Na chłodno: Może będzie lepiej

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie m.in. materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie co poniedziałek po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu, oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


Witamy wszystkich internautów w kolejnym odcinku cyklu „Na chłodno”. Mimo szczęśliwej wygranej nad Koroną 2:1 nastroje są niezmienne. Kto nie widział ostatniego spotkania ten nic nie stracił, natomiast ludzie oglądający sobotni mecz przed telewizorami czy na żywo na stadionie mogli zadać sobie już na chłodno i po meczu pytanie, co Lech robi na treningach? Minęły 2 tygodnie, pogoda podczas październikowej przerwy na kadrę sprzyjała do pracy trenerów z drużyną i co? I nic. Lech tak jak stał w miejscu tak stoi dalej. Nie dziwi nas wiele krytycznych opinii kibiców po sobotnich zawodach, którzy przeważnie są zadowoleni z wyniku i z niczego więcej. Oglądanie drużyny, która męczy się na boisku próbując wyszarpać od tygodni możliwie jak najlepszy wynik nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy.

Wiele osób już pogodziło się, że lepiej tej jesieni nie będzie, Lech niczym specjalnym kibiców nie zaskoczy, jednak zawsze gdzieś tam w głębi pozostaje nadzieja na lepsze występy zespołu. Tymczasem w sobotę po 2 tygodniach spokojnych treningów do Poznania przyjechał ligowy średniak, przyjechała osłabiona brakiem 2 podstawowych bocznych obrońców Korona, która dominowała przez większą część spotkania grając sobie przy Bułgarskiej w piłkę. Kielczanie ze spokojem prowadzili sobie grę spychając w ostatnich minutach bezradnego Lecha do obrony. Podobnie jak w meczu z Miedzią zespól Djurdjevicia uratowało tylko szczęście w końcówce. Niestety doszło do sytuacji w której do końca drżymy o wynik przy Bułgarskiej w starciach z takimi ekipami jak Piast, Miedź i Korona, która nawet osłabiona brakiem 2 podstawowych piłkarzy była równorzędnym rywalem dla Lecha grającego w najmocniejszym składzie.

To przykre i smutne, ale Ivan Djurdjević chyba niespecjalnie wie co zrobić, by odmienić grę Lecha? Częste rotacje w każdej formacji, rzucanie piłkarzy na różne pozycje oraz zmiany ustawienia niewiele pomagają. Trener Korony Kielce, Gino Lettieri po meczu wypowiedział następujące zdanie – „Lech nie wiedział co robić, gdy mieliśmy piłkę i wygrał tylko dlatego, że indywidualnie ma większą jakość od nas” z którym trudno się nie zgodzić. Naprawdę strach pomyśleć o spotkaniu w którym Gytkjaer, Tiba czy Amaral nie mogliby zagrać. Cała trójka w tym sezonie ma tylko przebłyski, które wystarczają, aby ciągnąć Lecha do wyszarpanych z trudem zwycięstw. Gdyby nie jakość Duńczyka w pełni zademonstrowana w sobotę nie byłoby 3 punktów. Ivan Djurdjević to szczęściarz, który ma w swoim zespole indywidualności potrafiące w pojedynkę wygrać mecz w którym jego drużynie znowu nie idzie. Kiedyś szczęście Kolejorza jakie miał w końcówkach spotkań z Piastem z którym fartownie udało się zremisować, z Miedzią oraz z Koroną skończy się i wówczas może nie być już tak wesoło.

