Główne zadania Adama Nawałki, plusy zatrudnienia i rzeczy do zrealizowania

Przyjście nowego trenera do każdego klubu jest wydarzeniem wlewającym nadzieję w serca na kibiców dodającym przy okazji więcej optymizmu. W Lechu Poznań jest podobnie, choć bez prawdziwych zmian lepiej w Kolejorzu być nie może. Mimo wszystko zatrudnienie Adama Nawałki już teraz ma swoje plusy. Sam nowy szkoleniowiec dla którego praca przy Bułgarskiej to wyzwanie będzie miał w najbliższym czasie wiele do udowodnienia.


Jakie są 3 największe plusy przyjścia Adama Nawałki? Co musi w pierwszej kolejności zrobić nowy trener Kolejorza? oraz jakie 3 rzeczy muszą być zrealizowane, by po ponad pół roku poprawiła się atmosfera wokół Lecha Poznań? O tym więcej poniżej.

Trzy plusy przyjścia Adama Nawałki:

Wyzwanie, które ma prawo się udać – Adam Nawałka traktuje Lecha jako wyzwanie z czym trudno się nie zgodzić. Przez ostatnich 5 lat doświadczony trener tylko selekcjonował piłkarzy i bardzo dobrych zawodników znanych często w Europie przygotowywał do spotkań w ciągu raptem 3-4 dni. W Lechu tak nie będzie. Adam Nawałka będzie miał całe tygodnie na pracę z drużyną, jego zespół nie jest tak silny, jak kadra m.in. z Robertem Lewandowskim, a sam Kolejorz znajduje się obecnie w kryzysie. Na szczęście nowy trener ma za sobą wiele, wiele lat pracy, również z ligowymi drużynami, którym nie zawsze szło dobrze, dlatego raczej nie ma się co obawiać o przyszłość Lecha. Gorzej niż teraz być już nie może. Sam Adam Nawałka podpisując umowę wie w co się wpakował, a jeśli nie, to mógł domyślać się, jak wiele pracy go tutaj czeka. Podjął się wyzwania o nazwie „Lech Poznań”, które ma prawo się udać, gdy sam Nawałka otrzyma odpowiednie narzędzia w postaci dobrych piłkarzy.

Doświadczenie i znany warsztat – Adam Nawałka to postać znana nie tylko kibicom piłkarskim. Sprawia wrażenie pewnego siebie człowieka, który mimo 61 lat pełny jest werwy, ambicji, zaangażowania w codzienną pracę i życiowego optymizmu. Polscy zawodnicy Kolejorza doskonale wiedzą kim jest Adam Nawałka. Zagraniczni piłkarze mogą to szybko sprawdzić. Do Lecha trafił bardzo doświadczony trener mający bogate cv zawodnicze, który jako szkoleniowiec na pewno nie jest jeszcze spełniony. Wywalczone 3 medale z Wisłą Kraków prawie 20 lat temu po tym jak Adam Nawałka tymczasowo obejmował drużynę w trakcie rundy wiosennej na pewno go nie satysfakcjonują. Wiele osób w Polsce zna warsztat Nawałki, każdy wie, że nie jest to przypadkowy trener tylko szkoleniowiec o uznanej marce na rynku, zatem drużyna nie trafiła w ręce kogoś kto dopiero będzie uczył się zawodu trenera.

Wszyscy patrzą na klub – Zatrudnienie Adama Nawałki było medialnym strzałem w „10”. Były selekcjoner zwrócił uwagę mediów i kibiców z całego kraju. Zainteresowanie Lechem wzrosło i zapewne będzie nadal duże głównie ze względu na bardzo popularnego, a także szanowanego w Polsce trenera. Posady objęcia Lecha gratulowało Adamowi Nawałce wiele uznanych postaci polskiego sportu w tym m.in. przedstawiciele PZPN-u z Bońkiem na czele. Cały klub jest teraz pod obserwacją całej futbolowej Polski, presja na nim i Adamie Nawałce jest jeszcze większa, lecz w Lechu Poznań po prostu nie może być inaczej.




