Oko na grę: Dimitris Goutas

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.


Dimitris Goutas po przyjściu do Lecha Poznań dość szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie Kolejorza sadzając na ławkę Vernona De Marco. Grek znów zagrał wczoraj od początku, zatem był to dobry moment, aby bliżej przyjrzeć się jego postawie w ramach cyklu „Oko na grę”.

Ocena gry:

W niedzielę to Lech od początku był stroną przeważającą, grał piłką, częściej atakował i jednocześnie rzadko dopuszczał rywala pod swoją bramkę. Dimitris Goutas ponownie tworzył parę stoperów wraz z Rafałem Janickim grając bliżej lewej strony. W pierwszych 45 minutach niewiele miał okazji do interwencji nie popełniając dzięki temu żadnego błędu. Goutas błysnął za to w ofensywie, kiedy w 45 minucie po wrzutce z rzutu wolnego w dobrej sytuacji oddał groźny strzał głową. Po przerwie w momencie przewagi poznaniaków jego gra z tyłu także wyglądała solidnie, by po 70 minucie każdy mógł na własne oczy przekonać się, że w grze defensywnej zespołu niewiele drgnęło. Kiedy Miedź śmielej zaatakowała obrona Lecha z miejsca zaczęła się gubić. Wielu kibiców Kolejorza za utratę gola obwinia Rafała Janickiego. Słusznie, bo to on pozwolił łatwo ograć się Szczepaniakowi, jednak warto dostrzec co w tej sytuacji robił źle ustawiony Dimitris Goutas. Nie dość, że Grek nagle zszedł bliżej prawej strony, to jeszcze ani nie pomógł Makuszewskiemu w zatrzymaniu podania od lewoskrzydłowego Miedzi ani tym bardziej nie krył nikogo na środku pola karnego. Goutas w 72 minucie meczu krył powietrze źle ustawiając się również przy okazji kolejnych akcji Miedzi. Z upływem spotkania, kiedy na murawie było już nerwowo coraz słabiej rozumiał się z Janickim regularnie gubiąc krycie w końcowych minutach i źle się ustawiając. W niedzielę Grek stoczył 8 pojedynków z czego wygrał 6 z nich. Oddał 1 strzał mając też 59 celnych podań na 66 wykonanych. Mamy sporo zastrzeżeń do jego postawy w końcówce meczu, kiedy nie rozumiał się z Rafałem Janickim tak jak trzeba. Być może wynika to z racji małej liczby spotkań u boku tego zawodnika, a być może drugi stoper Kolejorza jest po prostu za słaby, aby Goutas skutecznie grał z nim w parze w momencie w którym to rywal przeważa, częściej atakuje i stwarza zagrożenie pod naszą bramką. Gol na 1:2 po części wędruje na konto Goutasa. Za niedzielny występ wlepiamy mu słabą trójkę.


5. Dimitris Goutas
Mecz: Lech Poznań – Miedź Legnica 2:1 (30.09.2018)
Czas gry: 1-90 min.
Pozycja: środkowy obrońca
Gole: 0
Asysty: 0
Żółte kartki: 0
Kontakty z piłką: 75
Faule popełnione: 0
Był faulowany: 0
Podania: 66
Celne podania: 59
Strzały: 1
Strzały celne: 0
Dośrodkowania: 0
Pojedynki: 8
Wygrane pojedynki: 6
Odbiory: 1
Straty: 1

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 10

  1. JRod1991r. napisał(a):

    Co Janickiego nie mam żadnych złudzeń, lepiej nie będzie. Co innego Goutas. Jest to nieźle ułożony zawodnik. Umie wyprowadzać piłkę, gra nieźle głową i ma poprawnie wyuczone nawyki. Potrzeba mu partnera na drugim stoperze, ktory bedzie go asekurywal.

  2. przem37 napisał(a):

    Po wczorajszym meczu widac ze gosc potrzebuje trochę czasu aby zgrać się z resztą ekipy.
    Natomiast mnie wczoraj zastanawiala jedna sprawa czy tylko ja mam takie wrazenie czy faktycznie kazda gorna pilke Wasielewski wybijal cwntralnie przed 16tke?

    • przem37 napisał(a):

      Miało być centralnie przed 16tke.

    • Bart napisał(a):

      Wasielewskiego bym się aż tak nie czepiał. Wszyscy dobrze wiemy że to piłkarz z rezerw, sam siebie nie wystawia, a jak już gra to robi co może i np wczoraj zaliczył w obronie kilka ważnych interwencji bez których nie byłoby 3 punktów.

  3. Bart napisał(a):

    Goutas na razie wygląda w miarę przyzwoicie. Zgranie, lepszy partner (mam nadzieję że docelowo będzie to Rogne któremu przestaną wreszcie dokuczać problemy zdrowotne) i powinno być coraz lepiej.

