Na chłodno: Będziemy razem z nim

Cykl „Na chłodno” to najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com publikowanych co tydzień przeważnie w poniedziałek. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.



Witamy wszystkich czytelników KKSLECH.com w ostatnim tegorocznym odcinku cyklu „Na chłodno”. Zanim przejdziemy do tematu Lecha Poznań w 2020 roku na chwilę warto jeszcze wrócić do tekstu z zeszłego tygodnia po to, żeby rozwinąć pewien wątek i wyjaśnić wszelkie nieporozumienia czy brak zrozumienia.

Fragment „Na chłodno” z 23 grudnia 2019:

„Tacy zawodnicy jak Joao Amaral, Pedro Tiba, Christian Gytkjaer i Thomas Rogne zostali oszukani przez Lecha w momencie podpisywania umów o czym wcześniej było informowane. Każdy z tych piłkarzy przychodząc do Kolejorza został zapewniony o walce klubu o najwyższe cele, o Mistrzostwo Polski i walce w europejskich pucharach co m.in. skusiło ich do występów w Polsce. Nagle po kilku/kilkunastu miesiącach zarząd zmienił priorytety, nie postawił przed drużyną celu sportowego, zaczął sobie hurtem promować młodzież zmuszając doświadczonych obcokrajowców do uczenia Tomczyka, Klupsia czy Modera gry w piłkę nożną. Wszyscy ci czołowi zawodnicy zza granicy od miesięcy nie zgadzają się na takie traktowanie. Nie przybyli do Polski do średniaka ligowego rozgrywać urojone sezony przejściowe i pomagać juniorom w rozwoju.”

Przypomnijcie sobie choćby sytuację Christiana Gytkjaera z lata 2017. Duńczyk po nieudanym epizodzie w TSV miał oferty m.in. z Lecha, ze wschodu czy z Holandii. Oferowano mu większe pieniądze w innych krajach, ale Lech skusił wtedy Duńczyka perspektywą gry w pucharach, walką o najwyższe cele jak w Rosenborgu i wizją występów w klubie chcącym się rozwijać sportowo. Reprezentant Danii świętujący w sezonie 2016 ligi norweskiej dublet w Trondheim swego czasu trafił do polskiego klubu z ambicjami. To samo dotyczy Thomasa Rogne. Norweg grający w Celticu walczył o najwyższe cele zdobywając tam laury. Przed przyjściem do Lecha grał w ówczesnym średniaku ligi szwedzkiej. Zmienił ligę właśnie dzięki możliwości ponownej gry o trofea w Kolejorzu, który jeszcze wtedy deklarował walkę o Mistrzostwo Polski. Przeszukując internet znajdziecie wypowiedzi tych zawodników mówiących wyraźnie po co przybyli do Polski i czym skusił ich Lech Poznań. Nagle po 2 latach Lech w słabej polskiej lidze już nie walczy o trofea, nie gra też w Europie, zarząd nie stawia przed drużyną celu sportowego tylko szkoli sobie młodzież, buduje młody zespół złożony z wychowanków i próbuje zrobić z oszukanych obcokrajowców nauczyli dla juniorów. W identycznej sytuacji są dwaj Portugalczycy namówieni do przylotu do Polski przez Ivana Djurdjevicia. Zostali omamieni wizją gry w gorszej lidze o trofea, mieli tu mieć możliwość rozwoju, świętowania sukcesów, mieli grać przed tysiącami ludzi a gdzie grają? W klubie szkolącym juniorów, bez celów, w ligowym średniaku bez perspektyw, występują na słabym ekstraklasowym poziomie i przed garstką znużonych atmosferą wokół klubu kibiców na stadionie, którzy już nawet w liczbie 10 tysięcy nie przychodzą na Bułgarską. I żadnym zaskoczeniem w tej sytuacji nie jest obecna postawa Joao Amarala szukającego byle powodu, żeby stąd uciec. Oszukany w momencie podpisania 4-letniej umowy Portugalczyk świetnie widzi w jakim klubie się znajduje. Lepiej faktycznie jest grać w słabym portugalskim zespole, ale za to bliżej domu i w lepszym klimacie niż w Polsce, niż w ligowym średniaku w którym atmosfera jest przygnębiająca. Cieszmy się więc widokiem Amarala, Gytkjaera, Rogne czy Tiby póki mamy taką możliwość, bo takich obcokrajowców z takimi działaniami zarządu zbyt szybko może tutaj nie być. Już od lata nowy dział skautingu Lecha Poznań ściąga coraz większy zagraniczny szrot z małych klubików na których mecze w zeszłym sezonie przychodziło średnio po kilkaset osób (Radnicki Nis & Inter Zapresić). Żaden nawet średni zagraniczny piłkarz z sukcesami w przeszłości jak Gytkjaer czy Rogne bądź z lepszej ligi jak Tiba z Amaralem nie będzie chciał przyjechać do ligowego średniaka 31 federacji w Europie.

Zmieniając temat. Kończy się 2019 rok, jednak dziś w tym materiale nie będziemy już go podsumowywać. Serwisowe podsumowanie było, mnóstwo innych podsumowujących tekstów także, jeszcze trochę artykułów na temat jesieni i 2019 roku opublikujemy w najbliższych kilkunastu dniach. Dziś 31 grudnia 2019 warto pochylić się nad tym co czeka wszystkich kibiców w nadchodzącym 2020 roku. 12 miesięcy temu wydawało się, że gorzej na wielu polach już być nie może. Lech temu zaprzeczył udowadniając, że 2 budżetem w lidze może zająć nawet 8. miejsce w sezonie 2018/2019 i 11. lokatę w zestawieniu rocznym Ekstraklasy. Lech może jeszcze bardziej rozbić atmosferę wokół klubu, odstraszyć kibiców od stadionu, wymyślić kolejną idiotyczną strategię i popełnić kolejne błędy w budowie drużyny opisywane tutaj przez cały rok. Po tym co się ostatnio działo w klubie z naszej strony deklaracja – „Rok 2020 nie będzie gorszy od 2019” nie pojawi się. Przed nami mimo wszystko czas w którym może wydarzyć się bardzo wiele. Już 8 lutego rozpocznie się zdecydowanie najcięższa w historii klubu wiosna, która zakończy się 17 maja. Dlaczego najcięższa? Wszystko przez skrócenie sezonu o tydzień i dużo meczów co 3-4 dni. Lech podczas tej wiosny rozegra 18-20 spotkań w zależności od tego, jak daleko zajdzie w rozgrywek o Puchar Polski. Gdyby poznaniakom udało się dojść do finału, to od kwietnia gramy regularnie co 3-4 dni, nie będzie wtedy czasu na żadne przygotowania do meczów, czasu na poważniejsze treningi czy nawet na drobne kontuzje w zespole. Patrząc realnie Puchar Polski to jedyna szansa na trofeum w najbliższym czasie, które choć na chwilę dałoby nam wszystkim masę radości, pozwoliłoby czuć wielką dumę i pozwoliłoby zapomnieć o wszystkich problemach. Kolejorz jest w tak złej sytuacji, że już tylko sukces sportowy może choć na moment wyprowadzić klub na prostą. Puchar Polski w 2020 roku jest możliwy, ale by go zdobyć potrzeba naprawdę dużo. Trzeba mieć w miarę mocną drużynę, trochę szczęścia, kolejne szczęście w losowaniu 1/2 finału, należy trafić z dyspozycją dnia w dniu meczu, być dobrze przygotowanym zespołem taktycznie, wykorzystać najmniejsze słabości rywali czy nawet strzelić gola na 1:0 (statystycznie prowadzenie Lecha znacznie zwiększa szanse na wygraną).

