Przyjemne i nieprzyjemne momenty sezonu 12/13

zwyciestwoW minionym sezonie 2012/2013 poznański Lech przez cały czas był w czołówce i przez większość rozgrywek na drugim miejscu. Ostatecznie Kolejorz wywalczył historyczne, bo pierwsze wicemistrzostwo Polski zbierając w sumie 61 punktów.


Miniony sezon był dla Kolejorza pierwszym po zeszłorocznej przebudowie i wietrzeniu szatni, ale dość udany. Historyczne wicemistrzostwo, pobity rekord ligi i klubu wynoszący teraz dziesięć zwycięstw wyjazdowych z rzędu oraz ciekawa seria Kolejorza siedmiu wygranych z rzędu z czego pięciu starć w kwietniu. Do tego doszło parę wysokich wyników w rozgrywkach 2012/2013, a zatem dwóch triumfów nad Ruchem Chorzów po 4:0 czy nad Piastem Gliwice oraz Widzewem Łódź też po 4:0. Miniony sezon 2012/2013 składający się z 37 oficjalnych spotkań w tym 30 w lidze, 6 w Lidze Europy i jednego w Pucharze Polski był pełen wzlotów i upadków. Jakich? o tym dla przypomnienia poniżej.

Zgodnie z planem

Lech po zaledwie dwóch tygodniach przygotowań przystąpił do rozgrywek Ligi Europy w których w dwóch pierwszych rundach eliminacyjnych grał z Kazachami i Azerami. Poziom sportowy obu drużyn był różny, ale oba zespoły ostatecznie zostały wyeliminowane przez Kolejorza. Na mecz z Zhetysu w Kazachstanie poznaniacy musieli lecieć aż pod chińską granicę, ale dali tam radę podobnie zresztą jak w Lankaranie, gdzie w duchocie wywalczyli cenny bramkowy remis.

Szwedzki potop

W sierpniu na mecz III rundy kwal. LE poznańska drużyna pojechała do Solnej w roli faworyta i z chęcią wygranej. Do przerwy był remis, ale później przez zbyt ofensywną taktykę Rumaka i proste błędy w obronie Kolejorz został zatopiony i to zaledwie w półgodziny. Szkoleniowiec Lecha przez całą jesień wracał do tego spotkania przyznając się, że popełnił błąd stawiając wszystko na jedną kartę. U siebie poznaniacy wygrali przecież 1:0, lecz to okazało się za mało, aby awansować.

Puchar rozpaczy

Krótko po odpadnięciu z LE, ale zwycięstwie nad AIK-iem w Poznaniu 1:0 oraz całkiem niezłej grze ekipa Lecha pojechała do Grudziądza. Mecz z Olimpią miał być powrotem na właściwy tor, ale skończył się kompromitacją… bilans Lecha w PP w 2012 roku to: 0-0-3.

Dobicie słabeuszy

Wisła Kraków zawsze marzyła o Lidze Mistrzów, a wszyscy w tym klubie i to łącznie z kibicami powtarzali, że liczy się dla nich tylko bycie mistrzem. Życie to nie jest koncert życzeń, a jak się chce wszystko mieć i jest się niezadowolonym z tego co się ma, to na końcu nie ma się nic… Tak jest w przypadku Wisły, którą Kolejorz w listopadzie wygraną na Reymonta dobił totalnie, a sam umocnił się w czołówce. „Biała Gwiazda” ostatecznie drugi rok z rzędu nie awansowała do pucharów i pogrążyła się w przeciętności. Warto dodać, że na początku listopada 2012 roku Kolejorz grał dwa mecze na wyjeździe, bo gościł nie tylko na Reymonta, ale także na Widzewie. Łodzianie zabierając Lechowi dwa punkty w ostatniej kolejce sezonu 2011/2012 zabrali jednocześnie poznaniakom brązowy medal, jednak „niebiesko-biali” zrewanżowali się im. Jesienią pokonali RTS na wyjeździe 1:0 po bramce w końcówce Rafała Murawskiego.


Szybkie gongi

W listopadzie na trybunach zjawiło się ponad 40 tysięcy ludzi, a na dodatek Lech w przypadku zwycięstwa nad Legią zostałby liderem. Kolejorz popełnił jednak ten sam błąd co w Solnej i zamiast ze spokojem grać w piłkę, rzucił się na hurra i dostał szybkie trzy gongi po kontrach. Obrona też odegrała wówczas swoją rolę, a szczególnie Marcin Kamiński. Prócz tego w ataku grał wtedy Bartosz Ślusarski, który zmarnował w pierwszej odsłonie kilka stuprocentowych okazji.

Do pierwszej bramki

Trzeci mecz u siebie i trzecia porażka. Spotkanie ze Śląskiem trwało właściwie tylko do wyniku 0:1. Po golu Omara Diaza mecz już się zakończył, ponieważ Lech nie umiał odrabiać strat. Kolejorz w ostatnim domowym meczu 2012 roku przegrał z ówczesnym Mistrzem Polski aż 0:3 i to po słabej grze. Jedynym plusem tamtej potyczki było tylko to, co działo się w drugiej połowie na trybunach.


Spokojna zima

9 grudnia Lech Poznań rozegrał ostatni mecz w 2012 roku. Wtedy było jasne, że Kolejorz może zmniejszyć stratę do lidera, ale by tak się stało i by w ogóle utrzymał miejsce na podium po jesieni, musiał wygrać w Kielcach. Wielkopolanie długo czekali na tą jedyną bramkę, ale w końcu się jej doczekali. Gol Bartosza Ślusarskiego okazał się kluczowy i zapewnił nam wszystkim spokojną zimę.