Trzy rzeczy do zrobienia przez Nawałkę:

Szybko poprawić wyniki – Styl jest teraz najmniej ważny. Najważniejsze, aby Lech wygrywał jeszcze tej jesieni chociaż po 1:0 jak m.in. za kadencji Jana Urbana po którego przyjściu zespół nie musiał już grać przeciwko trenerowi. Każde 3 punkty nawet po bezbarwnej grze będą jeszcze w tym roku na wagę złota. Dopiero wiosną, po okresie zimowym i miejmy nadzieję – po małym czyszczeniu szatni fajnie będzie w końcu zobaczyć Lecha zwycięskiego, dominującego nad rywalem oraz strzelającego więcej bramek niż ostatnio.

Wykorzystać 2 najbliższe okienka – Sama zmiana trenera nic nie zmieni i ogromna część kibiców o tym doskonale wie. Trener musi mieć jeszcze z czego budować drużynę. Sam Adam Nawałka musi też odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zrezygnować z niektórych piłkarzy już teraz zimą lub najpóźniej latem? czy dawać im tzw. „czystą kartę” wierząc, że paru zawodników, którzy wcześniej nie odpalili u poprzednich trenerów nagle odpalą pod jego skrzydłami? Adam Nawałka już teraz musi mieć w głowie plan na zespół. Inaczej praca nie ma sensu.

Wlać nadzieję – Adam Nawałka rozpoczął przygodę z Kolejorzem od tego samego co poprzedni trenerzy. Pięknie mówił podczas pierwszej konferencji prasowej o konieczności ciężkiej pracy, o wykrzesaniu maksa z piłkarzy oraz błyskawicznie zagonił zespół do roboty zarządzając 2 treningi dziennie. Nawałka postąpił po prostu identycznie, jak paru poprzednich trenerów, którzy w pierwszych tygodniach pracy zachowywali się tak samo. Co było, gdy czar nowego trenera prysnął? Wielu kibiców zapewne dobrze pamięta aż do teraz. Nowy szkoleniowiec jest tutaj po to, żeby odbudować Lecha sportowo, mentalnie, wprowadzić go na wyższy poziom i doprowadzić klub do trofeów. Łatwo się mówi o tym podczas konferencji prasowych, trudniej zrealizować to wszystko na boisku. Adam Nawałka przyszedł jednak do Poznania po to, aby wlać nadzieję w serca kibiców, a prowadzeniem Lecha do regularnych zwycięstw dodać więcej optymizmu. Dlatego na początku tak ważne będą wygrane choćby po 1:0 i zrobienie małych porządków w szatni już zimą. Entuzjazm związany z nowym trenerem może szybko się skończyć jeżeli w szatni nie dojdzie do żadnych zmian a poszczególni zawodnicy dostaną następną szansę u kolejnego już trenera.


Trzy rzeczy do poprawy atmosfery:

Zmniejszyć stratę jeszcze tej jesieni – 10 punktów straty do lidera, 4 oczka straty do podium oraz 8. miejsce to fatalny wynik. Trzeba jeszcze w tym roku zrobić wszystko, by zmniejszyć stratę do prowadzącej ekipy do 5-6 punktów i awansować gdzieś w okolice podium co jest możliwe. Wtedy optymizm przed wiosną będzie dużo, dużo większy niż obecnie. Kto chce będzie mógł nawet wówczas żyć nadziejami, którymi klub/zarząd karmi ludzi od kilku lat. Strata przykładowo 5-6 punktów do Lechii po tak tak słabej jesieni byłaby jak najbardziej do odrobienia jeszcze w 10 kolejkach wiosennych rozgrywek zasadniczych.

Oczyścić szatnię – Jeśli Lech na 12 możliwych punktów do zdobycia w tym roku ugra przykładowo 10 oczek, to już będzie nieźle. Wówczas w przerwie zimowej będzie można zająć się sprawami kadrowymi. Kibice czekają na rewolucję w szatni, która przyda się wszystkim osobom wokół klubu w tym również niektórym zawodnikom. Nie ma co ukrywać, że z różnych przyczyn czas niektórych piłkarzy przy Bułgarskiej już się skończył. Dawanie im tzw. „czystej karty” czy czekanie aż odpalą za kadencji kolejnego już trenera naprawdę nie ma sensu. Bez względu na wyniki Lecha do końca tej rundy 3-4 zawodników powinno pożegnać się z Poznaniem już zimą. W tej grupie powinni być m.in. Gajos, Janicki, Radut czy Vujadinović.

