Warto wiedzieć: Lech – Genk

Stały i przedmeczowy cykl „Warto wiedzieć” to materiały z krótkimi ciekawostkami, informacjami na temat spotkania Kolejorza z danym rywalem, rzeczy o których warto pamiętać przed każdym kolejnym meczem Lecha Poznań oraz o których po prostu warto wiedzieć. Wszystko co najważniejsze znajduje się po prostu w jednym miejscu.


Warto wiedzieć: Lech Poznań – KRC Genk (16.08.2018):
.
Poprawić bilans – Międzynarodowy bilans Kolejorza w 131 spotkaniach to – 55-26-50, gole: 185:162 (wliczając Intertoto). Dziś Lech może co prawda nie awansować, ale zwycięstwem chociaż 1:0 mógłby poprawić te statystyki jeszcze w sezonie 2018/2019.

Przerwać serię rywala – Genk znajduje się obecnie w bardzo wysokiej formie. Wygrał 7 letnich sparingów (wszystkie) gromiąc po drodze m.in. Olympiakos 4:0. W Lidze Europy pokonał luksemburską Folę 5:0 i 4:1, natomiast w lidze zwyciężył Lokeren 4:0, zremisował z Sint Truidense 1:1 oraz ograł KV Oostende 2:0. „Smerfy” są obecnie w bardzo wysokiej formie.

Lech rzadko przegrywa – Lech Poznań rzadko przegrywa w europejskich pucharach u siebie. Ostatnim klubem, który umiał pokonać Kolejorza przy Bułgarskiej było w 2015 roku FC Basel (2 zwycięstwa 1:0 i 3:1). Wcześniej w 2010 roku triumfowała tu Sparta Praga.

Pewna kasa, pewny współczynnik – Lech nawet jeśli dziś odpadnie, to zakończy europejskie puchary 2018/2019 z niezłą zdobyczą punktową do rankingu UEFA. Dostanie 2.000 punktów do swojego współczynnika, a także 780 tys. euro za wynik sportowy, czyli za odpadnięcie w III rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy 2018/2019.

Belgowie byli lepsi – Do pierwszego starcia na Luminus Arenie dotąd 12 polskich drużyn mierzyło się z belgijskimi zespołami i to w 7 różnych rozgrywkach. Bilans 46 meczów Polaków z Belgami jest niekorzystny dla rodzimych klubów – 11-15-20, gole: 42:54 (wliczając mecz Genk – Lech 2:0). Na 17 dwumeczów w europejskich pucharach polskie ekipy wygrywały 6 starć i w 11 musiały uznać wyższość Belgów.

Czwarty mecz Lecha z Belgami – Lech dotąd 3 razy grał z Belgami. W 2009 roku w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Europy po wygranej we Wronkach nad FC Brugge 1:0 w rewanżu przegrał 0:1, a w rzutach karnych poległ 3:4. Jedenastkę zmarnował wtedy m.in. Ivan Djurdjević uderzając nad poprzeczką. Z kolei w Genku w zeszły czwartek 2:0 zwyciężyli Belgowie. Dziś triumf Lecha wynikiem 1:0 taki jak w 2009 roku nie dałby nam awansu, jednak pozwoliłby godnie pożegnać się z pucharami.

Statystycznie bez szans – Statystycznie Lech nie ma większych szans na awans. Kolejorz jeszcze nigdy nie odrobił takiej straty w europejskich pucharach, natomiast Genk wygrywając 2:0 nigdy nie odpadł. Był jednak bliski kompromitacji przed 2 laty. Po ograniu u siebie Budućnostu Podgorica 2:0 na wyjeździe Belgowie przegrali z Czarnogórcami 0:2, ale awansowali dalej po zwycięstwie w rzutach karnych.

Można liczyć tylko na cud – Co musi się stać, aby Lech dziś awansował? Potrzeba cudu, czyli bardzo słabego meczu Genku, perfekcyjnego spotkania Kolejorza w każdej formacji, dużej skuteczności, wielkiego farta i najlepiej czerwonej kartki dla rywala jeszcze w pierwszej połowie. Dziś musiałoby się wydarzyć zbyt dużo rzeczy, by Lech awansował dalej. Cud wydaje się być bardzo mało realny, gdyż Genk jest po prostu o 2 klasy lepszy od poznaniaków co udowodnił tydzień temu.

Rywal chce strzelić gola – Nikt w Genku nie był zadowolony po ograniu Lecha rezultatem 2:0, ponieważ tylko spora nieskuteczność „Smerfów” sprawiła, że Belgowie nie wygrali u siebie nawet 5:0. Tym samym rywale przylecieli do Polski z zadaniem strzelenia gola. Wtedy poznaniacy potrzebowaliby do awansu aż 4 bramek co byłoby już niewykonalne nawet mając farta.

