Na chłodno: Szaruga

Cykl „Na chłodno” to najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com publikowanych co tydzień przeważnie w poniedziałek. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.



Dobry wieczór wszystkim czytelnikom KKSLECH.com w kolejnym odcinku cyklu „Na chłodno” podsumowującym ostatnie trzy mecze w wykonaniu Lecha Poznań i obecną sytuację panującą wokół klubu. Ta jest taka sama, cały czas niezmienna od miesięcy i absolutnie nie ma prawa się zmienić jeśli przy Bułgarskiej nie dojdzie do prawdziwych zmian oczekiwanych od wielu miesięcy. Przez niezmienną atmosferę, nastroje oraz brak panującego entuzjazmu wśród kibiców nie będziemy dziś zamęczać Was tymi samymi tekstami o nieudanej starej strategii zwaną nową, którą już wcześniej można było wyrzucić do kosza. Zarówno my jak i Wy napisaliśmy/napisaliście już wszystko na ten temat, wszyscy pogodzili się z losem Kolejorza za kadencji obecnego zarządu, wszyscy świetnie widzą w jakim zmierza to kierunku, ostatnie frekwencje na stadionie też mówią wiele, gwizdy po ostatnim gwizdku sędziego po spotkaniu z Zagłębiem właściwie najlepiej podsumowały to wszystko co się działo się/dzieje się i będzie dziać, ponieważ przypadkowe wygrane nad innymi średniakami ligi nic od dawna nie zmieniają.

Obecnie chyba nie tylko nam trudno jest jedynie przyzwyczaić się do Lecha Poznań właśnie jako do tego ligowego średniaka bez perspektyw mimo wysokiego jak na polskie warunki budżetu i tylu możliwości. Gdyby jeszcze ten średniak regularnie umiał pokonywać słabszych od siebie, to wtedy pewna byłaby chociaż górna ósemka Ekstraklasy. Po wygranych nad czternastą Wisłą, trzynastym ŁKS-em, dwunastym Górnikiem, jedenastym Rakowem i piątą Wisłą Płock zwycięstwa nad Zagłębiem Lubin już nie było. Co gorsza, Lech w pojedynku z dziesiątą drużyną w tabeli przegrał zasłużenie grając gorzej od „Miedziowych”. Trudno nawet stwierdzić, co bolało bardziej po tym meczu? rezultat 1:2 u siebie na prawie pustym stadionie? czy wyraźna dominacja przy Bułgarskiej niżej notowanego przeciwnika do 30 minuty? Przegrana z Zagłębiem w takim stylu była jedną z wielu porażek jakie przyjdzie nam jeszcze przeżyć po kolejnych rewolucjach oraz zmianach strategii. Obaw przed spotkaniem z Resovią było dużo, po grze rzeszowian w pierwszych minutach jeszcze więcej, na szczęście rywal piłkarsko był dużo, dużo gorszy, nie strzelił nam gola do 30 minuty, później 2 razy trafił Gytkjaer i każdy, dosłownie każdy kibic interesujący się Lechem Poznań mógł odetchnąć z ulgą. Kompromitacji nie było. Był awans, obowiązek został spełniony, gramy dalej, czas na Pogoń.

Przed tym meczem niewielu z Was pisało na temat kolejnego spotkania Kolejorza dyskutując najczęściej o innych rzeczach. Ligowy średniak przyciąga w tygodniu coraz mniejszą uwagę, tak naprawdę nie ma o czym ani o kim dyskutować, lepiej dla własnego zdrowia psychicznego jest mieć choćby przyjemne hobby z którego da się czerpać radość. Wygrana Lecha w meczu o nic, remis, porażka? to już akurat niewielka różnica skoro w klubie nic to nie zmienia, nie robi na nikim wrażenia, nie zmusza do refleksji. Początek meczu z Pogonią był kopią gry do 30 minuty w spotkaniach z Zagłębiem i Resovią. Latem zmienili się zawodnicy, są nowi obcokrajowcy, mityczni waleczni wychowankowie a mentalność zespołu nadal jest podobna. Lech nadal nie potrafi usiąść na rywalu, grać od początku ambitnie, walecznie, ofensywnie, nie potrafi strzelić szybko gola a potem spróbować zdobyć kolejnego. Lech trenera Dariusza Żurawia nie umie zrobić takich rzeczy, znów stracił gola na 0:1 szczęśliwie wywalczając na końcu 1 punkt wstydu, który w tabeli nic nie dał. Remis z Pogonią w dołku, remis z niemrawą Jagiellonią, remis z Piastem w kryzysie, porażki z Lechią, Śląskiem, Cracovią i Legią oraz wygrana nad Wisłą Płock będącą w lipcu w kryzysie dają jasny obraz, kim w tej chwili jesteśmy. Lech po prostu nie pasuje do górnej ósemki nawet mając w składzie jeszcze m.in. Gumnego, Jóźwiaka czy nadal Gytkjaera z Jevticiem, których w przyszłym sezonie po wygaśnięciu umów już nie będzie. Wielu kibiców za to co się aktualnie dzieje coraz częściej obwinia trenera, który tak naprawdę dobrze wykonuje swoje obowiązki realizując w 100% ustaloną przed sezonem strategię przez co nie ma mowy o jego zwolnieniu. Żuraw grzecznie stawia na młodych, próbuje różnych piłkarzy na różnych pozycjach, promuje juniorów po to, aby w odpowiednim momencie podreperowali coraz gorsze klubowe finanse, pozoruje budowę drużyny, która nigdy nie powstanie m.in. przez kończące się umowy kilku zawodników i nie buntuje się próbując z letnich transferów sklecić jak najlepszą drużynę. Ta drużyna gra tak jak chciał zarząd, czyli ofensywnie, strzela gole, traci wiele bramek, traci jeszcze więcej punktów, dlatego samych kibiców już nie cieszy przyciągając niewielką uwagę na co dzień.

