Przedmeczowa analiza Lech – Genk

Pojutrze wieczorem Lecha Poznań czeka bardzo trudny mecz z KRC Genk. Po porażce w Belgii 0:2 ekipa Kolejorza może liczyć tylko na cud, który prawdopodobnie się nie wydarzy. Zbyt wiele rzeczy musiałoby się stać w czwartkowy wieczór, aby udało się szczęśliwie wyeliminować dużo silniejszego przeciwnika, który już wcześniej zdradził swój sposób na rewanż.


KRC Genk nie przylatuje do Polski na wycieczkę. Trener „Smerfów”, Philippe Clement ogłosił już 22-osobowy skład swojej drużyny na rewanż, która do stolicy Wielkopolski przybędzie w najsilniejszym składzie.

Mocne strony Genku

Największym atutem Genku jest obecna forma tej drużyny. Belgowie podczas okresu przygotowawczego wygrali 7 sparingów (wszystkie) gromiąc m.in. Olympiakos Pireus 4:0. Świetną formę strzelecką z gier kontrolnych Genk przełożył na dwumecz z Folą Esch wygrany 9:1. W lidze belgijskiej „niebiesko-biali” na razie pokonali Lokeren 4:0, zremisowali z Sint Truidense 1:1 i ograli w ten weekend na wyjeździe KV Oostende 2:0. Podopieczni Philippe Clementa są w formie szczególnie imponując w ofensywie co pokazali jeszcze w wygranym meczu z Lechem Poznań 2:0. Od początku rozgrywek w bardzo wysokiej dyspozycji znajdują się skrzydłowi Leandro Trossard, Edon Zhegrova i Dieumerci Ndongala, a także środkowi pomocnicy Alejandro Pozuelo oraz Ruslan Malinovsky z którymi tydzień temu poznaniacy sobie nie radzili. Genk grający w systemie 4-2-3-1 przechodzącym często na 4-3-3 z łatwością stwarza sobie wiele sytuacji do zdobycia gola bardzo groźnie atakując przede wszystkim skrzydłami o czym Lech także już się przekonał nie mogąc na Luminus Arenie przede wszystkim zatrzymać lewej flanki rywala. Boczni pomocnicy Genku regularnie szukają zejść z piłką do środka, a później podań do napastnika lub strzałów. Gol na 2:0 w Belgii zdobyty przez Genk był popisową akcją „Smerfów”.

Słabe strony Genku

Najczulszym punktem Genku jest młoda i wciąż niezgrana defensywa, której niestety tydzień temu Lech poważnie nawet nie zagroził. Latem obronę „Smerfów” opuścił podstawowy stoper Omar Colley sprzedany do Sampdorii. W tej chwili podstawowymi środkowymi obrońcami są Aidoo oraz Dewaest, choć w pierwszym meczu obok Deawesta wystąpił Lucumi. Ten sam stoper zagrał też w niedzielę, więc nie wiadomo, kto pojutrze wystąpi u boku Deawesta, który wygląda na pewniaka do gry w rewanżu. Genk z wyjątkiem bramkarza w tylnej formacji o dziwo dysponuje dość wąską i mało doświadczoną kadrą. Pomiędzy ofensywą a defensywą tej drużyny jest spora różnica o czym kibice Lecha na własne oczy nie mogli się przekonać, gdyż na Luminus Arenie poznaniacy oddali raptem 5 strzałów i tylko 1 celny. Jeśli Lech chce strzelić w czwartek gola powinien poszukać swoich szans głównie na lewej pomocy. Na prawej obronie w Genku wystąpi jeszcze mało doświadczony Duńczyk, Joakim Maehle, który dość niespodziewanie nie ma klasowego zmiennika. Odważne rajdy Volodymyra Kostevycha lewą flanką mogą się Lechowi bardzo mocno opłacić jeśli tylko Kolejorz zdecyduje się w rewanżu śmielej atakować niż tydzień temu na wyjeździe.

Największa gwiazda rywala

Największą gwiazdą Genku jest Ruslan Malinovsky. To 25-letni reprezentant Ukrainy, który w kadrze swojego kraju zagrał dotąd 11 razy. Środkowy pomocnik mogący występować na „6” lub „8” to silny fizycznie gracz będący wychowankiem Szachtara Donieck w którym o dziwo nigdy się nie przebił. Malinovsky kilka lat temu grał w dwumeczu Ligi Europy z warszawską Legią reprezentując barwy Zorii Ługańsk. W Belgii występuje od ponad 2 lat będąc liderem środka pola Genku. Malinovsky to piłkarz lewonożny mający potężne uderzenie o czym Lech przekonał się na własnej skórze w 44 minucie ostatniego meczu w Belgii. Mierzący 181 cm wzrostu piłkarz doskonale wykonuje stałe fragmenty gry. Takie bramki, jak Macieja Gajosa z Zagłębiem na 4:0 w przypadku Malinovskiego są zdobywane bardzo często. W rewanżu Lech musi uważać, gdzie popełnia faul. W tym sezonie Ukrainiec strzelił już 5 goli na 2 frontach dokładając do tego dorobku 2 asysty.


