Analiza meczu z Górnikiem + statystyki

Piątkowy mecz Górnik Zabrze – Lech Poznań był kolejnym rozczarowaniem dla kibiców. Kolejorz znów w głupi sposób stracił 2 gole i jednocześnie nie potrafił strzelić 3 zwycięskiej bramki w końcówce. Zawiodła przede wszystkim skuteczność, która szwankuje już od paru spotkań. Wczoraj „niebiesko-biali” stracili tylko cenne 2 oczka pozostając w dużym jesiennym kryzysie, która trwa od kilku tygodni.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Marcina Brosza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Górnikiem Zabrze.

Obrona (ocena: 2)

Trener Ivan Djurdjević dość niespodziewanie nie wystawił Dimitrisa Goutasa (rzekomo miał lekki uraz) tylko Rafała Janickiego, który już w 7 minucie złą interwencją w powietrzu zaliczył asystę przy bramce na 1:0. Obrona znów się gubiła, miała duże problemy przy stałych fragmentach gry po których lechitów 2 razy uratował Matus Putnocky, który mógł za to lepiej interweniować zarówno przy pierwszej jak i drugiej bramce. Lech z tyłu ponownie nie stanowił monolitu. Defensywna gra Lecha Poznań mogłaby wyglądać jeszcze gorzej gdyby nie powrót Thomasa Rogne. Był to jedyny obrońca na którym w piątek można było polegać. Doświadczony Norweg był liderem tylnej formacji prezentując się najlepiej, kiedy po 57 minucie spotkania (De Marco zmienił Wasielewskiego) poznaniacy przeszli na grę 3 stoperami. Niestety. Defensywne stałe fragmenty gry w Kolejorzu wciąż szwankują. Mijają tygodnie, mijają już miesiące, a Lech nie potrafi zrobić postępu w tym elemencie. Znów nie umiał też zagrać na 0 z tyłu m.in. przez kolejny wielbłąd Janickiego.

Pomoc (ocena: 2)

Pedro Tiba i długo, długo nic. Tak można określić grę drugiej linii w której mocno zawiedli skrzydłowi. Maciej Makuszewski jest zupełnie bez formy i nie potrafił wczoraj poradzić sobie z lewym obrońcą zabrzan. Z kolei Kamil Jóźwiak robił tylko wiatr i nic więcej. W pierwszej połowie zmarnował aż 4 dobre okazje uderzając w niezłych sytuacjach przeważnie obok bramki. Kto wie. Gdyby „Józiu” w pierwszych 45 minutach wykorzystał choć jedną ze swoich dobrych okazji ten mecz jeszcze w pierwszej odsłonie mógłby wyglądać zupełnie inaczej. Niestety wszystkie dobre sytuacje zmarnował i słusznie został zdjęty z boiska w 59 minucie gry. Wówczas miejsce na wahadle zajął Kostevych, który poza robieniem wiatru wniósł także sporo ofensywnej jakości. Ukrainiec bez trudu wygrywał pojedynki 1 na 1 wykonując kilka groźnych dośrodkowań w pole karne. Po indywidualnym rajdzie strzelił nawet swoją pierwszą bramkę w barwach Lecha Poznań dającą nam na końcu remis 2:2. „Kostia” oraz wspomniany Pedro Tiba byli najjaśniejszymi postaciami Kolejorza w drugiej linii, którzy chcieli i umieli grać w piłkę. Niestety Gajos, bezużyteczny Radut czy Jevtić nie byli partnerami do grania w środku pola. Szkoda, bowiem gdyby w Lechu był choć jeszcze jeden kreatywny środkowy pomocnik, to wtedy gra Kolejorza w środkowej strefie mogłaby wyglądać dużo lepiej. Sam Kostevych z Tibą zrobili w piątek wszystko, żeby lechici wygrali ten mecz. Największym rozczarowaniem jest postawa nieefektywnego Jóźwiaka, który zawiódł na całej linii.

Atak (ocena: 1)

W piątek z 19 oddanych strzałów aż 10 było autorstwa napastników w tym tylko 2 celne. Gytkjaer z Amaralem mieli wczoraj okazje, których niestety nie wykorzystali. Mocno zawiódł przede wszystkim Portugalczyk uderzający albo niecelnie albo źle prosto w bramkarza. W pamięci najbardziej utkwiła kontra 6 na 3 w której Amaral zdecydował się na strzał z dystansu po którym piłka trafiła w Loskę. Decyzja o strzale była wówczas w porządku, jednak jakość tego uderzenia pozostawiała wiele do życzenia. Ponadto już w drugiej połowie Kostevych wyłożył piłkę Amaralowi jak na tacy, który z okolic 10 metra nie trafił nawet w światło bramki. Przednią formację Kolejorza oceniamy na jedynkę z racji rażącej nieskuteczności. W ostatnich miesiącach było wiele spotkań w których napastnicy nie mieli z czego strzelać bramek. Wczoraj o dziwo mieli wystarczająco wiele okazji, aby zdobyć co najmniej jednego gola. Wszystkie akcje zmarnowali, a zwłaszcza Amaral, który oddał aż 6 bardzo słabych strzałów.

