Minusy cały czas podobne

Występ Lecha Poznań przeciwko Piastowi Gliwice pokazał, że w drużynie Kolejorza nic się nie zmienia. Defensywa nadal kuluje, elementy źle funkcjonujące od paru tygodni nadal nie działają, a tydzień spokojnych treningów z zespołem znów został zmarnowany przez sztab szkoleniowy. Lechici nie wygrali 4 z rzędu spotkania czego nie można już uznać za przypadek.


Największym minusem sobotniej potyczki jest 4 z rzędu mecz bez zwycięstwa w tym 3 ligowy. Lech Poznań znalazł się w kryzysie w którym Ivan Djurdjević stwierdził wczoraj po meczu jakoby jego zespół „zagrał dobrze”. Poznaniacy oddalili się od lidera tracąc punkty 2 raz z rzędu u siebie. Piast przez większą część meczu nic pokazywał nic ciekawego, w pierwszej połowie były fragmenty, kiedy nawet nie atakował, a jednak w końcówce był bliższy odniesienia zwycięstwa. Gliwiczanie zagrali słabiej niż w poprzednich meczach, śmielej zaatakowali dopiero po 70 minucie co wystarczyło, żeby łatwo zdobyć przy Bułgarskiej jedno oczko.

Optycznie Lech zagrał wczoraj słabo. Przede wszystkim od pierwszych minut grał mało dynamicznie, wolno w środku pola poza pojedynczymi zrywami Amarala i Jóźwiaka pozwalając Piastowi bez trudu ustawiać się w obronie. Lechici wrócili do złych nawyków stosowanych za Nenada Bjelicy, kiedy wykonywali wiele złych dośrodkowań ze skrzydeł, które były za wysokie albo padały łupem obrońców Piasta. Jednocześnie eksperymentalna obrona grająca tym razem w czwórkę popełniała wiele prostych błędów w ustawianiu się jak choćby w sytuacji w której strzał Valencii z bliska świetnie wybronił Putnocky (cała akcja zaczęła się od złego, zbyt wysokiego ustawienia Cywki, który nie zdążył wrócić za Makiem).

Lechici w 2 z rzędu meczu stracili bramkę z rzutu rożnego, które tak naprawdę kuleją już od spotkań sparingowych na co kilka razy zwracaliśmy wcześniej uwagę. Wczoraj przy trafieniu Hateleya do piłki skakało aż 3 piłkarzy Lecha. Żaden nie umiał jej wybić co zakończyło się utratą gola po którym nasz zespół już się nie podniósł. Kolejnym szwankującym elementem było przygotowanie fizyczne. 4 zawodników, którzy przebiegli w sobotni wieczór najwięcej kilometrów pochodziło z Piasta. Przez ponad 90 minut lechici pokonali o prawie 5 kilometrów mniej od piłkarzy rywala. W tej statystyce Lech Poznań jest ostatni w lidze, a plaga kontuzji w zespole, która w połowie sierpnia dosięgła drużynę raczej nie jest przypadkowa. W sobotę już w przerwie oficjalnie z powodu kontuzji musiał zejść Maciej Makuszewski. W końcówce meczu problem z udem miał także Kamil Jóźwiak, który również przedwcześnie był zmuszony opuścić murawę.

Występ Kamila Jóźwiaka to zresztą jedyny plus starcia z Piastem. 20-latek szarpał w ofensywie, wywalczył rzut karny, było widać w jego postawie sporą ambicję, zaangażowanie i chęć wygranej za wszelką cenę co akurat ciężko było dostrzec u paru innych piłkarzy. „Józiu” miał 2 strzały, 2 celne, 93% celnych podań (najwięcej z grupy pomocników), a do tego stoczył najwięcej pojedynków 1 na 1 wśród wszystkich piłkarzy Kolejorza. Wychowanek Lecha Poznań dał po prostu z siebie wszystko.


Plusy meczu z Piastem 1:1

– Postawa Jóźwiaka

Minusy meczu z Piastem 1:1

– 4 mecz z rzędu bez wygranej
– Słabe spotkanie z przeciętnym rywalem
– Gra obrony
– Przygotowanie fizyczne
– Kolejne kontuzje

Plusy meczu z Zagłębiem 1:2

(brak)

Minusy meczu z Zagłębiem 1:2

– Utrata 1. miejsca i 2 z rzędu porażka
– Nietrafiona taktyka, nietrafione zmiany
– Gra wahadłowych
– Bardzo słaba gra obrony
– Stałe fragmenty gry