Opinie większości kibiców po ostatnim meczu są zgodne. Cieszy wynik, cieszą 3 punkty, cieszy sytuacja w tabeli po 12. kolejce i nic więcej. Zwycięstwo nad osłabioną Korona jest, wszystkie problemy pozostały, dlatego do każdego kolejnego spotkania podejście wielu ludzi będzie podobne. Strach, obawa przed tym co ten zespół może wywinąć u siebie czy na wyjeździe lub obojętność, znużenie i zniechęcenie, które trwa od wielu, wielu tygodni. Takie mecze, jak ten ostatni, które są jeszcze do zaakceptowania ze względu na wynik oraz do zapomnienia przez postawę drużyny nie są zapowiedzią niczego dobrego. Przed Kolejorzem teraz jeszcze trudniejsze wyzwania, którymi są 2 wyjazdy do Szczecina i Częstochowy, mecz z Lechią przy Bułgarskiej, a także wycieczka na Podlasie. 2 wygrane z Pogonią i Rakowem nawet po takim czymś, jak w sobotę miałyby wpływ na polepszenie atmosfery wokół klubu tylko czy da się zwyciężać grając tak słabo, jak z Koroną? Wątpliwe. Wypada co jedynie wierzyć, że może będzie lepiej. Może akurat Lech jako drużyna (nie tylko indywidualnie) wskoczy w końcu na wyższy poziom, będzie w końcu lepsza od rywala, a Ivan Djurdjević znów powie „ta drużyna rośnie” i wtedy nikt nie będzie zastanawiał się – „co on gada?”

Zmieniając temat. Niedawno na stronie oficjalnej pojawił się wywiad z Darko Jevticiem, który wypłakał się m.in. na temat plotek, które krążą o nim w internecie i które to plotki rzekomo miały wpływ na jego formę (śmiech). Jeśli ktoś patrzy na to z boku może mieć niezły ubaw z tego czym zajmują się w klubie. Lech wraz z piłkarzem zwalają winę na słabą formę i psychiczny dołek u zawodnika na anonimowe opinie wygłaszane przez kibiców na Instagramie piłkarza czy na innych portalach społecznościowych (śmiech). Czy Lech to dom opieki społecznej? Czy przypadkiem piłkarz nie chciał latem odejść z Lecha tylko nie było dla niego ofert i przez to wpadł w dołek? Czy Szwajcar przypadkiem nie przegrał przez swoją postawę rywalizacji o miejsce w składzie z Amaralem? Właśnie tak było, dlatego zwalanie winy na anonimowe opinie kibiców jest komiczne. Jak zwykle Lech szuka problemów tam, gdzie ich nie ma. Wystarczyło patrzeć na występy Darko Jevticia m.in. w sierpniu, by gołym okiem dostrzec, że coś jest z nim nie tak. I w ten właśnie sposób każdy sam mógł wyrobić sobie opinię na jego temat, które najczęściej były i są podobne. Darko Jevtić nie odzyska zaufania kibiców wylewaniem żali w wywiadzie na stronie oficjalnej tylko lepszą grą, bramkami oraz asystami. W Lechu od lat lubią cackać się z zawodnikami, klepać ich po plecach, a potem ci same piłkarze pięknie „odwdzięczają” się kolejnymi zawalonymi sezonami czy ważnymi meczami po których trofea zdobywają inni. Sam klub zamiast czepiać się kibiców zwalając na nich winę za tworzenie plotek, które w całym Poznaniu na temat różnych piłkarzy od lat są, były i będą zająłby się lepiej robieniem czegoś, aby polepszyć sytuację/atmosferę wokół klubu. Na razie sprawia wrażenie jakby obraził się na kibiców ceniąc tylko grupkę osób, która w pełni popiera wszystkie działania zarządu mając takie samo zdanie, jak ludzie tworzący tymczasowo Lecha Poznań. W rzeczywistości Lech wygląda tak jak trybuny podczas 3 ostatnich spotkań. Na ostatnie 3 mecze przy Bułgarskiej sprzedano odpowiednio 8139, około 7000 i 9487 biletów. Tym Lech powinien się teraz zająć. Zastanowić się nie tyle, dlaczego ludzie celowo nie przychodzą na stadion tylko co zrobić, aby jeszcze w tym roku wrócili na trybuny? O tym co warto by zrobić pisaliśmy tydzień temu dając jednocześnie do zrozumienia, że ci ludzie i tak tego nie zrobią w najbliższych miesiącach, ponieważ jak zwykle wszystko wiedzą najlepiej nie rozumiejąc o co chodzi kibicom i czemu stadion jest prawie pusty?