Wzmocnić zespół – Czyszczenie szatni z pewnością poprawiłoby humory wielu kibicom, ale to wciąż mało. Lech wymaga wzmocnień w każdej formacji. Na początku zimą 3 klasowe wzmocnienia m.in. w postaci 2 nowych środkowych pomocników w tym koniecznie „6” czy stopera za Rafała Janickiego bądź Vernona De Marco pokazałyby, że coś dzieje i są przeprowadzone przemyślane ruchy z myślą wzmocnienia najsłabszych obecnie pozycji w zespole. Drużyna potrzebuje wzmocnień już zimą i na pewno nie takich, jak 12 miesięcy temu, kiedy sprowadzono do klubu tylko uzupełnienia kolejny raz odpuszczając wzmocnienia na pozycji „6” oraz „8”. Teraz coś takiego nie przejdzie.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 22

  1. arek z Debca napisał(a):

    Niełatwe zadanie czeka trenera, oj nie łatwe….Wrecz niemożliwe będzie zmienić mentalność niektórych piłkarzy po tylu latach rozpasania i lenistwa, no chyba, że Junior pójdzie po rozum do głowy i za wskazaniem trenera pozbędzie się balastu. Sam junior to nawet większy problem niż piłkarze. Czy będzie słuchał trenera, czy nie będzie się wpieprzal w sprawy sportowe? Czy będzie blokował transfery pieniężne? Czy będzie optował za sprowadzaniem szrotu na wypożyczenia? Czy będzie chował głowę w piasek jak pojawią się zgrzyty na linii sztab szkoleniowy-pilkarze? Czy będzie trząsł portkami przed takim Tralka, agentami i FF. Z tymi kwestiami Nawalka prędzej czy później będzie sie musiał zmierzyć.

  2. Michu73 napisał(a):

    Trudno coś dodać do tego co zostało napisane. Tak to właśnie wyglada. O Nawalkę, w sensie jego warsztatu trenerskiego nie musimy się martwić. Ale to nie wystarczy do odniesienia sukcesu. Trzeba rzeczywistego wsparcia właściciela, solidnych, wzmacniajcych zespół transferów na wymienionych pozycjach i ustanowienia zdrowych relacji w szatni. Każdy solidny manager wchodzący do jakiejkolwiek organizacji musi na dzień dobry „zamieszać”. Nie chce rzucać nazwiskami ale wszyscy wiemy o co chodzi. Jak Nawalka tego nie zrobi, lub zabraknie jemu konsekwencji, to skończy jak Bijelica. Trzeba trzymać kciuki za wspólny sukces.

  3. mario napisał(a):

    zdobyć 12 punktów byłoby „nieźle”? 12 punktów – biorąc pod uwagę sytuację – byłoby bardzo dobrze. Nie wierzę w 12, moim zdaniem realnych jest 6-7, max 9 i 9 wg mnie będzie nieźle.
    Co do transferów, to jestem delikatnym optymistą, chociaż opieram się tylko na przesłankach, poszlakach i logice niż na twardych informacjach, których – jak wiadomo – nie ma i pewnie nie będzie. Chodzi mi jednak o to, że jeśli prawdą jest to, o czym pisano w trakcie negocjacji z AN [a pisano, że trener chce wyłączności w decyzjach dot. transferów] to wydaje się, że właśnie ta sprawa była dla AN bardzo ważna. Wiedział przecież, jak u nas przeprowadzane są transfery, a mimo to żądał wyłączności. Co prawda nie dostał jej, ale podobno dostał prawo weta, stąd mój delikatny optymizm – nie będzie niepełnosprawnych, a to już coś. Inna sprawa, że zapewne kasy na dobrych grajków nie ma, ale nie ma WOLNEJ kasy. W normalnym klubie, normalny właściciel w tego typu sytuacjach dofinansowuje klub swoimi pieniędzmi lub je w inny sposób zapewnia, co AN mógł w jakimś stopniu wywalczyć – oczywiście mam na myśli kasę na 2 niezłych piłkarzy. Pamiętajmy, że negocjacje trwały długo, a ich przedmiotem były inne kwestie niż wynagrodzenie sztabu, które – mimo, że wysokie – szybko uzgodniono. No ale to są tylko moje małe przemyślenia niestety nie poparte żadnymi faktami, co sprawia, że mój optymizm w tej kwestii jest tylko trochę większy od pesymizmu zbudowanego na mocnym niestety gruncie faktów historycznych. Niemniej jednak: znów mam nadzieję…