A co z Ekstraklasą? Lech jest zbyt słaby, by utrzymywać wysoką formę na dłużej. Nawet najlepsi zawodnicy są za bardzo chimeryczni, ławki rezerwowych praktycznie nie ma, Lech nie przegrał od 25 października, więc wkrótce ta passa (jak każda seria) musi się skończyć, ścisk w tabeli jest duży, dlatego nawet jedna porażka z miejsca pogorszy sytuację poznaniaków w tabeli. Obiektywnie pisząc Lech to zespół nierówny i zbyt słaby, żeby w dłuższym okresie czasu być w dobrej formie, wytrzymał mentalnie czy regularnie ogrywał najlepsze ekipy w kraju. Puchar Polski to tylko 3 dobre mecze, w lidze trzeba by było pokazać się z dobrej strony w 12-13 spotkaniach z 17 ligowych meczów jakie zostały do końca sezonu. Jak dobrze pójdzie Lech może uplasuje się na podium wywalczając tym samym awans do europejskich pucharów, które latem również mogłyby okazać się małą odskocznią od bieżących problemów nękających klub. Pamiętając jednak mnóstwo rozczarowań z poprzednich lat nie będzie niespodzianką, gdy Kolejorz przykładowo odpadnie w półfinale Pucharu Polski a w Ekstraklasie zajmie na koniec rozgrywek 5-6. miejsce. Lech często zaskakuje negatywnie przez co trzeba być tak naprawdę gotów na wszystko. Nawet na dolną ósemkę, która i tak niewiele by zmieniła w myśleniu rządzących. A co latem i dalej jesienią 2020? Za daleko, aby nawet przewidywać co się stanie, gdy w klubie nie będzie już Amarala, Jóźwiaka, Jevticia czy Gytkjaera. Na razie myśląc o 2020 roku myślimy głównie o pierwszych 5 miesiącach do 17 maja.

Kończąc na dziś. Zeszłoroczny sylwestrowy odcinek „Na chłodno” zatytułowaliśmy słowami „będziemy razem z nim” zaczerpniętym oczywiście z przyśpiewki „będziemy razem z nim, do końca naszych dni”. W tym roku jest tak samo. Kończymy fatalny dla klubu 2019 rok z tym samym hasłem. Tak jak wcześniej informowaliśmy – my na KKSLECH.com w 2020 roku będziemy robić swoje, będziemy przy Lechu, za Lechem i z Lechem tam gdzie się da samemu dając z siebie wszystko. Reszta zależy już tylko od zarządu, piłkarzy, trenerów czy wszystkich innych osób tworzących klub w 2020 roku. Korzystając z okazji życzymy wszystkim kibicom Kolejorza przede wszystkim wytrwałości w nadchodzącym 2020 roku, ponieważ może się przydać, dużo zdrówka + samych sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym oraz spełnienia marzeń, które zapewne będzie Wam łatwiej zrealizować niż Lechowi na dobre stanąć na nogi. Najlepszego w 2020 roku!

PS. Jeszcze nie kończymy pisać w 2019 roku. Jeszcze dziś pojawią się 2 rzeczy, jutro w Nowy Rok działamy na trzeźwo :)

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 32

  1. F@n pisze:

    Wszystko zależy od Żurawia, że dobrze przygotuje zawodników oraz od Muhara, żeby niczego nie spierdolił. Niech gra nawet do tyłu, byleby niczego nie spieprzył to będzie podium. No, chyba że zarząd sprzeda kluczowych zawodników a za nich przyjdzie szrot. Wtedy nic nie pomoże.
    Życzmy sobie jednak samych dobrych rzeczy. PP i podium to byłby dobry sezon.

  2. Pawelinho pisze:

    Niestety jeśli Amaral, Gytkjaer czy Rogne, a nawet Tiba jeśli faktycznie zostali oszukani (nie zdziwiłbym się przy obecnym zarządzie) odejdą to Lech straci jakieś 75% jakości, którą dają w/w zawodnicy. No i nie zdziwię jeśli podobnie postąpiono w przypadku Satki, który z niezłego zespołu trafił do drużyny, która pod wodzą Piothra stacza się cały czas na dno (albo już na nim jest) i nic pod batutą rutków nie wróży niczego dobre zarówno na wiosnę, a tym bardziej na dalsze lata działania klubu. Klub taki jak Lech powinien walczyć o najwyższe cele, ale nie walczy przez nieudolność, minimalizm czy inne grzechy obecnego zarządu, który dawno temu powinien dostać kopa w dupę, ale nie dostanie bo również współwinnym obecnej sytuacji jest stary rutek odpowiadając za obecny stan sportowy równie mocno jak jego nieudolny synuś.

