Wiele rzeczy słabszych niż rok temu

Zeszła jesień 2017 pod wieloma względami była dla kibiców Lecha Poznań dużym rozczarowaniem. Podczas niej nie brakowało wielu słabych spotkań, październikowo-listopadowej serii bez wygranej, utraty pozycji lidera, wypadnięcia poza podium i słabej atmosfery wokół klubu. Teraz jest jeszcze gorzej czego chyba niewielu się spodziewało.


Porównując liczby po 15. kolejce z obu sezonów można dostrzec w jak bardzo złej sytuacji znajduje się obecnie Kolejorz. 12 miesięcy temu w połowie sezonu zasadniczego 2017/2018 z bilansem 6-6-3, 24:14 i z 24 punktami na swoim koncie lechici byli na 5. miejscu ze stratą 5 oczek do lidera. Teraz mając bilans 6-3-6, 21:21 są dopiero na 8. pozycji, mają 21 oczek i aż 10 punktów straty do 1. lokaty co pokazuje skalę kryzysu.

Rok temu o tej porze poznaniacy mieli na swoim koncie 6 ligowych spotkań w których nie stracili gola. Teraz nie stracili bramki w zaledwie 3 meczach. O dziwo w bieżącym sezonie 2018/2019 zespół Lecha oddał na razie więcej strzałów. Teraz w 15 meczach Ekstraklasy zanotował łącznie 202 uderzenia podczas gdy zeszłej jesieni miał ich 182, ale więcej celnych o 3 strzały. W sezonie 2018/2019 ekipa Kolejorza popełniła więcej fauli. Przed rokiem na tym etapie rozgrywek Lech miał 94 rzuty karne (teraz wykonał 72) i 29 raz był łapany na pozycji spalonej (obecnie 16). W bieżących rozgrywkach poznaniacy jeszcze ani razu w ciągu 90 minut nie oddali chociaż 10 celnych strzałów na bramkę rywala.

Średnia frekwencja przy Bułgarskiej również pokazuje skalę upadku. Wtedy po 15. kolejkach Lech Poznań miał ligową średnią na poziomie 21703 widzów na mecz podczas gdy teraz raptem 11934. W tym sezonie LOTTO Ekstraklasy „niebiesko-biali” tylko 1 raz zwyciężyli minimum 3 golami, a rok temu o tej porze wygrali już 3 spotkania tak wysoko. Zeszły sezon 2017/2018 również indywidualnie był dla niektórych piłkarzy Lecha Poznań lepszy od tego toczącego się.

12 miesięcy temu po 15 kolejkach Christian Gytkjaer akurat też miał 6 goli. Maciej Makuszewski 4 bramki, a Maciej Gajos z Łukaszem Trałką po 3 trafienia. Teraz „Maki” nie dał rady strzelić jeszcze żadnego gola, natomiast Gajos z Trałką zdobyli tylko po bramce. Liczby zarówno indywidualne jak i drużynowe mówią wszystko. Lech Poznań jest słaby w każdej formacji, a już szczególnie źle prezentuje się obecnie formacja obrony. Wyśmiewany często przez kibiców stoper Lasse Nielsen był przed rokiem jednym z liderów defensywy Kolejorza. Teraz takiego piłkarza w tyłach nie ma. Widoczny jest także brak Emira Dilavera, którego klub pozbył się bardzo łatwo.

Inne liczby po 15. kolejkach z sezonu 2017/2018 i 2018/2019 można porównać sobie samemu klikając -> TUTAJ oraz TUTAJ.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 3

  1. J5 napisał(a):

    Rok temu o tej porze roku większość z nas miała jeszcze nadzieję na trofeum, która trwała aż do rundy finałowej. W tym sezonie gdzieś tak już od końca września dla wielu z nas już wiadomo, że jest pozamiatane. Ten sezon skończył się porażkami z Rakowem i Lechią. Teraz można tylko obserwować jak zarząd nic nie robi, a Lech coraz bardziej pogrąża się w niebycie

    • arek z Debca napisał(a):

      Jak to zarząd nic nie robi. Przecież puszcza ploty, że negocjuje z Nawalka, że 150 tys na miesiąc to żaden problem, że Nawalka chce mieć za duży sztab szkoleniowy, dlatego negocjują jakimiś asami z Bałkanów i inne historie na które dają się nabierać pismaki i niektórzy kibice.

  2. Przemo33 napisał(a):

    Przede wszystkim jest słabsza obrona bez Dilavera oraz beznadziejna obecnie forma większości piłkarzy. Bjelica mimo swoich wad i popełnianych błędów nieźle wykonywał swoją robotę. Szkoda tylko, że wciskano mu szrot i nie dano odpowiedniego wsparcia. Kto wie, jakby to wszystko się potoczyło, gdyby nie było Piotrusia i zamiast niego był ktoś bardziej kompetentny? Ale to już tylko gdybanie. Wiele rzeczy jest teraz do poprawy. Wiele, wiele rzeczy…

Dodaj komentarz