Nareszcie

Lechowym wydarzeniem minionego weekendu oprócz objęcia prowadzenia w PKO Ekstraklasie po 3. kolejce sezonu 2019/2020 było pierwsze od ponad pół roku wyjazdowe zwycięstwo. Kolejorz odniósł je szczęśliwie, jednak z drugiej strony wiosną zdarzały się mecze w których był lepszy na obcym terenie i nie wygrywał. Teraz karta odwróciła się co może natchnąć drużynę do kolejnych triumfów.



Wyjazdowa seria Lecha Poznań zapoczątkowana jeszcze przez zespół Adama Nawałki była najdłuższa w całej lidze. Kolejorz po wygranych w grudniu 2018 roku w Sosnowcu 6:0 i 21 grudnia w Krakowie przy Reymonta 1:0 później seryjnie oddawał rywalom punkty. W 5 z 9 wyjazdowych spotkań bez wygranej Kolejorz nie umiał zdobyć nawet gola przegrywając 5 meczów w tym 2 w Gliwicach wynikami 0:4 i 0:1.

Lechici najbliżej zwycięstwa na wyjeździe byli dnia 20 kwietnia prowadząc w Białymstoku już 2:0 po 21 minutach. Poznaniacy na znacznie więcej zasługiwali również 27 kwietnia w Szczecinie oraz 19 lipca w Gliwicach, gdzie mimo wszystko przegrywając 0:1 potrafili chociaż zdobyć po 1 punkcie. Więcej można było wycisnąć również z wiosennych wyjazdów do Gdańska (porażka 0:1) czy do Kielc (remis 0:0). W meczu 30 marca będącym pożegnaniem Adama Nawałki rywal był bardzo słabo dysponowany. Lech Poznań nie umiał tego wykorzystać oddając wtedy raptem 2 niecelne strzały przez ponad 90 minut.

Zakończona 3 sierpnia fatalna wyjazdowa seria 9 meczów bez wygranej trwająca od 21 grudnia zeszłego roku nie była pierwszą tak złą passą Lecha Poznań w ostatnim czasie. Swego czasu dnia 2 kwietnia 2018 roku Kolejorz zakończył trwającą od 20 sierpnia 2017 roku serię 11 kolejnych meczów bez wyjazdowego zwycięstwa. W tym miesiącu odpowiednio w 5 i 6. kolejce podopieczni Dariusza Żurawia zawitają odpowiednio do Gdyni na bój z Arką oraz do Bełchatowa na pojedynek z Rakowem Częstochowa mogąc wówczas kontynuować dobre wyniki na wyjazdach.

Regularne zwyciężanie na obcych terenach będzie niezbędne do realnej walki Lecha Poznań zarówno o jak najwyższe miejsce w Ekstraklasie oraz w rozgrywkach o Puchar Polski. Od lat u siebie Kolejorz radzi sobie przyzwoicie. Problemem są tylko nieszczęsne wyjazdy mające wpływ praktycznie na wszystko co dzieje się wokół klubu.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 14

  1. Peterson pisze:

    Klątwa została przełamana mówią niektórzy, ale według mnie ta klątwa dotyczyła starego Lecha nie obecnego. Rok temu skład, nie licząc wyjątków, stanowiły pozbawione ambicji jednostki, potocznie nazywani przegrywani/xmenami. Te jednostki słabego umysłu i woli woleli obarczyć winą nadprzyrodzone siły za swoje porażki zamiast spojrzeć w lustro, gdzie szklana powierzchnia pokazywała jasno przyczynę niepowodzeń. Nowy Lech budowany jest na nielicznych wspaniałych starego Lecha oraz na nowych zawodnikach co o tej wymówce nie słyszeli. Sądzicie że van der Hart Muhar czy Carnomarkowic wiedzieli o tej „klątwie” że pierwsza informacją jaką dostawiali był „ale wiesz że na Lechu ciąży klątwa wyjazdowa?” Nowy Lech trenera Dariusza Żurawia (słowo trener nie zostało napisane przez przypadek) nie jest obarczone brzmieniem przegrywów ostatnich lat. Ambitni cudzoziemcy i młodzież sama zaczyna pisać własna historie i kto wie jak ta saga się skończy. Może doczekamy się najromantyczniejszej historii o zdobyciu MP? Może dramat w walce o górną 8? Nikt tego nie wie ale na razie możemy spoglądać z optymizmem w przyszłość zawierzyć nasze nadzieje tej drużynie ( bo na pewno nie z zarządowi) i wspierać ich w drodze

  2. wagon pisze:

    „Kolejorz odniósł je szczęśliwie,”
    nie zgodzę się, defensywa Lecha nie dopuściła do klarownych sytuacji dla ŁKS, dodatkowo to Lech miał dwie niewykorzystane sytuacje sam na sam z bramkarzem, prawdą jest zepchnięcie Lecha do bronienia wyniku co robił bardzo skutecznie,

    • John pisze:

      O tym samym wspominałem,wynik 1-2 do przerwy był najniższym wymiarem kary,po za jedną sytuacją ,wybiciem piłki z linii bramkowej ŁKS nie miał stuprocentowych sytuacji,a i bramkę straciliśmy pechowo.
      Ta defensywa wyglądała na rozpaczliwą,Hart nie był bohaterem meczu.