    • Grimmy napisał(a):

      Akurat przy obecnym rozkładzie jazdy, te 12 punktów, to całkiem realny scenariusz.
      Cracovia – cieniuje
      Sląsk – sporo kontuzji, forma również niewysoka
      Zagłębie S – najsłabszy zespół ligi
      Wisła K – Najmocniejszy na papierze przeciwnik, jednak do wiadomości publicznej zostało w ostatnich dniach podane, że Wisła ma 20 mln długu i od miesięcy nie płacą piłkarzom. W zasadzie zaległości są tak duże wobec piłkarzy, że już dzisiaj mogliby składać wnioski o rozwiązanie umów z winy pracowdawcy. Piłkarze ponoć zdecydowali się pójść na rękę klubowi i dograć do końca roku. Dograć dograją, ale czy myślami w ostatnim meczu będą na boisku, czy raczej przy stole negocjacyjnym?
      Dla mnie akurat obecny terminarz ułożył się bardzo pomyślnie. Jeśli piłkarzom nie zabraknie zaangażowania i chęci, a nie powinno – w końcu jest nowy trener, ważą się losy kto w tej drużynie zostanie – to 10 pkt jest moim zdaniem progiem przyzwoitości.

    • mario napisał(a):

      Twoja opinia ma oczywiście realistyczne podstawy, ale Śląsk i Wisła to zespoły, które zawsze się na nas spinały i tak będzie zapewne i teraz. Czytałem ten artykuł, o którym piszesz i myślę, ze mimo wszystko zawodnicy Wisły pokażą, że jednak im zależy. Śląsk niby będzie po meczu PP, ale już tak było w zeszłym sezonie, że jakiś zespół [bodajże Korona] miał być zmęczony po PP, a nas rozjechał. No i pamiętajmy, że my nadal nic nie gramy.

    • jn napisał(a):

      @Grimmy
      Gdybym był piłkarzem szukającym nowej pracy, to w tych ostatnich meczach chciałbym się zaprezentować jak najlepiej (tym bardziej gdyby w tym czasie trwały negocjacje z nowym pracodawcą)… Więc o mecz z Wisłą nie byłbym taki spokojny. Ale obyś miał rację.

    • Grimmy napisał(a):

      Panowie, wychodzę z założenia, że umiejętności czysto piłkarskie u nas to top 3 naszej ligi. Czego zazwyczaj brakuje u naszych piłkarzy, to cech wolicjonalnych. O te akurat w tych meczach bym się nie martwił, bo jest nowy trener, piłkarze chcą się pokazać, raczej każdy będzie gryzł trawę i jeździł na pupie. Poza tym, Nawałka powinien dość szybko poprawić przygotowanie taktyczne zespołu, organizację gry i szeroko pojętą grę defensywną. Te aspekty są ponoć konikiem Nawałki. A za Ivana były na skandalicznie niskim poziomie. Dlatego różnica powinna być namacalna i widoczna gołym okiem. Jakoś dziwnie jestem spokojny o najbliższe mecze. Nie wiem, może znowu piłkarze zaskoczą mnie negatywnie, ale bardzo chciałbym kompletu punktów. Jestem przekonany, że przy takim obrocie spraw, skonczylibyśmy na podium, albo zaraz za nim. Zapewne strata do Lechii również zostałaby zredukowana o kilka pkt, więc rozbudziłoby to nasze apetyty i nadzieje przed rundą wiosenną. A brakuje tych pozytywnych emocji związanych z Lechem jak cholera. W swojej naiwności też wierzę, że jeśli Lech byłby w czubie, to Nawałka może wywarłby presję na Rutkowskim, żeby konkretnie wzmocniłby zespół przed wiosenną batalią. Gdyby te różnice były spore, to może sam Nawałka nie miałby ciśnienia, aby na gwałt wzmacniać zespół, tylko poczekałby do lata – tak sobie tylko gdybam ;)