Jak może zagrać Genk?

Genk mógł rozstrzygnąć losy tego dwumeczu już u siebie i gdyby wygrał tydzień temu przykładowo 5:0 to nikt w Lechu nie mógłby mieć pretensji. Trener Philippe Clement przez nieskuteczność swoich zawodników nie był zadowolony z pierwszego spotkania. W niedzielę oszczędził kilku piłkarzy, 3 podstawowych graczy weszło z ławki co pokazuje, że w czwartek Genk prawdopodobnie wyjdzie na mecz z Lechem w pierwszym składzie. W belgijskich mediach prawy pomocnik rywala, Deumerci Ndongala odgrażał się, że w Poznaniu na pewno strzeli gola, natomiast stoper Sebastien Dewaest zapowiedział odważną grę Genku, by jak najszybciej zdobyć bramkę. Właśnie takiego Genku spodziewamy się w czwartkowy wieczór. Genku ofensywnego, który narzuci swój styl gry i zechce możliwie jak najszybciej zdobyć bramkę, by później grać już ze spokojem w każdej formacji oraz bez zbędnego forsowania tempa. Genk przylatuje do Polski po awans, zatem przy ewentualnym prowadzeniu może spasować z ofensywną grą.

Jak powinien zagrać Lech?

Wynik 0:2 osiągnięty na Luminus Arenie jest bardzo zły. Przy stanie 0:0 lechici nie mogą kalkulować i tak samo będzie nawet wtedy kiedy jakimś cudem wyszliby na prowadzenie 1:0. Wszyscy w Poznaniu raczej zdają sobie sprawę z wyzwania jakie czeka Kolejorza. Gol dla Genku zakończy właściwie emocje w tym dwumeczu i sprawi, że nawet na cud nie będzie już po co liczyć. Lech będący piłkarsko słabszą drużyną od Genku potrzebuje pojutrze dużo szczęścia, skuteczności pod bramką przeciwnika, nieskuteczności rywala pod naszą bramką, doskonałej gry w pressingu i równie dobrej gry w obronie. Niestety zbyt wiele rzeczy musiałoby się stać 16 sierpnia, aby wydarzył się cud. Lech sam jest sobie winien, bowiem gdyby w Belgii przegrał 1:3 albo 1:2, to byłby teraz w lepszej sytuacji niż jest obecnie. Kolejorz z jednej strony nie ma nic do stracenia, musi od początku rewanżu mocno zaatakować, ale z drugiej strony szybko stracony gol na 0:1 sprawiłby, że dalsza część rewanżu byłaby tylko sparingiem dla Lecha, którego w niedzielę czeka bardzo ważny bój z Wisłą.

Nasz typ

Nawet jeśli Lech jako pierwszy strzeliłby gola, to do awansu byłoby jeszcze daleko. Przede wszystkim jakakolwiek bramka dla Genku właściwie kończy emocje. Sam Lech już 5 raz z rzędu nie strzelił gola w pierwszym wyjazdowym meczu III rundy eliminacyjnej Ligi Europy i po raz 5 może przez to odpaść. Spodziewamy się lepszej, walecznej, bardziej ofensywnej gry ze strony poznaniaków niż na Luminus Arenie co jednak nie wystarczy do awansu bez cudu i szczęścia w stylu czerwona kartka dla gości jeszcze w pierwszej połowie. Stawiamy na 1:1 lub wygraną Lecha 2:1.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 14

  1. Antek napisał(a):

    Zastanawiam sie kto powinien zagrać za Makiego..Z jednej strony perfekcyjna gra całego zespołu w defensywie z drugiej siła rażenia z przodu..Oczekuje jutro maksymalnego zaangażowania i walki i jakaś nadzieja sie tli na 2:0 dogrywka i może karne?Obiektywnie szanse są bardzo małe ale liczę na doping i atmosferę która nas poniesie ..Takimi meczami można pisać historie czego wszystkim nam życzę w czwartek!!!

  2. John napisał(a):

    Tu w zasadzie nie ma co analizować.Lech żeby awansować musi zagrać niemal perfekcyjnie.
    Nie ma wiele do stracenia i musi zaatakować.Widzę jeden podstawowy problem,jak zagrać odważnie i ofensywnie i zagrać jednocześnie bezbłędnie w obronie,bo Lech stracić bramki nie może.
    Czy jest to w ogóle możliwe z tą obroną, w meczu z Genk nie z Sosnowcem czy Śląskiem.
    Chciałbym bardzo zobaczyć ,naprawdę wielki mecz Lecha ,jestem optymistą ale i realistą ,żaden wynik mnie nie zdziwi ,nawet porażka wyższa niż w Belgii.Lech musi zaryzykować.