Kończąc na dziś. Może będzie lepiej. Może uda się jakoś szczęśliwie wygrać z Pogonią i Rakowem chociaż 1:0 po obronie Częstochowy w ostatnich minutach. Może i oby tak się stało.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 30

  1. torreador napisał(a):

    To ciekawe, jeśli przyłożyć jakość takich zawodników jak Gytkjear, Amaral, Tiba czy Rogne do zawodników takiej Arki, Wisły Płock czy Korony, to wydaje się że jest to zupełnie inna półka. Jednak w praktyce, te zespoły są na tyle poukładane że potrafią przez dużą część meczu zdominować Lecha który albo gra zupełny chaos organizacyjny albo zdycha ze zmęczenia. A tu już nie jest kwestia konkretnych, lepszych czy gorszych zawodników ale pracy sztabu szkoleniowego, przede wszystkim trenera i ludzi od przygotowania fizycznego. Dobrym przykładem był mecz w Poznaniu z Piastem drużyną która nie ma indywidualności ale jest ZESPOŁEM w którym widać sprawną rękę trenera, czegoś czego w Poznaniu póki co nie ma

    • inowroclawianin napisał(a):

      Dokładnie, Kasprzak i Ivan nie potrafią wyciągnąć 100% z tego co mają. Moim zdaniem wyciągają z nich może z 40%.

  2. mario napisał(a):

    od tygodni to samo, nie macie chłopaki o czym dla nas pisać. Ostatnio każda chlodziarka nie tyle chłodzi, co dołuje. Może zawieście ten cykl na 2-3 tygodnie.

  3. Marecki60 napisał(a):

    Oj, bardzo dużo szczęścia potrzebujemy, żeby wygrać z Pogonią i Rakowem. Przy takiej grze jak nasi pokazali po piętnastu minutach gry z Koroną (nie licząc momentów) to marne są szanse na wygraną. Ilość szczęścia w meczach Lecha raczej jest na wyczerpaniu. Albo się nasi obudzą, albo wylądujemy w strefie spadkowej będąc oczywiście już poza PP. Normalnie włączył mi się tryb czarnowidztwa, mam nadzieję, że przesadzam.
    Sprawy z Jevticem to nie ma co komentować, albo się ogarnie, albo niech szuka nowego klubu. Według mnie ta druga opcja jest bardziej właściwa. Nawet jak się ogarnie to za chwilę będzie to samo.

  4. KDMZ napisał(a):

    Och jak dobrze że piszecie kiedy można się śmiać. Jak w amerykańskich sitcomach z lat 90. Super! teraz już wogóle nie trzeba myśleć, wystarczy potakiwać i się śmiać (śmiech).

  5. tylkoLech napisał(a):

    Lettieri dobrze podsumował to, co widać od początku sezonu. Lech ma piłkarzy, ale nie ma drużyny. Brakuje pomyslu na grę, jakiejkolwiek myśli taktycznej. Nie potrafi wyprowadzić kontry, nie umie ani bronić przy sfg, ani ich wykorzystać. Ciągłe rotacje w składzie nie pomagają. Może trener to jeszcze ogarnie, ale na razie słabo to wygląda.

  6. J5 napisał(a):

    Kwestia tych zwycięstw nie jest sprawą szczęścia, tylko jakości tych drużyn z którymi gra Lech. Wartość Lecha najlepiej obnażyła Wisła pakując 5 goli do lechowej bramki. Inne zespoły albo jak Korona nie potrafiły tworzyć sytuacji z gry licząc na stałe fragmenty gry, albo jak Z. Sosnowiec czy wygrywająca 1 bramką Legia nie potrafiły wykończyć wielu stworzonych sytuacji. Lech nie jest w tej chwili drużyną, tylko zlepkiem piłkarzy z kilkoma indywidualnościami, którzy przy kompletnej indolencji rywali potrafią dwoma- trzema przebłyskami przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Winę za ten stan ponosi trener wraz ze sztabem szkoleniowym, „specjalistą” od przygotowania fizycznego którego od wielu lat nie powinno być w Lechu, i nieudolny zarząd nie znający się na funkcjonowaniu pionu sportowego w klubie i nie posiadającego żadnego zmysłu, intuicji. Jak widać działającej w symbiozie tej bezjajecznej koterii, w tym syfie jest dobrze, i robią wszystko aby nie zakłócić swego bylejakiego bytu

