Top 10 (30.08-05.09)

Top 10 (w sierpniu 2018 zastąpił Top 7) jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.


Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: Kuba1994 do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Piastem

„No nic, trzeba zaakceptować rzeczywistość, że staliśmy się typowym ligowym średniakiem, któremu czasami wyjdzie mecz, a czasami nie – gdzie nie ma regularności, wypracowanego stylu gry, a obrona zazwyczaj coś zawali. Mój Boże, żal patrzeć na tę naszą degrengoladę. Teraz powiedzenie „Wielki Lech” jest tak samo ironiczne, jakby powiedzieć „Wielki Piast Żmigród”. I to chyba lepiej nie będzie. 8k kibiców na trybunach, nie zdziwię się, jeśli jeszcze w tej rundzie doczekamy frekwencji rodem ze Śląska Wrocław. Okazało się, że ustawienie trójką z tyłu nie było naszym jedynym problemem, jak większość sugerowała. Na ten moment nie mamy nawet czterech obrońców gotowych do gry w kadrze. Przez tę zmianę zagraliśmy najsłabszy mecz w sezonie, nawet z przodu, gdzie zwykle potrafiliśmy sobie coś stworzyć, a dzisiaj obok indywidualnych akcji Jóźwiaka nie umieliśmy zrobić kompletnie nic. A obrona jak zwykle, jej też to nie pomogło. I możemy grać 10 obrońcami i dalej będzie to tak wyglądało, bo na tej pozycji mamy amatorów. No panowie, czwórka Cywka, Janicki, de Marco, Wasielewski wyglądałaby dobrze, gdybyśmy walczyli o utrzymanie w drugiej lidze ze Skrą Częstochowa, ale nie w Ekstraklasie. No boli strasznie, ale jest jak jest. Ligowa szarzyzna, bez przyszłości – to nasze obecne miejsce. Z takim nastawieniem będę sobie zresztą podchodził do naszych kolejnych spotkań, bo i nie ma czym się chyba denerwować, skoro wywalone mają osoby, którym na Lechu powinno zależeć najbardziej. I zmian nie będzie. A jakie by nie były, i tak będą za małe. Smutek.”