  4. Lechita62 napisał(a):

    Do grona piłkarzy do odstrzelenia oprócz wyżej wymienionych dorzuciłbym jeszcze Tomasika i De Marco, a na mocno cenzurowanym wiosną powinni znaleźć się Trałka, Jevtić i Putnocky. Dioni i Goutas też na razie nie zdradzają, że mają jakiś potencjał, ale w ich przypadku minęło mało czasu, może za kadencji AN odpalą.

  5. ryszbar napisał(a):

    Trudno nie zgodzić się z tym co napisano w artykule i w komentarzach powyżej.
    Osobiście jestem przekonany, że zimą będą co najwyżej 1-2 transfery przychodzące i raczej nikt istotny od nas nie odejdzie poza tymi których odstrzeli Nawałka. Myślę, że jest ogólne przekonanie, że Nawałka podniesie poziom poszczególnych piłkarzy, co często mówią piłkarze trenowani przez niego w przeszłości. Dużo obiecuję sobie po Nawałce w kwestii wprowadzania młodych zawodników. Tu trener może zrównoważyć koszty swojego przyjścia. Od jakiegoś czasu mamy w składzie tylko trzech góra czterech wychowanków. Myślę, że czas aby pojawiły się nowe nazwiska w składzie i minimalny poziom wychowanków w kadrze był na poziomie pięciu a nawet sześciu piłkarzy.
    Co do nazwisk kogo odstrzelić to ja osobiście nie czuję się fachowcem w tej sprawie. Trenerzy mają swoje koncepcje, styl, indywidualną ocenę itp. kto mu pasuje niech zostaje. Nawet jak zostawi kogoś kto mi wybitnie nie pasuje to postaram się nie krytykować tej decyzji, no chyba, że za pół roku nic się nie zmieni w grze piłkarza.
    I jeszcze co do samego stanowiska trenera. Ciągłe zmiany na tym stanowisku to tragedia polskiej piłki. Nikt tu nie pracuje dostatecznie długo aby ułożyć sobie cały system pracy. Bardzo liczę na to, że w końcu Lech będzie miał tego mitycznego trenera na lata. Nawałka to trener dobry a może nawet bardzo dobry /osobiście wyżej cenię Stokowca ale nie o to chodzi/ który przez kilka lat pracy może połączyć te elementy klubu które do tej pory się nie spinały i nie tworzyły harmonijnie pracującej maszyny. Ogniwa klubu: Akademia, pierwsza i druga drużyna, komitet transferowy i zarząd gdzieś zawsze nie do końca współpracowały ze sobą. Gdzieś w te trybiki zawsze coś wpadało i psuło wszystko. Zarząd przez lata nie potrafił ogarnąć tematu ale teraz przy zmianie stylu zarządzania czyli wprowadzeniu w te tryby Dyrektora Rząsy i trenera Nawałki może to w końcu wypalić. Liczę, że problem tkwił a ludziach a nie w modelu prowadzenia klubu, który wydaje się, że nie jest zły. Odsunięcie się w cień Panów Rutkowskiego i Klimczaka powinno być realne a Nawałka i Rząsa powinni nauczyć się z sobą współpracować dla dobra klubu. Przed zarządem jeszcze jedno zadanie jak przekuć zainteresowanie Lechem w sukces marketingowy a co za tym idzie i finansowy. Tym w głównej mierze powinni zajmować się teraz panowie z zarządu.

