10 największych rozczarowań sezonu

W sezonie 2018/2019 drużynie Lecha Poznań nie udało się awansować do europejskich pucharów co było efektem wielu wcześniejszych rozczarowań. Na brak Kolejorza w Europie pierwszy raz od 2016 roku złożyło się wiele rzeczy, wydarzeń czy osób, które doprowadziły klub do złego stanu. Między innymi trenerzy, fatalnie spisujący się obrońcy, słabe poszczególne miesiące, wyjazdowe mecze czy kiepskie zimowe okienko 2019 zrobili i zrobiło swoje.



1) Wrzesień, październik, listopad

Jesień 2018 należała do smutnych rund. Po liderze z kompletem oczek po 4 kolejkach nic nie zostało. Lechici na potęgę tracili punkty we wrześniu, w październiku i w listopadzie. Zawodzili przede wszystkim na wyjazdach przegrywając często do zera. U siebie również nie było kolorowo. Na początku listopada Lech przegrał z Lechią w stolicy Wielkopolski pierwszy raz od lat 60-tych.

2) Puchar Polski

W 2019 roku Lech miał odzyskać Puchar Polski po 10 latach. Nie dał rady. 2 rok z rzędu odpadł już na etapie 1/16 finału z I-ligowcem. Wcześniej w 1/32 rozgrywek Kolejorz szczęśliwie wyeliminował ŁKS grający drugim składem po golu w 120 minucie. Nie tak wyobrażaliśmy sobie sezon Pucharu Polski 2018/2019.

3) Ivan Djurdjević

Wszyscy spodziewaliśmy się po Ivanie Djurdjeviciu dużo więcej. Serb oczywiście nie ponosi całej winy za to, jak wyglądała jesień. Mimo wszystko zbyt długo forsował ustawienie z 3 obrońcami, które z tymi wykonawcami nie sprawdziło się. Niepotrzebnie wierzył też w niektórych zawodników z III-ligowych rezerw. „Djuka” zbyt mocno ufał w samą walkę i zaangażowanie. Przez to Lechowi często brakowało jakości.

4) Adam Nawałka

Były selekcjoner przyszedł do Lecha w celu ratowania atmosfery wokół klubu, podniesienia frekwencji, wprowadzenia profesjonalizmu oraz doświadczenia do szatni. Efekt był fatalny. Atmosfera zgodnie z przewidywaniami nie zmieniła się, frekwencja też zbyt mocno nie poprawiła się, zaś zespół po zimowych przygotowaniach, które rozpoczął najpóźniej w całej lidze prezentował się fatalnie. Już w sparingach drużyna nie istniała zarówno z przodu jak i z tyłu. Fatalną postawę z gier kontrolnych Lech Nawałki przełożył na mecze o stawkę. W końcu były selekcjoner wyleciał z klubu notując u nas bilans – 5-1-5, 15:13.

5) Zimowe okno transferowe

Już 2 rok z rzędu Lech całkowicie nie tyle co przespał a odpuścił zimowe okno transferowe. Konkretnych transferó nie było, bowiem Tomasz Rząsa widział „kadrę na mistrza”, natomiast pieniądze do wydania wtedy miały przejść na lato (także ich nie widać). W efekcie zimą na siłę/na uzupełnienie przyszedł tylko Juliusz Letniowski, który jeszcze nie zadebiutował i na wypożyczenie Timur Zhamaletdinov, który nic nie pokazał mając wiosną nawet problemy z załapaniem się do „18”.

6) Wiosna nie nasza

W ostatnich latach to właśnie wiosną Lech wyruszał w pogoń za czołówką, częściej wygrywał, odrabiał straty, awansował wyżej w tabeli. Tym razem i to 2 roku z rzędu było gorzej. W zestawieniu wiosny poznaniacy z bilansem 5-4-8 i 19 punktami zajęli dopiero 12. miejsce. Nic więc dziwnego, że w tej właściwej tabeli spadli z 3. pozycji, którą zajmowali po rundzie jesiennej na 8. lokatę na koniec sezonu 2018/2019. Wiosna nie była nasza. Była dużo gorsza od słabej jesieni czego mało kto się spodziewał.

7) Skrzydła

Dużym rozczarowaniem minionego sezonu byli skrzydłowi Lecha. Maciej Makuszewski w 34 spotkaniach nie zdobył żadnej bramki czekając na gola od prawie 2 lat. 6 asyst to również kiepski rezultat. Dużo więcej przed rozgrywkami można było spodziewać się po Kamilu Jóźwiaku. 3 bramki, 2 asysty + 2 wywalczone rzuty karne to rozczarowanie zarówno dla kibiców Lecha jak i dla samego piłkarza, który w zeszłym sezonie nie zrobił zbyt dużych postępów. Inni boczni pomocnicy również zawiedli. Tymoteusz Klupś notuje coraz więcej występów, lecz nie robi zauważalnych postępów.