Autor wpisu: Muro do newsa: Analiza meczu z Piastem + statystyki

„Dobra, to dzisiaj na zimno.
1. Meczu od straty bramki na 1:2 nie oglądałem dalej. Doświadczenie pokazuje, że szkoda czasu i nerwów, bo ta drużyna znowu nie potrafi się ani zmobilizować, ani odwrócić wyniku ani logicznie i taktycznie coś zaprezentować w samej końcówce. Kilka pierwszych meczów i „Djurdjevic time” to przypadek był jednak.
2. Wynik końcowy 1:1 – okej, nie widziałem, przyjmuję do wiadomości. Trzeci mecz ze straconymi punktami.
3. Klaus i inni – piszecie o „niezidentyfikowanym wirusie” i pytacie o co chodzi, to odpowiadam: ta drużyna od czasów Skorży nie ma trenera. Trenera, czyli kogoś, kto wymyśla nowe rozwiązania taktyczne a potem nowe i nowsze, bo na te już wymyślone po kilku meczach inne drużyny przestają się nabierać (bo mają analityków i oglądają mecze pod kątem analizy, prawda?). To miał na początku Bielica, a potem przestał. Tego nie ma Djurdjevic w zasadzie od początku, bo trudno system 3:5:2 nazwać czymś nowym. To jest coś, co w przypadku np. Maurizio Sariego robiło różnicę – te słynne 33 schematy rozegrania rzutu rożnego na przykład. I to potem pokazuje, że wraz z rozwojem trenera jest rozwój drużyny, a potem transfery do wyższych lig i lepszych zespołów. To jest coś co miał Skorża, ale mu rada drużyny nie pozwoliła na wprowadzanie dalszych ulepszeń – zresztą, o tym co było za Skorży dowiemy się pewnie za kilka lat z czyjejś tam autobiografii. Ale – jeden przykład: facet potrafił dostrzec coś w napastniku którego Lechia zesłała do rezerw, a który robił potem w Kolejorzu robotę. Pamiętasz nazwisko?
4. To, czego Lech od dawna nie ma – to taktyki, schematów i dyscypliny taktycznej, a potem – w czasie meczu – kogoś, kto potrafi reagować na to co się dzieje na boisku. Znowu przypomnę Skorżę i jego „wędki” dla piłkarzy (Wilusz na przykład!) w pierwszej połowie: nie grasz, nie realizujesz, opierdalasz się – to schodzisz w taki sposób, że na innych to wpływa mobilizująco.
5. To czego nasza drużyna nie ma – to przygotowania fizycznego. Wolny dzień po rozegranym meczu? Wolnego… tak się nigdy nie zbuduje ani taktyki, ani mentalności, ani wydolności ani team spirit! Zagonić te wszystkie skrajnie zmęczone panienki po bieganiu dwóch połów następnego dnia do klubu i zrobić dwie-trzy godziny odprawy taktycznej, pogadać o taktyce, ustalić coś, wytknąć błędy – zamiast dawać piłkarzom dzień wolnego od treningu! Poczytaj jeden z drugim wywiady Kownackiego jak poszedł do Włoch – i oprócz kwestii żywienia (tego też w Lechu nie wiedzą, że sportowiec powinien odżywiać się inaczej i że dotyczy to wszystkich piłkarzy?) poczytaj o kwestiach taktycznych, które dla dwudziestolatka okazały się szokiem – szokiem dla piłkarza, który kilka lat grał w polskiej ekstraklasie!
6. Dalej – Kovac w Bayernie Monachium wprowadził codzienne (CODZIENNE!) badania krwi. Wprowadźmy coś takiego samego w Lechy Poznań. Będzie dokładnie wiadomo co i jak, bez ściemy, bez „problemów rodzinnych” i bez pseudo-urazów. Pan piłkarz chce po meczu na piwo i kebaba? Proszę bardzo, ale to wyjdzie w badaniach. Jak wyjdzie źle – ukarać finansowo, a potem odstawić. Wolę granie profesjonalnymi juniorami, niż sabotażystami pokroju Nicki Bille Nielsena.
7. Kontraktowany zawodnik przechodzi jeden cały dzień – albo dwa – badania w Rehasporcie. Wprowadźmy więc obowiązkowe badania zawodników w przerwie na kadrę – wszystkich, bez wyjątku. Też wyjdzie dużo ciekawych spraw zdrowotnych, żywieniowych i poza sportowych, jak myślę.
8. Zatrudnijmy psychologa sportowego – pokroju Wódki – który regularnie będzie pracował z piłkarzami. Regularnie czyli dwa-trzy razy w tygodniu, indywidualnie, a nie dwa razy w tygodniu grupowo. Tak samo z językiem polskim – jaka to efektywność w nauczaniu grupowym, skoro obcokrajowcy spotykają się dwa razy w tygodniu? Zajęcia powinny być pięć razy w tygodniu – jak w szkole – i indywidualnie!
9. Dlaczego po przegranych meczach ciągle odpytywani są ci sami, polscy zawodnicy? Dlaczego ciężar porażek i ten wyuczony bełkot tych samych zdań i odpowiedzi muszą wypowiadać w kółko ci sami piłkarze? Dajmy dwa, trzy wywiady na żywo, od razu po meczu z takim Gytkjaerem, Tibą, albo Amaralem: są w Lechu, to niech się identyfikują, niech biorą na klatę to co złe i niech czują z jednej strony presję, a z drugiej strony odpowiedzialność. Założę się, że po jednym takim wywiadzie w następnym meczu (jeśli będzie przegrany) taki facet będzie miał w głowie to, że będzie musiał coś powiedzieć do kamery, a przez to do publiczności i może dwa razy się zastanowi jak oceniać swoją i kolegów grę oraz co powiedzieć…
10. I wreszcie puenta – jest niedziela, następny mecz za dwa tygodnie – a klimat i nastrój ten sam. Skoro klub i piłkarze mają mnie w dupie – to nie dziwi słabiutka frekwencja na meczu. Pamiętam jak ktoś powiedział o piłkarzach w lidze angielskiej, którzy grali mecze w weekendy, że oni muszą pamiętać i szanować swoich kibiców, którzy przez tydzień ciężko pracują a w weekendy idą się rozerwać na mecz i płacić pieniądze za bilety i patrzeć na ich występy: i jeśli nawet nie mogą dostać jakości, to chociaż chcą popatrzeć jak ktoś zapierdala przez całe 90 minut i daje z siebie wszystko. Jak jest u nas – widać dokładnie. I – to jest ta różnica, to jest takie krótkie podsumowanie tego co się dzieje z drużyną, która przegrywa gdzie się da i z kim się da w Europie, a na własnym podwórku nie daje kibicom ani jakości ani zaangażowania.
Tyle. Szkoda czasu.”

