Analiza meczu z Wisłą P. + statystyki

Sobotni mecz Lecha Poznań z Wisłą Płock był spotkaniem bez większej historii. W szary, jesienny dzień przed garstką widzów na trybunach wygrał faworyt tego meczu, który potrafił odrobić straty. Kolejorz zwyciężył jak najbardziej zasłużenie kończąc jednocześnie dobrą passę „Nafciarzy”, którzy pod wodzą Kibu Vicuny do wczoraj nie przegrali.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kibu Vicuny nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Wisłą Płock.

Obrona (ocena: 3)

Trener Dariusz Żuraw ponownie zastosował system z 4 obrońcami dokonując mimo wszystko zmiany na środku obrony. Dimitrisa Goutasa zastąpił Rafał Janicki, który po prawie 2 miesiącach przerwy wrócił do składu. Lechowi ponownie nie udało się zagrać na 0 z tyłu. Poznaniacy już kolejny raz w tym sezonie dali w prosty sposób zaskoczyć się po stałym fragmencie gry gubiąc krycie w polu karnym. Choć Wisła w poprzednich 3 spotkaniach wyjazdowych w tym 2 ligowych strzeliła łącznie 13 goli, to w Poznaniu była z przodu słaba i niemrawa. 7 uderzeń w tym tylko 3 celne to słaby wynik i tak naprawdę nie wiadomo czyja to zasługa? Defensywa Lecha zagrała dobrze? czy ofensywa Wisły była w sobotę aż tak słaba? Chyba to drugie, bowiem Ricardinho będący wiceliderem klasyfikacji strzelców Ekstraklasy nie oddał przy Bułgarskiej nawet strzału. Sama Wisła wygrała tylko 46% pojedynków. Po tym meczu bardzo ciężko jest ocenić tylną formację Lecha. Z jednej strony rywal nie stworzył zbyt dużego zagrożenia pod naszą bramką, ale z drugiej poznaniacy znów stracili gola nie potrafiąc zagrać na 0 z tyłu od 12 sierpnia.

Pomoc (ocena: 3)

Zarówno Lechowi jak i Wiśle trudno grało się w środku pola. Murawa była w katastrofalnym stanie, piłka co chwilę odskakiwała, trawa co chwilę była wyrywana przez buty piłkarzy, a po grząskiej płycie trudno się biegało. Mimo tej nawierzchni Lech starał się grać w piłkę prostymi podaniami często zmieniając strony ataku. Bardzo aktywny w grze był Pedro Tiba, który spośród pomocników Lecha wykonał najwięcej podań, 86% udanych i oddał 2 strzały. Ocenę pomocy zawyża mimo wszystko Darko Jevtić, który zdobył bramkę mając w sobotę aż 4 uderzenia. Lech niestety nie miał wczoraj boiskowej kontroli. Wpływ na to mogła mieć m.in. słaba postawa Łukasza Trałki, który jako klasyczna „6” na 13 pojedynków wygrał 4. Nic poza robieniem wiatru i bieganiem do gry nie wniósł też Kamil Jóźwiak irytujący stratami przez złe podania. Wychowanek Kolejorza zanotował w spotkaniu z Wisłą raptem 60% udanych zagrań co było najgorszym wynikiem spośród wszystkich piłkarzy Lecha. Poznaniacy dali się zdominować Wiśle mając między 46 a 60 minutą gry raptem 36% posiadania piłki. Lechici w drugiej linii nie rozegrali wczoraj wielkich zawodów. Brakowało często dobrego podania, dłuższego utrzymania się przy piłce i bardziej zdecydowanej gry w pressingu. Na szczęście Wisła była wczoraj słaba, nie potrafiła z gry stworzyć sobie żadnej dobrej sytuacji do zdobycia gola przez co drugiej linii trochę się upiekło. Na mały plus z grupy pomocników zasługują tylko aktywni Jevtić oraz kapitan Tiba.

Atak (ocena: 5)

Już same najważniejsze statystyki Christiana Gytkjaera pozwalają ocenić tę formację na piątkę. Duńczyk zdobył swoją 12 bramkę w tym sezonie, 7 ligową i jeszcze zaliczył 3 asystę w Ekstraklasie zrównując się tym samym z Darko Jevticiem. Gol Gytkjaera na 2:1 był jednym z piękniejszych trafień Duńczyka podczas kariery w Kolejorzu. 28-latek wcześniej ostatnią bramkę zdobył w spotkaniu z Koroną zaraz po październikowej przerwie na kadrę. Teraz strzelił gola zaraz po listopadowej przerwie, zatem wyjazdy na obozy reprezentacji ewidentnie mu służą. W sobotę Duńczyk wykonał 73% udane podania często angażując się w grę ofensywną nie czekając tylko na piłkę w polu karnym. Christian Gytkjaer swoją robotę w meczu z Wisłą Płock wykonał bardzo dobrze. m