  7. El Companero napisał(a):

    Nie da się grać dobrego meczu mając tak źle ustawioną środkową linię, która nie potrafi brać na siebie ciężaru gry. Druga branka co prawda padła po wycofaniu piłki ze środka do bramkarza pod pressingiem przeciwnika i dokładnym wykopem Burica ale to był jednorazowy przypadek z błędem obrońcy Korony. Niestety Lech daje się spychać zamiast siadać pressingiem oddaje pole, sam będąc naciskany, na dodatek nie potrafi wyjść z kontrą gubiąc piłkę po dwóch podaniach. To są podstawowe elementy gry ale nasi sprawiają wrażenie jakby nigdy tego nie ćwiczyli na treningu. Liczyłem przed meczem na Dioniego ale po tym meczu już raczej jest dla mnie skreślony. Chyba nawet Thomala był lepszy. Pochwały dla Jevtica na wyrost. Kilka razy fajnie pokiwał ale po stracie piłki stał jak drewniany kołek czekając na odzyskanie piłki przez kolegów, nie dawał pomocy i osłabiał środek. Dość chaotyczna gra obu graczy na wahadle, obaj uprawiali inną dyscyplinę: bieg na 100 metrów przy linii bocznej. Z Pogonią z taką grą nie liczę na dobry wynik. Trener chyba już nie ma pomysłu na lepszą grę. Utknął w przeciętności i podąża na dno. Nie domagam się nagle widowiskowej gry. Wczoraj ktoś tu zachwycał się meczem tęczowych. Ja bym wolał zwycięstwo 1-0 nad tęczowymi niż remis z nimi 3-3 po pięknej grze. Wole to kiepskie zwycięstwo ,ale żeby to było zwycięstwo po walce a toporna gra byłaby wynikiem taktyki. Ja żadnej taktyki nie widziałem na Lechu od maja.

  8. arek z Debca napisał(a):

    Nie będzie lepiej, będą tylko pojedyncze zrywy. Jak już wielokrotnie pisałem dla zarządu MP czy inne trofea nie są priorytetem, oni mają inne cele. Za Kadzinskiego było parcie na sukces a po jego odejściu nastąpił zwrot w stronę akademii. Widać jednak, że i akademia nie przynosi pożądanych zysków więc i tam wystąpiły zaniedbania i duży spadek jakości. Jakie więc plany mają Rutki? Nikt tego nie wie, natomiast strategia przeczekania zawsze jest u nich aktualna.

  9. wagon napisał(a):

    grający niewidowiskowo i bez kontroli nad meczami Lech ma tylko 3 pkt. straty do lidera, wydaje się to dziwne, bo jak to możliwe ?, wbrew pozorom praca, którą wykonuje Ivan ma sens,
    Lech stał się mało przewidywalny dla przeciwników,

  10. WW napisał(a):

    KKSLECH.com, nie piszecie co się dzieje w Lechu bo tego nie wiecie. Mącicie tylko chcąc przy okazji coś ugrać.

    • Moderator KKSLECH.com napisał(a):

      Jedyne mącenie na tej witrynie to Twoje komentarze broniące cały czas i od tygodni zarządu, które wszczynają konflikty wśród innych kibiców i zupełnie nic nie wnoszą do dyskusji. Wszczynanie konfliktów i to przez nowego użytkownika, którego przed wprowadzeniem logowania o dziwo tutaj nie było jest niezgodne z regulaminem.

    • leftt napisał(a):

      Twoja wypowiedź sugeruje, że wiesz więcej. A można wiedzieć skąd?