Autor wpisu: inowrocławianin do newsa: Ciekawe, przykre lato

„Nawalili wszyscy. Zarząd, który najpierw powinien zatrudnić dyrektora sportowego na przełomie maja/czerwca. Transfery do klubu zostały przeprowadzone za późno (nie brali udziału w przygotowaniach z Lechem do sezonu). Poza tym kadra nie została zbudowana dostatecznie (brak obrońców, defensywnego pomocnika chociażby). Kolejna sprawa to praca trenera. Bardzo szanuję Ivana za jego grę w Lechu i podejście do wielu spraw, ale mam żal, że jego zespół nie pokazuje charakteru na boisku, nie walczy, nie biega. Pressing słabo wygląda. To są podstawy, które nie zależą od umiejętności, to idzie wypracować. Kolejna rzecz to obietnica Ivana, że swoją grą sprawią, że w październiku kibice tłumnie wrócą na trybuny. Mamy wrzesień i jest lipa. Porażki u siebie z gts, Piastem to wstyd. Słabe jest to lato bo o ile odpadnięcie z Genk można było wkalkulować, to postawa w lidze jest kiepska i MP nie wróży, nie mówiąc już o awansie do grupy pucharów za rok. Teraz jest czas by to wszystko poprawić. Ivan powinien wyeliminować najsłabsze ogniwa z Lecha i to już w najbliższych dwóch okienkach. Trzeba zatrudnić odpowiednich liderów i powoli wprowadzać młodzież. Zawodnicy słabo wyglądają fizycznie i to prawdopodobnie wina tych od przygotowania fizycznego. Ma Ivan nad czym pracować. Zarząd oczywiście chowa łby w piasek, a Rutek tak szumnie zapowiadał, że się nie podda. Skoro się nie podda to dlaczego zatrudnili takich ludzi od przygotowania? Powinni się z nimi spotkać i zapytać dlaczego ich zawodnicy tak słabo wyglądają. Lato na minus a na jesień widoków nie ma. Niech pracują.”

Autor wpisu: sebra do newsa: Ciekawe, przykre lato

„Przyznam szczerze, że brakuje mi słów na to co się dzieje w Lechu i nie bawi mnie pisanie ciągle tego samego, dlatego nawet nie będę poruszał tego tematu. Chce się w zamian za to odnieść do pozycji naszej klubowej piłki w Europie i tego jak (nie)wiele znaczy tytuł wywalczony w tej coraz słabszej lidze, która drugi rok z rzędu traci wszystkie zespoły już w eliminacjach. Jak znam życie pewnie usłyszę tezę, że opieranie się na rankingu krajowym UEFA jest bez sensu, bo nie jest on wiarygodnym źródłem choćby z tego względu, że po tych wszystkich reformach najbogatsi dostają miejsce w fazie grupowej i punkty za darmo dzięki czemu ciężej zepchnąć ich ze szczytu, ale na potrzeby mojej analizy taki punkt odniesienia w zupełności mi wystarczy. Jak wszyscy dobrze pamiętamy w tym roku mija 10 lat od pamiętnego boju z Austrią Wiedeń, a co by nie mówić przez 10 lat w piłce można zdarzyć się bardzo wiele jak choćby bankructwo takich ekip jak Glasgow Rangers czy Parma i ich powrót do najwyższych klas rozgrywkowych. Wracając jednak do rankingu to po udanym sezonie 2008/09 polska liga była w rankingu na 26 miejscu na 53 sklasyfikowane federacje czyli statystycznie rzecz ujmując byliśmy typowym średniakiem. Po zakończonym sezonie 2017/18 nasza liga sklasyfikowana była na 21 miejscu, ale biorąc pod uwagę kolejne nieudane lato w eliminacjach wcale niewykluczone, że po zakończonym tym sezonie wylądujemy w okolicach 25 miejsca.