  3. legolas napisał(a):

    Mam przeczucie że będzie to mecz, jak rewanż z Basel. Podobnej klasy przeciwnik, ma zaliczkę z pierwszego spotkania. Myślę że Genk podobnie jak Szwajcarzy wcisną jakąś bramkę i skończy się na 0:1 :/. Ale to tylko moje zdanie, a jak będzie to zobaczymy :)

  4. Kuba1994 napisał(a):

    Wielkich szans na awans nie ma. Wyjść na pełnej mobilizacji, bez strachu, zaatakować, zobaczyć co to da i co z tego wyjdzie. Wielkich oczekiwań nie mam – po prostu dajmy dobry mecz.

  5. smigol napisał(a):

    Wyjść I zagrać na 100 – 110% Pozostawić po sobie dobre wrażenie bo nie oszukujmy się szansę na awans są znikome jeżeli nie żadne. I wierzcie mi ja jestem urodzonym optymistą ale trudno mi wierzyć w awans Kolejorza. Z drugiej strony wszystko jest możliwe póki piłka w grze. ;D

  6. 07 napisał(a):

    Warunkiem awansu był gol w Belgii. Niestety. No, ale to jest piłka nożna i nie takie zwroty akcji już były. Mimo porażki w I meczu stawiam na awans. My też w I rundzie mogliśmy rozstrzygnąć losy awansu, a potem w Erewaniu szczęście nam pomogło….pomoże i teraz.

  7. WybrzezeKlatkiSchodowej napisał(a):

    Gdyby udało się szybko strzelić bramkę, wtedy wraz z głośnym dopingiem może na Genk pójść mały stresik i wkraść się w ich szeregi panika, i my ich wtedy ciach 2-0😀

  8. Bart napisał(a):

    Skrzydłowy Genku odgraża się że strzeli bramkę, ich stoper zapowiada odważną grę, czy tylko ja wyczuwam tu nadmierną pewność siebie/lekceważenie? To może ich zgubić a dla nas może być tajną bronią.

    Patrząc realnie, będzie bardzo ciężko. Musiałby nam wyjść idealny mecz i musielibyśmy mieć dużo szczęścia. Byłoby dużo łatwiej gdyby strzelili na wyjeździe. Szkoda że nawet tego gola nie szukali.

  9. Ostu napisał(a):

    A tak poważnie to zwracam uwagę na grę obronną Genk już w 1 spotkaniu… Zatem wykorzystanie naszej mocnej strony – atak to klucz do zwycięstwa… Ale… Żeby to było możliwe to środek pola nie może pozwolić rozpędzać się atakowi Genk
    Perfekcyjna gra naszego środka pola wraz z defensywnymi pomocnikami to Clou..
    W tym momencie nie ma miejsca dla takich kopaczy jak Jevtic, Gajos, Raduc… Może jeden z nich – Gajos ława… Ta trójka ma pełne gacie zanim wyjdzie na mecz… A przy dobrej i przede wszystkim dokładnej grze w środku pola możemy osiągnąć sukces… Tak grając pierwsze 20 – 30 min strzelimy bramkę na pewno… A potem to już tylko głowa zawodnika będzie decydować… A w głowie obrońców Genk zacznie się dziać… A to idealny czas by nasze napadziory pokazały klasę, którą pokazali… Ale jeśli wyjdzie w podstawie którykolwiek z Ostatniego Takiego Trio to mamy przejebane… Wspomnicie moje słowa…

  10. arek z Debca napisał(a):

    Oczywiscie warto powalczyć. Cudy się zdarzają. Dziś 98 rocznica cudu nad
    Wisłą. Jednak patrząc realnie to po czwartku będzie mozna skupić się na lidze i PP.

  11. Jack napisał(a):

    Kluczem do sukcesu w tym meczu mogą być stałe fragmenty gry.Wykorzystać 2-3 wrzutki (zdobyć bramki z niczego) i bardzo uważnie zagrać w obronie.To jest jedyna szansa na Genk.

  12. enow napisał(a):

    Szanse na awans mamy nikłe. Można powiedzieć, że w tym meczu nie mamy wiele do stracenia. Możemy, a nawet musimy zrobić wszystko co w naszej mocy żeby wygrać, ale ciśnienia już nie ma.
    Na szczęście ligę zaczęliśmy jak nigdy, MP to przepustka do łatwiejszej drogi do LE więc trzeba się już teraz na tym skupić. Ten mecz możemy spokojnie potraktować jak zbieranie doświadczenia.

  13. JRod1991r. napisał(a):

    Trzeba ten mecz wygrać i tyle. Walczyć o każdy cm boiska i nie poddawac się nawet po stracie gola. Kwestia awansu to kwestia wtórna. Wyjść z czystą głową i zagrać najlepiej jak się potrafi.

Dodaj komentarz