  4. Pawel68 napisał(a):

    Wasilewski zagrał przyzwoicie i uratował co najmniej przed stratą 1 bramki.Także jeżeli się czepiacie to pytanie dlaczego nie do Janickiego?

  5. mz napisał(a):

    Analiza straconej bramki przez autora określając delikatnie słaba. Artykuł opublikowany dzień po meczu, to wypadałoby chociaż powtórki obejrzeć, czy się głupot nie napisze. Plus doczepka mainstreamowa – Janickiego trzeba grilować przy każdej możliwej okazji (co widać też w komentarzach).

    Analiza krok po kroku.
    1) Rozpoczyna się kontratak (powtórka tego nie ogarnia, a ja nie pamiętam kto stracił piłkę – chyba Janicki).
    2) Idzie piłka na skrzydło. Zawodnik miedzi ma autostradę. Rolę LO pełni Tiba, SO Wasielewski + Kostia. Janicki i Goutas wracają w kierunku pola karnego (pewnie dało by się szybciej).
    3) Tiba dogania skrzydłowego, daje się zrobić na „zamach” i odpuszcza. Lech ma już liczebną przewagę. W tym czasie w pole karne wraca Janicki oraz Goutas. Goutas najpierw widzi i pilnuje zawodnika obiegającego, natomiast jak zauważa, że Wasielewski jest źle ustawiony, to słusznie postanawia go zaasekurować.
    4) Idzie wrzutka, Janicki ją przecina. Piłka spada na skraj pola karnego pod nogę zawodnika Miedzi. W tym momencie (w tym sektorze), rolę PO pełni Goutas, SO Wasielewski. Za całą akcją truchta Makuszewski.
    5) Goutas zachowuje się poprawnie (nie jak sugeruje autor), czyli pilnuje zawodnika, który obiega akcję. Wasielewski pilnuje pozycji SO, czyli zachowuje się też w miarę poprawnie (nie wybiega na pałę do zawodnika z piłką, aczkolwiek to on będzie miał zaraz szansę na kluczową interwencję ale jest ustawiony trochę źle), zresztą dołącza do pomocy Maki.
    6) Janicki kryje napastnika krótko.
    7) Makuszewski dopuszcza do dośrodkowania. Wydaje się, że dośrodkowanie jest słabe bo mocne, niewygodne i niedokładne. Piłka na pewno jest po za zasięgiem Janickiego (całą akcję zasłania mu też Wasielewski).
    8) Napastnik przyjmuje piłkę w obrocie „na wyciągniętej nodze”. Robi to idealnie. Oddaje strzał. Janicki nie ma żadnej kontroli nad sytuacją (bo jej mieć już nie może – chyba, że miałby szklaną kulę) i robi co może… nie ma szczęście i pada gol. Kostia pomóc nie mógł, bo wszystko działo się za szybko.

    Reasumując, przy straconej bramce była wzajemna asekuracja (niezbędna przy kontrataku przeciwnika), natomiast zawiodła indywidualna postawa zawodników (Tiby, chyba mógł więcej presji wywrzeć, Makuszewskiego bo bo trochę na alibi zaasekurował i nie zablokował dośrodkowania, Wasielewskiego bo miał szansę na wybicie). Janicki w tej konkretnej sytuacji powinien być rozliczony jak bramkarz, który wpuszcza strzał nie do obrony (to napastnik zrobił coś extra). Goutas w tej całej sytuacji ponosi dokładnie tyle samo winy co Kostia, czyli nic.

  6. zorba napisał(a):

    No jeśli już oceniamy kto zawinił przy straconej bramce, to proponuję się jeszcze trochę cofnąć.
    W 70% winę za utratę gola ponosi Kostia. W jednej akcji popełnia 2 kluczowe błędy. Pierwszy to mając na lewej stronie przy linii zawodnika do gry wali świecę przed pole karne bezpośrednio pod nogi Hiszpana napędzając kontrę. Mógł to jeszcze naprawić, ale zamiast wykonać dwa kroczki do przodu i zostawić prawoskrzydłowego Miedzi na spalonym on się cofa i kontra nabiera rozpędu. Każdy czepia się finału akcji, a tak na prawdę przerwać to można było ze spokojem znacznie wcześniej i łatwiej niż przy powrocie w popłochu i nie zorganizowaniu jeszcze zespołu w defensywie. Osobną historią jest Makuszewski, który jak zwykle tylko pozoruje grę w defensywie. Mógł spokojnie zaatakować Hiszpana przed dośrodkowaniem nie obawiając się ogrania w stronę linii końcowej bo tam właśnie był nie kryjący powietrze Goutas a asekurujący Makuszewskiego Goutas, którego jedyną winą w tej sytuacji była nieznajomość kolegi z zespołu. Zwyczajnie nie miał pojęcia, że ma do czynienia z defensywnym pozorantem.

  7. Ekstralijczyk napisał(a):

    Też jestem tego samego zdania co @Bart.

    Zobaczymy jak będzie wyglądał w parze z Rogne.

Dodaj komentarz