Porównując ranking na koniec sezonu 2008/09 oraz 2017/18 można zauważyć parę ciekawych spadków oraz awansów, ale żeby nie być gołosłownym przejdę do faktów:
– Rumunia na koniec sezonu 2008/09 była na 9 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 20 czyli spadek o 11 miejsc,
– Szkocja na koniec sezonu 2008/09 była na 13 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 26 czyli spadek o 13 miejsc,
– Norwegia na koniec sezonu 2008/09 była na 19 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 29 czyli spadek o 10 miejsc,
– Austria na koniec sezonu 2008/09 była na 20 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 11 czyli awans o 9 miejsc,
– Słowacja na koniec sezonu 2008/09 była na 25 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 32 czyli spadek o 7 miejsc,
– Polska na koniec sezonu 2008/09 była na 26 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 21 czyli awans o 5 miejsc,
– Chorwacja na koniec sezonu 2008/09 była na 27 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 16 czyli awans o 10 miejsc,
– Finlandia na koniec sezonu 2008/09 była na 28 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 38 czyli spadek o 10 miejsc,
– Litwa na koniec sezonu 2008/09 była na 29 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 43 czyli spadek o 14 miejsc,
– Irlandia na koniec sezonu 2008/09 była na 30 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 39 czyli spadek o 9 miejsc,
– Azerbejdżan na koniec sezonu 2008/09 był na 41 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 23 czyli awans o 18 miejsc,
– Albania na koniec sezonu 2008/09 była na 43 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 34 czyli awans o 9 miejsc,
– Kazachstan na koniec sezonu 2008/09 był na 44 miejscu, a po sezonie 2017/18 na 28 czyli awans o 16 miejsc.

Analizując te dane należałoby się zastanowić co takiego stało się w Chorwacji lub Austrii, że te ligi przez ten okres były w stanie uzyskać taki progres, a nasza nie? A jeśli to dla nas za wysokie progi możemy zniżyć się do poziomu Azerbejdżanu i Kazachstanu, które przez ten czas zdołały nas dogonić, ale podejrzewam, że w wielu przypadkach odpowiedź będzie jedna czyli mityczne petrodolary za które można kupić sukces. Z drugiej strony jeśli spojrzymy na pozycje Szkocji czy Rumunii w rankingu 2008/09 to po 10 latach można dojść do wniosku, ze tamte wyniki były ponad ich realne możliwości i co by nie mówić bardzo możliwe, że wynikały głównie z życia na kredyt z którego niewiele zostało. Zresztą jeśli spojrzymy na wyniki przez pryzmat finansów to dla jednych nadal jesteśmy zbyt biedni by móc poważnie rywalizować z europejskimi średniakami, a dla drugich nasza liga to skupisko przepłaconego szrotu, którego nikt poważny nie chce w Europie, a u nas mają jak w raju. Prawda jak zwykle pewnie leży pośrodku i pewnie dlatego nikomu poważnemu w środowisku piłkarskim nie zależy na tym żeby coś z tym zrobić. Po tym co obserwuje od dłuższego czasu to wnioskuję, że dopóki interes będzie się kręcił nikt nie będzie szukał rozwiązań, które mogłyby przyczynić się do poprawy poziomu piłki w naszej lidze, a zwycięstwo w naszej lidze będzie coraz mniej znaczyło w Europie.”

Autor wpisu: torreador do newsa: Na chłodno: Znużenie

„Ja jakiś specjalnie dużych oczekiwań po przyjściu Ivana nie miałem. Oglądałem (o czym już pisałem) wiele spotkań rezerw i wiedziałem że fajerwerków trenerskich oczekiwać nie należy. Zarząd po raz kolejny zrobił zabieg marketingowy, schodząc z linii strzału (podobnym chwytem było kiedyś ściągnięcie Rejsika w ostatnim dniu kiepskiego okna transferowego). Co ciekawe jednak, to wśród pomysłów zarządzania klubem w stylu „od ściany do ściany”, jeden trend jest o tyle specyficzny co kuriozalny, mianowicie Djuka jest kolejnym trenerem (po Bakero i Rumaku) który ma się uczyć trenerki na żywym organizmie, jakim jest pierwsza drużyna Lecha. Krótko mówiąc, Lech ma walczyć o MP po raz kolejny z trenerskim żółtodziobem który będzie działał metodą prób i błędów, i tak działa. Pomysły z trzecioligową obroną, ustawieniem do którego nie ma zawodników, forsowanie wahadeł dla Makiego, Józia, Klupsia czy Wasyla, brak (moim zdaniem) pomysłu na ustawienie Dioniego i Amarala. Choć chyba najbardziej osłabia mnie fakt, że nasza drużyna od 60 minuty nie ma już siły biegać, a przecież mamy dopiero początek sezonu. Powtórzę, mimo braku specjalnych oczekiwań, poczekam z pełną oceną do wiosny. Może Djuka mnie miło zaskoczy.”

