Pięć szybkich wniosków: Śląsk – Lech 1:1

Z początkiem sezonu 2019/2020 jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego meczu Lecha Poznań, analizy spotkania, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



15 minut i bardzo słabe 25 minut

Mecz toczący się przy pustych trybunach w pierwszych 15 minutach był wyrównany. Później inicjatywę przejął już Śląsk dominujący nad Lechem w każdym elemencie gry. Według trenera Dariusza Żurawia w pierwszej połowie Lech zanotował najgorsze 25 minut od kiedy jest on szkoleniowcem poznaniaków. Może były to zbyt duże słowa, ale nie ulega wątpliwości, że między 16 a 40 minutą poznaniacy mieli problem dosłownie ze wszystkim. Nie funkcjonował pressing, odbiór piłki, zespół nie stworzył żadnej sytuacji podbramkowej mając w dodatku problemy z utrzymaniem się przy piłce. W okresie bardzo słabej gry Kolejorza przeciwnik łatwo po dośrodkowaniu piłki z prawej strony zdobył gola na 1:0, strzelił jeszcze drugiego, który na nasze szczęście nie został uznany. Lechici obudzili się dopiero w ostatnich 5 minutach pierwszej odsłony potrafiąc w końcu opanować sytuację w środku pola.

null

Śpiąca obrona

Przez pełne 90 minut bardzo źle funkcjonowała obrona Lecha pomijając bramkarza, który ponownie zademonstrował zwyżkę formy. Thomas Rogne z Tomaszem Dejewskim na stoperze nie prezentuje się już tak dobrze, jak z Lubomirem Satką muszącym teraz z konieczności grać na prawej flance defensywy. Dejewski nie jest obrońcą na poziom Ekstraklasy, nie gra jednak gorzej od Djordje Crnomarkovicia, dlatego ostatnio regularnie występuje od pierwszej minuty. Wczoraj para Dejewski – Rogne zanotowała słabe zawody gubiąc krycie w prostych sytuacjach i po prostych zagraniach, jak choćby w 26 minucie, gdy zwykle dośrodkowanie Picha na nogę Cholewiaka sprawiło naszej obronie duże problemy. Ospała, słabo skoncentrowana defensywa Lecha źle odpierała również stałe fragmenty gry mając wiele szczęścia m.in. na początku drugiej połowy, gdy Śląsk był bliski zdobycia gola.

null

Lepsza druga połowa

Druga połowa w wykonaniu Lecha była wyraźnie lepsza od pierwszej. Poznaniacy agresywniej doskakiwali do przeciwnika, wymieniali więcej podań w środku pola, atakowali na różne sposoby oddając w drugich 45 minutach więcej strzałów niż w pierwszej odsłonie (6 uderzeń, 3 celne). Bardziej aktywny stał się przede wszystkim zupełnie niewidoczny w pierwszej połowie Jóźwiak oraz Jevtić. W każdym kwadransie drugiej połowy Kolejorz dłużej utrzymywał się przy piłce, zaczął pokazywać więcej sportowej jakości, raz trafił w słupek zasługując na bramkę nieco wcześniej niż dopiero w 84 minucie z rzutu wolnego.

null

Kolejny gol kolejki

Ostatnio lechici mają smykałkę do zdobywania ładnych goli. W 17. kolejce wyróżniony był Puchacz, tydzień temu Amaral, po tym weekendzie spore szanse na wyróżnienie ma Darko Jevtić. Szwajcar w 84 minucie uderzył wręcz kapitanie nie dając żadnych szans na skuteczną interwencje Matusowi Putnockiemu, który przecież jako były bramkarz Lecha świetnie zna możliwości Jevticia. Nasz kapitan tym razem doskonale posłał piłkę nad murem umieszczając futbolówkę tuż przy lewym słupku bramki Śląska. Ten gol będący pierwszym trafieniem Lecha z rzutu wolnego w tym sezonie śmiało może kandydować nawet do miana bramki całych rozgrywek.

