Analiza meczu z Cracovią + statystyki

pilkaW niedzielnym meczu z Cracovią Kraków, piłkarze Lecha Poznań rozegrali jedno z najgorszych spotkań w ostatnim czasie, ale mimo to, mogli wygrać gdyby nie kuriozalna bramka w samej końcówce meczu.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Wojciecha Stawowego nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Cracovią Kraków.

Obrona

Dzięki powrotowi Kebby Ceesaya, którego występ od początku był małym zaskoczeniem defensywa zagrała wczoraj w dość optymalnym zestawieniu. W Lechu nie było tylko nominalnego lewego obrońcy, choć i tak ta strona defensywy nie odegrała wczoraj żadnej roli. Lech Poznań stracił w niedzielę kolejnego gola czwarty raz z rzędu, ale do gry defensywnej tak naprawdę nie można się przyczepić. Cracovia atakowała rzadko, a jeśli już to robiła, to para stoperów Hubert Wołąkiewicz – Manuel Arboleda nie miała żadnych problemów z przerywaniem akcji. Obaj stoperzy często podchodzili dość wysoko starając się jednocześnie podawać piłkę prostymi podaniami. Były też wyjątki, choć tylko przypadku Huberta Wołąkiewicza stosującego celne i dalekie przeżuty. Obrona spisała się wczoraj bez zarzutu z wyjątkiem bramkarza.

Pomoc

Niedzielne spotkanie było pierwszym w którym Lech zagrał w dość nietypowym zestawieniu personalnym. W dodatku wszyscy kompletnie zawiedli, a najsłabsze były skrzydła. Gego Lovrencsics w pierwszej połowie dosłownie stał na lewej flance, a po zmianie stron często schodził do środka. Po drugiej stronie tak samo nędzny był Mateusz Możdżeń, który również schodził do środka co było kompletnie niepotrzebne. Gra pomocy wyglądała wczoraj żenująco słabo. Wszyscy byli wolni, nie mieli pomysłu na ataki pozycyjne, nie potrafili wymienić paru celnych podań i przede wszystkim zagrać ostatniego podania do napastnika. Tak nędznej gry pomocy kibice Lecha nie oglądali już dawno. Gergo Lovrencsics stojąc na lewej pomocy stracił wszystkie swoje atuty, zaś Mateusz Możdżeń znów zawiódł grając w drugiej linii. Do 60. minuty środek co jakiś czas potrafił rozruszać tylko Szymon Pawłowski schodzący zresztą często na boki oraz przechodzący nawet do ataku. Na ostatnie 30 minut na boisku pojawił się za to Kasper Hamalainen. Fin był podwieszony za napastnikiem i na nim znów opierała się gra ofensywna. Gdyby Hamalainen przebywał na murawie z „Szymkiem” w tej samej chwili, to pomoc na pewno funkcjonowałaby znacznie lepiej.

Atak

Wysuniętym napastnikiem do 60. minuty był Bartosz Ślusarski, który przez słabą grę pomocy praktycznie w ogóle nie otrzymywał piłek. Wspierał go momentami na szpicy Szymon Pawłowski, dlatego Kolejorz z ustawienia 1-4-2-3-1 czasem przechodził na klasyczne 1-4-4-2 lub jak kto woli – 1-4-4-1-1. „Ślusarza” 30 minut przed końcem meczu na pozycji „9” zmienił Vojo Ubiparip. Serb w przeciwieństwie do 32-latka częściej cofał się jednak po piłkę, choć na prawą stronę schodził tak samo często jak Ślusarski.

Ogólne wrażenie

Ogólne wrażenie jest bardzo słabe. Eksperymentalny skład totalnie nie wypalił, a Lech grał wolno, bez pomysłu, za dużo środkiem i był w niedzielę po prostu słaby. Defensywa z wyjątkiem bramkarza spisała się nieźle podobnie jak niektórzy zawodnicy, ale za to inni zaliczyli występ poniżej wszelkiej krytyki. Ten mecz już definitywnie pokazał, że Gergo Lovrencsics nie jest i nigdy nie będzie grał na lewej stronie tak samo jak potrafi grać na prawej pomocy. Kolejorz stracił w niedzielę punkty w bardzo pechowy sposób po niezwykle kuriozalnej bramce, ale tak naprawdę sam jest sobie winien. Cracovia zagrała nędznie, nastawiła się na remis już dużo wcześniej przed końcowym gwizdkiem, ale Lech przez większą część czasu nie zrobił kompletnie nic, aby zaskoczyć rywala większymi umiejętnościami piłkarskimi. Śmiało można stwierdzić, że był to chyba pierwszy mecz zawalony przez Mariusza Rumaka, a nie tylko przez samych piłkarzy. Chodzi oczywiście o skład i wystawianie do gry kompletnie nieprzygotowanych zawodników w stylu Bartosz Ślusarski oraz o mieszanie na skrzydłach. W dodatku Mariusz Rumak nie zrehabilitował się i zarówno Gergo Lovrencsics jak i Mateusz Możdżeń kompromitowali się na flankach przez całe spotkanie.

