Komunikacja miejska nie daje rady po meczach

Już za nieco ponad miesiąc w Poznaniu odbędą się trzy mecze w ramach fazy grupowej Mistrzostw Europy. Tymczasem komunikacja miejska w naszym mieście nie jest zbytnio przygotowana na rozładowanie kibiców po zakończeniu spotkań.

> Party Poker < Ze względu na fatalną lokalizację stadionu i brak parkingów wokół obiektu Miejskiego, wielu kibiców wybierających się na domowe pojedynki Lecha Poznań decyduje się głównie na dojazd komunikacją miejską. O ile przed meczami dość spokojnie da się dotrzeć na Bułgarską, to już po zakończeniu niektórych zawodów nie da się już opuścić okolic stadionu, a na MPK nie ma zbytnio co liczyć. Po meczach najczęściej podstawianych jest kilka autobusów, które rozwożą kibiców do domów, ale tylko takich fanów, którzy zaraz po ostatnim gwizdku biegną prosto na przystanek. MPK wzmacnia bowiem ruch swoich pojazdów tylko krótko po zakończeniu zawodów, zatem jeśli ktoś wyjdzie ze stadionu nieco później lub drogę z Bułgarskiej do skrzyżowania z ul. Grunwaldzką pokona spacerkiem, nie ma co liczyć na szybki transport do domu. Dotyczy to przede wszystkim meczów, które kończą się o godzinie 22:30 lub nawet o 23:00, gdy rozgrywane są spotkania w ramach Ligi Europy. Wtedy kursuje raptem kilka dodatkowych autobusów lub tramwajów podstawionych przez MPK, a kto się na nie nie załapie, musi czekać na łaskawy przyjazd nocnej komunikacji miejskiej, która nie jest przygotowana na zwiększony ruch po meczach. Między innymi w ostatni piątek wielu kibiców czekało na Bułgarskiej na przyjazd autobusu 240, który jeździ trasą ul. Kacza - Dworzec Główny. O ile pojazd dotarł na przystanek przy stadionie punktualnie, to już wtedy był cały zapełniony kibicami. Na domiar złego kierowca widząc całą sytuację, zatrzymywał się na kolejnych przystankach, choć w autobusie wszyscy byli nieźle ściśnięci i podpowiadali szoferowi, by już nikogo nie wpuszczać. Przepełniony pojazd zmierzający w kierunku centrum ostatecznie padł tuż po wjeździe w ulicę Bukowską, po czym kierowca wysiadł z autobusu i zaczął go naprawiać. Jednocześnie nie powiedział czy bus ruszy dalej czy jednak nie, zatem wszyscy z niego wysiedli i grubo ponad 50 osób i tak musiało iść na piechotę. Podobnie po meczach rozgrywanych dość późno wygląda zresztą nie tylko autobus linii 240, ale także 251 również kursujący w kierunku Kaponiery, a przejeżdżający nieopodal stadionu. Wspomniane zresztą dwie linie są jedynymi, które przejeżdżają obok obiektu Miejskiego. Grunwaldzką po 23:00 nigdy nie kursował żaden tramwaj, który ewentualnie mógłby jeszcze bardziej rozładować ruch po meczach. Tym samym spotkania Kolejorza rozgrywane na stadionie Miejskim po godzinie 20:00 są dla wielu kibiców katorgą, bo jeśli ktoś nie załapie się na jeden z kilku podstawionych przez MPK pojazdów lub nie zmieści się do niego, na szybkie wydostanie się z Bułgarskiej nie ma co liczyć. Dodajmy również, że podczas Euro 2012 w Poznaniu dwa mecze odbędą się o godzinie 20:45. Z takim podejściem komunikacji miejskiej miasto się tylko skompromituje, bowiem w ogóle nie bierze pod uwagę tego, że wielu kibiców po ostatnim gwizdku sędziego od razu nie opuszcza stadionu, a zwłaszcza wtedy, gdy w nocy dopisuje pogoda. Tym samym osoby wybierające się na kolejne spotkania przy Bułgarskiej rozgrywane późną porą, muszą nastawić się na szybkie opuszczenie stadionu. W innym wypadku pozostaje tylko i wyłącznie długi spacer do centrum. Źródło: inf. własna Fot: KKSLECH.com

9 komentarzy

  1. cez pisze:

    MPK ma w dupie kibicow a ludzi traktuje jak bylo nawet jak nie ma meczow. Popie*dolona instytuacja w ktorej procz nowych autobusow i wyzszych cen biletow nic sie nie zmienia

  2. Franky pisze:

    Przynajmniej nie trzeba kasowac biletow :) hehe

  3. rajama pisze:

    Problemem w piątek nie były tylko nocne: o ile autobusy za tramwaj podstawiane były parami,czy nawet po 3 i wyjechało ich po meczu chyba ze 20-25,to 91 MPK podstawiło sztuk.. zero. Jedynym możliwym autobusem był ostatni rejsowy. Dziwne,bo zawsze stało ich kilka na skrzyżowaniu nawet jak mecze kończyły się tak,że rejsowych było kilka. Tu odwrotnie,ostatni planowy i żadnego podstawionego.
    Na euro będzie jeszcze jeden problem: przyjezdni z Irlandii,czy Chorwacji niekoniecznie muszą wiedzieć, że „wszystkie nocne jadą w kierunku kaponiery,a tam można się przesiąść na coś w każdym kierunku”.. Ciekawe,czy to lepiej zorganizują.

  4. buła pisze:

    Nie jest to wina MPK tylko Zarządu Transportu Miejskiego. To ZTM ustala częstotliwość jazdy komunikacji miejskiej w cały mieście.

  5. mroczek pisze:

    N21 kursujący z Kaponiery na osiedle Sobieskiego w dni meczowe jeździ tak nawalony, że jest problem by stanąć wygodnie… Problemem jest też to, że nie kursuje on zbyt często. Podobnie jest z autobusami.
    Ciekaw jestem jak ZTM podoła przewozom jeśli w czasie EURO będzie pełen stadion… Mam nadzieję że będzie to lepiej wyglądało niż po meczach Lecha rozgrywanych o 20.30 a w perspektywie mogą być znowu puchary i taka godzina rozgrywek…

  6. piero pisze:

    problem jest w tym ze to jedyny stadion wybudowany na euro który nie posiada parkingu…….

  7. qwerty pisze:

    No sporo do poprawienia, kierowca ma obowiązek zatrzymać się na każdym przystanku.
    O ile jest ładna pogoda i korzystny wynik meczu to czekanie na kolejną szansę komunikacyjną mało przeszkadza ale w innym przypadku jest masakra.

  8. Jarek pisze:

    No właśnie !! gdzie są parkingi ??? narobili trawników, cholera wie czego a parkingu nie ma !! A jak pamiętam , na makiecie stadionu przed budową jest piekny zaj…y parking !!
    Coś tu komuś nie wyszło a już skandalem jest zamykanie Bułgarskiej na czas meczu.
    przecież jest Ptasia, jest tam niby podziemny parking, można by też wzdłuż Bułgarskiej postawić samochod !!
    To jest chyba jedyny stadion do którego nie można dojechać samochodem !!
    Dla mnie skandal !!!!!!!!!

  9. hipi pisze:

    Proponuję żeby admin zmienił temat, ponieważ jest błędny i mylący. To nie MPK nie daje rady. Pracuje w tej firmie i przewieziemy nawet 100tys kibiców. Jeden warunek. MPK to nie firma charytatywna, jak jest zlecenie to sa autobusy. Winny takiej sytuacji jest ZTM jako organizator przewozów. Kierujmy więc uwagi pod właściwy adres.