  3. deel pisze:

    Wszyscy wiemy, że jest źle. Sam wielokrotnie wylewałem wiadra pomyj na działania, lub ich brak, ze strony zarządu. Za brak pomysłu czy koncepcji. I teraz dostrzegłem pomysł władz klubu. Zacznijmy od nowa. Jak w roku 2006 zbilansowaliśmy skład dwoma niezłymi ekipami z Lecha i Amici, tak teraz zdolna młodzież i perspektywiczni gracze zagraniczni dadzą nam jakość! Problem leży w tym, że gdybyśmy mieli dzisiaj jakość z tamtych lat to kończylibyśmy walkę o MP w listopadzie. W PP coś mogło by się zdarzyć nieprzewidywalnego, wiadomo, ale najważniejsze jest MP! I to jest właśnie problem. Lech nie ma jakości. Zatracił ją. Nikt o nią nie dbał. I nadal nie dba. Dlaczego kaleczymy oczy występami Modera? A gdzie jest Letniowski? Mógłby zastąpić Jevtića? Mógłby. Ale nikt w naszym klubie nie myśli dwa ruchy naprzód. Spójrzmy na sprawy realnie. Ani Jevtić, ani Gytkjaer nie odejdą z klubu przed wygaśnięciem kontraktu. Dograją kontrakty do końca. Odejdą jako wolni gracze z kartą w ręku. Mają do tego prawo i ja im tego nie odbieram. Życzę im powodzenia. Niech się rozwijają w nowym otoczeniu. A co pozostanie w Lechu? Mizeria, niestety. Sobol, Skóraś? Może, ale nie na pewno. Odejdzie Kamil? To mamy cholerny problem w ofensywie… Sprzedaliśmy Juskowiaka, Żurawskiego, Lewandowskiego. I wielu innych. To zawsze łatało budżet. Ale co My, jako kibice z tego mieliśmy? Nic. Spadek jakości zespołu. Jakieś mgliste obietnice o powrocie do źródeł. Lewy? On już tu nie wróci. Może Karol Linetty? Bereszyński? Kownacki? Kędziora? Nie, to się nie wydarzy. Musimy grać tym co mamy. A nie jest to zbyt wielka armada…

    • Pawel1972 pisze:

      >mgliste obietnice o powrocie do źródeł<

      Ja wierzę, że Rutkowscy wrócą do źródeł – do pierwszego meczu Kolejorza w lidze. Był to mecz w C Klasie. I wierzę, że Piothek wspierany przez Klimczaka, Rząsę, Terpiłowskiego, Żurawia, Kasprzaka, Ulatowskiego i innych "fachowców" jest w stanie tego dokonać!!! Nie śpieszmy się, nie od razu Poznań zbudowano – to potrwa kilka lat, ale ostatecznie wylądujemy w C Klasie :D

      • deel pisze:

        Jak sobie pomyślę, że w nowym sezonie nie będzie już nikogo z naszej dzisiejszej ofensywy (odchodzą Gytkjaer, Jevtić, Jóźwiak i Amaral), a perspektywy ich zastąpienia są żadne, to może się okazać że masz rację.
        Jednak pisząc o powrocie do początków miałem na myśli rok 2006 i to, że nawet kosztem wyników będą 2-3 lata, z jednym trenerem, budować konkretny w swojej jakości zespół. To jest chyba jedyne realne rozwiązanie na jakie powinniśmy liczyć. Inaczej tak jak napisałeś. Będzie ciągła huśtawka a w końcu z niej spadniemy boleśnie na glebę. Ruchu zarządu jak na razie na to nie wskazują a wręcz przeciwnie, ich decyzje jeżą coraz bardziej włosy.

  4. Bart pisze:

    Granie co 3-4 dni przez całą wiosnę może Lecha zajebać. Kadra jest wąska, brakuje rywalizacji na większości pozycji, brakuje ławki, do grania jest może z 13 piłkarzy, gdy wypadnie jakiś podstawowy piłkarz to trzeba rzeźbić albo grać nieopierzoną młodzieżą, pewnych jest tylko dwóch stoperów z czego Rogne jest mega podatny na kontuzje a Satka przez kadrowe braki jest póki co przesunięty na nieswoją pozycję i nie wiadomo czy tak nie zostanie aż do powrotu Gumnego. Trzeba się modlić żeby żeby nie było dużo kontuzji. W przeciwnym razie leżymy i robimy pod siebie.

    PS Mam nadzieję że, może poza Gytkjaerem którego odejście jest niemal pewne, nie dojdzie do odejścia tych „oszukanych” obcokrajowców bo za Rogne, Tibę czy Amarala przyjdą pewnie jakieś patałachy wyciągnięte z pastwisk typu Rognić z Interu Ogórić, Tibić z Dinama Zadupić albo Amaralović z Lokomotiv Wypisdovo.

  5. kibol z IV pisze:

    Ludzie zarządzający Lechem oszukali wszystkich. Za chwilę rok 2020. Rok w którym miał się realizować sławetny plan 2020 z TOP 50 na czele. „Najbardziej prawdopodobne jest, że w kilku najbliższych latach Lech i Legia będą dominować w lidze. To rywalizacja, która korzystnie wpływa na obydwa te kluby. Nie wiem, jaką pozycję będzie miała w 2020 roku Legia, ale my zamierzamy być w 50-tce najsilniejszych klubów Europy „….te słowa wypowiedział prezes Klimczak w wywiadzie dla miesięcznika Forbes. Gdzie jesteśmy ? Prezes Klimczak kłamał na łamach prestiżowego miesięcznika lub nie wiedział co mówi. Odszukałem na stronach KKSLECH.com artykuł odnośnie sławetnego „planu2020” https://kkslech.com/2016/06/03/klub-o-planie-2020-skauting-mlodziez-ma-dac-sukces/
    Mowa tam o skautingu , młodzieży , ludziach w sztabie Lecha , mocnym Lechu… SUKCESIE ! Gdzieś tam komentując ten artykuł napisałem”Pewnie możemy dokoptować z 10 wychowanków…ale jaka będzie jakość tego zespołu ?
    Ci panowie żyją w innym świecie , często nieosiągalnym dla kibiców. Nieosiągalnym w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie widzę Lecha w tej strategii , nie widzę tego do 2020r. Jesli pojdziemy drogą tego chorego planu 2020…to za „chwilę” z Lecha pozostaną zgliszcza. Ten plan nie gwarantuje ani wyniku sportowego( na tym zależy kibicom) , ani finansowego ( na tym zależy zarządowi)”….to realne słowa kibica – kontra wizje prezesów. Prezesów a więc ludzi którzy powinni mieć większą wiedzę , lepsze spojrzenie , większe rozeznanie w realiach , większe kompetencje w zarządzaniu klubem i kierowac się rozsądkiem. Jak jest….wszyscy widzimy. Widzielismy to już kilka lat temu. My kibole. Ludzie znający ten klub od podszewki. Ludzie realnie patrzący na rzeczywistość. Ludzie którzy może nie kierują klubem , ale ludzie którzy w swym życiu kierują też czymś bardzo ważnym. Ba najważniejszym…kierują swą rodziną. Ludzie którzy również planują jej przyszłość z wyprzedzeniem.Co nas różni od tych dwóch krasomówczych panów…znajomość realiów , troska o dobro swej rodziny , miłość. Co kieruje dwójką ludzi zarządzających Lechem ? Nieznajomość realiów , krasomówczość , niczym nie poparte wizjonerstwo , własne wybujałe do granic możliwości ego , narcyzm , brak wiedzy i kompetencji…Tacy ludzie zarządzają Lechem. Tacy ludzie fundują nam obecnego Lecha. Ludzie którzy nie wiedzą co to LECHOWA RODZINA ! Ludzie których słowami w przededniu 2020 roku , możemy sobie podetrzeć dupy…Zadam pytanie na które i tak nie dostanę odpowiedzi. Panowie prezesi gdzie dobry skauting ? gdzie mocny Lech ? Gdzie SUKCES ?!!! , GDZIE TOP 50 ???!!! Co się sprawdziło ? Wprowadzanie młodzieży. To wprowadzanie młodzieży to jednak mus nie strategia. Mus ponieważ Lecha w obecnej chwili nie stać na dobrych piłkarzy z zewnątrz. Mus nie zawsze jednak zapewniający jakość tej młodzieży. Jakość która miała gwarantować wizje tych dwóch oderwanych od rzeczywistości jegomościów.
    Lecha nie stać już na Juve , M City i inne europejskie firmy….ba Lecha nie stać juz nawet na Stjarneny , Żalgirisy i inne europejskie „topy” Lech w Europie nie istnieje.Nie ma go .
    Lech drży by pokonać Stal Mielec w PP. Oto Lech made Klimczak&Rutkowski jr ad 2020. Nasza lokomotywa mknie bez maszynistów w przepaść…My stłoczeni w jej wagonach z przerażeniem patrzymy kiedy to pierdolnie…Na czym się zatrzymamy….Patrzymy z troską , miłością i ogolnym wkurwieniem. Te cytowane słowa wypowiedziane zostały przez ludzi , którzy byli odpowiedzialni za rodzinę Lecha. Gdzie są teraz Ci ludzie ?….Ci ludzie nadal kierują Lechem. Bez jakichkolwiek konsekwencji. Bez jakiejkolwiek samokrytkyki , bez wewnętrznego wstydu…Dlaczego ? Dlatego że Lech to nie jest ich rodzina. Lech to zabawka , którą można spierdolić bez jakichkolwiek konsekwencji. Produkt poboczny. Tak był postrzegany od samego początku urzędowania obecnego zarządu. Lech to było konto w banku. Rozpoznawalność w mediach i wiele innych profitów płynących z tego iż kieruje się taką potęgą jak KKS Lech Poznań. Ci ludzie oszukali wszystkich . Oszukali zawodników , oszukali kibiców , dziennikarzy…i oszukali swe realne rodziny. To że oszukali rodzinę zwaną Lech Poznań nie za bardzo ich razi , boli , napawa smutkiem , jest powodem żalu.
    Zastanawiam się co czują przed swą prawdziwą rodziną ? Co czują gdy wydają swe pieniądze…zarobione na pracy w Lechu. Co czują dziś w przededniu 2020 r….??? Czują satysfakcje ?
    Przytoczyłem na wstępie kilka wypowiedzi , odwołałem się do pewnych artykułów….Miałem rację pisząc swoj komentarz kilka lat temu ? Miałem Panie prezesie ?…. Nie mam z tego tytułu najmniejszej satysfakcji. Nie czuję dumy , radości , nie żądam poklasku. Jestem wkurwiony i zły . Nigdy nikt z nas będących kibolami Lecha nie uzyskał z tego tytułu wielkich profitów. Kryliśmy się w anonimowym tłumie niosącym Lecha takim jakim był , jest i będzie…bo Lech to wartość dodana którą sami produkujemy. Zarządzie jesteście wartością dodaną Lecha ? Panie ekonomisto/prezesie jeśli nie ….to co Ty kurwa jeszcze robisz w tym klubie ? Ekonomia nie znosi minusów. Czyż nie ? Konczę swój przydługi wywiad będący gdzieś tam podróżą w przeszłość…Retrospekcją lat minionych , wypowiedzianych słów , obietnic , wizji… Przed nami Nowy Rok 2020 , zapewne spędzimy go w gronie rodzin , znajomych , kumpli. Pewnie nie jeden z Nas bawiąc się hucznie zaśpiewa jakiś Lechowy utwór :)….ja już teraz powtóruję redakcji :)

    „Każdy z nas to wie,
    co w życiu liczy się
    tylko poznański Lech
    niebiesko-biały herb
    w żyłach szlachetna krew

    Będziemy razem z nim
    do końca naszych dni
    nic nie zatrzyma nas
    siła i wiara w nas
    na Mistrza przyjdzie czas”

    Czas Mistrza nadejdzie…tego jestem pewny :)
    I tego sobie jak i wszystkim kibolom Lecha życzę. Wiecie dlaczego ? Bo jesteśmy niezliczonym tłumem PLUSÓW tego klubu…plusów które zniwelują MINUSY :)

  6. John pisze:

    Podsumowując ;Jakoś to będzie.
    A to,że tak wszyscy zostali oszukani, można włożyć między bajki.
    Powinni wiedzieć do jakiej ligi przychodzą.
    Wszyscy zarabiają bardzo dobre pieniądze.
    Większość pewnie lepiej niż w poprzednich klubach.
    Gytkjear skasował fajną sumkę za podpis,dostał wysoki kontrakt,na swoje wyszedł.
    Wcześniej spadł do 3 Bundesligi, nie strzelał.
    W Lechu gra wszystko, strzela,wrócił do reprezentacji.
    Rogne wiecznie z kontuzjami,do grania na dużo wyższym poziomie się nie nadaje.
    A Tiba z Amaralem czy mieli dużo większy wybór?Nie przyszli jako młodzi, zdolni.
    Niektórzy zachowują się jakby im się tu wielka krzywda działa.
    Zarabiasz bardzo dobrze,wypłata na czas,warunki do treningu też bardzo dobre,duże ładne miasto,wymagania stosunkowo nie wielkie.
    Życie jak w Madrycie,tylko klimat nieco inny.
    Każdy co przychodzi jest taki szczęśliwy,big klab, bjutiful siti, fantastiś fans.
    Vuja i cała masa szrotu też przychodzili grać o trofea,kasa się zgadzała.
    W ekstraklasie nadal płacimy bardzo dobrze.