  3. John pisze:

    Z taką grą jaką prezentował Lech ta seria nie dziwi, może teraz dla odmiany seria wyjazdowych zwycięstw?;-), chociaż meczy bez porażki.
    Nawet nie samo przerwanie złej passy jest najważniejsze,cieszy niezła gra,z Piastem Lech zagrał dobry mecz,z ŁKS bardzo dobra pierwsza połowa,Lech stwarza sobie sytuacje ,gra długimi fragmentami może się podobać,przestoje się pojawiają,ale będą się pojawiać.
    Na równe 90 minut jeszcze nas chyba nie stać,nieco jakości brakuje.
    Cieszy też reakcja na straconą bramkę, zazwyczaj gdy Lech tracił bramkę to było po meczu.
    Dopiero 3 kolejki za nami ,na razie nie jest źle, zobaczymy jak będzie dalej, Śląsk u siebie,Arka wyjazd ,krótkoterminowo można być optymistą.

  4. deel pisze:

    Lech gra teraz otwartą pikę. Gra „do przodu”. I dlatego w Gliwicach i Łodzi mieliśmy fajne mecze z dużą ilością sytuacji. Cios za cios. Tego brakowało w poprzednich latach. Kiedy Płock u nas próbował grać typową ligową sieczkę to pojechał do domu z bagażem 4 bramek. I oby tak dalej. Trzeba jednak liczyć się z tym, że większość ligowych średniaków będzie grała z nami z kontry. Patrząc na to jak grał Śląsk w Warszawie to spodziewam się właśnie takiego meczu – murarka, kontry i laga do napastnika, a jak widzieliśmy na ME U-21 taki schemat często działa.

  5. wagon pisze:

    ten ostatni mecz przypomniał mi zeszłoroczny mecz z Wisłą K. co prawda był on u siebie, jednak coś mają wspólnego, koncertowa gra, niewykorzystana stuprocentowa okazja Amarala, tu podobieństwa się kończą, wtedy była kabaretowa gra defensywy, teraz bardzo skuteczna obrona wyniku, to chyba dobry znak przed dalszą częścią sezonu,

  6. Wlkp. pisze:

    Liczę na to, że to jest rozwojowa drużyna i to co najlepsze do pokazania mają dopiero przed sobą!

  7. inowroclawianin pisze:

    Żadnej klątwy nie było. Po prostu Lech w tym sezonie się stara i walczy o pełną pulę. Odeszli hamulcowi i od razu poprawa gry. Jeżeli w każdym meczu będą grać jak w trzech pierwszych kolejkach to będzie dobrze na koniec. Gra w piłkę zawsze się obroni i żaden sędzia nie jest w stanie przeszkodzić w ostatecznym sukcesie. Na razie jest ok. Nie ma się co podpalac, niech się skupią na najbliższym meczu.

  8. slavo1 pisze:

    Mimo oczywistych różnic między Lecem Ivana a Lechem Żurawia, trzeba mieć tylko nadzieję, że równy (prawie) początek sezonu, jest jedyną zbieżnością. Mnie bardzo ucieszyło,że tak około 80 minuty mieliśmy na boisku 5 (lub 6) piłkarzy poniżej 21 roku życia. To bardzo dobrze rokuje na przyszłość.

  9. jarob pisze:

    Lech Ivana początek sezonu miał bardzo dobry, ale tylko jeżeli chodzi o zdobycz punktową. Gry obronnej nie było. Wygrywaliśmy, bo mieliśmy farta, pamiętacie 4 (!!!) spalone w spotkaniu z kiepskimi z Wrocławia? W meczu w Łodzi widać było charakternych chłopaków, którzy rzucają się do gardła przeciwnikowi. W pierwszej połowie nie chcieli przestać w atakach na bramkę rywala To mi się bardzo podobało. I reakcja po straconej bramce to czyste DAWAJ!

  10. J5 pisze:

    Zastanawiam się czy ta niemoc wyjazdowa była wynikiem pechowej serii, czy nagromadzenia ludzi którym kompletnie nie zależało na wynikach Lecha, od naszych długoletnich przegrywów począwszy , na pseudotrenerze Nawałce skończywszy,nie było główną przyczyną olewania meczów wyjazdowych i ciułania punktów dla ” świętego spokoju” u siebie aby nie być zmuszonym do walki o górną ósemkę lub utrzymanie. Oczywiście Żuraw w ubiegłym sezonie nie mógł nic zrobić z uwagi na przegrywów w składzie. Rzeczywiście ten mecz w Gliwicach pechowo tylko nie zakończył się zwycięstwem, ale było widać w drużynie moc która musi w końcu przerwać serię wyjazdowych meczów bez wygranej. Choć pewnie Kolejorz na wyjazdach będzie miał zmienne szczęście, to jednak wydaje się że po tych zmianach w składzie, z tym trenerem na ławce o taką kolejną kompromitującą serię będzie raczej trudno. Mecz z ŁKS był chyba tym pierwszym przełamującym spotkaniem głównie w głowach naszych piłkarzy, bo prowadząc wyraźnie po pierwszej połowie w drugiej części meczu włączyło się jakieś bronienie wyniku, aby to prowadzenie nie wymknęło się z rąk. Można mieć nadzieję że następny wyjazdowy mecz nasi pilkarze zagrają już na luzie, i dobra gra, gole oraz zwycięstwo nie będą zagrożone takimi dylematami. Trener Żuraw pewnie też to zauważył, i wpłynie odpowiednio na naszych piłkarzy. Dziś nie pozostaje nic innego jak życzyć naszym piłkarzom kolejnego, wyjazdowego zwycięstwa. Najpierw jednak skupić się trzeba na meczu ze Śląskiem

  11. Ekstralijczyk pisze:

    Obyśmy nie musieli znowu czekać tyle czasu na wygrana.

Dodaj komentarz