  6. fox napisał(a):

    Byłem za zatrudnieniem Nawałki ale tylko i wyłącznie na zasadach,że przejmie całkowicie pion sportowy,niestety nic z tego nie wyszło.Nadal pozostaje ten śmieszny komitet transferowy co prawda z prawem veta dla Nawałki ale moim zdaniem to nie wiele zmieni.Zatrudnienie tego trenera i jego sztabu będzie sporo kosztowało więc obawiam się że na transfery za bardzo nie starczy.Pewnie znowu kupią lub raczej wypożyczą jakiś szrot z kontuzjami.Nawałka będzie pewnie będzie wetował i wtedy usłyszy sorry ale nie mamy kasy i co wtedy zrobi ano pomyśli wdrepnąłem w g… trudno dwa i pół roku minie szybko,nie udało się bo nie miałem kim grać .Zwolnić go nie zwolnią bo za dużo by to kosztowało.Zakładam czarny scenariusz,ale niestety przez te wszystkie lata nasz zarząd nas do tego przyzwyczaił.Bardzo,ale to bardzo chciał bym się mylić ale niestety z tym zarządem trudno być optymistą.

    • arek z Debca napisał(a):

      Niestety, jest to bardzo prawdopodobny scenariusz…..

    • Kamillo napisał(a):

      @fox ja pomimo tego, że został ten śmieszny komitet, to jestem optymistą. Problemem nie jest komitet tylko ludzie w nim zasiadający. Sam komitet w sobie to całkiem rozsądne podejście. Mam wrażenie, że presja nałożona przez kibiców jest bardzo duża. Zarząd musi i chyba nawet zrozumiał, że trzeba zmienić podejście i potrzeba trochę takiej „Leśniodorskiej” fantazji i rzucenia sianem.
      Głównym dowodem jest sprowadzenie Tiby i Amarala. Po pierwsze za ich transferami stał Ivan, który sam osobiście ich przekonał, nie komitet, ten dał tylko akceptacje. Więc skoro Ivan był w stanie ściągnąć takich grajków, to idę o zakład, że Nawałka będzie w stanie ściągnąć jeszcze lepszych zawodników. Co ważne Nawałka będzie w pierwszej kolejności szukać Polaków.

      Po drugie, tak jak w przypadku np Carlitosa – jemu nie chodziło o kasę. W Poznaniu by dostał więcej i Wisła też wolała go oddać do Lecha. Różnica była taka, że Mioduski (facet z klasą) zabrał Carlitosa na wykwintną kolacje, pokazał miasto a przede wszystkim, że mu udowodnił zależy na nim. Plus obiektywnie w Warszawie jest jednak większa szansa na trofea i puchary. Z kolei Pjotrek myślał, że głupi telefon i walizka z kasą wystarczą na sprowadzenie najlepszego grajka sezonu.
      Naprawdę jestem mega podjarany Nawałką w Lechu, głównie dlatego, że stoi za tym pierdyliard racjonalnych argumentów. No i ile można tkwić w tym marazmie…

    • Pawel1972 napisał(a):

      >Co ważne Nawałka będzie w pierwszej kolejności szukać Polaków<

      Na razie podobno wyszukał Jesusa Imaza w Wiśle. Może w zamian damy im Dioniego? Pewnie niedługo zaczną od B Klasy – będzie jak znalazł nasz supersnajper :D

  7. jn napisał(a):

    Mam nadzieję że właśnie to iż jak czytamy wyżej: „Wszyscy patrzą na klub”, co oczywiście wynika z pozycji Nawałki w polskiej piłce, jego relacji ze światem piłkarskim, spowoduje że w stosunkach z zarządem jest chyba jednak w nieco innej sytuacji niż większość poprzedników (czyli ludzi bez dorobku lub z „zewnątrz”. Pomijając Urbana i Skorżę którzy jednak i tak nie mieli takiej pozycji jak on). Chce wierzyć że zarząd tym razem dobrze się zastanowi nim zrobi kolejny głupi ruch, stanie po stronie piłkarzy przeciw trenerowi, itd… bo to zawsze odbije się głośnym echem od kibiców, przez media po PZPN. A przecież już dziś opinia o zarządzie Lecha i tak już w Polsce sięga chyba dna… No chyba że uprą się popełnić samobójstwo. Ale kto wtedy będzie chciał tu przyjść pracować czy grać…

