Gwiazdy, które niegdyś gościły na Bułgarskiej (II)

adebayorLech Poznań w ponad 91-letniej historii rozegrał wiele meczów w europejskich pucharach i to z przeciwnikami z różnej półki. Tym sam na Bułgarskiej gościli gracze, którzy zebrali baty od lechitów, ale na stadionie Kolejorza nie brakowało też znanych europejskich postaci.


Wykorzystując kolejny letni dzień w którym w Lechu Poznań nie dzieje się na razie nic ciekawego przedstawiamy listę najbardziej znanych na świecie zawodników, którzy w dalszej lub bliższej przeszłości mieli okazję gościć na Bułgarskiej. Podobną listę prezentowaliśmy dwa lata temu, ale wówczas użytkownicy biorący udział w dyskusji przyznali wprost. Nie jest ona kompletna.

Zgodnie z obietnicą sprzed dwóch lat uaktualniamy listę oraz dopisujemy do niej kolejne nazwiska. Pierwszym nowym i już na początku listy jest Gordon Strachan. Znany Szkot gościł przy Bułgarskiej w 1982 roku wraz ze swoim Aberdeen. Obecnie nie jest to wielki klub i wielu polskich kibiców w obecnych czasach z pewnością słabo kojarzy ten zespół, jednak przed wieloma, wieloma sezonami był on na topie.

Warto wiedzieć, że w 1982 roku poznański Lech doszedł do 1/8 Pucharu Zdobywców Pucharów. Kolejorz mógł trafić wtedy na wielkie kluby, ale wylosował Szkotów, których trenował słynny i wieli Sir Alex Ferguson. Legenda Manchesteru United gościła więc na Bułgarskiej 31 lat temu, zaś Wielkopolanie przegrali w dwumeczu z późniejszym zdobywcą PZP 0:3 (w Poznaniu 0:1).

Drugim znanym klubem, który przyjechał do Poznania był ówczesny Mistrz Hiszpanii, Athletic Bilbao. W 1983 roku lechici pokonali Athletic 2:0, a bramki gości bronił w tamtym spotkaniu słynny golkiper, Andoni Zubizarreta. Po kilkunastu miesiącach obrońców Kolejorza nękał za to szkocki napastnik, John Wark, a kilka lat później trzech Francuzów.

Mowa tutaj o Papinie, Cantonie i Tiganie, którzy na Bułgarskiej co prawda bramek nie zdobyli, ale w rewanżu z Lechem pokazali swoją klasę. W 1993 roku poznaniaków w stolicy Wielkopolski ukłuli natomiast znani Rosjanie, Onopko oraz Karpin. W pojedynku z FC Barceloną groźny był za to Gary Lineker, lecz nawet 80-krotnemu reprezentantowi Anglii nie udało się zdobyć gola na obiekcie Kolejorza.

Dotyczy to także słynnego Włocha, Alessandro Del Piero, ale Emmanuela Adebayora występującego do niedawna w Realu Madryt już nie. Rosły napastnik swego czasu strzelił w Poznaniu jedną bramkę, jednak nieco wcześniej wbił w Manchesterze trzy i do dziś jest pamiętany przez kibiców bardzo dobrze. Z kolei dwukrotnie przeciwko Lechowi w Poznaniu grał Simone Pepe. Dodatkowo mały epizod w 2005 roku zanotował na Bułgarskiej Seydou Keita znany z występów w Barcelonie.

Lista znanych piłkarzy na świecie goszczących na na naszym stadionie jest oczywiście znacznie dłuższa, ale ta poniższa zawiera tylko naprawdę dobrych zawodników i takich, którzy grali w Poznaniu przeciwko Lechowi. Oczywiście na Bułgarskiej występowali również inni słynni piłkarze, ale reprezentując kadry narodowe. Co ciekawe nie byli to zawodnicy grający tutaj podczas Euro 2012. Listę takich graczy przedstawiamy w wolnym czasie niebawem.

Gordon Strachan (Aberdeen)
Andoni Zubizarreta (Athletic Bilbao)
John Wark (FC Liverpool)
Jean-Pierre Papin (Olympique Marsylia)
Jean Tigana (Olympique Marsylia)
Eric Cantona (Olympique Marsylia)
Walerij Karpin (Spartak Moskwa)
Wiktor Onopko (Spartak Moskwa)
Gary Lineker (FC Barcelona)
Seydou Keita (RC Lens) – do niedawna FC Barcelona
Juan Carlos Valeron (Deportivo La Coruna)
Alexis Sanchez (Udinese Calcio) – aktualnie FC Barcelona
Simone Pepe (Udinese Calcio/Juventus Turyn)
Alessandro Del Piero (Juventus Turyn)
David Silva (Manchester City)
Patrick Vieira (Manchester City)
Emmanuel Adebayor (Manchester City)
Robert Lewandowski (Borussia Dortmund)

Źródło: inf. własna
Fot; KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


13 komentarzy

  1. StoLica pisze:

    Danijel Ljuboja, Miro Radović, Dusan Kuciak, Jakub Kosecki czy Artur Jędrzejczyk to największe sławy jakie gościły na rumuns… yyy… znaczy się bułgarskiej a w sumie gromadziły ponad 40tys pyr hehe

  2. MrWsts pisze:

    ee ty za wschodniej granicy idź stąd!!