null
null

Remis nie jest zły

Z przebiegu meczu punkt wywalczony na trudnym dla Lecha terenie we Wrocławiu trzeba szanować. Lech miał szczęście przy dwóch spalonych, w sobotę był gorszy od Śląska, rozegrał dwie różne połowy i szczęśliwie zdobył 1 punkt czego po meczu nie krył Dariusz Żuraw. Nasz trener od jednego z miejscowych dziennikarzy dostał nawet pochwałę za trzeźwe i obiektywnie ocenienie wczorajszego spotkania. Lech nie grał dobrze co nie ulega żadnej wątpliwości, jednak zremisował, zachował dystans do czołówki, nie pozwolił odskoczyć Śląskowi na 7 punktów, a strata poznaniaków do czołowych lokat po tym weekendzie zbyt mocno nie wzrośnie.

null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 21

  1. Bart pisze:

    Remis po takim meczu to dobry wynik. Przez pierwsze 15 minut gra Lecha wyglądała dobrze, ale pary starczyło tylko na te pierwsze 15 minut. Obrona faktycznie zagrała słabo i Śląsk z łatwością dochodził do kolejnych sytuacji. Gdyby w ataku Śląska zamiast Cholewiaka grał jakikolwiek napastnik to w pierwszej połowie usrzeliłby hattricka a w całym meczu miałby szansę nawet na pięciopak.

  2. Jack pisze:

    Moim zdaniem wszystko sprowadza się zarządzania klubem.Piotr Rutkowski to grzeczny inteligentny człowiek ale niestety nie ma charyzmy.Zatrudnia ludzi o podobnym charakterze z którymi dobrze mu się współpracuje.Taka Mieszanka powoduje to że Lech to takie ciepłe kluchy.Dyrektor sportowy jest bo jest efektów jego pracy nikt nie widzi.Trener bez twardej ręki wydaje się że skład na mecze wybierają wszyscy tylko nie on.O przygotowaniu fizycznym nie ma co pisać bo każdy widzi w czasie meczów że to delikatnie mówiąc nie wygląda to dobrze.Skauting nie wiem czy w ogóle jeszcze istnieje .Piłkarze z doświadczeniem mają takie wahania formy jak juniorzy,okazuje się że nie ma nawet kogo wybrać na kapitana.Doszło nawet do tego że nasze młode gwiazdeczki nie kryją się że jarają ćmiki.W klubie totalnie brak kogoś co to wszystko ogarnie .

  3. Bart pisze:

    Zwróciłem wczoraj uwagę na ciekawy fragment. Jakoś w 32 minucie Muhar miał piłkę gdzieś na 40 metrze, jakieś 15 metrów przed nim stał Tiba i pokazywał że chce piłkę, był tam korytarz żeby zmieścić prostopadłe podanie. Co jednak zrobił Muhar? Ano podał do boku, przez co gra zamiast przyspieszyć zwolniła :) Ktoś kto obserwował Muhara i uznał że zawodnik o takim profilu będzie pasować do drużyny chcącej grać atakiem pozycyjnym musiał chyba mieć oczy w dupie.

  4. Ostu pisze:

    Ja na miejscu Żurawia już bym więcej nie eksperymentował z Puchaczem…
    Puchacz musi grać w podstawie – zupełnie odwrotnie niż Kostia – bo albo strzela piękne bramki albo stanowi o sile zespółu na lewej stronie…
    I coś co jeszcze zwróciło moją uwagę to współpraca Puchacza i Amarala na lewej stronie – zawsze to DOBRZE Amaralowi robi… I TRZEBA było ściągnąć Kostevicza – a nie Amarala – i w jego miejsce wystawić Puchacza…
    Należy to przyjąć za pewnik i dalej nie kombinować na lewej stronie…
    Zająć się znalezieniem osób i pozycji – pozycji albo ustawień nieoczywistych – dla perspektywicznych grajków…
    A swoją drogą to ciekawe czy Żuraw – w obliczu pauzy Tiby – zdecyduje się na jakieś nowe rozwiązanie czy pójdzie po linii najmniejszego oporu i wstawi na pozycję grajka jeden do jeden – ja od razu mówię, że to się źle skończy…

  5. macko9600 pisze:

    Pierwsze 40 minut meczu niestety to dominacja kiepskich. Nie istnieliśmy w środku pola, sprawialiśmy wrażenie jakbyśmy nie dojechali na mecz. Druga połowa znacznie lepsza w naszym wykonaniu.