    • tomasz1973 pisze:

      Chyba czegoś nie zrozumiałeś…
      Gytkier kasę za podpis dostałby od każdego, do kogo mógł iść, miał oferty lepsze finansowo, ale z klubów, które były średniakami w swoich ligach, bogatszych niż nasza, ale oni wówczas go nie okłamywali i nie snuli wizji wielkości, zdobyczy i walki w Europie, nie udawali kogoś, kim nie byli. Żadnego z naszych Portugalczyków byś tu nie zobaczył, gdyby nie skusili się na to, że mogą mieć wpis w cv –mistrz kraju–, a za chwilkę mają robić nie za „mistrza”, a za belfra! To jest wg. Ciebie o samo? Gzie są te tytuły? Ba, gdzie jest w ogóle walka o nie? Uwierz mi, bo może jesteś młodym człowiekiem, ktyóry jeszcze musi wiele soli zjeść, żeby inaczej patrzeć na świat, nie zawsze najważniejsza jest kasa! Są sprawy ważniejsze, które szczególnie bolą, gdy skapniesz się, że ktoś z tobą w chuja leciał. Wiesz dlaczego? Bo kasę odrobisz/zarobisz, a czasu strarconego nie cofniesz i okazji „na coś” nie złapiesz ponownie.

      • Pawel1972 pisze:

        tomasz1973
        >Chyba czegoś nie zrozumiałeś…<

        Za to im płacą w dziale promocji – żeby nie rozumieli, a pisali.

      • John pisze:

        Ale Gytkjear to w pucharach zagrał. ;-)
        Nie wydaje mi się żeby Gytkjear uważał czas spędzony w Lechu za stracony,gdzie indziej mógłby zarobić więcej, ale może by nie grał, i przez to nie grał by też w reprezentacji.
        Jak dałeś się zrobić w ch*ja to do kogo masz pretensje, na tej zasadzie.
        Gdyby nie snuli wizji wielkości to Tiby czy Amarala by nie było, może i tak.
        Patrząc z innej perspektywy dobrze to rozegrali bo jednak ci zawodnicy są w Lechu.
        Jeśli zawodnika tytuł MP wpisany w cv aż tak bardzo przyciąga, to na pewno jest to wyraz dużej ambicji, bo ten jest wart tyle, co tytuł mistrza Gruzji,oni też grają w eliminacjach do pucharów.
        Innym razem ci zawodnicy bardziej ambitni to pójdą do mistrza Litwy,Luksemburga, kasa nie ta co u nas ale walka o trofea gwarantowana i gra w pucharach.
        Kto ich tam wie, na ile,dużo lepsze oferty mieli ci zawodnicy, a na ile to podbijanie stawki przez managera.
        Nie róbmy z nich ofiar zorganizowanej grupy przestępczej.

      • tomasz1973 pisze:

        Ostatnie Twoje stwierdzenie to jedyne warte podkreślenia słowa–zorganizowana grupa przestępcza–, właściwe określenie dla pracodawców wymienionych zawodników. Jak widzisz, czasami trafisz w sedno.

  7. Zlapany na ofsajdzie pisze:

    Powiedzmy sobie otwarcie, że postawienie dla zespołu celu na sezon to tak naprawdę element strategii- lepiej lub gorzej przemyślanej, ale jednak strategii.
    Bodaj 2 sezony temu w Arsenalu przed sezonem padła deklaracja, że klub będzie walczyć o najwyższe cele, nawet o mistrzostwo. Cała Anglia się z tego śmiała- klub nie miał wtedy mocnej kadry, właściwie miał tę kadrę tak kiepską, że włodarze i sztab szkoleniowy musieli wiedzieć, że to nie jest zespół nawet na TOP4. Po co te zapowiedzi? Strategia- prestiż, utrzymanie znanej marki, dookólne wrażenie, że Arsenal to wciąż topowa drużyna Anglii, co za tym idzie- karnety, gadżety, pieniądze. A w gruncie rzeczy spokojna budowa zespołu, promocja młodzieży itp.
    W Lechu postawiono na wariant zupełnie przeciwny- „brak celów sportowych”. Co też jest w gruncie rzeczy zagrywką strategiczną, rzekłbym „ściemą”. Wszak jeśli Lech chce chociażby sprzedać kilku wychowanków, to nie może zająć 12 miejsca w lidze. Ta liga stoi na tak niskim poziomie w Europie, że sprzedać z niej za niezłe pieniądze można czołowego piłkarza z czołowego klubu. Nikt nie będzie się oglądał na „zdolniachów”, którzy osadzili swój zespół w dole tak mizernej ligi. Jestem pewien, że Gytkjaer, Tiba, czy inni „oszukani” gracze słyszą od włodarzy zupełnie inne zapewnienia co do celów sportowych niż te, które płyną do mediów. A cała strategia jest dość bezpieczna (i tak nie liczymy przecież na wielkie sukcesy po ostatnich, nieudanych sezonach) i jeśli faktycznie w jakiś sposób zdejmie presję z piłkarzy w najważniejszych meczach wiosny, to może i ma to sens.

  8. Luna23 pisze:

    Patrząc realnie Puchar Polski to jedyna szansa na trofeum w najbliższym czasie, które choć na chwilę dałoby nam wszystkim masę radości, pozwoliłoby czuć wielką dumę i pozwoliłoby zapomnieć o wszystkich problemach

    Realne szanse na zdobycie PP to ja oceniam na jakies 10-15%, sugeruje popatrzeć jeszcze raz na jesienną grę Kolejorza i ochlonąć. Z tą grą plus pewnie oslabieniem kadry to nawet taki optymista jak ja wie, ze to trofeum jest poza naszym zasięgiem.

  9. DAMGOR84 pisze:

    Ostatnio to wszystko stało mi się obojętne, nie ma tej pasji, nerwów na meczach itd.
    Ale cholernie boje się tego nadchodzącego roku. Tu chyba nawet najlepszy jasnowidz nie przewidzi w którą stronę pójdziemy.

