Analiza meczu z Miedzią + statystyki

Niedzielny mecz Lecha Poznań z Miedzią Legnica nie zachwycił. Kolejorz był co prawda lepszy, stworzył sobie więcej sytuacji, wygrał zasłużenie, jednak przez przypadkowo straconego gola doznał paraliżu w grze defensywnej, która znów zaczęła popełniać sporo błędów i niewiele brakowało, aby to spotkanie skończyło się źle.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Dominika Nowaka nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Miedzią Legnica.

Obrona (ocena: 2)

Pod nieobecność Trałki trener Lecha na środek pomocy przesunął Cywkę, a na prawą flankę defensywy desygnował Wasielewskiego. 24-latek zagrał tym razem lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Zasługuje na plus za interwencję w 87 minucie gry, kiedy przy stanie 2:1 zatrzymał kontrę rywala i akcję sam na sam powrotem za przeciwnikiem oraz udanym wślizgiem. „Wasyl” w tamtej sytuacji wykorzystał swoją szybkość, czyli największy atut i na pewno nie odstawał od kolegów z obrony, którzy po 70 minucie zaczęli się gubić. Przypadkowo stracona bramka wynikająca mimo wszystko ze złego ustawienia stoperów (za gola odpowiada m.in. źle ustawiony Goutas o czym już pisaliśmy w „Oko na grę”), które było początkiem serii błędów obrony Lecha. W meczu z Miedzią po 70 minucie można było przekonać się, że w tylnej formacji Kolejorza nic się nie zmienia. Wciąż panuje chaos, drużyna nie umie ustawiać się w obronie, regularnie gubi krycie i cały czas popełnia te same błędy. Lechici mieli dużo szczęścia przy sytuacjach Piątkowskiego oraz Camary. Tych okazji nie byłoby gdyby lepiej ustawiali się stoperzy Kolejorza, którzy nagle po 70 minucie nie potrafili ze sobą współpracować.

Pomoc (ocena: 3)

Za mającego małe problemy zdrowotne Trałkę do środka pola wskoczył Cywka, który dość szybko został zmieniony z powodu urazu. Jego miejsce zajął Radut i o dziwo nie wypadł wczoraj źle. Miedź w środku pola była bardzo słabo zorganizowana, często za późno interweniowała, nie umiała utrzymać się przy piłce ani znaleźć sposobu na zatrzymanie w środku pola m.in. Tiby cofniętego na „6”, Raduta czy cofającego się do drugiej linii Amarala. Nie ukrywał też tego trener gości, który jasno przyznał, że jego zawodnicy długo mieli problemy z Tibą oraz Amaralem. Gra Lecha m.in. dzięki słabej postawie Miedzi w środku boiska wyglądała w niedzielę trochę lepiej. Przede wszystkim pomocnicy Lecha grali szybciej, z większą determinacją, polotem i zaangażowaniem. Nie byłoby gola na 1:0 już w 11 minucie gry gdyby nie dynamiczny rajd prawą flanką Makuszewskiego. Lech wreszcie grał piłką szybciej co z miejsca przełożyoa się na bardziej efektowną grę. Z upływem spotkania pod tym względem było już trochę gorzej aż przyszła przypadkowa bramka na 1:2, która również w środkowej strefie Lecha wprowadziła chaos. Wpuszczenie Gajosa na uspokojenie gry nic nie dało. Wręcz przeciwnie. Gajos swoim zachowaniem na boisku i złymi interwencjami wprowadzał tylko większą nerwowość. Na dodatek pomocnicy nie umieli skutecznie kończyć kontr, które wyprowadzali po stratach Miedzi w środku boiska. Znowu brakowało im chłodnej głowy będąc na 20-30 metrze pod bramką przeciwnika. Bez wątpienia w grze drugiej linii coś drgnęło na plus, jednak do dobrej postawy jest jeszcze daleko.

Atak (ocena: 5)

Atak Lecha oceniamy aż na piątkę. Dlaczego? Zarówno Amaral jak i Gytkjaer zaliczyli wczoraj po golu i asyście. Poznaniacy wygrali w niedzielę przede wszystkim dzięki indywidualnym umiejętnościom tej ofensywnej dwójki, która zmarnowała co prawda kilka dobrych sytuacji, ale jednocześnie napędzała grę stwarzając pod bramką przeciwnika dość duże zagrożenie. Z 18 oddanych strzałów przez Lecha aż 10 było autorstwa duetu Gytkjaer&Amaral, który coraz lepiej rozumie się na boisku. Sam Duńczyk miał w niedzielę 86% celnych podań wykonując również 2 kluczowe zagrania. Gytkjaer z Amaralem właściwie w pojedynkę zapewnili Kolejorzowi zwycięstwo. Do ataku nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Lech gra ostatnio tak słabo, notuje tak słabe wyniki, że wczorajsze spotkanie było zdecydowanie najlepsze od meczu z Zagłębiem Sosnowiec 12 sierpnia, choć i tak gra (szczególnie w II połowie) pozostawiała wiele do życzenia. Po 72 minucie każdy kto oglądał ten mecz mógł już drzeć o wynik widząc Lecha sparaliżowanego w defensywie, nerwowego, który nie panował nad boiskowymi wydarzeniami, źle się ustawiał i jedynie co umiał to wyprowadzać szybkie kontry, których już niestety nie potrafił wykończyć. Miedź do 72 minuty nie pokazywała nic ciekawego. Była po prostu słaba, rzadko zagrażała poznaniakom, lechici przeważali i co najważniejsze – kontrolowali niedzielny mecz. Do 72 minuty absolutnie nic nie wskazywało nie tylko na gola dla rywala, ale także na jakąś większa nerwówkę w końcówce spotkania. Lech wygrał wczoraj zasłużenie, jednak stracona bramka na 1:2 diametralnie go zmieniła. Szło dostrzec problem o którym wcześniej mówił Ivan Djurdjević. Zespołowi brakuje pewności siebie i to zarówno w ofensywie jak i w defensywie. Lech prowadząc 2:0 mógł i powinien grając u siebie podwyższyć ten wynik czego nie zrobił aż na końcu rozpaczliwie bronił jednobramkowego zwycięstwa w starciu ze słabo dysponowaną Miedzią. Kolejorzowi będącemu faworytem udało się wygrać, lecz wiele problemów nękających zespół pozostało.