Warto patrzeć na Brondby? – Zwycięzca pary Genk – Lech zagra w fazie play-off Ligi Europy (23 i 30 sierpnia) prawdopodobnie z Brondby Kopenhaga, które tydzień temu wygrało w Serbii ze Spartakiem Subotica 2:0. My o starciu z Duńczykami nawet nie myślimy. Nie przygotowywaliśmy żadnego artykułu na temat rywalizacji Lecha z Brondby, dlatego ewentualne przejście Genku byłoby dla nas totalnym zaskoczeniem, a także bardzo przyjemną niespodzianką.

Mecz w tv – Wieczorny pojedynek będzie transmitowała stacja Polsat Sport. My zapraszamy natomiast do śledzenia naszego tradycyjnego przedmeczowego i meczowego raportu na żywo prosto z Bułgarskiej. Pierwszy meldunek ze stadionu pojawi się na KKSLECH.com już o godzinie 18:45.

Oba zespoły w mocnych składach – Genk swoją 22-osobową kadrę z której Philippe Clement wybierze dzisiaj 18-stkę podał już we wtorek. Rywale serio traktują rewanż i dziś mają zagrać w pierwszym składzie. W Lechu zabraknie tylko zawieszonego Makuszewskiego, Klupsia oraz Gumnego. Rogne wczoraj już trenował.

Będzie doping i dobra frekwencja – Dziś na Bułgarskiej zjawi się około 18 tysięcy kibiców. Decyzją Grup Kibicowskich będzie prowadzony zorganizowany doping i będą wywieszone fany. Bilety na mecz Lech – Genk cały czas są w sprzedaży.

Trałka zbliży się do Arboledy? – Łukasz Trałka ma na swoim koncie już 33 mecze w barwach Lecha na arenie międzynarodowej. Do Manuela Arboledy traci tylko 3 spotkania i kto wie czy dziś wieczorem jeszcze bardziej nie zbliży się do Kolumbijczyka.

Włoch rozjemcą – Rozjemcą wieczornego meczu będzie Włoch, Marco Guida. 37-latek od 7 lat prowadzi spotkania w Serie A. Od 2014 roku jest arbitrem FIFA.

Genk znów faworytem – Tym razem Genk nie jest aż tak mocnym faworytem do wygranej, jak tydzień temu, choć bukmacherzy wciąż bardziej wierzą w Belgów niż w Polaków. Średni kurs na triumf „Smerfów” to 3.45, na remis 3.50, a na zwycięstwo 2.05.

Lech odpadnie 5 raz? – Lech Poznań już 5 razy nie strzelił gola w pierwszym meczu wyjazdowym III rundy eliminacyjnej Ligi Europy i dziś może odpaść 5 raz. Warto jednak zaznaczyć, że w tym roku Kolejorz był nierozstawiony w losowaniu. Cień szans na awans zachowuje tylko dzięki nieskuteczności Genku tydzień temu, który mając dużą przewagę wygrał raptem 2:0.

Nic się nie stanie – Realnie patrząc Lech m.in. przez brak bramki zdobytej w Genku nie odrobi strat w rewanżu. Odpadnięcie z Genkiem oczywiście niczym nie zachwieje. Priorytetem jest, było i będzie trofeum w tym sezonie. Po Genku w pełni będzie można już skupić się na Ekstraklasie, a od września jeszcze na Pucharze Polski.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. J5 napisał(a):

    Genk w pierwszym meczu nie wykorzystał tylu okazji, że powinno się to zemścić, na Bułgarskiej w fanatycznej atmosferze, gdzie niejednemu wydawałoby się mocnemu klubowi podcinało skrzydła. Przekonal się o tym rok temu Utrecht, który awansował tylko dzięki gamoniowatości naszej obrony. Należy mieć nadzieję że dziś obrona zachowa czyste konto a ofensywa zrobi co swoje

    • tomasz1973 napisał(a):

      A dzisiaj wg Ciebie ta gamoniowatość jest mniejsza? Bo wg mnie jest zdecydowanie gorzej.

  2. leftt napisał(a):

    Przypominam, że temu Utrechtowi nie uznano prawidłowego gola. W zamian za to nam uznano nieprawidłowego. A że nasza obrona była gamoniowata? Cóż, ich nie była. I w tym elemencie byli lepsi, dlatego też przeszli dalej.

  3. klaus napisał(a):

    Nie wierzę…780 000 euro? Przecież to są żadne pieniądze. Ciekawe co myśli Rutek…Wydał sporo siana na transfery a w zamian 780 tyś- więcej nie zainwestuje ;-)

  4. inowroclawianin napisał(a):

    Mimo wszystko trzeba powalczyć o awans i to na maxa do ostatniego gwizdka. Nawet pomimo tego co stało się w pierwszym meczu. Zobaczymy jak to wszystko będzie dziś wyglądało na boisku. Niech gryzą trawę, tego oczekuję. A Rutki niech co rundę wzmacniają zespół to za rok będzie możliwa grupa LE lub nawet LM i wtedy będzie kasa i lepszy współczynnik.

  5. WybrzezeKlatkiSchodowej napisał(a):

    Dzisiaj jak mawiał klasyk: „Albo rybka, albo pipka” :)

Dodaj komentarz