Autor wpisu: MaPA do newsa: Na chłodno: Znużenie

„Odnoszę wrażenie, że „sezon przejściowy” trwa u nas od czasów gdy Lech wpadł w łapy Rutkowskiego. Pobyt w Lechu trenera Smudy to budowanie czegoś z niczego. Mając do dyspozycji dwa składy(Lech i Amica) nie miał z czego sklecić zespołu.Dopiero przyjście Peszki, Lewego, Stilića czy Arboledy dało pewną jakość. Ta jakość trwała może 1 lub 1,5 roku aż do pamiętnych meczy w LE z MC czy Juve. Potem nastąpił spadek jakości w grze piłkarzy jak i w doborze trenerów (Bakero,Rumak,Urban,Bjelica). Obecnie wsadzono na stołek trenerski Djukę, ustanowili dyrektora sportowego i szefa soutingu jakoby spełniając życzenia kibiców. Nie wiem czyj to pomysł, ale z punktu widzenia młodego Rutka ruch genialny. Przy jakichś wpadkach sportowo-transferowych Junior będzie miał na kogo zwalić winę oddalając ją od siebie. W tej sytuacji bardo mi żal Djurdjevića. Fajny facet, zasłużony dla klubu jako zawodnik, ale kompletnie zielony jako trener. Co prawda musi kręcić bat z gówna. Jak widzę na obronie Janickiego i Vujadinovića to ciśnienie skacze mi do 200. Każde ich zagranie w okolicach naszego pola karnego śmierdzi golem dla rywali. Następny obrońca to facet ze szkła (Rogne). Ma jakieś pojęcie o grze, ale jest podatny na kontuzje. I tutaj nałożyły się na siebie dwie sprawy, które powodują, że nasza obrona nie działa. Pierwsza to brak wartościowych obrońców a druga uparte stawianie na grę 3 obrońcami. Przy kontuzjach Gumy i Kostevicza trener musiał powołać do gry trzecioligowców. Mizernie to wygląda no ale co zrobić. Nawet gdy kontuzjowani wrócą to dalej nie ma zmienników na poziomie. Z każdym rokiem popadamy w coraz większą przeciętność. Mam na myśli Lecha jak i naszą ligę. Potem konsternacja w mediach, że nie ma nas w pucharach kosztem jakichś amatorów z Luksemburga. Zauważcie, że im bardziej poukładany klub tym gorsza gra. Taki kluby co walczą co roku o przetrwanie grają lepiej niż Lech czy Legia. Chyba sprawdza się ludowa myśl-dobrobyt rozleniwia. Rutkowscy! Zacznijcie myśleć po naszemu,czyli tak jak my.”

