Dużo jakości, 1,5 roku, 13 goli i 9 asyst

Zimowe odejście Joao Amarala, który jesienią na 2 frontach strzelił 3 gole i zaliczył aż 5 asyst jest dużym osłabieniem i tak bardzo przeciętnej kadry Lecha Poznań w której Portugalczyka nikt nie zastąpi. Sam zawodnik był jednym z najlepszych transferów klubu w ostatnich latach, bardzo udanym ruchem Ivana Djurdjevicia z którego Serb może być dumny aż do teraz.



1,5 roku gry w Kolejorzu drugiego w historii naszego klubu Portugalczyka to dobry czas, żeby w pełni rzetelnie ocenić ważny swego czasu transfer. Joao Amaral był wart wydanych pieniędzy, sprawdził się w Lechu Poznań, który z obecnym nowym skautingiem i przede wszystkim z obecnymi możliwościami finansowymi zbyt szybko może nie sprowadzić co najmniej tak dobrego gracza.

Niewiele brakowało

Joao Amaral w czerwcu 2018 roku był numerem 1 do obsady pozycji drugiego napastnika. Lech miał problem, bowiem zawodnika, którego długo na video obserwował Ivan Djurdjević kupiła Benfica Lizbona. Kolejorz zaczął więc panicznie szukać następcy, próbował m.in. ściągnąć Carlitosa co skończyło się fiaskiem. Na szczęście dla Lecha klub z Lizbony postanowił odsprzedać Amarala, który został kupiony za około 700 tysięcy euro a nie za 1,5 mln euro jak początkowo rozsyłał to Kolejorz. Portugalczyk trafił na Bułgarską już w trakcie sezonu 2018/2019, po rewanżu z Gandzasarem, choć naprawdę niewiele brakowało, aby ten piłkarz nigdy do Lecha nie przyszedł.

null
null

Piorunujące wejście

Joao Amaral miał wręcz piorunujące wejście do Lecha. W debiucie po wejściu z ławki zdobył bardzo ważną bramkę na Białorusi po asyście Pedro Tiby dającą poznaniakom niezwykle cenny wyjazdowy remis 1:1. W rewanżu z Szachtiorem było jeszcze lepiej. Wejście Amarala z ławki rezerwowych rozruszało całego Lecha, Portugalczyk swoją przebojowością w grze, dynamiką i techniką wniósł wiele ożywienia notując 2 ważne asysty. Całe lato 2018 należało do Amarala, który popisał się jeszcze m.in. w meczu z Zagłębiem Sosnowiec czy z Wisłą Kraków w którym po efektownym rajdzie zdobył równie efektownego gola zewnętrzną częścią stopy.


Dobry pierwszy sezon

Jesień 2018 była rundą Joao Amarala, który w wielu meczach technicznie przewyższał całego Lecha. To on zdobył zwycięską bramkę w dogrywce z ŁKS-em w Pucharze Polski czy zaliczył gola + asystę w spotkaniu z Miedzią 2:1 w którym poznaniacy zwycięstwem przełamali złą passę. 29-letni Portugalczyk błysnął jeszcze w grudniu 2 trafieniami w Sosnowcu i pięknym golem z dystansu w pojedynku ze Śląskiem.

Wiosna 2019 nie była już udana. Adam Nawałka nie stawiał na Portugalczyka, później za Dariusza Żurawia uniwersalny ofensywny piłkarz miał tylko przebłyski aż pod koniec kwietnia doznał kontuzji barku, która wykluczyła go z gry do końca sezonu. Mimo gorszej wiosny Joao Amaral pierwszy sezon w Polsce miał udany. W 30 meczach strzelił aż 10 goli na 3 różnych frontach dokładając do tego dorobku 4 asysty.