  10. J5 pisze:

    Trudno przewidzieć dzisiaj to co się wydarzy wiosną. Scenariuszy może być kilka.
    1. Nagle okazuje się, że zarząd się ogarnął, nikt z Lecha nie odchodzi, wronieccy inwestują w dwóch, trzech dobrych grajków przychodzących jako wzmocnienie. Zarząd gra o puchar i o podium.
    2. Nic się nie zmieni, zarząd bez celu sportowego będzie chciał sprzedać Jóźwiaka ale nie za wszelką, bowiem będą liczyli na występ Kamila na Euro i wtedy spróbują podbić stawkę. Nikt nie przyjdzie bo budżet się kurczy, sezon trzeba będzie dograć do końca, omamić zagranicznych piłkarzy i swoich kiboli walką o Puchar Polski i walkę w eliminacjach o Ligę Europejską. Z powodu słabej kadry, braku wzmocnień i krótkiej ławki Lech odpada w półfinale, w lidze balansuje gdzieś na pograniczu górnej i dolnej ósemki. Tradycyjnie przegrany sezon.
    3. Zarząd wie że nie da rady uratować budżetu, nie ma żadnej koncepcji ani planu ratunkowego niezbędnego do utrzymania klubu przy życiu. Sytuacja przerosła ich, nie są w stanie przyznać się do błędu, odejść ze stanowisk w zarządzie i wprowadzić na zwolnione miejsca ludzi mądrzejszych od siebie, którzy byliby w stanie podjąć się ratowania i budowy silnego Lecha. Zarząd wiedząc że lepiej już nie będzie, na fali jesiennej serii meczów bez porażki i awansu do ćwierćfinału pucharu Polski prowadzi bezwzględną wypezedaż wszystkiego co ma wiedząc, że po słabej wiośnie i kolejnej zapaści takich kwot jak jeszcze zimą uzyskać się już nie da. To już zwiastun końca Lecha wronieckich
    Dziś trudno przewidzieć co czeka Lecha na wiosnę. Pewnie z uplywem stycznia wykrystalizuje się jakiś scenariusz, być może całkiem inny. Z jednej strony warto by bylo pozbyć się wronieckich z Lecha. Z drugiej jeśli tak się stanie, a wroniarze pozostawią po sobie zgliszcza, oby było jeszcze komu kibicować…

    • Zlapany na ofsajdzie pisze:

      Odniosę się króciutko do punktu 2: mianowicie wątek- gra Jóźwiaka na Euro. Jak wielkim optymistą trzeba być, żeby wierzyć, że Euro może podbić jego cenę? (To oczywiście bardziej pytanie w przestrzeń, nie uwaga do Ciebie). Przede wszystkim Jóźwiak na to Euro raczej w ogóle nie pojedzie (realnie patrząc obstawiałbym na Euro zestaw skrzydłowych: Kądzior, Grosicki, Kownacki, Frankowski). Dwa- nawet, jeśli pojedzie, to na powąchanie murawy szanse są nie za duże- wiadomo, że nie zagra przecież kosztem Grosickiego. Kądzior też robi się coraz mocniejszy. I jeśli już nawet zdarzyłby się cud i Jóźwiak zagrałby w którymś meczu więcej niż epizod, to jeszcze musiałby ten mecz mu się udać. Moim zdaniem szansa na zbieg tych wszystkich okoliczności jest mniej więcej taka jak powrót Roberta Lewandowskiego do Lecha :)

  11. 07 pisze:

    Ten sezon moze byc takim podobnym do tego w ktorym siegnelismy po P. P. z Michniewiczem na lawce. Wracamy do punktu wyjscia. Stracone kilkanascie lat plus ludzie ktorzy nie znaja sie na pilce w zarzadzie. Nie o to chodzilo. Chyba cos nie wyszlo.

  12. MARCINzKALISZA pisze:

    Jak ja bym chciał żeby Lech zdobył w końcu ten Puchar Polski, ale Lech to Lech nie będę wcale zaskoczony jeśli nie uda się wyeliminować Stali Mielec. Chociaż to byłaby kompromitacja. Liczę na finał może trochę życzeniowo, ale PP to tylko jeden mecz w każdej rundzie więc tak jak redakcja pisze, jeśli szczęście Lecha nie opuści w kolejnym losowaniu, a piłkarze trafią z dyspozycją dnia to może się udać. Lech w ostatnich latach średnio wygrywa coś co pięć lat, więc wychodzi na to że w 2020 coś wygramy, na MP szans nie ma więc jedyna szansa to PP. Fajnie byłoby znów zagrać na Narodowym i odczarować w końcu ten stadion.

  13. macko9600 pisze:

    Prędzej czy później Gytkjaer, Rogne, Tiba i Amaral odejdą. Gdy trafiali do Nas, byli zapewniani o tym, że mamy wysokie aspiracje, mistrzostwo, europejskie puchary itp.
    Niestety szybko zostali przez leśnych, podobnie jak My, Kibice sprowadzeni na ziemię. Piłkarze odejdą, i wcale im się nie dziwię. Nie oszukujmy, na ich miejsce nie przyjdzie nawet średniej jakości grajek. Nie przyjdzie do średniaka w lidze, która jest zadupiem piłkarskiej europy.

  14. Rafik pisze:

    W tym już nieudanym sezonie dojdziemy do finału na narodowym, a tam dostaniemy ,,baty” od koleżanki z klozetowej. W lidze będzie 6 -7 miejsce. To wszystko co nas czeka. Będziemy się cieszyć z pojedynczych wygranych. Taka nasza rzeczywistość. Kolejny sezon będzie jeszcze gorszy a Lech na wiele lat stanie się sredniakiem ligowym, walczącym o utrzymanie. Z akadaemi będziemy sprzedawać ,,nieioszlifowane diamenty ” za mniejsze pieniążki i wszyscy będą zadowoleni. Kolejna zmiana koncepcji,, mniejszy wkład w rozwój talentu mniejsze pieniążki za sprzedaż, na to samo wyjdzie „. Zero sukcesów, zero ambicji, zero jakości, zero myślenia, zero nadzieji. To już prawie koniec! Za trzy lata gasimy światło na zawsze!

  15. kilo82 pisze:

    Tak jak w tytule – cokolwiek by się nie działo i tak dalej będziemy z Lechem w tym kolejnym roku, jakikolwiek on by nie był. Możemy narzekać, krytykować, tracić chęci do pisania tu, ale od Kolejorza się nie odwrócimy, przynajmniej zdecydowana większość z nas.
    Powodów do optymizmu od dłuższego czasu raczej nie ma, ale oby wbrew wszystkiemu rok 2020 był lepszy od tego mijającego. Wszystkiego co najlepsze dla Redakcji i wszystkich lechowych kiboli!

