Analiza meczu z Pogonią + statystyki

Sobotni mecz Pogoń Szczecin – Lech Poznań był dla Kolejorza kolejną przykrą kompromitacją. Zespół spisał się beznadziejnie oddając już II połowę bez walki. Sam trener Ivan Djurdjević w przerwie spotkania poddał się, nie przeprowadził żadnej zmiany i czekał na koniec meczu jak na wyrok. Kryzys Kolejorza po meczu z „Portowcami” jeszcze mocniej się pogłębił.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kosty Runjaicia nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Pogonią Szczecin.

Obrona (ocena: 1)

Po raz pierwszy w tym sezonie Lech w 2 kolejnym spotkaniu zagrał w tym samym składzie personalnym co nie przełożyło się m.in. na lepszą postawę defensywy i zagranie w końcu na 0 z tyłu. Przede wszystkim poznaniacy 2-krotnie w ciągu 45 minut dali się zaskoczyć po stałym fragmencie gry. Element szwankujący od wielu, wielu tygodni na który zwracamy uwagę w pomeczowych analizach od kilku miesięcy nadal kuleje, Ivan Djurdjević nie potrafi sobie z tym poradzić, a jego drużyna straciła już 19 goli w 18 meczach. Spotkanie w Szczecinie w którym Pogoń z łatwością oddawała strzały na bramkę Lecha pokazała niemoc tylnej formacji Lecha i nieumiejętność gry w systemie z 3 obrońcami. Pogoń obnażyła defensywę Kolejorza 2 stałymi fragmentami gry + akcją w 60 minucie w której cała trójka stoperów zgubiła krycie. Wtedy dośrodkowanie Kozulja do Buksy próbował zatrzymać Rogne odpuszczając wraz z innymi stoperami napastnika szczecinian, który pozostając bez krycia z łatwością zdobył bramkę. Lechici w systemie 3-4-3 przechodzącym na 3-5-2 od początku sezonu mają problem z ustawianiem się w okolicach własnego pola karnego z czym trenerzy nie umieją sobie poradzić. Serb jest jednak uparty i nie zanosi się, aby porzucił wreszcie swój pomysł.

Pomoc (ocena: 1)

Totalna niemoc drugiej linii była wczoraj przerażająca. Bardzo mocno zawiedli wahadłowi Lecha z którymi obrona Pogoni bez trudu sobie radziła. Lech nie mógł przedostać się pod bramkę Załuski akcjami skrzydłami będąc najgroźniejszych po prostopadłych zagraniach środkiem pola, których i tak nie było zbyt wiele. Lech długimi fragmentami meczu za wolno prowadził swoje akcje, miał problemy w środku pola z pogonią za szybszymi zawodnikami rywala, którzy szybciej rozgrywali piłkę i równie szybko ustawiali się na swojej połowie w momencie prowadzenia akcji przez lechitów. W sobotę szczecinianie zabiegali poznaniaków w środku pola pokonując dystans o prawie 10 kilometrów dłuższy. Zawodnicy Pogoni w tym także ci z drugiej linii bazowali wczoraj na motoryce, zanotowali więcej szybkich biegów, sprintów, grali prostą piłkę, ale za to skuteczną z którą Kolejorz zupełnie nie mógł sobie poradzić. Lecha w środku pola było stać na co jedynie pojedyncze zrywy zatrzymywane często bez trudu przez szybszych zawodników Pogoni.

Atak (ocena: 1)

Atak złożony z Gytkjaera, Amarala i Jevticia zastąpionych później przez Makuszewskiego oraz Jóźwiaka nie poradził sobie z Pogonią. Przy stanie 0:0 dobrą okazję miał Amaral, który zwlekał z decyzją o oddaniu strzału będąc na końcu zablokowany. Później jeszcze 2 razy zablokowany został Gytkjaer i na tym zagrożenie ze strony ataku skończyło się. Napastnicy Lecha w ciągu 90 minut oddali na bramkę Pogoni tylko 3 strzały, 0 celnych stwarzając niewielkie zagrożenie po tygodniu treningów. Darko Jevtić, któremu trener Ivan Djurdjević zaufał znów zawiódł udowadniając, że danie mu szansy i próba odbudowania go poprzez wystawianie na siłę w pierwszym zespole było błędem. Szwajcar nie miał w sobotę siły biegać będąc tłem dla dużo szybszych, lepiej przygotowanych piłkarzy Pogoni. Cała trójka napastników Lecha, która zagrała wczoraj od początku miała sportowy potencjał, by strzelić chociaż jedną bramkę. Niestety, wszyscy są obecnie w słabej formie. Nawet Gytkjaer, który przecież ma na swoim koncie już 11 goli (6 w lidze).

