Plusy i minusy: Lech – Śląsk 1:3

Piątkowy mecz Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław wcale nie był aż tak złym spotkaniem w wykonaniu Kolejorza jak mógłby wskazywać na to wynik. Zespół zawalił początek spotkania ponosząc porażkę z której może wyciągnąć dużo wniosków na przyszłość. przedwczoraj o rezultacie zdecydowały przede wszystkim indywidualne błędy defensywnych zawodników naszej drużyny.



Największym minusem piątkowej potyczki była oczywiście dość przykra porażka na oczach prawie 33 tysięcy ludzi. Wielu kibiców Kolejorza chciało obejrzeć fajną grę i kolejne zwycięstwo pozwalające utrzymać pozycję lidera, a tymczasem Lech sprawił niemiłą niespodziankę przegrywając 6 raz w historii u siebie w ekstraklasowym meczu ze Śląskiem, który wyprzedził poznaniaków o 3 oczka i wskoczył na 1. lokatę.

Lech przegrał, bo fatalnie zachowywał się w defensywie w pierwszych 30 minutach. Trener Dariusz Żuraw błędy w obronie nazwał dziecinnymi mówiąc jeszcze o prezentach jakie jego piłkarze dali zawodnikom Śląska. Chyba nie każdy piłkarz Lecha Poznań wytrzymał presję trybun. W defensywnych poczynaniach lechitów na początku meczu było wiele nerwowości, nieprzemyślanych zagrań, a w dodatku pojawiło się wiele błędów w ustawianiu się w polu karnym.

W drugim kolejnym meczu bramkarz Mickey van der Hart podarował przeciwnikowi gola numer 2 i 3. Nie wiadomo skąd tak dziwne zachowanie Holendra przy strzale Łukasza Brozia w 16 minucie. Trudno wytłumaczyć, dlaczego nasz bramkarz pozorował wtedy interwencję zamiast bronić proste uderzenie zawodnika Śląska. Bez wątpienia to co zrobił Van der Hart w 16 minucie będzie kandydowało do Lechowego kiksu tego sezonu. Przy bramce na 1:3 nasz golkiper również popełnił błąd. Był źle ustawiony przez co dostał loba jak kiedyś regularnie dostawał je Krzysztof Kotorowski.

Czwartym minusem w piątkowej grze była duża nieskuteczność piłkarzy Lecha Poznań, a zwłaszcza w końcówce. Christian Gytkjaer w ciągu paru minut 2-krotnie trafił tylko w bramkarza, który niestety był przedwczoraj bardzo dobrze dysponowany. Jeszcze większe problemy miał Kamil Jóźwiak oddając z niezłych pozycji 3 niecelne strzały. Gdyby „Józiu” w końcówce trafił do siatki głową z paru metrów, a Duńczyk wykorzystał choć jedną ze swoich sytuacji w ostatnich minutach, to Kolejorz ugrałby przynajmniej 1 oczko.

Mimo porażki u siebie 1:3 dało się dostrzec także plusy. Przede wszystkim Lech po 20 minucie otrząsnął się mając większą przewagę z każdym kolejnym kwadransem. W wielu elementach dominował nad Śląskiem oddając przedwczoraj 19 strzałów w tym 9 celnych. Tak wielu celnych uderzeń poznaniacy nie zaliczyli w całym zeszłym sezonie ligowym. W ofensywie nie był to zły mecz Kolejorza, nasi piłkarze atakowali, umieli kreować sobie sytuacje, potrafili grać efektownie i do końca walczyli o choćby trafienie na 2:3.

Kolejnym plusem jest to co wyczyniał Pedro Tiba. Najwięcej pokonanych kilometrów, najwięcej sprintów, najwięcej wykonanych podań i najwięcej kluczowych zagrań. Maszyna w środku pola! lider Kolejorza i prawdziwa gwiazda Lecha Poznań, która jest w bardzo formie. Portugalczyk został uznany najlepszym graczem piątkowego meczu według internautów KKSLECH.com. W materiale „Dogrywka” też go docenimy.



