Sonda: Czy jeszcze tej jesieni pojawisz się na Bułgarskiej?

W trwającym sezonie 2018/2019 stadion Miejski mieszczący się przy ulicy Bułgarskiej 17 przy okazji meczów Lecha Poznań świeci pustkami. Średnia frekwencja na ligowych meczach wynosi raptem 8425 widzów na mecz i jest dopiero 8 w Ekstraklasie. Trzeba jednak pamiętać, że na początku rozgrywek obiekt był zamknięty, więc pomijając te spotkania średnia widzów jest na poziomie nieco ponad 14 tysięcy ludzi (2 rezultat w lidze).


14 tysięcy to i tak słaby wynik, a także o kilka tysięcy niższy niż w poprzednim sezonie 2017/2018. Coraz więcej kibiców od miesięcy z różnych powodów omija Bułgarską m.in. protestując przede wszystkim przeciwko zarządowi klubu oraz działaniom władz. Na niedawne spotkanie z Miedzią Legnica klub sprzedał nieco ponad 6 tysięcy biletów. Frekwencję zawyżyła wtedy akcja „Kibicuj z Klasą” dzięki której na stadion przybyło ponad 14 tysięcy dzieciaków.

Do końca roku Lech Poznań rozegra u siebie już tylko 4 ligowe mecze mierząc się przy Bułgarskiej z Koroną Kielce (20 października), z Lechią Gdańsk (4 listopada), z Wisłą Płock (pod koniec listopada) oraz ze Śląskiem Wrocław (na początku grudnia). Po tym co się dzieje w Lechu Poznań można bardzo mocno obawiać się o frekwencję przy Bułgarskiej do końca rundy jesiennej.

Dziś ruszamy na KKSLECH.com z kolejną już okazjonalną sondą. W niej pytamy Was czy do końca roku zamierzacie się pojawić na domowym meczu Lecha Poznań? a jeśli tak lub nie to z jakiego powodu? Ankieta jest dostępna poniżej oraz w „Śmietniku Kibica”. Sonda jak zwykle potrwa tydzień. Jej wyniki ogłosimy za tydzień w osobnym newsie. Wszystkich kibiców Kolejorza zachęcamy do wyrażenia swojego stanowiska na ten temat.


—-

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 12

  1. zinek napisał(a):

    Pracuje za granicą do stadionu mam stamtąd koło 600kilometrów, mimo to w tamtym sezonie byłem na prawie wszystkich meczach,plus parę wyjazdów zaliczyłem,po 20 maja coś pękło co trzyma do tej pory.W tym sezonie nie byłem jeszcze na meczu i raczej napewno już nie będę ,jeszcze do wczoraj myślałem że to kiedyś odpali ale teraz stwierdzam że oni mają to w dupie,to ja już też sobie odpuszczam i raczej w tv też sobie dam spokój.Od 10 lat nie przegapiłem żadnego meczu,było ciężko różne uroczystości,praca ale człowiek zawsze był wierny aż do wczoraj,ten mecz przelał czarę goryczy.W pracy robię z kibicami z różnych klubów ekstraklasy i znowu wszyscy będą mieli polew.

    • arek z Debca napisał(a):

      Mam podobne odczucia. Dodam, że Rutki na mnie straciły już około 250 zł. Niby nie dużo ale jak się to pomnoży przez kilkaset albo kilka tysięcy głów to już spora kwota wyjdzie. Rutki to mistrzowie w zabijaniu pasji w kibicach. Szambo wybiło gejzerem 20 maja a klub nie robi nic by wysprzątać gówna a wręcz przeciwnie, wydaje się, że zarządowi to zupełnie nie przeszkadza.

  2. Bart napisał(a):

    Odpowiedź jest krótka: ni chuja.

  3. sas napisał(a):

    Mam karnet więc raczej będę być może na wszystkich meczach, ale coś we mnie umarło i chyba to jest mój ostatni chwilowo .

    • PAWEL napisał(a):

      NIE. choć chętnie bym zmienił zdanie, gdyby nagle zaczęli grać. wiem że to niemożliwe, i to jest najbardziej tragiczne.