  16. Grimmy pisze:

    Mam nieco odmienne zdanie na omawiany temat oszukiwania naszych piłkarzy przez zarząd. @Ostu tak bardzo zachwala bycie w mniejszości, więc co mi tam, też spróbuje być w opozycji do mainstreamu. Można całą winą obarczać zarząd, ale czy to nie jest czasem tak, że te oszukane biedulki nie dołożyły swoich 5 groszy do braku sukcesów? Pomyślmy o naszym składzie. Gytkjaer – uważany za jednego z najlepszych napastników w lidze. Na pewno najlepiej opłacany. Tiba – w trójce najlepszych środkowych pomocników. Jevtić – serbsko-szwajcarski magik wiążący krawaty lewą nogą, co to przerasta ligę i zazwyczaj wychodzi na przeciw nie N’Golo Kante, Fernandinho czy innego Busquetsa tylko Michała Nalepę, Szymona Matuszka czy innego Jakuba Tosika. Kogo dalej mamy? Amaral – jeden z najdroższych piłkarzy sprowadzonych do Polski. Czy ma odpowiednie umiejętności by być czołowym piłkarzem naszej ligi? Ma, gorzej z chęciami, bo bywały mecze, gdzie ewidentnie miał muchy w nosie. Idźmy dalej. Rogne i Satka – obecnie jeden z najlepszych duetów środkowych obrońców. W zeszłym sezonie było chyba gorzej na środku obrony, ale jeszcze dwa lata temu był tam Dilaver, zdecydowanie najlepszy defensor tamtych rozgrywek. Na prawej obronie mamy Gumnego, złote dziecko polskiej hodowli przemysłowej – przez wielu uważany za najlepszego prawego obrońcę ligi, a z pewnością mający potencjał na takiego. Na skrzydle jest Józwiak – świeżo upieczony reprezentant Polski, mający wszystko by być czołowym skrzydłowym ligi, o ile już nie jest. To szybko policzmy: Gytkjaer – 1, Tiba – 2, Jevtić – 3, Amaral – 4, Rogne – 5, Satka – 6, Gumny – 7, Józwiak – 8. Że nigdy dobry z matematyki nie byłem, to zaokrąglijmy, że jest to 70% pierwszego składu. 70% pierwszego składu wypełniony ludźmi w top-3 ligi na swoich pozycjach. To dlaczego, do chuja Pawła, najpierw zajmują żenujące 8 miejsce w sezonie 2018-2019, a następnie musimy drżeć przez 20 kolejek sezonu 2019-20, żeby nie wypaść poza górną ósemkę. Dlaczego Ci sowicie wynagradzani piłkarze, mogący grać o wielkie rzeczy poza Polską lecz podstępem zwiedzeni do ponurej Polski, co rusz zaliczają kompromitujące wyniki z Arkami czy innymi Koronami? 70% top-3 swojej ligi wsparte takimi piłkarzami jak Puchacz lub Kostewicz powinno umieć wepchnąć takiej Arce, Koronie czy innej Sandecji bądź Miedzi chociaż jedną bramkę więcej od swojego przeciwnika. Ja też czuję się oszukany, kiedy patrzę na śpiących na boisku Gytkjaera czy Amarala (w wielu meczach ich zaangażowanie w grę jest mocno dyskusyjne). Oszukany, gdy muszę sięgać po Efemerydy Planet, żeby upewnić się czy przed meczem księżyc znajduje się w odpowiedniej fazie i położeniu do Jowisza oraz Wenus, dzięki czemu chimeryczny Jevtić będzie miał ochotę kopać w piłkę, czy jednak będzie myślami błądził gdzieś daleko od Poznania. Oszukany, kiedy mierzymy się z typowymi średniakami pokroju Zagłębia czy Śląska i dostajemy w cymbał, że resztki dumy chowają się tak głęboko w kieszeń, że nie mogę znaleźć jej przez następne dwa tygodnie. Oszukany, ilekroć pomyślę o rundzie finałowej sezonu 2017/18, w blamaż który było zamieszanych kilku z naszych „oszukanych”. Do teraz nie mogę wytłumaczyć sobie, jak można było wtedy wypuścić to prowadzenie z rąk. Końcówki tego sezonu długo nie będę mógł zapomnieć tamtym piłkarzom. Możemy uciekać się do wygodnych wymówek, na przykład sugerując, że kołderka u nas jest za krótka. Jednak czy inne drużyny w tej materii mają dużo większy komfort wyboru? Poza Legią, która faktycznie ma najszerszy i najmocniejszy skład, każdy inny zespół boryka się z podobnymi dylematami. Głównym winowajcą obecnej sytuacji jest zarząd. Co do tego nie ma wątpliwości. Było pisane tyle razy, szkoda strzępić języka. Jednak materiał ludzki w Lechu jest na miejsce pucharowe. Całkowite zdejmowanie odpowiedzialności z piłkarzy jest błędnym postrzeganiem rzeczywistości. I tak jest u nas od wielu lat. Zawsze winni są wszyscy inni: zarząd, zmieniający się trenerzy, wredni i szukający dziury w całym kibice. Najmniej winni są piłkarze. Oczywiście rozumiem intencję z jaką ten tekst cyklu „Na Chłodno” powstał. Nie zgadzam się jednak do końca z takim postrzeganiem problemu. Zarząd może i opowiada banialuki piłkarzom, ale w negocjacjach tak się czasem robi. Zastanawiam się, czy inaczej powinien postąpić? Czy mając w perspektywie ściągnięcie gościa o możliwościach znacznie przekraczających te u konkurencji ligowej, zrobili wszystko aby takiego gościa pozyskać. Nawet podkolorowując rzeczywistość. Jako kibice chyba powinniśmy akurat z tego być zadowoleni. Aby wzmocnić zespół klasowym piłkarzem byli na tyle zdeterminowani, że byli gotowi posunąć się do kłamstwa. Mogli przecież wyjść z założenia, że Gytkjaer to za wysoka półka, nie będziemy próbować go ściągnąć, jeszcze poczuje się oszukany, gdy nic nie wygramy. Weźmy lepiej Serrarensa, temu wszystko wsio. Kupili kilku piłkarzy, którzy mieli i powinni zapewnić odpowiedni poziom – choćby aby dać co roku te puchary. Oczywiście, jak to zarząd Lecha, wszystko robią na pół gwizdka. Zarząd jest winny, powtarzam to, aby ktoś czytając mój komentarz nie doszedł do błędnych wniosków, ale wymienieni wyżej piłkarze nie są bez winy. Parafrazując klasyka, zaczynając ten komentarz obawiałem się, że nasikam nim pod wiatr. Po napisaniu obawiam się, że odlałem się na tornado.

    • bombardier pisze:

      @Grimmy wyłożył na bardzo szerokiej tacy, to co piszę w skrótowej formie.
      WSZYSCY – BEZ WYJĄTKU SĄ WINNI!
      Na temat delikatnie mówiąc nieudolnego zarządu napisano tomy. Piłkarze, a mówiąc inaczej kopacze
      cały czas byli krytykowani przeze mnie, bo zarabiają KROCIE, a nigdy nie było to adekwatne do
      poziomu gry. Dawno temu nazwałem klub STAJNIĄ AUGIASZA, użyłem także słowa gówno,
      za co do dziś obrywam. To też ja rzuciłem hasło – zaorać Bułgarską, sprzedać klub nawet Izraelitom itd.
      Dzisiaj w przededniu NOWEGO 2020 Roku – absolutnie nie odczuwam satysfakcji z wypowiedzianych słów.
      Pisałem i dalej tak twierdzę, że TYLKO CAŁKOWITE PRZEWIETRZENIE LECHA może go uratować.
      Tornado – TO ZA MAŁO!
      OLBRZYMIE TSUNAMI – a więc WON ze wszystkimi Rutkami, dyrektorami, kierownikami, trenerami,
      lekarzami, skautingami. WON z kopaczami WSZYSTKIMI Z PIERWSZEJ DRUŻYNY.
      Całkowita odnowa z nowymi ludźmi.