    • Pawelinho napisał(a):

      WW

      Twój atak na redakcje jest równie żałosny jak wypowiedź Jevticia.

    • Pszczolka napisał(a):

      WW może jeszcze zaczniesz pouczać Redakcję co ma pisać a co nie. Załóż swoją stronę i tam wypisuj swoje pieśni pochwalne na temat obecnego zarządu.Jedno jest pewne: bardzo obszernie będzie się na niej wypowiadał Tolep:))
      Gościu jesteś żałosny.

  11. inowroclawianin napisał(a):

    Dokładnie, wynik ucieszył i nic poza tym. Pozycja w tabeli już nie cieszy, bo nie ma lidera i przewagi nad resztą stawki a sama gra to już totalna tragedia. Oni nie tworzą drużyny i nie mają siły biegać co zresztą pokazują pomiary. Może z Pogonią i Rakowem wygrają, ale na dłuższą metę to za mało i nic nie da. Potrzeba systematycznych zwycięstw i poprawy w grze by mieć jakiekolwiek podstawy do myślenia o MP. Na razie brak światełka w tunelu. Nie ma się czym emocjonowac.
    Jevtic robi z siebie debila. Dobrze wie, że nabroil, lazil z kobietami po mieście, pił alkohol w lokalach i jeszcze dał się przyłapać kibicom. Żeby tak robić to trzeba najpierw dobrze grać, a u niego priorytety są odwrotne, więc niech się nie dziwi, że jest jak jest. Jak będzie dobrze grał, systematycznie a nie raz na pół roku to kibice na pewno to docenią. Niech się weźmie w garść, to nie przedszkole, jest dorosły. A Ivan i zarząd niech przestaną głaskać grajków. Powinni wymagać i od siebie i od nich bo to ich pracownicy. Na razie nie zrobili nic aby kibice wrócili bo nawet gra jest mizerna, a wyniki słabe. Nawet Cracovia dziś ograła 2:0 Górnika, z którym lechowe wkłady tylko zremisowaly. To o czymś świadczy, to nie przypadek i Latieri miał rację. Ivan ma szczęście, że drużyny wyżej gubią punkty. Zobaczymy co będzie w kolejnych meczach…na dużą poprawę nie liczę.

  12. Pawelinho napisał(a):

    Niestety, ale każda drużyna na ten moment jest bardziej poukłada od Lecha, a winę za to ponosi głównie zarząd i to on odpowiedzialny za obecną sytuacje. Poza tym Jevtić zwala winę na słabszą dyspozycje na kibiców idealnie wpisuje się w obecny obraz nędznej polityki klubu, gdzie wszyscy są winni tylko nie oni bo przecież oni nigdy się nie poddają tak jak el pezesio młody rutek, który odpowiada za obecny burdel w klubie. Dał nowego trenera bez doświadczenia fajnie, dał dyrektora ds sportowych fajnie, ale i tak on za wszystko odpowiada od lat i odpowiadać będzie, a póki ten nigdy nie poddający się człowiek będzie dalej w Kolejorzu to nie wiele choćby do klubu miał trafić Jurgen Klopp czy Lucien Favre to nic się by nie zmieniło bo tak na dobrą sprawę z gówna bata nie ukręcisz mając w składzie tylko takich obiboków oraz TRZECH/CZTERECH piłkarzy jak Gytkjaer, Pedro Tiba, Joao Amaral oraz Thomas Rogne (oczywiście jak jest zdrowy), Gdyby takich piłkarzy jak Tiba, Gytkjaer, Amaral było w Lechu więcej to zarówno Jóźwiak czy też Klupś notowaliby większy i to zdecydowanie większy postęp, a tymczasem obaj stoją w miejscu podobnie jak reszta, której nie ma (o Gumnym nie wspominam bo on kontuzjowany). Reszta piłkarzyków rozczarowuje i od kilku ładnych lat nikt z tym w klubie nie robi (zarząd) bo oni najwidoczniej albo są masochistami (zarząd), albo zwyczajnie odpowiada im rola wiecznie przegranych życiowych nieudaczników (zarząd i kopacze).