Plusy meczu ze Śląskiem 1:3

– Liczba stworzonych sytuacji
– Bardzo dobra forma Pedro Tiby

Minusy meczu ze Śląskiem 1:3

– Porażka przed tysiącami ludzi i utrata lidera
– Paraliż Lecha do 16 minuty i mnóstwo błędów w defensywie
– Indywidualna postawa Mickeya van der Harta
– Nieskuteczność

Plusy meczu z ŁKS-em 2:1

– Pierwsza wygrana na wyjeździe od grudnia
– Forma Jevticia, Amarala i Tiby
– Reakcja po straconym golu i ciąg na bramkę

Minusy meczu z ŁKS-em 2:1

– Dominacja ŁKS-u po przerwie
– Bezproduktywny atak

Plusy meczu z Wisłą P. 4:0

– Efektowne zwycięstwo
– Pełna dominacja
– Ofensywna gra Tiby, Jevticia i Jóźwiaka
– Atakowanie nawet przy grze w „10”
– Powrót Gytkjaera w świetnym stylu

Minusy meczu z Wisłą P. 4:0

– Gorszy kwadrans między 46 a 60 minutą

Plusy meczu z Piastem 1:1

– Normalna gra przy wyniku 0:1
– Liczba stworzonych sytuacji
– Duże zagrożenie po stałych fragmentach gry
– Gol Tomczyka

Minusy meczu z Piastem 1:1

– Brak wyjazdowego zwycięstwa
– Widoczny brak napastnika
– Problemy z dośrodkowaniami Piasta
– Nieskuteczność

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 14

  1. wagon pisze:

    van der Hart oprzytomniał w drugiej połowie,
    na szczęście Szymański zaczyna łapać formę co było widać w dzisiejszym meczu,

  2. inowroclawianin pisze:

    Na plus na pewno postawa Tiby, jego forma od początku sezonu. Liczba strzałów, liczba strzałów celnych. Na plus liczba widzów, Szkoda tylko że zbytnio nie zmobilizowała do dobrego wyniku grajków. Na minus brak skuteczności, tragiczna obrona, brak koncentracji, słaba postawa Gytkjaera.

    • Pawelinho pisze:

      Słaba postawa Gytkjaera wynika ze słabości drugiej linii, a że Duńczyk jest typową „9” żyjącą z podań, które były bardzo przeciętne trudno oczekiwać czegoś innego od napastnika, który żyje bądź co bądź z podań.

      • inowroclawianin pisze:

        Akurat w tym meczu było sporo okazji. Zobacz ile strzałów oddał Lech. Zobacz sytuację Gytkjaera. Był słaby w tym meczu i tyle, można dać dwójkę co najwyżej i tyle mu dałem. Napastnik ma wykorzystywac okazję, a nie je marnować. Drugi słaby mecz Christiana.

      • inowroclawianin pisze:

        Poza tym Tiba i Jevtic zagrali ok.

      • Michu73 pisze:

        Gyt spierdolił ten mecz. Miał sporo sytuacji ale nie był to jego dzień. Nie ma go co bronić w tej sytuacji.

      • Mario255 pisze:

        Gytek jest słabym napastnikiem i z nim nic nie wygramy. I nie piszę tego w kontekście piątkowego meczu. Pewnie nastrzela trochę bramek, ale to ze słabszymi przeciwnikami i najpewniej nic nie znaczących przy już ustalonym wyniku. W konfrontacji z lepszą obroną niknie i gramy w 10. Tomczyk też można powiedzieć, że żyje z podań, ale dodatkowo potrafi dać coś od siebie (w Gliwicach bramka ze zbyt mocnego podania Darko, wywalczony karny z Płockiem w sytuacji, kiedy wydawało się, że piłka jest stracona). Ale wszyscy pastwią się nad Pawką jak źle przyjmie piłkę a Duńczykowi wybaczają wiele – ile setek on już zmarnował w barwach Kolejorza. Jest wolny jak żółw, ma klapki na oczach. W piątek zirytował mnie w tej sytuacji kiedy odwrócił się z piłką z obrońcą na plecach (kiedy później Putnocki wyciągnął piłkę palcami) i nie odegrał do zupełnie niepilnowanego Tomczyka chociaż go widział. A Pawka miałby przed sobą praktycznie pustą kastę. Widać ewidentnie, że gość pracuje na transfer i raczej chce uciekać z Bułgarskiej. Dla mnie im prędzej tym lepiej…

        Skoro żyje z podań to to samo można powiedzieć np. o Pawce i dlaczego nie postawić na niego odważniej – jest tańszy, młodszy i na pewno nie spartoli dużo więcej setek niż Duńczyk.