Mecze w lidze: 25
Mecze w LE: 3
Mecze w PP: 2
Mecze ogółem: 30
Czas gry: 2090
Żółte kartki: 3
Czerwone kartki: 0
Gole: 10 (1 w LE, 1 w PP)
Asysty: 4 (2 w LE)



Dawał z siebie wszystko

W rundzie jesiennej 2019 obecny już zawodnik Pacosu przeważnie był rezerwowym. Latem chciał odejść, to mu się nie udało, sam Joao Amaral musiał ustępować miejsca promowanym na siłę wychowankom przez co Dariusz Żuraw regularnie go pomijał. Minionej jesieni Portugalczyk nie uzbierał nawet 1000 minut. Rozegrał 17 meczów, opuścił 6 spotkań, zaliczył 3 gole i 5 asyst na 2 frontach będąc na 4. pozycji w Lechowej klasyfikacji kanadyjskiej za Gytkjaerem, Jevticiem oraz Jóźwiakiem. Amaral dostając szanse zawsze dawał z siebie wszystko mając duży wpływ na ofensywną grę Kolejorza czy osiągane wyniki. To on zdobył ważną bramkę w Łodzi, gola z Piastem, zaliczył asystę w Płocku czy strzelił piękną bramkę ŁKS-owi w Poznaniu. Gdyby nie świetna zmiana Joao Amarala w Głogowie teraz Lech być może nie miałby już o co walczyć, bowiem mogłoby go nie być w Pucharze Polski.

Mecze w lidze: 15
Mecze w PP: 2
Mecze ogółem: 17
Czas gry: 917 (831 w lidze)
Żółte kartki: 2
Czerwone kartki: 0
Gole: 3
Asysty: 5 (1 w PP)

Udany transfer, udane liczby

Ivan Djurdjević miał nosa do Joao Amarala, natomiast zarząd wydając około 700 tysięcy euro nie miał czego żałować. Jakość u Portugalczyka była widoczna gołym okiem, sam zawodnik był jednym z ulubieńców kibiców, wiele jego zagrań oglądało się z podziwem a sam piłkarz był jednym z nielicznych zawodników w polskiej lidze, który umiał grać w piłkę imponując przy tym bardzo dobrą szybkością. 29-latek w 47 meczach na 3 frontach strzelił dla Lecha Poznań w sumie 13 goli i zaliczył 9 asyst. Choć z Kolejorzem nic nie zdobył, to dał nam trochę radości w smutnych miesiącach. Był zawodnikiem z jakością, udanym transferem, który w dodatku zanotował niezłe liczby.


null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 22

  1. 07 pisze:

    Moim zdaniem w Poznaniu nie pokazal pelni swoich umiejetnosci. Za to Ivanowi powierzylbym funkcje szefa scautow. Niestety. W Naszym klubie stawiaja krzyzyk na tych ktorzy maja oko do zawodnikow. Rzasa niebawem sprowadzi kolenych Cyrnomarkovic-ow.

  2. inowroclawianin pisze:

    Za tą kasę można spokojnie powiedzieć, że się sprawdził. Technikę ma, statystyki też. Być może gdyby był tu szczęśliwy to jego zdobycze byłyby bardziej okazałe. Minut zbyt wielu nie dostawał, a swoje robił. Szkoda, że tak to się potoczyło, szkoda dla nas, dla Lecha.

  3. mario pisze:

    kurna, 30 meczów i 10 bramek!!! I takiego grajka się tłamsi a potem puszcza z klubu!!!! To jest dywersja. NBN-a braliśmy ze stosunkiem 1 bramka na 4 mecze, a to był napastnik. A Amaral bardzo często nie grał całych 90 minut. Nawet nie chce mi się liczyć co ile minut dawał nam bramkę. Skandal i tyle.

  4. John pisze:

    Był Dżało,nie ma Dżało.

  5. Marecki60 pisze:

    Już niedługo zarząd Lecha do spółki ze swoją marionetką znaczy się trenerem zatęsknią za Amaralem, zatęsknią zresztą za wszystkim. Za punktami, kibicami na stadionie, a nawet przed telewizorami, o nowych sponsorów to oni już nawet przestali walczyć. Jak ktoś jeszcze wierzy, że te wszystkie nieudaczniki, którym Lech płaci, cokolwiek w klubie zmienią na lepsze to niestety się na 99 % mylą. Kolejorz sięgnął jako korporacja, klub sportowy nieomal dna, na szczęście jeszcze mu tego dna nikt nie podpierdolił, ale wkrótce to może się zmienić (póki, co robią wszystko żeby tak się stało).
    Akademia też furory nie robi, akademie Pogoni, Zagłębia, Legii nic gorsze nie są, a mają tą zaletę, że na siłę nie lansują piłkarzy nie przygotowanych do gry w Ekstraklasie.