Autor wpisu: ryszbar do newsa: Śmietnik Kibica

„Za nami pierwszy odcinek sezonu. Można kilka wniosków wyciągnąć co do zawodników, trenera, taktyki, zarządu czy siły wzmocnień /niestety nie jestem obiektywny/:
– słaba obrona – tu chyba powiedziano i napisano już wszystko. Dodam tylko, że po przerwie może być tylko lepiej. Wrócą kontuzjowani /przynajmniej jeden/ plus pewnie Goudas i będzie dopiero czas na ocenę tej formacji jak zagrają w optymalnym zestawieniu 3-4 mecze /wliczając w to sparing/.
– dużo kontuzji – tu trochę zagadka. Oczywiście część zawodników leczy się od czerwca ale ilość drobnych urazów jest zdecydowanie za duża. Mówi się, że jak drużyna jest w formie to i kontuzji jest mniej i chyba coś w tym jest.
– transfery – wydaje się, że Lech powinien być mocniejszy po tych wszystkich zmianach. Oczywiście transfer obrońcy sprowadzony za późno i trochę martwi brak drugiego rasowego ŚO /ale może ktoś odpali z obecnej kadry/. Dziwi mnie sprzedaż Mateusza Lisa /gra w pierwszym składzie Wisły i to przyzwoicie/ i sprowadzenie Karola Szymańskiego. Po co ta wymiana bramkarzy?
– zarząd – postanowił milczeć i robić zmiany w ciszy gabinetów. Z jednej strony to i dobrze ale z drugiej strony /strony kibica/ brak jasnych informacji jest chyba jeszcze gorszy. Np. nikt nie ogłosił końca transferów i każdy się łudzi, że jeszcze może ktoś przyjdzie. A to do końca sierpnia a to na zasadzie wolnego transferu.
– forma drużyny – ogólnie im dalej od bramki tym lepiej. W odpowiednim czasie zrobione transfery już się spłacają i jakimś dziwnym trafem Tiba i Amaral nie potrzebowali czasu na aklimatyzację. Niestety tradycyjnie polski zespół grający w pucharach pęka fizycznie. Lech też. Przed ostatnim meczem byłem prawie pewien, że Maki nie zagra lub wcześnie zejdzie, żeby mieć siły na kadrę i jakoś tam się pokazać.
– trener – cóż, wielu z forumowiczów uważa, że Ivan to III liga. Sam osobiście nie mam wyrobionego zdania a to ze względu na to, że już tyle razy się pomyliłem w ocenie trenerów. Jedno jest pewne „tak krawiec kraje jak materii staje” a i czas na ocenę jest zdecydowanie za wczesny. Poczekam do czerwca. Kiedyś miałem nadzieję, że powstanie w Lechu duet Stokowiec Djurdjević. Czyli mieszanka fachowości i oddania klubowi. Może kiedyś się doczekam.
– Kamil Jóźwiak – prośba do zarządu – zaproście go na kolację, pogadajcie, zaproponujcie podwyżkę i lepszy kontrakt a później ogłoście to światu. Niech młodzi mają motywację do ciężkiej pracy.
– klimat wokół klubu – to mnie martwi najbardziej. Czytając wasze opinie sam nie wiem czy jesteśmy w czarnej dupie czy tuż przed eksplozją siły Lecha. Wszystko jest czarno białe a życie takie nie jest. Ostatnio złapałem się na tym, że ciekawsze i bardziej wyważone opinie na temat Lecha są od dziennikarzy którzy nie są kibicami Lecha. Pamiętacie jak wkurzał się Bielica na krytykę po jednym słabym meczu. Myślę, że Ivanowi jeszcze bardziej to przeszkadza. On ma Lecha w sercu i robi wszystko jak najlepiej potrafi i w miarę możliwości jakie ma.
– taktyka – wielu z nas uważa, że gra z tróją ŚO jest do dupy. Tu widzę największy błąd w taktyce. Myślę, że powinniśmy grać 4 obrońców i czasami próbować gry na 3 ŚO. Ivan poszedł vabank w ustawieniu i nie do końca to wyszło. Miało być efektownie w ataku ale jakoś sił i umiejętności brakło na bronienie. Teraz jest chwila czasu na głębszą analizę i odpowiednie wnioski. Test będzie szybko i to w Warszawie. Dobry mecz pewnie da pozytywnego kopa chłopakom.
– puchary – tu nic mnie nie zaskoczyło. Najpierw męczarnie a później planowany oklep. Szkoda. Zaraz będzie Puchar Polski i tu trzeba koniecznie powalczyć o finał.
– ocena – w szkolnej skali 3+ za całokształt i mimo wszystko niezłe miejsce w tabeli. Ten plus to na zachętę.”

Autor wpisu: leftt do newsa: Felieton kibica: Marność nad marnościami

„Nie wiem, czy widzisz jakieś zmiany w zarządzaniu klubem od 2011 roku. Pewnie nie bardzo, bo nikt nie widzi. Od tego czasu cały czas mamy „bilansowanie budżetu”, kupowanie szrotu, zatrudnianie trenerów, którzy na nas uczą się fachu itd. Ogólnie rzecz biorąc: to wszystko jest nawet ze sobą w pewien sposób spójne. Oczkiem w głowie właściciela jest akademia, w której młodzi zawodnicy uczą się grać. No to oprócz tego mamy akademię dla trenerów, którzy uczą się trenować oraz dla zarządcy, który uczy się zarządzać. I tu przechodzimy do sedna sprawy. Senior Rutkowski kibicuje przede wszystkim oczywiście Rutkowskim. Nie wierzę, że jako zwykły kibic Lecha nie widziałby tej mizerii, która od 7 lat się tu panoszy. A skoro widzi i nic z tym nie robi (machania szabelką i wypierdolenia Bjelicy po meczu z Jagą nie liczę, to było zabawne raczej), to znaczy że mu to pasuje. Stary Rutek ma już 69 lat, za jakiś czas będzie się wycofywał. Musi przygotować następcę do głównego biznesu. Więc przygotowuje go w miejscu, które wiąże się ze stresem i testuje odporność (Lechem interesują się wszyscy, Piotruś jest notorycznie grilowany), ale które jest jednym z mniejszych biznesów więc straty w razie czego nie zachwieją imperium. Ale może bojkot rzeczywiście w jakiś sposób pomoże, może wtedy stary rzuci synowi jakieś koło ratunkowe. Ale jeżeli do tej pory nie rzucił…Słupki się zgadzają. Lech jest biznesem, w biznesie trzeba mieć jakiś cel. I tym celem dla Rutka najwyraźniej nie jest pierwsza drużyna.”

