Połowa, o której nie sposób zapomnieć

24 września 2010 roku, piłkarze poznańskiego Lecha rozegrali jedną z najlepszych połów na wyjeździe w ostatnich latach. Wtedy Kolejorz mierzył się z warszawską Legią i po pierwszych 45 minutach powinien zdecydowanie prowadzić.

> Party Poker < Ostatni wyjazdowy mecz z Legią, zawodnicy poznańskiego Lecha rozpoczęli od niewykorzystanej sytuacji w 6. minucie gry, ale już kilkadziesiąt sekund później wyszli na prowadzenie. Po golu Sergeia Krivtsa lechici mieli mnóstwo kolejnych sytuacji do zdobycia bramki, a takich stuprocentowych aż cztery. Niestety tylko w sobie wiadomy sposób do siatki Legii Warszawa nie trafili Semir Stilić i Sławomir Peszko, których poniosła wtedy nonszalancja, a nie spokój w oddaniu strzału. W pierwszej połowie ostatniego boju na obiekcie przy ul. Łazienkowskiej poznaniacy powinni zdobyć co najmniej dwa, trzy gole więcej i tym samym rozstrzygnąć zawody już po 45 minutach. Niestety głupota i brak zimnej krwi pod bramką Marijana Antolovicia zemściła się, bo "niebiesko-biali" już w 40. minucie dali sobie strzelić gola na 1:1 i choć przez całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika, to nie potrafili już stwarzać tak dobrych okazji, jak do 34 minuty. To zemściło się na Lechu podwójnie, gdyż poznaniacy nie wywieźli z Łazienkowskiej nawet punktu. Pod koniec ostatniego meczu na Legii podopieczni ówczesnego trenera, Jacka Zielińskiego nie umieli pokryć Bruno Mezengi i stracili drugą bramkę. Lech Poznań przegrał więc ostatni wyjazdowy mecz z legionistami 1:2, choć tak naprawdę powinien gromić warszawiaków na ich terenie i to już do przerwy. Tamto spotkanie było później niejednokrotnie wspominane nie tylko przez kibiców czy dziennikarzy, ale także trenerów. Między innymi niepracujący już w Lechu, Ryszard Kuźma wrócił do tego boju myślami i to po ponad miesiącu. – „Często wracam w swoich myślach do meczu z Legią. Przecież tam do przerwy powinno być z 5:0. Potem niestety okazało się, że każdy chciał strzelić bramkę, każdy chciał się popisać, więc nic nie robiliśmy ku temu, aby panować. Jeszcze na dodatek skończyło się tak, jak się skończyło.” – powiedział 15 listopada 2010 roku ówczesny asystent trenera Kolejorza.

> Stilić i Peszko – jakim cudem oni tego nie strzelili?!
> Pozostałe niewykorzystane sytuacje Lecha oraz gole z tamtego meczu

Niewykorzystane akcje Lecha z pierwszej połowy:

6 minuta – Kikut podaje do Rudnevsa, który z pierwszej piłki i z bliskiej odległości uderzył na bramkę Legii. Futbolówkę złapał jednak golkiper.
13 minuta – Silny strzał Krivtsa broni Antolović. Rudnevs zamiast od razu poprawić, zawahał się i stracił piłkę.
23 minuta – Kapitalne i mocne uderzenie Rudnevsa z prawej strony na rzut rożny sparował bramkarz Legi.
30 minuta – Świetna akcja Lecha. Piłka trafiła do Stilicia, a ten płaskim i lekkim strzałem minimalnie spudłował.
34 minuta – Peszko znajduje się sam na sam z bramkarzem. Zamiast uderzyć technicznie lub przełożyć sobie piłkę na prawą nogę i strzelić w długi róg, zdecydował się na bombę z lewej nogi, która przeszła obok bramki.