  6. kri$$ pisze:

    Żal mi Amarala że został oddany. Ale nie dziwię sie mu, że nie chciał siedzieć dłużej w klubie, w którym był tłamszony.

  7. deel pisze:

    Nic już na to nie poradzimy. Wszyscy wiemy jak jest. No, może nie wszyscy. @tolep twierdzi, że finanse klubu są w porządku a @bezjimienny, że klub realizuje przemyślany plan. Poza tym inni są zdrowi…

  8. aaafyrtel pisze:

    a ja jednak będę się czepiał… to są statystyki pozytywne, proste do dostania… jednak ja go pamiętam jako rajdowego jeźdźca bez głowy, tracącego piłkę/źle podającego w kluczowych momentach… przypuszczam, że analitycy w naszej ece pod wodzą tego terpiłowskiego, mają statystyki wewnętrzne typu straty, niecelne podania, strzały na wiwat… jednak o ludziach trzeba pozytywnie… więc on był graczem nierównym… poza tym kluczowa rzecz, on dla nas od dawna nie chciał grać, więc dobrze się stało, ze to jego chcenie się w końcu ziściło…

  9. aaafyrtel pisze:

    a ja jednak będę się czepiał… to są statystyki pozytywne, proste do dostania… jednak ja go pamiętam jako rajdowego jeźdźca bez głowy, tracącego piłkę/źle podającego w kluczowych momentach… przypuszczam, że analitycy w naszej ece pod wodzą tego terpiłowskiego, mają statystyki wewnętrzne typu straty, niecelne podania, strzały na wiwat… jednak o ludziach trzeba pozytywnie… więc on był graczem nierównym… poza tym kluczowa rzecz, on dla nas od dawna nie chciał grać, więc dobrze się stało, ze to jego chcenie się w końcu ziściło…

    • Michu73 pisze:

      W uzupełnieniu postu kolegi Fyrtla chciałem dodać, ze to są statystyki wyjątkowo „wybiórcze”. Nie jest to w porządku, ze oceniając zawodnika, bierzemy pod uwagę tylko asysty, strzelone gole i wynikające z tego zdobyte punkty przez drużynę!😬😜😂 Także podsumowując, tak naprawdę Amaral był słaby i dobrze, ze go już nie ma! Bądźmy uczciwi! Nie można brać pod uwagę tylko bramek i asyst😳

    • mario pisze:

      jeszcze nie widziałem przypadku opisywania piłkarza, gdzie stosowanoby statystyki „negatywne”, które przecież każdy ma obok tych pozytywnych. A to, że zapamiętałeś go jako jeźdźca bez głowy podczas, gdy prawie wszyscy z nas zapamiętali Amarala jako wyróżniającego się zawodnika Lecha jest czymś z czym musiałbyś sobie sam poradzić, gdyż być może jest to problem z cyklu tych o zapełnieniu szklanki. Choć moim zdaniem i tak się do tej kategorii nie kwalifikuje.

  10. Pszczolka pisze:

    kiedyś wszyscy ciągnęli do Lecha. Dziś wszyscy chcą spierdalać. Takiego Kolejorza zafundował nam Piotruś.

  11. macko9600 pisze:

    Amaral, mimo że dostawał ostatnio mało szans na grę, sprawdził się. Transfer za taką kwotę w polskich realiach jest obarczony sporym ryzykiem. Joao był zawodnikiem przebojowym, miał technike.

  12. Ekstralijczyk pisze:

    Zdecydowanie to był transfer na „+”.

  13. smigol pisze:

    Co tu dużo mówić w tym Lechu już mnie nic nie zaskoczy.

  14. janczar pisze:

    Jak mówi pewne powiedzonko „z niewolnika nie ma pracownika” jeśli Joao nie czuje się tu dobrze i ma ochotę prysnąć to po co go na siłę trzymać. Powody złego samopoczucia mogą być różne te „problemy rodzinne” to ciężarna narzeczona na trzy miesiące przed rozwiązaniem setki kilometrów od Ciebie. Taki problem znika kiedy widzisz ją codziennie po „pracy”. Wtedy wiesz że masz jakieś wpływ na to co się dzieje i możesz skupić się na 100% na robocie dzięki czemu grasz równo co skutkuje graniem częściej niż tylko ogonów.

Dodaj komentarz