  8. Pawelinho napisał(a):

    Właściwie wszystko zostało napisane, ale nadal odnoszę wrażenie, że jeśli w klubie nie będzie poważnych zmian (np pozbycie się nieudaczników z zarządu oraz niektórych kopaczy) to w Lechu pod wodzą Nawałki nie wiele się zmieni to będzie podobnie jak z było z Bjelicą czy Djurdjević’iem, który był przygotowywany do pracy w Kolejorzu, a praktycznie po słabszym okresie spowodowanym brakiem działań zarządu dostał kopa w cztery litery. Tak to niestety wygląda dopóki amator będzie zarządzał Lechem nie wierzę, że nawet kilka zwycięstwo cokolwiek zmieni ta drużyna jest przeciętna przez tych, którzy sprowadzali tych piłkarzyków i to oni powinni się zwolnić. Byłem i będę sceptyczny do wszystkich obecnych działań dopóki dopóty klubem zarządzać będzie młody panicz, który nigdy się podda (chociaż dla Lecha powinien się poddać).

    • Peterson napisał(a):

      Djurdevic był gotowy na Lecha? Widzę że pamięć niektórych jest krótka ale żeby nie pamiętać 5 meczów w tył? xd

    • robson napisał(a):

      Pamięć niektórych jest bardzo krótka, to prawda. Okazuje się, że Djukę to w sumie niepotrzebnie zwalniali, Bjelica to był w Lechu super trener, a niektórzy nawet Rumaka z sentymentem wspominają.

    • Pawelinho napisał(a):

      Nie chodzi o to czy był super jako trener, ale oto, że w pamiętnych konferencjach ten sam zarząd chwalił się tym iż Djurdjević był przygotowywany od x lat do pracy na tym stanowisku, a totalnie zawiódł (to nie ulega wątpliwości). To jest po prostu przykład jak to funkcjonuje w Lechu. Zrozumcie, że nawet jeśli Nawałka zacznie od zwycięstw to i tak później wszystko wróci do przeciętności jak to już miało miejsce. Był Skorża zespół grał słabiej dostał kopa i takich przykładów można mnożyć. W historii Rutkowskich od są w Lechu tylko Smuda dotrwał do końca kontraktu.

    • arek z Debca napisał(a):

      Bo trener nie ma wsparcia zarządu. Zarząd na własne życzenie ma związane ręce bo takie podpisują umowy z FF i innymi agentami i poprzez to ogon merda psem. Trener jest na pozycji straconej bo sam nie wygra z np dwudziestoma piłkarzami, którzy są pod specjalną ochroną.

  9. inowroclawianin napisał(a):

    Doświadczenie ma i wie jak wygląda piłka na wysokim poziomie, wie na czym polegają różnice między dobrymi a słabymi zawodnikami i wie co musi być spełnione by osiągnąć sukces. Wie również jaka jest nasza liga i nasi ligowcy. Pytanie tylko czy mu się uda???? Charyzmę również posiada. Faktycznie, gdyby udało mu się do końca rundy odrobić trochę punktów to na wiosnę byłaby jeszcze szansa. Na tą chwilę nie ma jednak o czym mówić. Po prostu niech wygrywają za wszelką cenę. Wolałbym aby już zimą zaczął czyścić szatnię. Im szybciej tym lepiej. Tym prędzej będzie szansa na jakiś sukces. Oczywiście liczę, że zimą defensywa zostanie wzmocniona 2-3 zawodnikami na wyższym poziomie. I mam też nadzieję, że ofensywa nie zostanie osłabiona. To w sumie tyle. Mam nadzieję, że już w Krakowie jakimś cudem uda się wygrać.

  10. inowroclawianin napisał(a):

    I jeszcze jedno, marzy mi się by już szrotu nie sprowadzano do Lecha. Ale czy to możliwe z tym zarządem?????

Dodaj komentarz