Autor wpisu: Erwin do newsa: Felieton kibica: Marność nad marnościami

„Ja myślę, że oni (tatuś, Piotruś Pan czy Gargamel, wydaje mi się, że jeden z nich to WW drugi BB)od początku przejmowania Kolejorza mieli takie plany. Po pierwsze mega reklama Amiki, następnie zarobek na akademii kosztem pierwszego zespołu. Myślę, że może myśleli, że miejsce na podium to dla nas kibiców będzie mega sukces, ponieważ przejmowali klub z problemami finansowymi który był średniakiem ligi. Udało się zdobyć jakoś dwa mistrzostwa zamiast drugiego czy trzeciego miejsca i kibicom zachciało się więcej, apetyty urosły. Okazało się, że to nie Wronki. Coraz mniej wierzyliśmy w bajeczki, że trzeba się zgrać czy plan 2020, później nawet bajki o wychowankach którzy gdy zdobędą doświadczenie w najlepszych zespołach wrócą do Lecha przed końcem kariery, a to wszystko, żeby jak najszybciej sprzedać jak tylko ktoś zechce wyłożyć kaskę, a nie trzymać w pierwszym zespole żeby np wygrali mistrzostwo. Olać mistrza trzeba popchnąć młodego puki piłkę umie kopnąć i kasę dają, później może kontuzje złapać albo loty obniżyć i wiek starszy to też mniej zapłacą. Może się mylę ale takie mam odczucia patrząc na Lecha od czasów przejęcia przez Rutków. Co dalej odnośnie wywalenia zarządu to może to nastąpi po tym sezonie jeżeli się kompletnie skompromitujemy, ale to może być tylko zasłona dymna tzn. Młody Rutek będzie dalej rządził ale nieoficjalnie. Wtedy jest pretekst na kolejny sezon. Potrzebujemy kogoś z pasją ale najgorsze, że biznesmeni nie chcą inwestować w piłkę bo jest to ryzykowne i często nie daje zysków, ale w sumie jak myślisz tylko o zyskach to raczej nie masz klubu w sercu.”