Plusy meczu z Wisłą 2:5

– Gra w ofensywie

Minusy meczu z Wisłą 2:5

– Wstydliwa porażka 2:5
– Roztrwonienie prowadzenia 2:0
– Brak pressingu w środku pola i słaby odbiór piłki
– Ustawianie się obrońców
– Gra wahadłowych
– Brak sił w drugiej połowie
– Roztrwonienie przewagi w tabeli

Plusy meczu z KRC Genk 1:2

– Momentami równorzędna gra z silniejszym rywalem
– Postawa Jasmina Buricia

Minusy meczu z KRC Genk 1:2

– Druga porażka
– Gra obrony
– Kolejne dwie kontuzje

Plusy meczu z Zagłębiem S. 4:0

– Wysokie zwycięstwo dające lidera
– Ofensywna gra w nowym ustawieniu
– Skuteczność
– Dobra gra zmienników

Minusy meczu z Zagłębiem S. 4:0

– Ustawianie się obrońców

Plusy meczu z Genkiem 0:2

(brak)

Minusy meczu z Genkiem 0:2

– Porażka, której raczej nie da się odrobić
– Fatalna gra obrony
– Liczba stworzonych sytuacji
– Brak ambicji, woli walki i determinacji w II połowie

Plusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Wyszarpane zwycięstwo
– Historyczna wygrana w eksperymentalnym składzie
– Pułapki ofsajdowe
– Inteligentna gra w końcówce

Minusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Słaba optycznie gra i brak boiskowej kontroli
– Stałe fragmenty gry
– Mała liczba wygranych pojedynków przez pomocników

Plusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Wiara w awans do samego końca
– Gra w ataku pozycyjnym
– Indywidualna postawa Kostevycha
– Zmiana Amarala i ustawianie się Gytkjaera w polu karnym
– Dogrywka pod pełną kontrolą

Minusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Elektryczna gra obrony + debiut Orłowskiego
– Druga połowa

Plusy meczu z Cracovia 2:0

– Kontrola boiskowa i pewne zwycięstwo
– Postęp w grze w ataku pozycyjnym
– Ofensywne stałe fragmenty
– Coraz lepsza gra obrony

Minusy meczu z Cracovia 2:0

– Defensywne stałe fragmenty gry

Plusy meczu z Szachiorem 1:1

– Gol strzelony na wyjeździe liczący się podwójnie
– Dobry wynik przed rewanżem
– Trzeci z rzędu gol zdobyty w końcówce
– Jakość Portugalczyków

Minusy meczu z Szachtiorem 1:1

– Fatalna postawa Buricia
– Stałe fragmenty gry
– Gra w ataku pozycyjnym (wiele niepotrzebnych i złych dośrodkowań)

Plusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Cenne zwycięstwo
– Lepsza defensywna gra w systemie z 3 obrońcami
– Skuteczność
– Postawa Pedro Tiby

Minusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Defensywne stałe fragmenty
– Gra w ataku pozycyjnym

Plusy meczu z Gandzasarem 1:2

(brak)

Minusy meczu z Gandzasarem 1:2

– Kompromitujący wynik
– Haniebna postawa (brak woli walki, ambicji, determinacji i chęci gry w piłkę)
– Gra linii obrony
– Dziecinne błędy w środku pola
– Słabe przygotowanie taktyczne i motoryczne

Plusy meczu Gandzasarem 2:0

– Zwycięstwo na początku meczu
– Efektowny kwadrans
– Skuteczność Gytkjaera
– Postawa Buricia

Minusy meczu z Gandzasarem 2:0

– Niskie zwycięstwo nad słabym rywalem
– Bardzo słaba defensywa
– Przeciętna optyczna gra w 2 różnych systemach
– Wejście Tomczyka

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. foxi85 napisał(a):

    Kupa gnoju nic więcej, podobni do naszych szmaciarze ze stolicy dostaną pewnie znów po liściu w mordę – odnajdą nagle motywację i po raz enty wygrają tę gównianą ligę, my „zadowolimy się” zaciętą walką o pierwszą ósemkę do 30 kolejki.

  2. Pawel68 napisał(a):

    Co z tym przygotowaniem fizycznym?Tego Kasprzaka natychmiast należy wyjebać.Od wielu sezonów cały czas nie mogą biegać całego meczu i siadają w 2 połowie!Proste biegać więcej i intensywniej od przeciwnika!Q..wa!Oglądałem Bayern przed naszym meczem,ludzie to jest przepaść jak oni zapierdalają.O co tu chodzi ,co że u nas nie można?Ponoć ktoś tu napisał,że krew im badają codziennie i nie ma ściemy!Albo zawodowstwo,albo q..a jebane wronieckie amatorstwo!

