Bolesne momenty w nieudanym roku

Kończący się rok 2019 był czasem dalszej sportowej degrengolady mającej wpływ na mocne pogorszenie się klubowych finansów. W mijających 12 miesiącach Kolejorz nawet nie miał sportowych atutów, by zbliżyć się do wyników z roku 2018 na które przecież słusznie wielu kibiców narzekało. Lech Poznań w 2019 roku był dopiero 11 siłą Ekstraklasy, zwykłym szarym ligowym średniakiem notującym wiele złych meczów.



Przykrych wydarzeń, chwil i rezultatów było w 2019 roku dużo więcej niż tych dobrych. Jak co roku pod koniec grudnia przypominamy zarówno dobre jak i złe chwile. W dwuczęściowym materiale zaczynamy dziś od najgorszych Lechowych momentów w 2019 roku. Co najbardziej utkwiło w pamięci i co trudno będzie kibicom wymazać z głowy? O tym więcej poniżej.

Bolesny falstart

Najpóźniejszy w lidze start zimowych przygotowań czy słabe wyniki sparingów, które i tak były lepsze od gry w meczach kontrolnych zwiastowały problemy na początku wiosny. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że Lech Poznań zanotuje aż tak bolesny falstart. Na inaugurację wiosny poznaniacy przegrali u siebie z Zagłębiem 1:2 mimo prowadzenia 1:0, później zostali zlani w Gliwicach przez Piasta aż 0:4. Lechici na Górnym Śląsku wyglądali jak dzieci we mgle mogąc przegrać nawet wyżej.

null

Zawalona wiosna i brak awansu do pucharów

Marzec 2019 był tragicznym miesiącem dla Lecha Poznań. 15 marca Górnik Zabrze zwyciężył u nas najwyżej w historii rozbijając Kolejorza łatwo 3:0. Wcześniej była jeszcze przykra porażka w Legnicy 2:3 czy hańbiący remis żegnający Adama Nawałkę z Koroną w Kielcach 0:0. Wynik był wówczas dużo lepszy od gry, gdyż Lech grający w eksperymentalnym składzie przez 90 minut nie oddał na bramkę rywala ani celnego strzału szczęśliwie remisując. W dodatku w 29 i 30. kolejce już od wodzą Dariusza Żurawia lechici przegrali w Gdańsku 0:1 i z Jagiellonią w Poznaniu 0:2. Kolejorz szczęśliwie dostał się do grupy mistrzowskiej, jednak już po sezonie zasadniczym było niemal pewne, że latem pierwszy raz od 2016 roku zabraknie naszego klubu w europejskich pucharach. Ostatecznie fatalny sezon 2018/2019 nasz zespół zakończył na 8. pozycji (najgorsze miejsce za kadencji Rutkowskich).

null
null



Dwa ciosy w entuzjazm

Latem w Lechu sztucznie próbowano odbudować atmosferę. Przerwa letnia była długa, pozbyto się tzw. „przegrywów”, przyszło kilku nowych zawodników, było więcej młodzieży w zespole, fajna pogoda latem, 7 punktów w 3 kolejkach, więc na stadion szybko wrócili kibice. Niestety Lech nie zrobił nic, żeby ich zatrzymać. W meczu ze Śląskiem, który oglądało 32307 osób przegrał gładko 1:3 m.in. po prostych indywidualnych błędach nowych zawodników. Na koniec wakacji 1 września było jeszcze gorzej. Tym razem Kolejorz uległ po słabym meczu Cracovii 1:2 na oczach 25768 ludzi. Tak jak szybko zaczął się entuzjazm w Poznaniu tak szybko się skończył. Dwie porażki u siebie, szybki spadek w tabeli, błyskawiczny finisz dobrej atmosfery.

null
null
null

Nerwowy wrzesień i październik

Po wspomnianej porażce z Cracovią 1:2 lepiej nie było. Lech 2 raz w 2019 roku przegrał w Gdańsku grając w dodatku słabo i nie umiał ograć Jagiellonii remisując 1:1. Na chwilę kryzys po 3 wygranych nad słabymi rywalami został żegnany, ale fatalna atmosfera powróciła bardzo szybko. Już w październiku Lech najpierw przegrał z Legią 1:2, później po prawdopodobnie najsłabszym jesiennym występie uległ w Poznaniu po raz 2 w 2019 roku Zagłębiu 1:2. Ten mecz definitywnie zniechęcił kibiców, od tego spotkania frekwencja przy Bułgarskiej zaczęła tylko spadać, nastroje były przygnębiające, atmosfera od 25 października aż do końca 2019 roku nie zmieniała się.