    • Siodmy majster pisze:

      @Grimmy-popieram Twoje teorie .Zarząd zawsze i wszędzie jest winny istniejącego bajzlu ale naszym ” oszukanym ” też się w dupie od dobrobytu przewraca .Nikt im nie broni w każdym meczu zaorać rywala i rozjebać systemu. A tymczasem oni tak grają jak zarząd rządzi .W tym klubie WSZYSTKO STOI NA ŁBIE zamiast na girach i tak naprawdę powinno nastąpić to ,co sugeruje poniżej w swym ostatnim zdaniu @ bombardier.Niestety to jest mega trudne do osiągnięcia lub wręcz niemożliwe.Jeśli choć kilka wyszczerbionych trybików pozostanie w machinie Kolejorza po każdej posezonowej rewolucji to uja ta rewolta przyniesie. Trzeba by wywalić na zbity pysk każdego od magazyniera po Starego Rutka ! Dożywotni Nobel dla tego , co przeprowadzi taką akcję .Życzę powodzenia i sam chcę zając pierwsze miejsce na widowni w tym spektaklu

  17. J5 pisze:

    @Grimmy masz oczywiście całkowitą rację i sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie: winny jest zarząd. To on odpowiada za budżet, zatrudnionych pracowników ( trenerów, skautów, piłkarzy etc), za atmosferę której nigdy nie potrafił uleczyć, za niewykorzystany sukces ad 2015 i zeszmacenie trenera Skorży, za bunty przeciwko trenererom i ich zwalnianie przez piłkarzy, za to że wielu grajków przez lata czulo się bezkarnymi. I wydaje mi się że za tą rundę finalową 2018 też, kiedy nasi piłkarze nagle z dnia na dzień zapomnieli jak się gra w piłkę. Pilkarze są winni, i to bardzo. Ale jeszcze nie tak dawno ja i wielu z pośród nas na tym forum żądało rozliczenia i pożegnania przegrywów. I co się stalo? Przegrywy odeszli, a Lech gra dokladnie taką samą padakę jak wiosną z nimi. Malo tego, stalo się tak że zatęsknilem za Buriciem i Tralką, których wiosną bez żalu żegnalem. Piłkarze są winni, ale największymi winowajcami są właściciel i zarząd, to jest najgorsze zło jakie trawi naszego Lecha. I choć zgadzam się z każdym Twoim słowem, to nie można zapominać o tym najgorszym, o zarządzie i właścicielu. Bo to oni nie zrobili nic, aby szatnia byla zjednoczona, i znala swoje miejsce w szeregu. Może się mylę, ale na dzień 31. 12. 2019 tak mi się wydaje…

  18. WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

    „Kiedy w coś wierzysz, wierz bezwarunkowo i nieodwracalnie.”

    Ja wierze, że jeszcze będziemy w swoim życiu świętować wielkie sukcesy Lecha.

  19. Erwin pisze:

    Fakt jest taki, że najbardziej zjebali piłkarze pamiętny sezon mistrzowski zakończony przerwaniem meczu, pewnie zarząd obiecując „oszukanym” grę o najwyższe cele liczył, że uda się o nie grać, ale przez ich pieprzony minimalizm(zarządu) ciągle niewiele brakowało aby te trofea zdobywać, wtedy nie wiadomo dlaczego ten sezon tak się skończył, bo stać nas było na mistrzostwo i jak to powiedział junior „mieliśmy autostradę do mistrzostwa”przypuszczam, że piłkarze coś tam odjebali bo przecież z dnia na dzień nie zapomnieli jak się gra w piłkę, ale zawsze kogoś brakowało, jak nie w ataku to w obronie czy pomocy, zawsze, podobnie przejebane finały PP z Legią czy ten ostatni najbardziej kompromitujący z Arką, przez ten minimalizm wtedy, jesteśmy dzisiaj tutaj gdzie jesteśmy, bo niestety nie udało się zdobyć czegokolwiek skoro pewne pozycje wymagały WZMOCNIEŃ!, było blisko, nawet bardzo, ale nie udało się, kasa poszła na wagon piłkarzy, trenerów amatorów i celebrytów i skończyła się, dlatego „wracamy do korzeni” i promujemy młodzież czyt.kogo się da, żeby nie popaść w jeszcze większe długi, nie mamy celu sportowego, a „oszukani” tylko dlatego, że mają jeszcze kontrakt niech uczą młodzież, bo na nich ostatnia nadzieja poprawy finansów klubowych.

  20. Pawel68 pisze:

    Całą sytuację Lecha w ostatnich latach podsumowuje prezes Klimczak,że nie interesują go legie i Lech w 2020 roku będzie w 50 klubów Europy.Nie wiem czy śmiać się czy płakać?Trudno mieć nadzieję na jakiekolwiek trofea…Ja osobiście nie potrafię nic wywróżyć co nas może czekać w nowym roku 2020.Raczej nie zanosi się,że w końcu wszystko zatrybi i będziemy hegemonem.Tym bardziej ,że nawet nie mamy optymalnej pierwszej jedenastki i sporo braków zastępców?Czy nieomylni właściciele myślą,że przyciągną swoimi bezmyślnymi teoriami i pomysłami prawdziwych kibiców takich których brakuje na stadionie od upokorzenia roku 2018 ze szmatą?Na pewno nie!A więc dalej kocioł będzie się wspaniale bawił z dzieciakami ze szkół i nielicznymi naiwnymi,którzy może nawet nie wiedzą o co tutaj chodzi…Do siebie roku!

  21. inowroclawianin pisze:

    Jakie podium? To nierealne w tym sezonie. Zespół zostanie osłabiony. Realne miejsce to coś koło 8 lokaty plus minus. Puchar Polski raczej jeszcze nie w tym roku, może ewentualnie finał. Fajnie gdyby nie było odejść ale to raczej niemożliwe. Transferów przychodzących się nie spodziewam. Skoras pewnie dojdzie i na tym się skończy. 2020 lepiej nie będzie a może być gorzej.

Dodaj komentarz