Początek wiosny jak początek jesieni

Lech rundę wiosenną rozpoczął tak jak jesienną czyli od wygranej 4:0 i to nad Ruchem. W Chorzowie poznaniacy objęli prowadzenie już po kilkudziesięciu sekundach i kolejne ciosy zadawali w najmniej oczekiwanych momentach. Wówczas błysnął Fin, Kasper Hamalainen, który na dzień dobry zdobył gola i zanotował asystę.

Domowa niemoc

Po triumfie na Cichej lechici wrócili na Bułgarską, by w końcu wygrać. Szybko stracili jednak gola po cudownym uderzeniu z dystansu i po murarce Polonii jaką warszawianie zaprezentowali poznaniacy nie mogli już nic zrobić. Inny przebieg miał za to inny marcowy pojedynek z GKS-em. Kolejorz miażdżył rywala przez cały mecz, ale nawet z metra trafiał prosto w bramkarza. Mecz z bełchatowianami to był najbardziej pechowy mecz Wielkopolan w tym sezonie. Szans i strzałów masa i ogromna część uderzeń trafiała w Zubasa… wynik 0:0.


Fenomenalny kwiecień

Kwiecień był najlepszym miesiącem Lecha w lidze od paru lat. Poniższe wyniki mówią same za siebie, a przecież do nich doszły jeszcze dwa majowe mecze, zatem Kolejorz miał serię siedmiu wygranych z rzędu. W tych meczach lechici potrafili grać szybko, składnie, efektownie oraz efektywnie. Doskonale radzili sobie z kontry i w ataku pozycyjnym. Z Lechią poznaniacy po pierwszej połowie prowadzili aż 3:0, zaś Widzew robili po zmianie stron 4:0. Dodatkowo Kolejorz przegrywając z Zagłębiem 0:1 pierwszy raz od października 2010 roku umiał w meczu Ekstraklasy odwrócić wynik spotkania.

> 01.04, Pogoń – Lech 0:2
> 05.04, Lech – Lechia 4:2
> 15.04, Piast – Lech 0:3
> 21.04, Lech – Zagłębie 3:1
> 29.04, Jaga – Lech 0:1
> 04.05, Lech – Wisła 1:0
> 10.05, Lech – Widzew 4:0


Koniec marzeń

Po serii siedmiu zwycięstw z rzędu Lech jechał na Łazienkowską, aby nie przegrać. Ponadto w razie wygranej wyprzedziłby Legię w tabeli. Kolejorz nie mógł jednak zagrać w optymalnym składzie, a z powodu urazów dwóch zawodników bardzo szybko musiało opuścić plac gry. Wielkopolanie się posypali i z eksperymentalną obroną stracili gola w końcówce meczu po rzucie karnym, lecz po wcześniejszej kontrze.

Udane pożegnanie

Po stracie szans na mistrza Lech odpuścił dzięki czemu utrzymał w lidze Podbeskidzie, które trenuje były szkoleniowiec Kolejorza. Na szczęście w ostatniej kolejce Lech raz jeszcze wygrał przekraczając granicę 60 punktów w tabeli i pieczętując wicemistrzostwo. Jedną z bramek strzelił wtedy odchodzący na piłkarską emeryturę, Ivan Djurdjević po asyście innego zasłużonego zawodnika, Piotra Reissa.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


12 komentarzy

  1. Sadami pisze:

    Sezon z jakąś historią :)

  2. sedd pisze:

    historyczny wynik to i historyczne chwile. Dzieki Lech

  3. Lechita pisze:

    Nie moge patrzec na sektor meczu z gks-em…

  4. ArekCesar pisze:

    Wiele chwil na pewno zapamiętam do końca życia. A oprawy na meczu z malinowymi to był majstersztyk.

  5. KubaCMG pisze:

    Dumny z bycia Pyrą !

  6. Emiliano1991 pisze:

    Przyjemnych momentow raczej porowno z tymi nieprzyjemnymi. Chyba wielu z was i nas nie docenilo kwietnia a to byl rzeczywiscie piekny miesiac. Nikt sie raczej nie spodziewal ze wygramy w nim wszystkie mecze przy wczesniejszej grze na Bulgarskiej i w sumie siedem z rzedu

  7. qwez pisze:

    niestety zle momenty przycmily dobre – porazka z aikiem, olimpia i legia od razu przegrala nam wszystkie trzy fronty i taka jest prawda

  8. Franky pisze:

    Co racja to racja, ale zgadzam sie tez z Emiliano ze kwietnia chyba nie docenilismy.

  9. Benat pisze:

    Za mecz z GKS-em GKS zostal pokarany spadkiem na wieki wiekow :)

  10. Lechita pisze:

    Sezon pamietny przez te passy i wicemistrzostwo, ale ze sporym niedosytem. W najwazniejszych momentach zawodzilismy

  11. JRZ pisze:

    Ten mecz z Bełchatowem to był jakiś koszmar! Nic nie chciało wpaść jak nie Zubas w którego strzelaliśmy sami z 4-5 metrów to poprzeczki. Jak najmniej takich pechowych meczów!

  12. Krokua pisze:

    Tylko Kolejarz!!!