null
null
null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 10

  1. Grossadmiral pisze:

    Tak jak byłem zwolennikiem zatrudnienia AN tak stwierdzam że był on sabotażystą i w dodatku najgorszym trenerem w ostatnich latach

    • Wlkp. pisze:

      AN – rozczarował mnie jak żaden inny trener a fakt, że była to zła decyzja potwierdza życie trenerskie AN który jest do dziś bezrobotnym trenerem.

      • Erwin pisze:

        Macie rację, dziwie się jak ta reprezentacja zaszła tak daleko w ME, faktycznie musiał to być samograj, ale ostatnie mistrzostwa już wyjaśniły sprawę, jeśli chodzi o jego zatrudnienie w Lechu to był to okropny okres, celebryta w szaliczku i tyle.

      • Wlkp. pisze:

        Moim zdaniem AN okopał się w swojej ideologi i to go zgubiło. Niestety nic nie trwa wiecznie i trzeba ewoluować a on tego nie zrobił.

  2. Siodmy majster pisze:

    Istnieje takie pojęcie jak stosunek jakości do ceny .W tym rozumieniu Nawałka był na pewno NAJGORSZYM trenerem w erze Rutków i jednym z najgorszych w ogóle .Jeśli nie najgorszym gdyż można to łatwo wyliczyć jeśli się dysponuje odpowiednimi danymi. Dzielimy koszt zatrudnienia trenera przez liczbę zdobytych punktów i mamy koszt jednego punktu.Pan w szaliczku jest raczej nie do pobicia.
    Szczęść Boże kolejnym pracodawcom tego narcyza .

  3. leftt pisze:

    Artykuł nie ma sensu, ten rok to był jeden wielki bolesny moment.

  4. J5 pisze:

    To chyba najgorszy rok w ‚ nowożytnej ‚ historii Kolejorza, który jednak coś wyjaśnił. Wyjaśnił w zasadzie to co dla większości z nas jest wiadome od dawna. Winnymi upodlenia naszego klubu są właściciel i zarząd. Jeszcze do niedawna jako jedną z przyczyn slabej gry i wyników można było wskazać tzw przegrywów, ale bez nich, lub raczej bez ich większości Lech gra tak samo źle, i tak samo niestety większość złych meczów przeplata kilkoma dobrymi lub bardzo dobrymi. Mało tego, niektórzy z nich, jak np Jasmin Burić lub Łukasz Trałka być może wygraliby na swoich pozycjach rywalizacje o miejsce w składzie z następcami, nowymi piłkarzami Lecha van der Hartem i Muharem. Po złotej erze Rutkowskich w Lechu pozostalo już tylko wspomnienie, które przykryte przez tuman spektakularnych klęsk wydaje się być tak odległe jak sukcesy z czasów trenera Łazarka. Ten rok pokazuje, że klan Rutkowskich coraz bardziej kojarzy się z marazmem, beznadzieją i bezmyślnością, a ekspresowe tempo roztrwaniania budżetu aż przeraża. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak ten Lech będzie wyglądał za rok, dwa, czy wogóle będzie jeszcze jakoś wyglądał. Przed wronieckimi zaczyna się teraz najważniejszy okres w Lechu. Zadecyduje się, czy zimowe okienko transferowe nie zostanie zmarnowane, czy wyczują ten ostatni moment kiedy wiosna może być nasza a Lech coś wreszcie wywalczy dając nadzieję na lepsze czasy wszystkim, czy też zarząd po kolejnych błędach roztrwoni to co ma i skieruje Lecha na wieczne łatanie dziury budżetowej skazując nas na cykliczną powtórkę tego nieudanego roku. Oby wroniarze wyciągnęli właściwe wnioski

  5. inowroclawianin pisze:

    Ten rok to jedna wielka porażka na wszystkich płaszczyznach. Sportowo, kibicowsko, finansowo, organizacyjnie. Tragedia po prostu. Najgorsze, że z roku na rok jest coraz gorzej i strach patrzeć do przodu. Stary Rutek usuwa się z Klubu, młody z coraz większą władzą. Bardzo źle to wygląda.

Dodaj komentarz