Po trzech niezadowalających meczach ze słabą grą w każdym spotkaniu do 30 minuty przed Kolejorzem ostatni pojedynek w pierwszej części sezonu zasadniczego Ekstraklasy 2019/2020. Lechowi z ekip z dolnej ósemki nie udało się pokonać tylko wspomnianego już Zagłębia, ostatniej Arki i Korony, która jest kolejną przeszkodą w kalendarzu. W niedzielę czeka nas mecz w którym kompromitacja wisi w powietrzu już teraz, a ewentualne zwycięstwo nad zespołem, który w 14 kolejkach zdobył raptem 7! siedem! goli nadal da niewiele. Obiektywnie patrząc nie bardzo jest kogo wyrzucić z górnej ósemki. Przy odrobinie szczęścia być może uda się Lechowi w listopadzie/grudniu dostać do grupy mistrzowskiej wypychając z niej Śląska czy Wisłę Płock jeśli oczywiście wygra on w końcu z kimś konkretnym, z kimś mocniejszym od siebie. Inne czołowe drużyny oprócz Śląska i Wisły Płock wydają się być zbyt mocne, żeby wypadły z gry o najwyższe pozycje. Cóż. Ciężko jest nam wszystkim przyjąć to do wiadomości, jeszcze ciężej przyzwyczaić się, że drugi taki sezon nie jest ostatnim tak słabym skoro klub nie ma już pieniędzy ani pomysłu na transfery, latem 2020 czeka go następna rewolucja przez odejście sześciu zawodników, którym kończą się umowy w tym Gytkjaera czy Jevticia i być może jeszcze innego czołowego piłkarza, który zapełniłby lukę finansową po nieudolnych działaniach zarządu w ostatnich latach.

Do tego co się obecnie dzieje świetnie pasują początkowe słowa nowego utworu „Pola” autorstwa znanego polskiego muzyka Muńka Staszczyka:

„Kibicu Lecha (zamiast Pola), błagam obudź się
Sen o potędze skończył się
W swojej iluzji nie możesz trwać tak długo
Spiker z łapanki wciska kit
Rozbudza narodowy mit
On nic nie znaczy, jesienną jest szarugą”

Cały czas ciężko jest nam wszystkim obudzić się w tej beznadziejnej szarudze, jednak tak jak głoszą słowa dźwięcznej piosenki – „Sen o potędze skończył się”. Oczywiście za kadencji obecnego zarządu, z takimi strategiami i dziecinnym myśleniem.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 24

  1. wagon pisze:

    po może wygranym meczu z Koroną zarząd będzie zadowolony, bo strata do lidera po 15 kolejkach będzie mniejsza niż rok temu, mniejsza niż w pierwszej jesieni Bjelicy, o punkt większa niż w sezonie 2014/15, do tego gra w Pucharze Polski,
    i to będzie wytłumaczeniem wszystkich problemów, bo nie jest źle, a że styl gry i postępy są niezadowalające nie będzie w tym momencie ważne,

  2. Luna23 pisze:

    Cóż, jak kasa potrzebna to już możemy po mału żegnać Gytkiera, pewnie priorytetem jest sprzedanie jego i Darko, zwłaszcza że liczby mają. I od zimy zacząć przebudowe (kolejną), i miec pare euro na wydatki. Po co czekać do letniego okienka? W lidze h..a ugramy, PP przy obecnej grze to max jeszcze może dwie rundy. Nie poddawać się i robić kolejną rewolucję😎

  3. inowroclawianin pisze:

    Ja się nigdy nie pogodze z tym dziadostwem, które panuje od lat, które coraz bardziej jest wyeksponowane. Dlatego nie chodzę na mecze domowe od ponad 1,5 roku. Przy takich możliwościach nie może być aż tak słabo. Nie akceptuję braku reakcji zarządu i właściciela na ten cyrk. Nie obchodzi mnie wynik z Koroną bo on nic nie zmieni. Pierwsza 8 cały czas ucieka, czekają nas duże osłabienie zespołu, jak napisała redakcja. Są tylko dwa wyjścia na uratowanie Lecha. Albo stary sprzeda Klub w odpowiednie ręce, albo zmieni swoje podejście do Kolejorza i doinwestuje, powiedzmy na początek z 5 mln ojro na transfery. W przeciwnym wypadku w kolejnym sezonie lub w następnym może czekać nas spadek z ligi i wtedy już nikogo nie sprzeda nawet za milion.

  4. Pawelinho pisze:

    Niestety za obecny poziom sportowy odpowiada zarząd, a trener sam jest na dorobku. Tak więc tak zupełnie szczerze to przynajmniej ja osobiście niczego więcej i tak nie oczekuje po Żurawiu, który prowadzi średniaka, nie mającego żadnego celu jak już była mowa przed sezonem przez zarząd Kolejorza.

    Podsumowując: TYLKO I WYŁĄCZNIE ZARZĄD ODPOWIADA ZA AKTUALNY MARAZM I DEGRADACJE SPORTOWĄ LECHA!

  5. smigol pisze:

    Jak to mawiał klasyk: „nie będzie niczego”

  6. bezpiecznik pisze:

    Szaruga w Lechu trwa już od wielu, wielu lat. Tej jesieni i przy obecnym stanie nabrała jak gdyby jeszcze bardziej ciemniejszych barw i praktycznie straciła na wyrazistości. Dlatego pogodzenie się (bardzo nie lubię tego słowa) z tym co się dzieję albo inaczej czego nie ma, a powinno być, powoduje że ze smutkiem i bólem trzeba spoglądać na poczynania włodarzy klubu i drużyny. Myślę, że w dłuższej perspektywie czasu ten stan zwróci się kilkukrotnie, bo przecież nic nie trwa wiecznie, a i taka tragiko komedia musi mieć wkrótce swój koniec.

  7. Muro pisze:

    Jak to było? „To nie mój Lech, to Amika Wronki”…

  8. J5 pisze:

    Nie ma możliwości aby w Kolejorzu było normalnie dopóki Jacek Rutkowski jest właścicielem klubu. To on jest zadowolony z gry zespołu i działań zarządu. Jeśli nie przeszkadza staremu Rutkowi coraz gorszy styl, coraz słabsi zawodnicy, z roku na rok coraz gorsza pozycja w lidze a w tym roku to że Lech jest za słaby nawet na grupę mistrzowską, to znaczy że w pełni akceptuje pracę zarządu, czyli sabotaż prowadzący do katastrofy klubu. Nie wierzę że Jacek Rutkowski jest na tyle głupi aby unicestwić budowaną z takim nakładem środków i odnoszącą już sukcesy w produkcji piłkarzy akademię. To wszystko wskazuje na to, że właściciel ma już inną koncepcję na funkcjonowanie akademii, do której potrzebne jest unicestwienie klubu, Lecha w taki sposób, aby być może wejść w jakieś satelickie układy z innym, mocniejszym zespołem, być może z zagranicy gdzie pod jego szyldem można by ogrywać młodych piłkarzy i sprzedawać ich bezpośrednio na zachód za jeszcze większe pieniądze. Nic innego nie przychodzi mi do głowy kiedy widzę bezsensowne, niczym nie uzasadnione niszczenie własnego klubu z tradycjami i ogromnymi sukcesami jak na miarę naszego kraju. To chyba wkrótce pierdyknie, może jak pierwsza drużyna wreszcie spadnie z Ekstraklasy, i wtedy wszystko się wyjaśni