  3. wujek pisze:

    Pamiętam mecz z Aberdeen, mało ich przyjechało a my dawaliśmy „Gdzie są Szkoty”, a potem Athletic – mecz marzenie, Niewiadomski i Okoń po bramce zaliczyli

  4. fan pisze:

    O Boże, przecież dziś wakacje się zaczęły, teraz inwazja wschodniej gimbazy wisi w powietrzu..

    A tak w sumie to ich boli, że do ich wioski nigdy takie postacie nie zjechały :)

  5. mietek pisze:

    Atakuje nas warszwawska gimbaza. Niech wiedzą, że w nadchodzącym sezonie to my będziemy mistrzami. Nasz kapitan Piotrek R. załatwi nam to bo ma teraz dużo czasu i układów.Tu kupi tam sprzeda. I co? łyso wam ?

  6. Pyra Madry pisze:

    Z tych wszystkich piłkarzy najbardziej bym chciała zobaczyć Juana Carlosa Valerona. Prawdziwa legenda Deportivo, piłkarz związany z La Coruną od dziecka, miał wiele propozycj z zagranicznych klubów, ale jego serce biło tylko dla Depor. Niestety po tym sezonie zakończył karierę.

  7. karzeł pisze:

    Gwiazdy gwiazdami, natomiast mnie to skłania do głębszej refleksji nad naszym podejściem. Skąd się wziął w Polakach taki kompleks niższości? Cieszymy się zagranicznymi gwiazdami, jakby byli w czymś lepsi od nas. Mieliśmy u siebie tego samego pokroju (albo i większe) gwiazdy- chociażby tercet ABC. Swoim zaangażowaniem i oddaniem piłce zasługują na większy szacunek niż (to nie jest rasistowska wstawka) wielki murzyn z Manchesteru czy rezerwowy Barcelony. To, że Polscy piłkarze nie osiągają większych sukcesów nie wynika z braku talentu czy umiejętności. Uważam, że główną przyczyną jest złe nastawienie. Prosty przykład- mecz z ManCity. Potrafiliśmy zagrać zajebiście i bez żadnych kompleksów. Kluczem była motywacja i chęć zwycięstwa. Nasi nie dali sobie wmówić, że grają przeciw superhiperultra gwiazdom. Grali jak przeciw równym sobie. Taką postawę powinniśmy pielęgnować i wyzbyć się obecnego nastawienia.

    Cudze chwalicie, a swego nie znacie. Ot co!

    Pozdrawiam (i przepraszam przynudzonych za filozoficzny wywód)

  8. Versoo pisze:

    Wysyp jest spory, bo sie wschod posypal, a niestety ma wakacje w tym samym terminie co cala Polska

  9. matiKKS pisze:

    Jakiś lekki burdel w tym tekście. Wydaje mi się trochę niepoukładany i nie do końca zrozumiały. Największą gwiazdą na Bułgarskiej oczywiście Reiss :)

  10. cez pisze:

    Szkoda, ze nigdzie nie zachowalo sie zdjecie Alexa u nas. Pewnie takiego nawet nie ma.

  11. MaPA pisze:

    Karzeł nie masz racji.Gdyby nasi gracze byli tacy świetni to masowo graliby w renomowanych klubach.Oprócz kilku bramkarzy i tercetu z Borussi nie widać nikogo.Jeśli nasi piłkarze nie będą grać regularnie i z powodzeniem w LM (bo LE to drugorzędna sprawa) to nie będzie można nazywać ich gwiazdami.Pojedyńcze sukcesy nad zespołami z górnej pólki nie powinny zaciemniać obrazu.Nie jesteśmy jako kraj wstanie wychować piłkarzy przynajmniej na średnim poziomie czego przykładem jest nasza Kadra narodowa.

  12. Jarecki pisze:

    Dla mnie największą gwiazdą jaką chodził po Bułgarskiej był Johan Cruyff :-)
    Jako trener Barcelony oczywiście. Taki był mecz że z nerwów zjarał całą paczkę Cameli ( siedziałem niedaleko ) :)
    Oj to był mecz ( Wujek pewnie pamięta :-) )

  13. wujek pisze:

    Jarecki, no jasne, że pamiętam!!! Najbardziej pamiętam jednak jaka była dolina, bo w dwumeczu prowadziliśmy (remis 1:1 na Camp Nou) u nas w rewanżu prowadziliśmy, w karnych po dogrywce prowadziliśmy i na kilka chwil przed samym końcem tego horroru nas wyeliminowali, a później zgarneli puchar. I to nie była Barca która grała 10 składem jak z Wisłą, tylko rodząca się światowa potęga. Jaki był wkurw tego nie da się opisać, wszyscy byliśmy załamani. Zabrakło k..wa paru chwil !!!