Teraz lepsi po

zwyciestwoLech Poznań zanotował wczoraj siódme zwycięstwo z rzędu, ale po raz pierwszy spośród tych ostatnich wygranych spotkań do przerwy remisował 0:0. Kolejorz swoją siłę pokazał po zmianie stron co do tej pory oglądaliśmy trochę rzadziej.


Po każdym z trzech ostatnich zwycięskich pojedynków wielu twierdziło, że Lech ma problem fizyczny i przez to zbyt łatwo w drugich 45 minutach oddaje pole rywalowi oraz za mocno się cofa. Zarówno piłkarze jak i trener poznaniaków przekonywali jednak, iż przygotowanie fizyczne jest okej, ale to presja na wynik sprawia, że drużyna cofa się i przedwcześnie zaczyna bronić korzystnego wyniku.

Wczoraj było na odwrót i Kolejorz był dużo lepszy po zmianie stron aniżeli w pierwszej odsłonie boju z Widzewem Łódź.- „W szatni bardzo spokojnie rozmawialiśmy o tym, co trzeba poprawić w drugiej połowie. W pierwszej odsłonie nie wszystko działało tak jak powinno, ale zrobiliśmy zmiany i graliśmy już tak jak chcieliśmy.” – przyznał 36-letni szkoleniowiec „niebiesko-białych”, Mariusz Rumak.

Jak dotąd nie wszyscy doceniali także ławkę rezerwowych Lecha. W piątek poznaniacy wyszli na mecz w pół rezerwowym składzie, zaś w 46. minucie na placu gry pojawili się dwaj piłkarze, którzy wnieśli bardzo dużo. – „Bartosz Ślusarski i Kasper Hamalainen wnieśli doświadczenie do drużyny. Przeciwnik był już wtedy podmęczony i dzięki doświadczeniu graliśmy lepiej. Wiedziałem, że zarówno jeden jak i drugi dostaną w piątek szanse tylko nie wiedziałem w jakim wymiarze czasowym.” – odparł Rumak.

0:0 do przerwy a 4:0 po przerwie to diametralnie duża różnica. Mimo to, pierwsza połówka w wykonaniu Wielkopolan wcale nie była słaba i nie musiała skończyć się remisem. Lechici mieli wtedy przecież swoje okazje, choć nie potrafili ich wykorzystać i przede wszystkim celnie uderzyć na bramkę Macieja Mielcarza. – „Nie uważam, by pierwsza połowa była bardzo zła. Mieliśmy swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy.” – podkreślił opiekun Lecha Poznań.

W piątek w pierwszej jedenastce Kolejorza pojawiło się aż dwóch młodych piłkarzy. Byli nimi Karol Linetty oraz Tomasz Kędziora i choć ten pierwszy zszedł z boiska po 45 minutach, to nie można powiedzieć, że zagrał słabo. – „Zarówno Karol Linetty jak i Tomasz Kędziora zaprezentowali się dobrze. Jestem zadowolony z ich gry.” – dodał Rumak, który był również zadowolony z powrotu dopingu w drugiej połowie wczorajszego meczu. – „Na pewno łatwiej się gra kiedy kibice dopingują i niosą zespół. To na pewno przyczyniło się, że lepiej zagraliśmy po przerwie.” – zaznaczył trener lechitów.

Natomiast wczoraj z powodu lekkich kontuzji nie zagrali Aleksandar Tonev i Luis Henriquez. Bułgar ma problem z mięśniami skośnymi brzucha i jest oszczędzany na przyszły weekend, zaś Panamczyk walczy z mięśniem nogi. Kłopoty przed meczem z Widzewem miał też Hubert Wołąkiewicz, ale „Żaby” sztab szkoleniowy nie mógł całkowicie oszczędzić. – „Hubert Wołąkiewicz cały czas boryka się z drobnymi urazami. Miał problemy już przed tym meczem. Ja tak naprawdę wcześniej chciałem go zmienić, ale została nam tylko jedna zmiana i nie chciałem ryzykować.” – poinformował Rumak.

Zejście 28-letniego stopera z boiska sprawiło, że Hubert Wołąkiewicz choć trochę mógł odsapnąć. W piątek w 75. minucie uniwersalnego obrońcę zastąpił Ivan Djurdjević, ale doświadczony Serb nie będzie zbyt długo łatał dziury po Wołąkiewiczu, który za tydzień powinien być w stu procentach gotowy do gry. – „Hubert Wołąkiewicz boryka się z małymi urazami, które powodują dyskomfort gry, ale nie wykluczają go z gry.” – powiedział na koniec trener poznaniaków, Mariusz Rumak.

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


11 komentarzy

  1. Classic pisze:

    Druga połowa rozgrywana przez naszych piłkarzy na ogromnych obrotach. Świetnie się prezentowali kondycyjnie.

  2. Kolejorzzz pisze:

    Jeśli legia dziś przegra to za tydzień w warszawie będzie grała pod wielką presją

  3. Daro pisze:

    I tak będzie pod presją i tak. My możemy oni muszą

  4. Cubasa pisze:

    Oglądam właśnie mecz Wisły z Koroną 3:0…wiem, że do tego spotkania jeszcze dużo czasu ale nachodzi mnie taka refleksja, że my się po tych scyzorykach przejdziemy ;) Ich bilans wyjazdowy rozbawia ;)

  5. babol pisze:

    Korona to jak Jaga jeszcze kilka lat temu. U siebie bardzo mocni, a na wyjazdach chłopcy do bicia.

  6. Pavvelinho pisze:

    No to w następną sobotę czas kolejną wygraną Lecha.

  7. Pavvelinho pisze:

    *czas na k…

  8. Emiliano1991 pisze:

    Za tydzien musimy grac przede wszystkim do konca. Po golu strzelic drugiego, a potem zamurowac bramke

  9. Gary pisze:

    Dobrze ze mecz byl w piatek. Weekend to dobry czas aby wszyscy wyleczyli swoje urazy

  10. Lechita pisze:

    Mam nadzieje, ze Tonev na pewno wroci ale powinien wejsc z lawki na podmeczonego rywala

  11. Gregorius pisze:

    Nasi piłkarze i trener zamknęli usta krytykantom mówiącym, że jesteśmy słabi kondycyjnie. Druga połowa z Widzewem była super.
    A za tydzień… presja będzie po obu stronach. Oni muszą a MY możemy ale jeśli nie zamierzamy ich wiecznie gonić, tylko gonić, dogonić i w końcu przegonić – to lepszej okazji niż ta za tydzień może się nie przytrafić. Wierzę, że sobie poradzą :-)