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Mecz z Wisłą był typowym spotkaniem bez historii o którym za miesiąc mało kto będzie pamiętał, a zwłaszcza wspominał grę Lecha w tym meczu. W sobotę wygrał faworyt, który postawą może nie zachwycił, jednak swoje zadanie wykonał. Zwyciężył 2:1, choć przegrywał 0:1. Lech zdobył 3 punkty w pełni zasłużenie. Był po prosto lepszy przez większą część zawodów, oddał więcej strzałów na bramkę i stworzył więcej dobrych okazji niż niemrawy przeciwnik. Cały czas można się zastanawiać. Lech był w sobotę tak dobry? czy Wisła taka słaba? Nie da się ukryć, że „Nafciarze” zagrali dużo, dużo gorzej niż w poprzednich meczach za kadencji Kibu Vicuny, lecz Lech na ich tle wyglądał solidnie i na pewno nie wygrał przypadkowo. Zmiana systemu na 4-3-3 przechodzącego na 4-2-3-1 pomogła drużynie, która chociaż taktycznie zaczęła prezentować się lepiej. Lech miał w sobotę wielką indywidualność w postaci Christiana Gytkjaera, który do asysty dołożył gola i to głównie dzięki niemu poznaniacy zdobyli pełną pulę na trudnym, grząskim boisku oraz w starciu z rywalem będącym ostatnio w formie. Coś w grze Lecha na pewno drgnęło na plus. Jak mocno? Przekonamy się o tym w kolejnych spotkaniach, a zwłaszcza wtedy kiedy rywal postawi wyżej poprzeczkę niż Wisła Płock, która leżała Kolejorzowi w Poznaniu i leży dalej. 7 z rzędu zwycięstwo u siebie nad tym przeciwnikiem nie jest przypadkiem.


Składy

1-4-3-3 przechodzące na 1-4-2-3-1

Burić – Gumny, Janicki, Rogne, Kostevych – Tiba, Trałka, Jevtić (74.Gajos) – Makuszewski (66.Wasielewski), Gytkjaer (90+2.Dioni), Jóźwiak.

1-4-2-3-1 przechodzące na 1-4-4-2

Dahne – Stefańczyk, Łasicki, Uryga, Warcholak – Rasak (76.Angielski), Furman – Varela (85.Carlitos), Szymański, Merebashvili (76.Stilić) – Ricardinho.

Statystyki meczu Lech – Wisła P. 2:1

Bramki: 2 – 1
Strzały: 14 – 7
Strzały celne: 4 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 10 – 4
Faule: 12 – 13
Żółte kartki: 1 – 3
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 3 – 3
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 3
Posiadanie piłki: 49% – 51%
Celne podania: 79% – 81%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu Lech – Wisła P. 2:1

Strzały z pola karnego: 10
Strzały z dystansu: 4
Strona najczęstszych ataków: lewa
Procent wygranych pojedynków: 54%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 346 – Thomas Rogne
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 220 – Jasmin Burić

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 8

  1. arek z Debca napisał(a):

    Lech na pewno zagrał lepiej a Wisla zagrała słabiej bo na tyle pozwolił jej Lech. Pytanie czy to wynik pracy Żurawia, większej motywacji piłkarzy z wiadomej przyczyny czy z powodu tego, ze niektórzy pilkarze przestali grać przeciwko trenerowi.

  2. Grimmy napisał(a):

    „i tak naprawdę nie wiadomo czyja to zasługa? Defensywa Lecha zagrała dobrze? czy ofensywa Wisły była w sobotę aż tak słaba?” No ja jednak jestem zdania, że to głównie zasługa piłkarzy Lecha, którzy dużo więcej i szybciej poruszali się po boisku. Bardziej zdecydowanie stosowali pressing, widać było, że byli zdeterminowani i nie można im odmówić zaangożowania. Jeździli na dupach aż miło. Ten mecz idealnie obrazuje jak wiele można ugrać w naszej lidze samą wolą walki, wybieganiem, zaangażowaniem. Różnice w umiejętnościach są na tyle niewielkie pomiędzy różnymi zespołami, że bez dołożenia cech wolicjonalnych, lepszy zespół nie jest w stanie wygrywać tytułów samą sumą umiejętności.