Ogólne wrażenie (ocena: 1)

Kolejny raz można postawić sobie pytanie, co Lech robi na treningach? Kolejorz w Szczecinie wyglądał słabo piłkarsko, taktycznie, mentalnie i motorycznie. Pogoń przebiegła o prawie 10 kilometrów więcej od zawodników Lecha, którzy po golu na 0:2 poddali się. Ivan Djurdjević w przerwie nic nie zmienił, nie przeprowadził żadnej zmiany czekając w II połowie już tylko na końcowy gwizdek. Gra Lecha to większy dramat niż wynik. Widok wolnych piłkarzy, którzy nie mieli sił biegać za szybszymi zawodnikami Pogoni był przerażający. Zespół wyglądał na rozbity taktycznie, mentalnie, na zlepek zawodników, którzy pierwszy raz ze sobą grali musząc biegać na grząskim boisku za karę. Statystyki biegowe tego spotkania czy liczba wygranych pojedynków 1 na 1 (47%) mówią właściwie wszystko. To był dramat, a także owoc pracy sztabu szkoleniowego z piłkarzami, którzy nie rozumieją taktyki Djurdjevicia ani jego pomysłów na grę.

Pokonany dystans: 118,59 km – 109,36 km
Sprinty (+25,2 km/h): 112 – 105
Szybki bieg (19,8-25,2 km/h): 560 – 512
Sprinty (dystans): 2,15 km – 1,94 km
Szybki bieg (dystans): 7,70 km – 6,87 km
* – za ChyronHego


Składy

1-4-2-3-1

Załuska – Niepsuj (78.Stec), Walukiewicz, Dvali, Matynia – Podstawski, Kozulj – Kowalczyk, Drygas, Majewski (84.Delev) – Buksa (84.Żyro).

1-3-4-3

Burić – Goutas, Rogne, De Marco – Wasielewski (58.Makuszewski), Trałka, Tiba, Kostevyc – Amaral (58.Jóźwiak), Gytkjaer, Jevtić (68.Dioni).

Statystyki meczu Pogoń – Lech 3:0

Bramki: 3 – 0
Strzały: 13 – 10
Strzały celne: 5 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 8 – 7
Faule: 14 – 17
Żółte kartki: 1 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 8 – 6
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 5 – 0
Posiadanie piłki: 50% – 50%
Celne podania: 78% – 80%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Pogoń – Lech 3:0

Strzały z pola karnego: 6
Strzały z dystansu: 4
Strona najczęstszych ataków: lewa
Procent wygranych pojedynków: 47%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 271 – Thomas Rogne
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 194 – Jasmin Burić

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 6

  1. arek z Debca napisał(a):

    To pokazuje nieudolność trenerską Ivana. Ivan to po prostu amator, uczniak wśród tej ligowej mizerii. Zarząd powtarza te same błędy od 8 lat i wydaje się, że robią to celowo. To jest taki sabotaż by tylko Lech przypadkiem nie wyrwal się z pod kontroli i nie zdobył MP, a przecież porażkę zawsze zwali się na trenera. Ktos może powiedzieć, że jest to absurd ale jak tlumaczyć długotrwałe trzymanie Bakero, Rumaka czy Janka a szybkie pozbycie tego, który miał swoje zdanie i chciał zaprowadzić profesjonalizm na boisku i w szatni. Ile jeszcze meczy zawali Ivan i ten amatorski sztab szkoleniowy. Pewnie tyle by potem lidera w tej żółwiej lidze nie można byłoby dogonić.

  2. J5 napisał(a):

    Ivan będzie tak długo trzymany, aż zawali wszystko. We wtorek będzie miał szansę odpaść z Pucharu Polski i dzięki temu dla wronieckich zniknie zagrożenie zdobycia tego trofeum. W lidze zdobędzie jeszcze stratę punktów do lidera gwarantującą nie zdobycie Mistrzostwa Polski, i wtedy będzie zmieniony pod publikę, być może wyleci też ” winny” dyrektor sportowy.
    Gra w tym meczu wyglądała teagicznie. Nikt z piłkarzy nie wyróżnił się, co jest rzadko spotykane! Wyglądało to jakby piłkarze chcieli zwolnić nieudolnego trenera. Wstyd na całą Polskę, po raz kolejny w tym sezonie

  3. bas napisał(a):

    Niestety trzeba się pogodzić z faktem że Ivan trenerem będzie jeszcze długo.Niedawno Henszel mówił że Piotr Rutkowski nie zwolni go ponieważ przyznałby się do błędu. Z całym szacunkiem do Ivana to nie był jego czas.Może gdyby był w Kolejorzu trener z nazwiskiem i doświadczeniem, a Ivan byłby drugim trenerem byłoby to bardziej korzystne dla klubu.Jednak jak zwykle Rutek wybrał wariant oszczędnościowy i wyszło jak zwykle.

    • J5 napisał(a):

      E tam, z taką grą z Ivanem na ławce Lech poszybuje w dół tabeli. Jak znajdzie się w strefie spadkowej, to Rutek narobi w pieluchę i szybko wywali Ivana

  4. inowroclawianin napisał(a):

    Dziady, chyba chlaja na tych treningach albo grają w cymbergaja.

Dodaj komentarz