Autor wpisu: bladixon do newsa: Felieton: Marność nad marnościami

„Sytuacja panująca w Lechu od kilku lat przywodzi mi na myśl znany teledysk zespołu T Love. Kibice mają przyklejać sobie uśmiechy, walić na stadion tłumnie, zadowolić się widowiskiem sportowym na marnym poziomie, napchać żołądki wątpliwej jakości półproduktami spożywczymi, zakupić kilka klubowych pamiątek, pokrzyczeć, poskakać i wrócić do domu z tym przyklejonym uśmiechem niezależnie od wyniku sportowego. I niestety tak pozostanie. Pozostanie dopóki nie zmieni się polityka klubu i ludzie nim zarządzający. Polityka nastawiona na największy zysk jak najmniejszym kosztem. Klub prowadzony jest na zasadach jakie panują w holdingu Amica. Dla porównania we wronieckiej fabryce do pracy dowozi się autokarami Ukraińców z burs np. w Sierakowie czy zakupuje się najtańsze maszyny konwencjonalne. Wiem, gdyż mam kontakt z ludźmi fabrykę zaopatrującymi. Dokładnie to samo dzieje się w klubie sportowym Lech, a każdy kto próbuje się wychylić zostaje szybko i skutecznie skrócony (patrz Skorża) lub sam daje sobie spokój (patrz Bielica), bo jak to kolega powyżej napisał nie ma sensu kopać się z koniem. Niestety ten stan nie zmieni się zbyt szybko. Pan Rutkowski zainwestował zbyt dużo (jak na swoje mniemanie) w szkółkę piłkarską, aby tak z dnia na dzień odsprzedać kurę przynoszącą złote jaja. To nie kibice są najważniejsi, nigdy zresztą nie byli i nie będą. Najważniejsze jest zarabiać te kilka, kilkanaście milionów rocznie. To mu w zupełności wystarczy, to takie kieszonkowe dla syna, który przecież lubi piłkę. Stan ten nie zmieni się szybko również dlatego, że cała polska piłka to twór trochę patologiczny do którego żaden poważny, szanujący się biznesmen raczej nie przystąpi (patrz Kulczyk swojego czasu). Klubami rządzą w większości „Janusze biznesu”, na stadionach prym wiodą specyficzni ludzie, którzy przy okazji również zarabiają niezłe pieniądze, w strukturach PZPN zasiadają w dużej mierze osoby o wątpliwej reputacji. Dla niektórych to nie ma znaczenia. Najważniejsze jest kupić szalik, poskakać, pokrzyczeć i nie martwić się zbytnio tym co będzie jutro. Dla innych Lech to jedyna rozrywka w życiu, nie wyobrażają sobie bez niej życia. I Ci również będą chodzić do samego końca, Lecha albo swojego. Są jeszcze tacy jak ja. Tacy którzy identyfikowali się z tym klubem, z jego tradycją, kupowali co rok karnet bez znaczenia jakie przez lata osiągał wyniki, nie wyobrażali sobie odpuścić meczu przy Bułgarskiej, byli wkurwieni że data własnego ślubu wypadła w dniu meczu w Poznaniu i przez pierwsze jego 2 godziny co chwilę sprawdzali wynik w telefonie. Ja jednak na prawdę powiedziałem sobie „mam kurwa dosyć” i karnet zakupiony na rundę finałową poprzedniego sezonu był ostatnim dopóty, dopóki nie odejdą z klubu ludzie staczający go z roku na roku coraz niżej czego dobitnym przykładem są chociażby wyniki osiągane w europejskich pucharach. A dla reszty tych którzy jeszcze wierzą pozostaje zanucić. Jest super, jest super więc o co Ci chodzi…???”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 3

  1. Dula napisał(a):

    Kiedyś moja babcia mówiła do śp.dziadka, że jak jest nerwowy to sobie ma znaleźć jakieś zajęcie, hobby czy coś. To ja sobie znalazłem hobby już od dzieciństwa. Co weekend „odstresowuje się” patrząc na tą kaszanę. Cały czas marazm. Czekamy do zimy, czekamy do okienka transferowego, czekamy, bo ktoś się aklimatyzuje, czekamy aż się zgrają, czekamy do wiosny, teraz czekamy kiedy wrócą kontuzjowani, później na nowego obrońcę i tak w kółko. W gruncie rzeczy czekamy na następne kompromitację. Życie kibica Lecha to życie od porażki do porażki. Czasami coś się uda, żeby później znowu schrzanić. Chyba nie doczekam już Wielkiego Lecha. Ostatnio już coraz mniej ludzi wierzy w jakiś sukces. Chciałoby się usłyszeć choć trochę optymizmu tylko gdzie go szukać? Nie biorę pod uwagę wypocin klakierów Wronieckich, namnożyło ich się trochę. Może chociaż za dwa tygodnie wygrają. Trochę radości na krwawiące serce się przyda, a to najlepszy moment na przełamanie.

  2. Erwin napisał(a):

    W punkt trafione kolego też tak uważam.

  3. Wlkp. napisał(a):

    Zadziwiające jak WIELU KIBICÓW KOLEJORZ potrafi w punkt opisać sytuację w jakiej jest Kolejorz sytuację, która mimo przypadkowych sukcesów trwa nie od miesięcy tylko lat. Utrwalanie tej miernej sytuacji w klubie który ponoć ma takie wielkie aspiracje pokazuje słabość tego klubu = słabość władz = zdolność zarządu do podejmowania złych decyzji = niekompetencja = a wielokrotna niekompetencja równa się niestety wylotem ze stołka.

    Bez obrazy ale jak przytoczył #Muro kibic musi zapierdalać cały tydzień a przychodzi na mecz na którym powinien się zrelaksować poprzez doping, odpocząć poprzez przyjemną dla oka grę swojej drużyny i ten kibic wybaczy nawet porażkę jak będzie widział jak piłkarze z jego drużyny zapierdzielają na boisku.

Dodaj komentarz