  13. perkac napisał(a):

    Najbardziej martwi styl, a właściwie jego brak, bo chyba nagle nic się nie urodzi, a my kibice na podstawie stylu nie mamy prawa myśleć że będzie dobrze. Gdyby był styl a by przegrywali to można byłoby przypuszczać że lada chwila zaczną wygrywać, a tak można stwierdzić że prędzej czy później i tak przegrają.
    Ale z drugiej strony wyniki budują i nawet jeśli zaczną wygrywać po męczarniach może urodzi się jakiś styl, pewność siebie i chęć wgrywania. Morale drużyny wzrośnie i zacznie wszystko współgrać. A jak już drużyna będzie w formie, będzie w gazie i będzie gonić czołówkę to się okaże że się już skończyła runda jesienna :) Żal będzie jak znowu nic nie wygramy mając takie indywidualności w składzie jak Tiba, Amaral, Juzwiak, Makuszewsi w formie, Gytkear czy wracający Gumny. Znowu nie wykorzystany potencjał i stracony czas. Piłkarze się starzeją, odchodzą, przychodzą nowi a w Lechu jak trofeów nie było tak niema.
    A co do Jevticia to on się jeszcze nie podniósł po niestrzelonym karnym z koroną w rundzie mistrzowskiej którego miał strzelać Chrysrian. A jak on ma taką słabą psyche to klub powinien zabronić mu się udzielać i czytać te wszystkie instagramy, facebooki i Twitter.

  14. Jol napisał(a):

    Ze swojej strony kompletnie nie zgadzam się z redakcyjną oceną tego meczu. Coś w grze jednak drgnęło, szczególnie w pierwszej połowie. Była walka, zaangażowanie, a nawet przeblyski jakości (vide akcja bramkowa). Drużyna wiedziała co ma robić, jak przesuwać i nie dopuszczala Korony do groźnych sytuacji. Jedna główka Diaw i nieco przypadkowa bramka. Tyle. Cos jeszcze przegapiłem? Jeden strzał na bramkę i od razu gol. To wszystko na co było stać scyzoryki. Gdyby Kolejorz zachował chłodna głowę przy kontrach, to Korona mogła wracac z bagażem 4 czy 5 goli. Także spokojnie. Wyglądalo to dużo lepiej niż 2 tygodnie temu. Za ten mecz akurat pochwaliłbym zarówno drużynę jak i Ivana. Korona to nie są leszcze i niejednemu faworytów jeszcze punkty urwą.

    • Pawel68 napisał(a):

      Tak z ciekawości to twój pierwszy wpis na tym forum?

    • kilo82 napisał(a):

      No zasadniczo przegapiłeś fakt, że Korona po prostu nas zdominowała i w drugiej połowie rozgrywali piłkę jak chcieli. Pewnie, setek nie mieli, ale czy ja wiem, czy wielkie pocieszenie… Raczej należy się martwić, że w kolejnym meczu u siebie nie wychodzimy z szatni, to przeciwnicy grają a my możemy liczyć ewentualnie na kontry, które niespecjalnie nam niestety wychodzą.
      To właśnie dwa tygodnie temu można było doszukiwać się pewnych powodów do optymizmu – wyjście ze stanu 0:2, wreszcie niezła druga połowa, nie było widać, że siadamy fizycznie w końcówce… W sobotę nastąpił już powrót do normalności z ostatnich tygodni – kilka, kilkanaście minut dobrej a potem koniec, czekania na to, co zrobi przeciwnik i gra taka, że bolały oczy.

    • Jol napisał(a):

      Paweł68, nie to nie pierwszy mój wpis. Ostatnio rzadko się po prostu udzielalem.