8) Wyjazdy grozy

Poznaniacy w 24 spotkaniach wyjazdowych w sezonie 2018/2019 wygrali raptem 5 razy w tym 4 w lidze. Kolejorz na wyjazdowy triumf czeka od 21 grudnia 2018 roku mając aktualnie serię 8 kolejnych wyjazdów bez wygranej. Jako jedyny w Ekstraklasie nie zwyciężył wiosną na obcym terenie. Z czym do ludzi? Aż nie chce się wierzyć, że Lech nie wygrał na wyjeździe od pół roku.

9) Gra obrony

W 45 meczach na 3 frontach Lech stracił aż 57 goli z czego 48 na szczeblu Ekstraklasy w 37 kolejkach. Po odejściu Emira Dilavera nikt konkretny nie wzmocnił defensywy. Była to nieudolna formacja słabych zawodników, którzy niektórymi interwencjami wręcz ośmieszali siebie i nasz klub. Rafał Janicki czy Nikola Vujadinović to twarze przegranego Lecha Poznań oraz linii obrony. Solidny Robert Gumny po powrocie do zdrowia czy Thomas Rogne mający co jakiś czas problemy zdrowotne to zbyt mało.

10) 8. miejsce, sezon bez pucharów

Tak nisko, jak w sezonie 2018/2019 poznański Lech za kadencji obecnego właściciela jeszcze nie był. Po 2 sezonach spędzonych w europejskich pucharach Kolejorza po 3 latach ponownie zabraknie na arenie międzynarodowej. Właśnie brak pucharów a nie brak wywalczenia trofeum jest największym rozczarowaniem minionych rozgrywek. Przed startem sezonu 2018/2019 chyba nikt nie wyobrażał sobie, że Lecha Poznań może latem 2019 zabraknąć w eliminacjach Ligi Europy. To cios dla wszystkich.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 13

  1. Regon pisze:

    Pełna zgoda, choć część „rozczarowań”, to wynik niestety dwóch kwestii – fatalnej gry w obronie i kiepskiej pracy trenerów. I o ile Djurdjevicia jeszcze broni brak doświadczenia i szukanie nowych rozwiązań, to Nawałki nie broni nic. W mojej opinii gość przyszedł do Lecha prawie że „za karę”, by zarobić kilka złotych przed wymarzonym wyjazdem do Chin czy gdzieś tam. Ani przez chwilę nie czułem, by był on w ogóle zainteresowany wynikami drużyny – ot, posiedzę, popatrzę, może nie będzie dramatu, zakręcimy się w ósemce i mnie nie ma. Do tego opowieści o nie wyciąganiu zawodników z Wisły, zawalenie zimowych przygotowań i całkowity brak koncepcji. I cóż, nigdy nie uważałem Nawałki za geniusza, ale nie pomyślałbym, że jego kadencja będzie taką degrengoladą…

    • Glos pisze:

      czy ktos moze zmuszal klub do zatrudnienia Nawalki? Kto choc troche interesuje sie pilka to wiedzial ze to dupa nie trener. To jest gosc ktory prowadzic moze samograja ale nie jest na tyle rozgarniety by stworzyc zespol i do tego z ludzi dotknietych skaza minimalizmu, bez kszty ambicji. Wine za krok wstecz ponosi ten kto zadecydowal ze Nawalka bedzie nas ratowal.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Nie wiem, dlaczego, ale wśród wielu kibiców panuje przekonanie, że Nawałka nie ma żadnych trenerskich sukcesów (abstrahując już od pracy w Lechu, bo okres u nas całkowicie zawalił). Otóż ma wielki sukces. Śmiać mi się chce, kiedy widzę takie opinie, że w ćwierćfinale Euro 16 powinien zagrać odważniej, to dowieźlibyśmy wynik, że kadra była wtedy taka mocna itd. Dla odświeżenia pamięci- filarami tej kadry byli między innymi Grosicki ze Stade Rennais, rezerwowy Fiorentiny Błaszczykowski, Mączyński z Wisły, czy Pazdan z Legii. I nie było za nich nikogo lepszego, a cała ławka to właściwie był jeden wielki szrot. Porównanie naszego ówczesnego składu do kadr Szwajcarii, Niemiec, czy Portugalii nie ma najmniejszego sensu, bo to przepaść. Nawałka wyciągnął z tych piłkarzy absolutne maximum, podobnie zresztą jak we wcześniejszych eliminacjach, czy równie dobrych eliminacjach do MŚ 2018.
      Trochę to wszystko nie na temat, co piszę, ale denerwuje mnie, kiedy pisze się źle o najlepszym trenerze reprezentacji od ponad 20 lat…

    • Glos pisze:

      Zlapany: przykro mi ze Cie zdenerwowalem piszac zle o Nawalce. Co do jego fachowosci to powiem Ci cos. Jest mecz z Portugalia i nie bede pisal ze jak Portugalczycy stracili bramke to grali jak w amoku, byli rozbici i nalezalo ich dobic albo choc nie dac im wrocic do gry. Nawalka postanowil ze bedzie ratowal wynik i pojdzie na karne. Ma jeszcze jedna zmiane. W bramce stoi Fabianski, ktory bardzo rzadko kiedy bronil karne, na lawie siedzi Boruc. Mozna go nie lubic ale jedno trzeba przyznac ze nie jednego karnego juz obronil. I co robi nasz wspanialy trener?! Nie zmienia bramkarza a Fabianski w zadnym karnym nawet nie wyczul przeciwnika. Mozna gdybac czy Boruc by obronil choc jednego karnego ale tego sie nie dowiemy bo Nawalka byl posrany, nie wiedzial kogo ma zmienic, czy wogole ma zmienic, nie mial zadnej koncepcji. Mial samograja z Lewym, Krycha, Kuba i dwoma pijoczkami na skrzydle i to oni a nie Nawalka prowadzili zespol. Tyle ze malo kto chcial to przyznac, kazdy udawal ze jest ok. jak jest.

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Glos, rozumiem Twój punkt widzenia i oczywiście szanuję opinię. Natomiast ja nigdy nie lubię takiego gdybania. Bo równie dobrze Boruc mógł wejść, wpuścić wszystkie 5 karnych i pewnie do dzisiaj wszyscy gadaliby „po cholerę wpuszczał bramkarza bez rytmu meczowego?”. Tak samo jakby nasi ruszyli, Portugalii wyszedł na fuksie kontratak w 10 minucie i cały naród „Nie można było zagrać rozsądniej, żeby chociaż przez kwadrans obronić prowadzenie?!”.
      Są rzeczy, których się nigdy nie dowiemy, ale doskonale opisałeś sytuację z „pijoczkami na skrzydle”- to był w dużej mierze obraz naszej reprezentacji. Z takimi ludźmi trzeba sobie było radzić- bo nie było do kadry 23-osobowej na skrzydło lepszych piłkarzy niż Peszko, czy młodziutki Kapustka. Wobec tego ciężko mówić tu o samograju. Jakkolwiek nie analizować kadry z 2016 roku, to nie była drużyna będąca w TOP8, a znalazła się tam dzięki bardzo mądrzej, cierpliwej grze z Irlandią Północną, Niemcami, no i pięknej walce ze Szwajcarami. Pozostanę więc przy swoim zdaniu, że Nawałka dał tej kadrze sporo (nawet jeśli miał lepszą ekipę niż Fornalik, czy Smuda) i za to należy mu się wśród Polaków duży szacunek.

    • Mallic_2006 pisze:

      Nawałkę broni to że nigdy nie był wybitnym trenerem. A jak się przyjrzeć plotkom to nasi kopacze też narzekali na treningi, że ciągle przesuwanie i przesuwanie, chyba AN za bardzo wczuł się w selekcjonera, który ma zawodników na trochę już gotowych do gry. A nie takich, których musi przygotować i zbudować.

  2. Glos pisze:

    Moment, w jakim znalazl sie nasz ukochany klub byl od dawna do przewidzenia. Gangrena i minimalizm, jaki ten klub dotknela trwa juz od dluzszego czasu. Z sezonu na sezon klub tracil na jakosci. Pozbywano sie wartosciowych zawodnikow, ci co przychodzili rzadko wzmacniali zespol. Widzieli to kibice, nie chcial tego widziec tzw. zarzad. Konsekwentnie oslabiano zespol, na miejsce sprzedanych zawodnikow sprowadzano szrot z lapanki. Dlatego osobiscie nie czuje zadnego rozczarowania tym co sie wydarzylo w ubieglym sezonie. Obawiam sie ze upadek bedzie kontynuowany bo ci co do tego doprowadzili dalej jakby nigdy nic sie nie stalo, pozostali na swoich miejscach. Jedyne co mnie rozczarowalo to postawa 2 trybuny, ten karnawal, jakby nic sie nie stalo. Rok temu odstawiaja, jak dzis widac teatr, a pozniej cicho i potulnie patrza na dalszy upadek klubu. zaznacze tylko ze ten upadek dotyczy nie tylko pierwszego zespolu ale tez druzyny juniorow bo starsi odpadli z rywalizacji o tytul juz dawno a mlodsi rzutem na tasme zdobyli miejsce w polfinale. Dzieje sie tak z mlodymi zespolami pierwszy raz od dluzszego czasu.

  3. John pisze:

    Obraz gry.
    Przez większość sezonu na Lecha nie dało się patrzeć.
    Za Żurawia było odrobinę lepiej.

  4. Jack pisze:

    Największe rozczarowanie to rodzina Rutkowskich za całokształt.

  5. wagon pisze:

    rozczarowania sprowadziłbym tylko do Ivana i Nawałki, oni nadali kształt zespołowi, jeden latem, drugi zimą, cała reszta jest wynikiem ich błędów, a zatrudniał ich wiadomo kto,
    oby za rok było inaczej

  6. inowroclawianin pisze:

    Właściciel, zarząd, zawodnicy, brak gry, mało punktów, brak trofeów i brak możliwości awansu choćby do LE. Ogólna zenada pod każdym względem.

Dodaj komentarz