7. kolejka Ekstraklasy 2010/2011 – 24.09.2010r.
Legia Warszawa – KKS Lech Poznań 2:1 (1:1)
Bramki: 40.Kucharczyk 88.Mezenga – 9.Krivets
Żółte kartki: Rybus, Borysiuk, Kiełbowicz, Vrdoljak, Antolović – Henriquez, Krivets
Czerwona kartka: 44 min. – Rybus (za drugą żółtą)
Sędzia: Mirosław Górecki (Katowice)
Widzów: 23000 (1400 kibiców Lecha)
Legia: Antolović – Rzeźniczak, Choto (70.Jędrzejczyk), Astiz, Kiełbowicz – Manu, Vrdoljak, Borysiuk, Rybus – Chinyama (80.Mezenga), Kucharczyk (64.Radović).
Rezerwowi: Machnowskyi, Komorowski, Żyro, Cabral, Jędrzejczyk, Radović, Mezenga.
KKS Lech: Burić – Wojtkowiak (86.Kiełb), Bosacki, Arboleda, Henriquez – Injać, Krivets – Kikut (65.Wilk), Stilić (77.Wichniarek), Peszko – Rudnevs.
Rezerwowi: Kotorowski, Gancarczyk, Wilk, Kiełb, Drygas, Tshibamba, Wichniarek.
Trenerzy: Maciej Skorża – Jacek Zieliński

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski

11 komentarzy

  1. Gorio pisze:

    … pamietam do dzis

  2. leon pisze:

    to byla jakas masakra

  3. ben pisze:

    myślmy co jest na dzień dzisiaj pamiętać trzeba wnioski to klucz a atuty też mamy skoro nawet kibole legły też nie zgadzają się z decyzją wojewody uszanujmy ich za to i być może będziemy mogli im się za to zrewanżować a sportowo nasz leszek jest na tkz. fali remis biorę w ciemno a zwycięstwo jest też możliwe myślę że nasz koń bez obrazy ale nie zaserwuje nam roszd w stylu pakera gra toczy się do ostatniego gwizdka
    PS DAWNO NIE PISAŁEM POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH KIBOLI Z KROTKA I DABLINA

  4. Dominez pisze:

    Trzeba zagrać tak samo, ale z jednym wyjątkiem – skuteczniej…

  5. L-o-K pisze:

    Mi tu jeszcze brak dziwnie nieuznanej bramki Stilicza… (rzekomo Henriquez odwracal uwage, czy cos, choc stal daleko od bramki). Niemniej jednak, wtedy mielismy w skladzie i Peszko i w swietnej formie Krivetsa.
    PS a po meczu to sam wypilem polowe, i rzeczywiscie… szybko zapomnialem nie tylko o tej polowce, ale i o calym meczu ;)

  6. LoK pisze:

    Mi tu jeszcze brak dziwnie nieuznanej bramki Stilicza… (rzekomo Henriquez odwracal uwage, czy cos, choc stal daleko od bramki). Niemniej jednak, wtedy mielismy w skladzie i Peszko i Krivca w swietnej formie.
    PS a po meczu to sam wypilem polowe, i rzeczywiscie… szybko zapomnialem nie tylko o tej polowce, ale i o calym meczu. Kac jednak byl potem pelny ;)

  7. cez pisze:

    Bylo minelo, gorzej jak to sie powtorzy, bo historia lubi sie powtarzac

  8. Xchalibór pisze:

    nie kracz, gdyby teraz przydazylaby sie taka wpadka i to tuz przed koncem sezonu to wszyscy dostaliby niezlego wku_wienia.

  9. kks janek pisze:

    W tym meczu mógłby być pogram, oglądałem ten mecz i myślałem po pierwszych minutach meczu, że to może być wysokie zwycięstwo Lecha, ale jak widać to piłka nożna, Legia nie istniała w I połowie, a jednak do szatni zeszli z wynikiem 1-1. A mogło być 3-0/4-0 i potem w drugiej skończyłoby się pewnie jeszcze więcej bo tak grająca Legia przy takim wyniku by się nie podniosła, ta bramka Kucharczyka dała im nadzieję i wygraną w końcówce. Szkoda tego meczu :( Mogliśmy ich zmiażdżyć :D

  10. fan pisze:

    O dżizas, nie przypominajcie mi tego. Pamiętam jak byłem po tym mega wk**wiony przez cały dzień i następny, mogliśmy a nawet powinniśmy do przerwy prowadzić co najmniej trzema bramkami. Wtedy sytuacja byłaby pod kontrolą i Legii bardzo ciężko byłoby się podnieść.

  11. fan pisze:

    Pamiętam jeszcze że w swoim następnym meczu dostali wysokie bęcki od Lechii 0:3 :)