  6. deel pisze:

    To jest przerażające, że zagrali po raz kolejny jak w Boguchwale. Ja rozumiem, że jeden czy drugi piłkarz może mieć spadek formy – wtedy się go szybko zmienia, ale aż tylu naraz? Coś tutaj nie gra. I chyba jest to pokłosie małego wachlarza rozwiązań taktycznych stosowanych przez trenera i ogólnie słabej jakości piłkarzy. Lech nie potrafi zmieniać sposobu gry w trakcie meczu. Nie umie dostosować się do sytuacji boiskowej. Gra ciągle to samo. Nawet kiedy rywal zneutralizuje naszą grę. Dużo jeszcze nas czeka takich meczy w tym sezonie. Setki wrzutek na odciętego od gry Gytkjaera, dziesiątki strzałów rozpaczy, tysiące wrzutek z rogu na drugi słupek i nabijanie posiadania piłki w linii obrony. Gramy za wolno, w tym sensie że zbyt dużo czasu zajmuje nam podejście pod pole karne rywali. Ataki trzeba urozmaicać bo to przynosi efekt zaskoczenia. No ale to trzeba wyćwiczyć na treningach. Strach pomyśleć jak będzie wyglądała nasza gra po kolejnym letnim wietrzeniu szatni. Odejdzie chimeryczna, ale jednak jakość w osobie Jevtića, pewnie ubędzie dynamiczny Jóźwiak, pożegnamy Gytkjaera. Nie wiadomo co z portugalczykami. Gumny będzie (oby!) wracał do formy po urazie. Nadchodzą trudne czasy.

  7. Luna23 pisze:

    Moj wniosek jest taki, ze moze i Micki gra dobrze nogami, ale

  8. bas pisze:

    W poprzednich wygranych meczach wychodziliśmy wysokim pressingiem. Wczoraj wszyscy chyba mieli w pamięci lanie w Poznaniu i pierwsze 45 min zagrali bardzo bojaźliwie.Niestety słaby środek pola, zwalniający grę Muhar i Dejewski.Satka który nie jest nominalnym prawym obrońcom.To cały obraz Kolejorza,wiecznie czegoś brak.Cytując słowa piosenki Skaldów „ale nie płaczmy, bo nie o to chodzi, by złowić króliczka ale by gonić go”Te słowa wpisują się w DNA Lecha. Nie stawiamy sobie celów sportowych, więc nie ma co się spodziewać że pojedziemy do kiepskich jak po swoje.

  9. J5 pisze:

    To był słaby mecz w wykonaniu Lecha, w zasadzie można powiedzieć że słaba była każda formacja Kolejorza. Jedynie van der Hart stanął na wysokości zadania, i śmiało moż na napisać że razem z Jevticiem wywalczyli ten jeden punkt. Słabsze mecze się zdarzają, i już w czwartek Poznaniacy będą mieli okazję do rehabilitacji, jak i zobaczymy czy był to jednorazowy słaby występ, czy być może już ” zmęczenie materiału” sezonem. Lech mecz zaczął intensywnie, na krótko spychając rywala do defensywy. Później było już coraz gorzej. Nie funkcjonował presing, pomysł na grę, taktyka, nie było zrozumienia pomiędzy formacjami, a w formacjach pomiędzy poszczególnymi piłkarzami. Słabo zagrali nawet Rogne i Tiba, liderzy nie tylko na swoich pozycjach ale i w drużynie. Świetny ostatnio Amaral był zagubiony , Jóźwiak tak jak rok temu chciał ale nic mu nie wychodziło. Mecz bylby przegrany, gdyby pewność siebie nie zgubiła kolejny raz rywala, który chyba uwierzył w to że mecz już jest wygrany. Pomimo slabej jakości gry Kolejorzowi nie zabrakło w końcówce ambicji i woli walki. Wywalczony przez Modera rzut wolny cudownym strzałem zamienił na gola Darko Jevtić, dając tym samym jeden punkt, który trzeba szanować.

  10. F@n pisze:

    Jak bardzo słabym piłkarzem jest Muhar to pokazał ten mecz, ponieważ kiedy Tiba zagrał bardzo słaby mecz to nasz środek pola nie istniał kompletnie. Ten gość nie potrafi nic dać od siebie. Przy bardzo dobrym Tibie zdarza się mu wyglądać przynajmniej przeciętnie.

