedł Amaral ?

  28. B_c00L napisał(a):

    Az nie chce mi sie pastwic po wczorajszym meczu. Najsmieszniejsze jest to, ze nie zawiodl tylko Buric :)

  29. Ostu napisał(a):

    Myślę, że po tym meczu wielu piłkarzom jest potrzebna praca z psychologiem… Oczywiście myślę o piłkarzach + Orłowski a nie o pozorantach…

  30. Alcatraz napisał(a):

    Wielki lament, a tak naprawdę zrobiono tylko pierwszy krok kupując Tibę i Amarala , którzy coś wnieśli do pucharów , odszedł Dilaver , Gumny kontuzja reszta składu to wypisz wymaluj kadra z majowego meczu z 7egią plus rezerwy. Przeciwnik na papierze był silniejszy i pokazał to na boisku. I tu nie ma żadnego blamażu tylko realia.
    Stać na transfery rzędu 1-1,5 miliona euro to ich wymagajmy chociaż na tzw kręgosłup drużyny i to co najmniej pół roku przed Ligą Europy a nie 2 tygodnie. Jagiellonia w tym roku wygląda najlepiej bo gra bez większych zmian w składzie.

    Pozostaje walczyć u siebie , są przesłanki do tego aby się lepiej zaprezentować.

  31. Pawel napisał(a):

    >Wciąż nie wiadomo, dlaczego Ivan Djurdjević nieustannie próbuje wepchnąć 24-latka na poziom na który ten piłkarz kompletnie się nie nadaje<

    Naprawdę nie wiecie tego, co wie każde dziecko? Już wam zdradzam tę tajemnicę: Ivan musiał wystawić Orłowskiego, bo nie miał nikogo innego! Tak, Janicki kontuzjowany, a Vuja wraca (właściwie po czy – kontuzji, fochu?) i pewnie nie był gotowy na 90 minut. Teraz modlić się, żeby Rogne nie mial kontuzji znowu półrocznej, bo Ivan będzie musiał jeszcze kogoś z rezerw wyciągnąć, a będzie to jeszcze większy ogórek niż Orłowski.

    No, ale w ostatnim Na Chłodno redakcja poklaskała zarządowi za świetne transfery. Jeszcze poklaszczecie?

Dodaj komentarz