    • Pawelinho pisze:

      Zgoda miał, ale po trzecim golu dla Śląska tych sytuacji nie było już tak dużo.

      • inowroclawianin pisze:

        Wystarczająco dużo by co najmniej zremisować ten mecz. Gytkjaer zmarnował, Jóźwiak to samo. Sam Makuszewski mógł dwie asysty zaliczyć mimo, że wszedł przy wyniku 1:3.

      • Bart pisze:

        Jak to nie było skoro sam Gytkjaer w drugiej połowie miał z 5 sytuacji w których albo pudłował albo podawał do bramkarza albo bramkarz bronił. Do tego ze 2-3 sytuacje miał też Jóźwiak który jednak w tym meczu miał gałąź zamiast nogi i pudłował. Przy normalnej skuteczności był to mecz do wyciągnięcia remisu lub nawet do wygrania. To na pewno plus że widać było determinację i walkę do końca. Minusem jest natomiast nasza marna odporność na wysoki pressing rywali i mała liczba schematów rozegrania. Lech w rozgrywaniu piłki od własnej bramki jest czytelny, Śląsk na początku meczu podszedł wyżej i pressingiem wymusił prosty błąd Crnomarkovicia który w konsekwencji dał im karnego i idealne rozpoczęcie meczu. Potrzeba więcej treningu, więcej schematów rozegrania i przede wszystkim lepsze wychodzenie spod pressingu/ grę dłuższymi piłkami gdy przeciwnik nas przyciśnie.

    • Bart pisze:

      Ja bym powiedział, że Gytkjaer przez stracony okres przygotowawczy nie jest obecnie w optymalnej formie.

  3. J5 pisze:

    Ten mecz w ofensywie nie wyglądałby tak dobrze, gdyby piłkarze Śląska po trzeciej bramce i prowadzeniu 3:1 nie odpuścili sobie ataków na Kolejorza skupiając się na obronie wyniku i wyprowadzaniu kontrataków. Nie wiadomo co by było gdyby rywal z takim impetem atakował dalej. Lech ma ewidentnie problemy z obroną, van der Hart popełnił błędy w drugim meczu z rzędu kończące się bramkami, Kostewycz jest dramatycznie słaby, Crnomarković nie do końca daje radę przy wyprowadzaniu pilki, a Rogne zagrał chyba najsłabszy mecz w Lechu. Gumny jest już chyba myślami w innym klubie. Po każdym meczu piszę że skrzydłowi nie pracują w obronie, a Żuraw który powinien to widzieć, nic z tym nie robi. Słaby Gytkjaer bądź wogóle nie istnieje na boisku (ŁKS) , bądź marnuje wszystkie okazje. Jest niestety sporo słabych elementów, a Żuraw chyba nie do końca nad tym panuje. Jego słowa na konferencji brzmiały tak jak każdy z nas tego oczekiwał, więc wydaje się że są pod publikę. Lech nie wygrał meczu z Mistrzem i nie wygrał ze Śląskiem, który bodajże nie przegrał żadnego z 9 ostatnich meczów. Wydaje się że znowu mamy problem z punktowaniem z klubami z czołówki, czyli tak jak twierdzi Redakcja cudów czy wysokiego miejsca w tabeli na koniec sezonu oczekiwać nie należy, a ma nas według zarządu zadawalać walka młodego zespołu przez 90 minut na całej powierzchni boiska i gryzienie trawy. Większości z nas to nie zadawala, i ciekawe jest jak zareaguje na to Żuraw. Czy spełni oczekiwania zarządu, czy spełni marzenia wielkopolskich kiboli. Oby to ostatnie

  4. radikk pisze:

    Naprawdę nie wiem skąd tyle błędów w obronie w jednym meczu. Obejrzałem mecz jeszcze raz i naprawdę wierzyć się nie chce że LECH przegrał. Przy sytuacjach LECHA co najmniej powinien być remis. ŻURAW słusznie powiedział że ŚLĄSK nie musiał wiele zrobić żeby strzelić 3 bramki. Interwencje van der Waarta przy dwóch golach też do dyskusji. Pierwszy gol dla Śląska podany został na tacy. Krótko mówiąc, sami strzelamy sobie bramki a niewykorzystane okazje się mszczą.
    Mimo wszystko warto było być na Bułgarskiej w piątek. Gramy dalej.

Dodaj komentarz