  11. Peterson pisze:

    1 Punktowa kompromitacja
    Przed meczem napisałem ze każdy inny wynik niż wygrana to będzie porażka i kompromitacja. Natychmiast zostałem zaatakowany że mam nierealne żądania itd. Ja natomiast mam dobrą pamięć i umiem liczyć punkty. Po tym meczu nie dość że mamy 8 PUNKTÓW STRATY DO LIDERA co jest kompromitacją samą w sobie to jeszcze możemy spaść na 7 pozycje w lidze (czyli znów balansować nad totalną kompromitacją jaką jest nie załapanie się do górnej 8) No ale co ja będę edukować ludzi którzy wychodzą z jaskiń kiedy akurat Lechowi idzie a gdy jest słabiej to znów ukrywają sie. Co to za kibice? Cytując prowadzącego 1z10 „Nie wiem choć się domyślam”
    2 Taktycznie przeczytani
    Można powiedzieć że Żuraw został przeczytany przez LAvicke jak otwartą księge. Według mnie do niedomówienie, według mnie Żuraw został przeczytany jak komiks Kaczora Donalda. Lech został stłamszony taktycznie co przy słabej formie liderów wyglądało tragicznie
    3 Uzależnieni od indywidualność
    Niestety to co postuluję od miesięcy nadal sie nie ziszcza. Nadal Lech jest uzależniony a to od błysku geniuszu Jevtica, a to od pracy Tiby a to od wejścia Amarala. Siłą Śląska jest właśnie siła kolektywu bo nikt mi nie wmówi że kiepscy mają lepszą kadre od naszej. Dziś uratował nas jeden przebłysk Jevtica, Z
    ŁKS był to przebłysk Amarala. Jeśli Lech ma wrócić na TOP to musimy być silni jako drużyna a nie silni bo indywidualności
    4 Portugalczycy zgaszeni
    Naprawdę nie chcę być wrednym ale z ciekawością popatrzę jak ludzi którzy jeszcze tydzień temu krzyczeli że nie wystawianie Amarala to sabotaż i Amaral to król teraz powoli się wycofują. Nie zrozumcie mnie źle ja naprawdę życzę Amaralowi wszystkiego dobrego ale pamiętałem że chimeryczność Amarala jest na równi z chimerycznością Jevtica. Przypomnę tylko komentarzem mojego kolegi który podsumowałem tydzień temu „Ach, jaka krótka jest pamięć kibica. W zeszłym sezonie i na początku obecnego „Amaral miękki, Amaral chimeryczny” a teraz po 2-3 fajnych meczach hurt durr gwiazda.”
    Boli za to słaby mecz Tiby. Nie wiem ile to było spowodowane taktyką Śląska a ile gorszą formą Tiby ale bez Tiby w formie środek pola Lecha nie istnieje. Muhar pełni funkcje żywej choinki a Jevtic musi stać wyżej wiec jeśli Tiba w pojedynkę nie wygra środka pola co często robi, to Lech przestaje istnieć w meczu
    5 Zabiegani
    Niestety wrócił stary Lech. Lech który daję się zabiegać rywalowi. 6 km różnicy to tak jakby przez mecz Śląsk grał z połową zawodnika więcej. Nie da się wygrywać jeśli się nie biega w tej lidze. Dodatkowo u nas biegali tylko boczni obrońcy i człapak Jevtić (ironia) cała reszta zrobiła sobie przedwczesne święta. W walce z górą tabeli nie można olać biegania to jest kardynalny błąd. Z dołem tabeli można jeśli wynik pozwala ale nigdy z górą.

    • Biniu pisze:

      A jaką taktyka przeczytana przez Lavicke grał Żuraw? Mam wrażenie, że wszystkie słabe mecze są sprowadzane do złej taktyki Żurawia. Moim zdaniem w tym konkretnym meczu to raczej zawiodło indywidualne podejście, forma konkretnych piłkarzy. Myśle, ze taktyka wielkiego wpływu na to nie miała ponieważ partolili czasem w najprostszych sytuacjach. Jeśli przyjąć, że grali wg założonej taktyki w drugiej połowie i na początku pierwszej to trudno stwierdzić, że Lavicka rozjechał ich taktycznie. Wydaje mi się choć przyznaje się, że nie jestem specem od taktyk ekstraklasowych, że taktyka stała się takim wytrychem do tłumaczenia sobie słabych meczy, nigdy nie wiemy jak mieli grać a jak grali.