Ogólne wrażenie (ocena: 2)

Kolejny mecz, kolejne rozczarowanie. Lech nie wyszedł na to spotkanie z szatni co skończyło się szybkim gongiem po asyście Janickiego już w 7 minucie zawodów. Po kwadransie poznaniacy w końcu dojechali na stadion, zaczęli przeważać, stwarzać sytuacje, które regularnie marnowali m.in. Jóźwiak czy Amaral. W tym czasie Górnik mógł robić to co potrafi najlepiej, czyli stosować kontry próbując do maksimum wykorzystać stałe fragmenty gry. O dziwo bramka z dystansu na 2:0 na początku I odsłony nie załamała Lecha. Lechici nie stanęli tylko dość przypadkowo strzelili gola na 1:2. Po nim Ivan Djurdjević zareagował pozytywnie, zmienił system na 3 obrońców, wprowadził 2 nowych piłkarzy, którzy co prawda niewiele wnieśli do gry, ale Lech jako zespół wyglądał jeszcze lepiej w ofensywie. Szczególnie dobrze wyglądała lewa flanka na której świetnie czuł się Kostevych zdobywając gola na 2:2. Wczoraj do zwycięstwa zabrakło poznaniakom nie tylko czasu. Zabrakło przede wszystkim skuteczności, która szwankuje od dłuższego czasu. Lech w meczu ze słabym Górnikiem, który nie zasługiwał na prowadzenie 2:0 stracił 2 punkty na własne życzenie. Zabrzanie po 60 minucie opadli z sił, coraz wolniej biegali za piłką, nie mogli czasami nadążyć za m.in. Kostevychem, a jednak urwali w marnym stylu 1 oczko. Remis 2:2 przy wyniku 0:2 wyglądałby lepiej gdyby Kolejorz mierzył się z kimś lepszym. A tak na własne życzenie źle wchodząc w to spotkanie stracił 2 punkty w starciu z ligowym outsiderem, który w końcówce oddychał już rękawami. W ten sposób Kolejorz czołówki, która w ten weekend znów odjedzie na pewno nie dogoni.


Składy

1-4-4-2 przechodzące na 1-4-5-1

Loska – Wiśniewski (82.Michalski), Bochniewicz, Suarez, Gryszkiewicz – Smuga (64.Nowak), Ambrosiewicz, Żurkowski, Jimenez – Angulo, Zapolnik (72.Matuszek).

1-4-4-2 przechodzące na 1-3-5-2

Putnocky – Wasielewski (57.De Marco), Janicki, Rogne, Kostevych – Makuszewski, Radut (69.Gajos), Tiba, Jóźwiak (59.Jevtić) – Amaral, Gytkjaer

Statystyki meczu Górnik – Lech 2:2

Bramki: 2 – 2
Strzały: 15 – 19
Strzały celne: 8 – 5
Strzały niecelne/zablokowane: 7 – 14
Faule: 18 – 16
Żółte kartki: 2 – 4
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 6 – 5
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 4 – 1
Posiadanie piłki: 39% – 61%
Celne podania: 69% – 81%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Górnik – Lech 2:2

Strzały z pola karnego: 10
Strzały z dystansu: 9
Strona najczęstszych ataków: lewa
Procent wygranych pojedynków: 43%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 339 – Pedro Tiba
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 181 – Mihai Radut

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 4

  1. zinek napisał(a):

    Te śmieci znowu popsuły człowiekowi weekend,czemu nikt nie powie wprost że my w tym sezonie nie gramy o mistrzostwo.Przed meczem mówiłem że jak nie z Górnikiem to z kim,już nie mam złudzeń te śmieci nic nie osiągną.Ten sezon przeznaczyć na straty i od zimy wypierdolić połowę składu resztę w lato i budować od zera bo na te śmieci nie idzie już patrzeć.

  2. WW napisał(a):

    Obrona nie gra bo ani Maki, ani Kamil nie uczestniczą w grze obronnej. Główka Janickiego całkiem przypadkowa nie usprawiedliwia to śmiesznego wyjścia Putnockiego. Facet powinien iść do okulisty bo to nie pierwszy taki przypadek.

    • Grimmy napisał(a):

      Putnocky nie popisał się przy obydwu bramkach. Przy pierwszej błąd był ewidentny, ale przy drugiej również mógł, a nawet powinien zrobić więcej. Strzał był co prawda mocny, precyzyjny, ale oddany z bardzo dużej odległości, w dodatku piłkę miał na ręce. Warto obejrzeć sobie kilka razy powtórki, gdzie widać dość wyraźnie, że Putnocky nawet nie odbił się od ziemi. Ma już swoje lata, fizycznie będzie wyglądał gorzej z sezonu na sezon. Brakuje mu wygimnastykowania, skoczności, dynamiki. Chłop po prostu się starzeje.

    • Ostu napisał(a):

      A na powtórkach z tyłu bramki widać jak podskakuje dwa razy zamiast przesunąć się choć o krak w swoją prawą stronę… A jego wyjście analizowalem już w trakcie meczu… To przykład jak nie powinno się grać…

Dodaj komentarz