      Kilo82, Korona nas zdominowała, czyli stworzyla mnóstwo sytuacji bramkowych i oddała niezliczoną liczbę strzałów? Niestety nie. Mieli jedynie jałowe posiadanie piłki, które kończyło się strata w okolicach 30 metra przed naszą bramka. Ewentualnie granie na skrzydło i wrzuta na Rogne, które wybijal bez problemu. Zero, kompletne zero zagrożenia. Buric ani jednej piłki nie musiał obronić. To daje do myślenia. Ja wiem, że atmosfera od maja jest nieciekawa, ale nie besztajmy piłkarzy kiedy na to nie zasluzyli. Po legii, zagłębiu czy Wiśle K zdecydowanie należał się opierdol. Ale teraz? Normalny, spokojnie wygrany mecz ligowy jakich oby jak najwiecej. Pozdrawiam

    • inowroclawianin napisał(a):

      Gdyby Korona wykorzystała swoje wrzutki to by wygrała mecz. To głównie Korona prowadziła grę w tym spotkaniu. Lech w drugiej połowie nie istniał. To była dość szczęśliwa wygrana po przeciętnym meczu. Nie ma co zaklinac rzeczywistości.

  15. kilo82 napisał(a):

    Raczej na szczęście, że nie oddała niezliczonej liczby strzałów i nie mieli wielu sytuacji, a nie niestety :) Niestety, to my też nie mamy się czym pochwalić jak chodzi o liczbę okazji w tym meczu… Spoko, taka gra Ci się podoba, Twoje prawo, mi absolutnie nie, bo to graliśmy w drugiej połowie to dramat. Kilkanaście dobrych minut to zdecydowanie ze mało.

    • Jol napisał(a):

      Stwierdzenie że gra mi się podobała to trochę za daleko idąca interpretacja 😉 ja po prostu twierdzę, że wygrał zespół lepszy, i osiągnął to bez większej spiny. Proponuję oszczędzać marudzenie i jęki na mecze, kiedy naprawdę będzie się czego wstydzić.

    • kilo82 napisał(a):

      To nie żadne jęki czy marudzenie tylko spokojna ocena naszej gry w tym meczu. I tu się diametralnie różnimy – ja zupełnie się nie zgadzam, że wygrał zespół lepszy i tym bardziej, że zrobił to spokojnie, ale oczywiście ma każdy może mieć swoje zdanie.

  16. Pawel68 napisał(a):

    @Jol pytałem się czy to twój pierwszy wpis bo myślałem,że założyłeś dopiero konto.A o meczu to kolejny fuksiarsko wygrany mecz.Pierwsza bramka kiks Amarala i piękne wykończenie Gytkier.Druga błąd obrony Korony.A póżniej tylko rozpacz i kolejne nie zasłużone punkty jak z Zagłębiem.S,Śląskiem!Ivan też pierdoli ,że drużyna rośnie?Jak tak będzie rosła to będziemy w 2 ósemce….

    • Jol napisał(a):

      Z tą drugą ósemką to się dowiemy po sezonie. Problemem naszej ligi jest to, że jej poziom jest tak niski, że nie sposób wskazać faworyta jakiegokolwiek meczu. Można przyjąć, że mamy skład na 2-4 miejsce w lidze. Jeśli będziemy mieli szczęście, bedziemy mistrzem. Jeśli pecha, to skończymy na 6 miejscu. Dajmy Ivanowi pracować. Zobaczymy co z tego wyjdzie na koniec. Pozdrawiam.

  17. Ghooral87 napisał(a):

    Ja się tak zastanawiam czy czasem Klimczak i Rutkowski sami nie wierzą w to, co nam wciskają. Na serio. Przecież jak można takie bajki wciskać ludziom jak na przykład te z Jevticiem. Przecież to trzeba nie mieć wstydu i wyobraźni. Serio? Zawodowy piłkarz zarabiający kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie miał dostać depresji z powodu plotek w internecie? Ale z drugiej strony czego się można spodziewać po wciskaniu kitów w stylu: „jesteśmy w kontakcie z Chelsea i z Borussią, które też są w kryzysie” i „Piotr Rutkowski otacza się fachowcami”. Ludzie przecież oni uważają Nas za kompletnych debili jeśli myślą, że ktoś się na to nabierze.

Dodaj komentarz