      • Peterson pisze:

        Napisałem że słaby obraz gry to suma taktyki Lavicki i słabej formy naszych liderów. Tiba w formie bez problemu by wymijał kryjących go zawodników a tak potykał się o nogi. Jestem amatorem więc nie mogę określić co zadziało bardziej lavicka czy słaba forma lechitów. Co to „Myśle, ze taktyka wielkiego wpływu na to nie miała ponieważ partolili czasem w najprostszych sytuacjach” to wytłumaczę że to że dochodzili to tych sytuacji to właśnie zasługa taktyki. Taktyka nie wpływa na indywidualne umiejętność piłkarzy a na skuteczność całych formacji. Np to że dochodzimy do sytuacji 2 na 1 dzięki odpowiednim podaniom w odpowiednie strefy w odpowiednim czasie to zasługa taktyki, to że wychodzimy 2 na 1 dzięki temu że nasz zawodnik okiwał 3 rywali na raz to zasługa jego indywidualnych umiejętność.

      • Biniu pisze:

        Być może zle się wyraziłem. To, że partolili w najprostszych sytuacjach właśnie wskazuje na to, że to nie taktyka była winna słabej grze ale słabe występy indywidualne. Dlatego uważam, że to nie Lavicka przeczytał Żurawia, ale piłkarze zle opracowaną taktykę wprowadzali w życie. Ale masz racje, skoro obaj na taktyce się nie bardzo znamy, to nie ma sensu się kłócić.

  12. Tadeo pisze:

    @Peterson Nic dodać nic ująć do Twojego komentarza.Słaby mecz całej drużyny, trudno kogokolwiek wyróżnić . Wydaje mi się jednak że kolejny raz zawiódł trener Żuraw, i jego taktyka , której trener nie potrafi dobrać pod danego przeciwnika.Jestesmy przewidywalni , każdy trener drużyny przeciwnej potrafi Lecha dopracować , jeszcze za nim mecz się rozpocznie.

    • 100h2o pisze:

      Wiesz taktyka pewnie była dobra. Ale no właśnie… masz super przepis na bigos w przepisie jest „śliwki suszone” a Ty nie masz i gotujesz bez nich i to jest taki „niby bigos”. Tu taktyka OK , ale niestety gracze grali po prostu słabo! Dobra drużyna nie musi „grać pod przeciwnika”. Gra „swoje” i wygrywa i tyle tego. Na dodatek przeceniasz inteligencję piłkarzy, że on ot tak w lot pojmują o co chodzi trenerowi. Niestety tylko ci najlepsi, inni po prostu głupieją! Bo taktyka – czekamy, wybijamy piłkę na oślep to żadna taktyka…

  13. Erwin pisze:

    Ostatnio chwaliłem zespół za dobrą grę, tym razem niestety po raz kolejny muszę skrytykować, najbardziej zawiedli Ci na których liczyłem najbardziej – dwaj portugalczycy, jeden z nich znowu nie wykorzystał szansy od pierwszych minut i pewnie wróci na ławkę, ale widocznie jako zmiennik potrafi dać więcej drużynie, drugi, nasz lider zagrał jakby podmienił go brat bliźniak, słabo zagrała obrona i tutaj widać brak typowego PO, bo pewnie w duecie z Satką na środku Rognę wypadłby lepiej, niestety musi grać z Dejewskim, który okazał się lepszy od naszego nowego nabytku, zawiódł również Jóźwiak, którego zawszę chwalę i jak zwykle starał się, ale popełnił dużo błędów, Gytkjaer niewidoczny, taktyka trenera rozpracowana, ogólnie należy przyznać, że z przebiegu meczu powinniśmy uszanować ten jeden punkt i wziąć się do roboty, czeka nas ostatni mecz w 19 roku i jeśli nie zagramy dobrego spotkania, to mecz z Arką może zakończyć się podziałem punktów albo nawet porażką, gramy bez Tiby a Arka jest na fali wznoszącej.

  14. Siodmy majster pisze:

    @ Jack -Piotr Rutkowski to grzeczny i jaki jeszcze człowiek ? Napisz jeszcze raz bo mi muchy ekran zapaskudziły i za uja nie mogę doczyścić by przeczytać co tam ciekawego napisałeś

Dodaj komentarz