    • KG1981 napisał(a):

      Co do przygotowania fizycznego, to albo zawodnicy się źle prowadzą, albo trener od przygotowania fizycznego źle wykonuje swoją robotę. A może u nas już taka mentalność, bo ponoć w naszej kadrze na ostatnich mistrzostwach był ten sam problem…Niemniej jednak te najbliższe 2 tygodnie to WYSTARCZAJĄCY czas żeby klocki poprzestawiać, żeby w meczu z ległą pokazać efekty. Widać, że warszawka jest w kryzysie, więc mamy bardzo dobrą okazję, aby udowodnić naszą wyższość. Tylko, czy damy radę, czy nie okaże się, że tajemnicze kontuzje, czy h.j wie co innego znów nie spi..doli sprawy???

    • arek z Debca napisał(a):

      Podejrzewam, że to jedno i drugie. Brak odpowiednich trenerów i specjalistów w polskich klubach począwszy od sztabu szkoleniowego po fizjoterapeutów i dietetyków.. W silnych klubach trenują nawet dwa razy dziennie, do tego jedzą w klubie i mają rozpisany indiwidualny trening na każdy dzień. U nas to jest totalna amatorka. Do tego dochodzi mentalność. Taka gwiazda sobie myśli, po jaką cholerę mam zapieprzac za marne 50-60 tys zl na miesiąc, skoro w zagranicznych klubach zarabiają 10 razy tyle.

  3. Marecki60 napisał(a):

    Podejrzewam, że niestety Legia w meczu za dwa tygodnie się tradycyjnie odbuduje, a my po dobrym meczu (zdaniem trenera) nadal będziemy zjeżdżali po równi pochyłej. Co sezon przeżywamy ten sam scenariusz. Czy wreszcie ktoś w tym klubie wyciągnie wnioski, a nie tylko o nich mówi na konferencjach.
    Podobno piłka nożna to prosta gra, ale dla naszych piłkarzy to niestety są szachy i to obojętnie z kim gramy na światowym poziomie.

  4. KG1981 napisał(a):

    @arek z Debca no właśnie…niby tak niewiele potrzeba, żeby być profesjonalistą…co za problem, żeby jeść to co podadzą i trenować oraz regenerować się (bo to też jest mega ważne)…jak widać, chyba za mało im za to płacą…z drugiej strony ponoć staramy się wzorować na najlepszych, to co, tak trudno te zasady wprowadzić w życie…no właśnie, ale tu jak dobrze napisałeś pojawia się kolejny problem…nasza mentalność i profesjonalne podejście do wykonywanego zawodu. Śmiem twierdzić, że poza nielicznymi wyjątkami, to wielu piłkarzom w naszym klubie właśnie tej mentalności niestety o zgrozo brakuje!!!I z czym do Europy???

  5. inowroclawianin napisał(a):

    Moje wnioski są takie , że sztab szkoleniowy nie wyciąga wniosków. Ci od przygotowania fizycznego źle przygotowali zespół. Oni nie mają siły grać przez 90 minut, nie biegają, brak gry z pierwszej piłki. Ivan też niewiele wniosków wyciągnął. Zawodnicy nie powinni grać na nie swoich pozycjach. Lech Ivana miał walczyć, miał być charakterny, a tego nie widać. Nie mam tu na myśli wszystkich zawodników, bo np. Jóźwiak się stara, biega, kiwa. Dlaczego wszyscy nie mogą być tak dynamiczni jak on? Sporo punktów nam uciekło, mieliśmy być liderem, zwiększać przewagę, a na tą chwilę gołym okiem widać, że zawodnicy rownaja poziomem do przeciętnych ligowców. Tak być nie może, bo kasują więcej od reszty ligi. Czy Ivan coś z tym zrobi? Czy zarząd coś z tym zrobi? Ivan mówił w maju, że na boisku swoimi poczynaniami podczas meczy bez publiki zachęcą kibiców swoją grą by tłumnie wrócili na trybuny. Na razie efekty są odwrotne. Chcę widzieć Lecha takiego jak za Smudy i Zielińskiego.

    • WW napisał(a):

      Gdyby nie zmieniano pozycji zawodnikom to Judasz i Piszczek nigdy nie zagraliby na PO, a Dilaver na ŚO.

  6. inowroclawianin napisał(a):

    I jeszcze jedno. U nas co sezon jest masa kontuzji. To jest podejrzane i ktoś chyba za ten stan odpowiada. Ciekawe, czy w innych klubach też jest tyle kontuzji co sezon. Moim zdaniem zarząd powinien wymienić sztab szkoleniowy. Zatrudnić odpowiedniego dietetyka, fizjoterapeute, osobę od przygotowania fizycznego i psychologa. Przecież my od 7 lat babrzemy się w tym samym gownie zamiast iść do przodu.

Dodaj komentarz