1-4-4-2 przechodzące na 1-4-5-1

Putnocky – Wasielewski, Janicki, Goutas, Kostevych – Makuszewski (88.Tomasik), Cywka (23.Radut), Tiba, Jóźwiak (83.Gajos) – Gytkjaer, Amaral.

1-4-5-1

Sapela – Zieliński, Żyro, Bozić, Pikk – Łobodziński, Purzycki, Marquitos (19.Camara), Fernandez, Ojamaa (68.Szczepaniak) – Forsell (75.Piątkowski).


Składy

1-4-4-2

Putnocky – Wasielewski, Janicki, Goutas, Kostevych – Makuszewski (88.Tomasik), Cywka (23.Radut), Tiba, Jóźwiak (83.Gajos) – Gytkjaer, Amaral.

1-4-5-1

Sapela – Zieliński, Żyro, Bozić, Pikk – Łobodziński, Purzycki, Marquitos (19.Camara), Fernandez, Ojamaa (68.Szczepaniak) – Forsell (75.Piątkowski).

Statystyki meczu Lech – Miedź 2:1

Bramki: 2 – 1
Strzały: 18 – 12
Strzały celne: 4 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 14 – 9
Faule: 5 – 12
Żółte kartki: 0 – 1
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 4
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 1 – 4
Posiadanie piłki: 55% – 45%
Celne podania: 84% – 84%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Lech – Miedź 2:1

Strzały z pola karnego: 10
Strzały z dystansu: 8
Strona najczęstszych ataków: prawa
Procent wygranych pojedynków: 52%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 317 – Gytkjaer
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 206 – Cywka

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 8

  1. Tadeo napisał(a):

    Co się dzieje z tymi kontuzjami , przed każdym meczem słyszymy że już trenują z drużyną a okazuje się że w dniu meczu nie łapią się nawet na ławkę.Co z Doionim , podobno miał być lepszy od Carlitosa , o Gumnym nie wspomnę.Szybciej chyba ta runda
    szybciej się skończy jak wróci na boisko.

  2. Luk napisał(a):

    W końcu Nasi zaczęli biegać i nie odstawali w tym elemencie. Ponad 117km to chyba najlepszy wynik naszych kopaczy w tym sezonie. Chaos w obronie spotęgował po wejściu Gajos, który jest w katastrofalnej formie.

    • Ostu napisał(a):

      Jego forma już nigdy nie będzie lepsza – chyba, że w innym klubie… Najwyższa pora zdać sobie z tego sprawę…

  3. JRod1991r. napisał(a):

    Gytkjear wreszcie zaczął walczyć o pozycję i nieco się przepchnał co dało możliwość dogrania na 14 metr gdzie byl Amaral. Nadal szwankuje szybkie wyprowadzenie akcji. Natomiast Wasielewski pokazal, że może się przydać.

  4. J5 napisał(a):

    Za stratę bramki odpowiada głównie sytuacja, jaka panuje wokół Lecha. Chwilę przed stratą bramki, po rzucie rożnym dla Kolejorza, wybitą piłkę przejął ostatni przed Putnockim Radut. W sytuacji gdzie nie bylo dobrze ustawionej obrony, dograł bezpiecznie do bramkarza i zostal za to na stadionie wygwizdany. Chwilę później znowy po rzucie rożnym zawodnik Lecha przejął wybitą pilkę, i pomny gwizdów z podobnej sytuacji przed chwilą, zamiast zagrać do Putnockiego dośrodkował, i poszła wtedy bramkowa kontra. Nasi zawodnicy mentalnie są w tej chwili szklani, i niestety reagują na atmosferę jaka jest na stadionie. To byla jedna z przyczyn straty gola na 2:1.

  5. Michu73 napisał(a):

    Wygrana bardzo cieszy, aczkolwiek niestety w naszej grze kompletnie nic się nie zmienia. Zespół jest niepoukładany, obrona w każdym meczu robi błędy i jest cały czas naszym największym problemem, choć w czesci wynikającym z błędów ustawienia całego zespołu. Tiba, Amaral i Gytkiear + nieskuteczność Miedzi i trochę szczęścia wystarczyło aby tym razem wygrać, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, ze w meczach z „silnymi” naszej ligi będziemy zbierać oklep. Jedna dobra decyzja Djuki w tym meczu to zmiana Jozia, który wprawdzie robi różnice z przodu i stać go na niekonwencjonalne zagranie ale w grze obronnej w drugiej połowie kompletnie nie istniał. Musi to koniecznie poprawić, jeżeli myśli o karierze międzynarodowej, bo z takim podejściem nie będzie grał u żadnego trenera w silniejszej lidze.

  6. inowroclawianin napisał(a):

    Ja bym atak ocenił na góra 3 bo była masa zmarnowanych okazji przez Gytkjaera i Amarala. Reszta tragedia.

Dodaj komentarz