  9. Ostu pisze:

    Tak właściwie to Jacek Rutkowski nigdy nie zainwestował w Lecha jako klub piłkarski – kupił tylko prawa do nazwy LECH oraz prawa do używania znaku i historii klubu LECH – o czym pisałem już w innym wątku…
    Lech zawsze sam się finansował i spłacał swoje długi, a resztę wierzycieli wystrzelił w kosmos…
    A Jacek już odzyskał swoje pieniądze – w różny sposób – wyłożone na zakup nazwy itd…
    A więc stary PO RAZ PIERWSZY staje przed koniecznością realnego zainwestowania w Kolejorza…
    Tak analizując jego podejście do finansowania i inwestowania w swoim holdingu AMICA, obstawiam że żadnego inwestowania w klub piłkarski LECH nie będzie…
    Wszystkie działania w klubie na to wskazują…
    Nie obchodzi nas miejsce w lidze – taki brak perspektyw wskazuje że te perspektywy nie mają znaczenia bo wychodzimy z biznesu…
    Nie obchodzą nas grajkowie, którym kończą się Umowy w czerwcu bo wychodzimy z biznesu…
    Nie będzie żadnych zakupów zimą bo wychodzimy z biznesu…
    Promujemy Młodych by ich w jak największej liczbie spieniężyć bo wychodzimy z biznesu…
    A pierdolenie o budowie – zresztą nie za swoje pieniądze lecz z dotacji z unii i ministerstwa sportu – jakiegoś laboratorium sportowego jest TYLKO wzrostem „potencjalnej wartości” dla kupującego…
    Z tego samego cyklu jest PIERDOLENIE o budowie „skills lab”…
    Pokazujemy, że mamy dalekosiężne plana rozwojowe dla klubu i w związku z tym „wcale nam nie zależy na sprzedaży klubu…”
    A że te „plany rozwojowe” są tylko dla akademii – nie dla klubu – to już osobny wątek…
    Ale jak już pisałem kiedyś – sprzedawanie upadającego klubu to słaby interes jest, co powszechnie wiadomo a więc trzeba „stwarzać wrażenie” że jego „potencjalna wartość” wzrasta…
    Ale to temat na zupełnie inny wątek…
    Wszystkie działania zarządu wskazują na wielkie wycofywanie kasy z inwestycji i spieniężenie aktywów – co odbywa się tylko i wyłącznie w jednym przypadku…

  10. bezjimienny pisze:

    A skąd w ogóle założenie, że Lech chce/musi miażdżyć rywala przez pierwsze 30 minut? Albo, że jakikolwiek zespół powinien? Dać się na początku nabiegać przeciwnikowi, ot taktyka jak każda inna.

  11. Bart pisze:

    Jest chujowo ale stabilnie. To co się dzieje musi w końcu doprowadzić do ostatecznego upadku i konieczności budowy wszystkiego od nowa. Zastanawia mnie tylko ile jeszcze potrwa implementacja protokołu samozniszczenia.

  12. arek z Debca pisze:

    Jeszcze niedawno było określenie wiecznie drudzy, potem trzecia czy czwarta siła polskiego futbolu. Teraz jest średniak a niedługo będzie zespół dolnej tabeli. Zresztą nie jestem pewien czy określenie średniak nie jest na wyrost bo wylądowanie w dolnej ósemce jest wielce prawdopodobne.

  13. Marecki60 pisze:

    „Sen o potędze skończył się”. wraz z nastaniem aktualnego zarządu. Niestety, ale obiektywnie patrząc na to co się dzieje w klubie i wokół niego to może być tylko gorzej. Sinusoida oczywiście będzie, raz lepiej, raz gorzej, ale powyżej przeciętności naszej słabej (co pokazują puchary europejskie) ligi długo nie podskoczymy. Rutkowskich na dzień dzisiejszy nie obudziłby nawet spadek do 1 ligi. Derby Poznania są blisko, tylko nie wiem w której lidze. Póki co Warta jest bliżej ekstraklasy, niż my spadku. Życie jednak pisało już różne zgoła nieprawdopodobne scenariusze. Jest ktoś taki kto na początku tej dekady przypuszczał, że na koniec nie do końca będziemy pewni utrzymania się ekstraklasie? Wątpię!
    Może nam się uda wygrać z Koroną Kielce, może wyszarpnąć remis. Problem tylko w tym, że Jóźwiak, Tiba i mający przebłyski Jevtic to trochę za mało, żeby ktokolwiek nas się obawiał, tym bardziej, że taktycznie i mentalnie ten zespół to jest dno totalne.
    Oby nam w grudniu tego dna nie podpierdolili, bo nie będzie się od czego odbić.
    Młodych można, nawet trzeba wprowadzać, ale po pierwsze nie hurtem, a po drugie jak faktycznie na to zasługują. Niestety, ale większość naszych młodych nie dorosła jeszcze do ekstraklasy.

    • Erwin pisze:

      No cóż, z czołowego zespołu staliśmy się średniakiem i nie ma żadnych powodów do optymizmu, że wrócimy na szczyt tabeli, wręcz przeciwnie są bardziej obawy, że jak tak dalej pójdzie to będziemy walczyć o utrzymanie, mnie to już nie zdziwi, w ogóle coraz mniej rzeczy może dziwić z tym zarządem, jeśli faktycznie taka Warta by awansowała, to przegrane derby tym bardziej by mnie nie zdziwiły, nie dziwi zmiana koncepcji rok w rok, ciągła budowa zespołu albo słynna odbudowa zawodników no i oczywiście presja, chociaż nie! zdziwiłbym się gdyby ten zarząd zrobił coś dobrze.

Dodaj komentarz