  4. Cinek napisał(a):

    Mieszkam około 250 km od Poznania, więc ciężko jest mi się pojawiać na stadionie regularnie. W poprzednich latach bywałem na 2/3 meczach w sezonie. Jeden taki wyjazd kosztował mnie około 200 zł. Kiedyś nie zastanawiałem się nad tym, tylko jechałem. Nawet po przegranych, zremisowanych meczach byłem szczęśliwy, że tutaj jestem. Gdy tylko wychodziłem z pociągu i stawiałem swój pierwszy krok w Poznaniu czułem, że to jest „moje miasto”. Te ciary jak dojeżdżałem tramwajem pod stadion, a w około wuchta wiary ubrana w niebiesko-biało barwy. Ten magiczny doping, ta atmosfera, nawet to, że mogłem z jakimś nieznanym mi Panem wymienić się spostrzeżeniami na temat Lecha. To uczucie jest nie do opisania. Wszystko to pękło jak bańka mydlana 20 maja. Jak u większości kibiców, zmieniło się to w obojętność. W TV nie ominąłem żadnego meczu Lecha od kilku dobrych lat, lecz moje nastawienie po przegranym sezonie zmieniło się diametralnie. Kiedyś skakałem, krzyczałem do telewizora, dopingowałem. Jakby to zobaczyła nieznajoma mi osoba pomyślałaby: „czubek, gada do telewizora”. Mimo tego, że jestem daleko od stadionu, czułem, że mam na tą drużynę wpływ, czułem się częścią wielkiej Lechowej rodziny. Po tym co się stało, zaraziłem się obojętnością. Teraz oglądam na spokojnie, bez żadnych emocji. Po straconej bramce tylko zamykam oczy, biorę głęboki wdech i wydech, mając nadzieję, że to tylko nieprzyjemny sen. Po strzelonej bramce kiedyś skakałbym pod sam sufit, dziś siedzę w bezruchu i zupełnie bez żadnych emocji przyjmuję to do wiadomości.
    Czy kiedyś pojawię się na stadionie? Na pewno. Czy tej jesieni się pojawię? Nie.
    To co stało się 20 maja, po części zmieniło moje życie. Na wszystko patrzę krytycznie, zawszę znajduję jakieś negatywy, myślę na chłodno. Abym znów pojawił się na stadionie Lech musi dać mi zastrzyk energii w postaci pucharu, mistrzostwa lub nawet dobrej gry. Na tą chwilę nie mam ochoty wydawać pieniędzy, by zobaczyć ludzi, którym nie zależy na grze w niebiesko-białych barwach. Nie chcę iść w tym momencie na stadion także, bo boję się, że gdy przegramy, a Ja będę to obserwował na własne oczy to niechęć, obojętność przerodzi się w odejście na pewien czas od Lecha.

  5. Soku napisał(a):

    Niestety, ale nie. Wolę chodzić obecnie na m-okręgówkę. Bliżej, taniej, ciekawiej (mimo braku zorganizowanego dopingu, to nie ten level po prostu – jest zacięta walka o każdy metr boiska) i przede wszystkim futbol autentyczny, a nie płócienno-dykciano-plastikowy wroniecki Scheißesprodukt.

    Ostatni mecz dla przykładu, do przerwy 0:2 w plecy, przy czym drugą bramkę goście strzelają grając już w dziesiątkę (bramkarz zostaje wyrzucony z boiska po złapaniu piłki poza polem karnym), w przerwie trener gospodarzy dokonuje 6 (sic!) zmian, miejscowi strzelają w drugiej połowie gola za golem i spotkanie kończy się wynikiem… 5:2.

    Nastawiam znajomych na przerzucenie się te kilka szczebli ligowych niżej (zresztą raczej będzie szybki powrót do IV ligi). Bilet to koszt browara w sklepie, wrażenia lepsze, nawet po ewentualnych przegranych wychodzi się ze stadionu zadowolonym, bo ekipa orała boisko i po prostu okazali się gorsi.

    Po co tracić nerwy, zdrowie i siano na przepłacany wroniecki półprodukt? Nie mam już nadziei, że coś zmieni się na lepsze. Wyleczono mnie z niej nad wyraz skutecznie.

  6. Pawel68 napisał(a):

    Nie- będę dopiero jak zajdą poważne zmiany,będą grać i biegać i szanować swoich kibiców!

  7. 07 napisał(a):

    Czy jeszcze …… ? Zdecydowanie nie! Jestem klientem, za wejściówkę mogę pójść do kina, teatru, na ryby… Sorry od wielu lat chodziłem na mecze regularnie. Niestety pewna miarka się przebrała. Wrócę jak będę widział zdecydowaną poprawę w sposobie prowadzenie zespołu , jak będę widział, że grojkom zależy nawet jak przegrają, jak będę widział choć odrobinę pomysłu w co grają, bo w ostatnim czasie grają i to bardzo dobrze w h..a.

  8. Olka napisał(a):

    zaznaczyłam ostatnią odpowiedz, chociaż 7 jest dla mnie najbliższą opcja o czym tu wielokrotnie pisano:) serce tęskni i boli a rozum podpowiada nie daj się

  9. inowroclawianin napisał(a):

    Na 99% nie pojawię się na stadionie przy Bułgarskiej w tym roku z powodu kiepskiego zarządzania Klubem przez obecny zarząd od wielu lat. Nie podoba mi się ich ich praca i ich traktowanie kibiców Lecha oraz Klubu. Czekam na radykalne zmiany w Klubie.

  10. mario napisał(a):

    nie przyjdę, póki nie będę widział walki i zaangażowania. Mogą przegrać, ale mają walczyć do końca jak o swoje życie. Tylko tyle i aż tyle.

Dodaj komentarz