    @Arek z Dębca,
    Wierzysz, że Żuraw w krótkim czasie był w stanie odmienić zespół? Moim zdaniem, to co idzie na plus u niego, to selekcja – w zasadzie tylko na to miał wpływ – aby wybrać właściwych ludzi do danego meczu. Lepsze występy przeciw Jagiellonii i Wiśle Płock wynikały z chęci zaprezentowania się przed nowym szkoleniowcem z jak najlepszej strony. Ja nie widziałem w tych dobrych wynikach ręki trenera – jakichś wypracowanych schematów, pięknej i widowiskowej gry – raczej punkty wyszarpane samymi chęciami.

    No i Arku, tutaj należałoby wrócić do naszej rozmowy o Kasprzaku i przygotowaniu fizycznym zespołu. Jak to jest, że za Djurdjevicia biegaliśmy nie dość, że 10 km mniej od przeciwników, to w dodatku wolniej, a już tydzień po jego zwolnieniu nie odstajemy w tym aspekcie od Jagiellonii, a później od Wisły Płock? Dalej uważasz, że winny jest Kasprzak?

    • Siodmy majster napisał(a):

      @Grimmy-pamiętaj o jeszcze jednej rzeczy.”Owocem” pracy Kasprzaka prawie na pewno jest też niewiarygodna , nigdzie indziej nie widziana liczba kontuzji w zespole.Przez ostatnie kilka lat piłkarze Lecha na pewno odnosili dwa razy tyle urazów , co zespół drugi w tej „rywalizacji ” . Nie wnikając w poważne obliczenia przypuszczam ,że kosztowało to utratę co najmniej 6-8 punktów co sezon !!!

    • Grimmy napisał(a):

      @Siódmy majster,
      Akurat na ten argument nie mam dobrej odpowiedzi. Jako, że nie dysponuje danymi dotyczącymi kontuzji, a szukać mi się nie chcę, to tylko zapytam: jesteś pewny, że u nas faktycznie było/jest więcej kontuzji niż w innych zespołach? No i trzeba też pamiętać, że nie każda kontuzja jest wynikiem złego przygotowania fizycznego. Nie jestem ekspertem w tym temacie, więc daruję Wam wszystkim moje laickie wyjaśnienia problemu.

    • Pawel1972 napisał(a):

      Grimmy
      Ale przecież to jest od lat widoczne – po „pracy” Kasprzaka zespół jako tako zaczyna grać w drugiej połowie listopada, dopiero wtedy dochodzą do siebie po „przygotowaniach”. Tyle że zespół walczący o coś, nie może sobie pozwolić na to, żeby lipiec, sierpień, wrzesień, październik i połowę listopada ledwo snuć się po murawie.

      Co do pracy Żurawia, to szybko poprawił mantal i zakończył głupkowanie z ustawieniem. Tu redakcja ma pełną rację – przy 4 obrońcach nawet Janicki czy Vuja prezentują się może bez szału, ale i bez żenady.

      Poprawa mentala + normalne ustawienie + otrząśnięcie się po kasparzakowaniu = widać poprawę. Jeszcze trochę i – mam nadzieję – także Maki i Józiu otrząsną się po eksperymentach pseudotrenera z wahadłami i zaczną grać, jak na porządnych skrzydłowych przystało.

    • Siodmy majster napisał(a):

      @Grimmy- tak , co do liczby kontuzji jestem absolutnie pewien.Od wielu lat uważnie śledzę ten problem i uwierz mi ,że żadna ekipa nawet nie zbliża się do „osiągnięć ” Kolejorza w tej materii :(

  3. Tadeo napisał(a):

    Zobaczymy co się zmieni w grze Lecha od poniedziałku, i kogo zobaczymy w podstawowych jedenastkach.Myslę że do końca tej rundy ,za sprawą Nawałki wiele może się wydarzyć, a mianowicie kto do odstrzału.

  4. Dafo napisał(a):

    Do odstrzału powinni iść:
    Putnocky ( Mleczko w jego miejsce)
    Szymański (? W ogóle co one Lechu robi?)
    Janicki (Pleśnierewicz)
    Orłowski (? Sorry ale nawet na rezerwy nie zasługuje bo tylko blokuje miejsce innym)
    Vuja (?)
    De Marco (?)
    Tomasik (Puchacz)
    Wasilewski (Chęci są ale umiejętności brak a za niego Zimmer)
    Trałka (Moder)
    Gajos (Marchwiński)
    Cywka (Skrzypczak)
    Radut (Kryg i Norkowski)
    Dioni (Kurminowski)
    Do składu dorzucił bym jeszcze Tupaja.

    Jak widać jest potencjał do zastąpienia „zawodników” ale największy deficyt to mamy w obronie i tu trzeba przede wszystkim szukać wzmocnień. Kilku ciekawych znalazło by się np. w 1 lidze

Dodaj komentarz