Składy

1-4-2-3-1 przechodzące w 1-4-4-2

Kotorowski – Ceesay, Wołąkiewicz (87.Kamiński), Arboleda, Kędziora – Trałka, Drygas – Możdżeń, Pawłowski (60.Hamalainen), Lovrencsics – Ślusarski (60.Ubiparip).

1-4-5-1

Pilarz – Kuś, Żytko, Kosanović, Marciniak – Bernhardt (46.Ntibazonkiza), Szeliga, Danielewicz, Straus (63.Budziński), Steblecki (67.Nowak) – Boljević.

Statystyki meczu Lech Poznań – Cracovia Kraków:

Bramki: 1 – 1
Strzały: 12 – 6
Strzały celne: 3 – 3
Strzały niecelne: 9 – 3
Faule: 12 – 12
Żółte kartki: 2 – 4
Czerwone kartki: 0 – 1
Rzuty rożne: 6 – 1
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 2 – 2
Posiadanie piłki: 50% – 50%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

> Analizy, statystyki i oceny spotkań Lecha Poznań

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


15 komentarzy

  1. Piasek pisze:

    Już bym wolał oglądać nic nie wnoszącego do gry Możdżenia na tej lewej stronie, ale za to Gergo na swojej nominalnej prawej i myślę, że w jakimś stopniu ta gra wyglądałaby dużo lepiej chociaż z prawej strony. Pewnie i Cracovia przypilnowałaby bardziej tej flanki, a po drugiej stronie Kędziora z Możdżeniem może coś więcej by ugrali mając nieco więcej przestrzeni. Teraz to jednak nie ma znaczenia. Z Żaligirisem i Zagłębiem trzeba wystawić najsilniejszy skład i oba mecze po prostu wygrać.

  2. angelo pisze:

    Tu nie ma co analizować , po prostu to coś się odbyło.

  3. babol pisze:

    Czy to tak trudno grać co mecz optymalnym składem bez ingerencji pozycji ? Za Smudy to się sprawdziło. Fakt dzisiaj mamy szerszą kadrę, ale bez jaj.

  4. aliz pisze:

    @babol
    Zawodnicy nie są niezniszczalni, co prawda przygotowani do wysiłku, ale bez przesady. Tym bardziej, że popatrz ilu z nich nie jest/nie było w cyklu treningowym nie mówiąc o meczach. Trzeba grać co 3 dni, zmierzyć się z problemami i nie ma dyskusji, więc każdy musi chociaż trochę grać. Poza tym pamiętaj, że każda drużyna będzie „trawę gryzła”, by tylko „postawić się” Lechowi – i z tym też musimy się zmierzyć – innego wyjścia nie ma.
    Powtarzam któryś już raz: Najważniejsza będzie druga część sezonu – i na tym się trzeba skupić. A teraz nie dać się wyautować z LE…

  5. kamil pisze:

    a to moja mała analiza :) po przerwie trzeba było zdjąć Możdżenia i wprowadzić za niego Fina a Pawłowskiego przesunąć na lewą pomoc a Węgra na prawą , później zdjąć Pawłowskiego i wprowadzić Ubiparipa i teraz jest problem zdjąć Ślusarskiego czy Drygasa , chyba lepiej byłoby zdjąć Ślusarskiego i wstawić Drewniaka a Ubiparipa do ataku

  6. tomasz1973 pisze:

    Jak widzę zarówno w analizie ,jak i w ocenach /chyba po raz pierwszy/ jest sprawiedliwa krytyka od redakcji w stronę trenera.No nareszcie i wam się cierpliwość skończyła i trochę sprawiedliwości w jego stronę poleciało,bo do tej pory było widać ,że jest waszym faworytem.Ja też ogólnie go toleruję,ale wszystko wg.zasług, a nie raz już na to zasłużył,tylko do tej pory mówiono,że Rumak cały czas się uczy….

  7. Kosi pisze:

    kamil – bardzo trafne spostrzenie. Podpisuja sie pod nim

  8. @aliz pisze:

    Przestań pieprzyć farmazony. Od dawna było wiadomo, że odchodzi Tonev. Gdzie jest zastępca Toneva? Od dawna było wiadomo, że drużyna mimo wicka ma duże luki w składzie. Nie pamiętasz już jak kończyliśmy sezon zeszły z chorym Kotorowskim w bramce, jak Trałka grał na stoperze, jak Kebba i Kędziora mieli kontuzje. Klimczak i Rutkowski jr co zrobili żeby wzmocnić drużynę? Przecież wiadomo, że w optymistycznym wariancie możemy rozegrać 35 spotkań jesienią. Ponoć obserwujemy kilkudziesięciu zawodników. A kto przyszedł do Lecha? Dwaj kontuzjowani. Injac – to już śmiech na sali, Gostomski – który w wieku 25 lat bronił w II lidze. To są ci wybitnie obserwowani przez zarząd. Do cholery kasy mają jak małpa kitu a nie kupują nikigo. Co to ma być – NIE DAĆ SIĘ WUAUTOWAĆ i mieć jak najmniejszą stratę. Jak chcesz popierać takiego Lecha to go popieraj. Mnie głupota zarządu chamstwo wobec kibiców i kpienie z kibiców nie interesują. To nie jest Lech duma Wielkopolski tylko dojna krowa Rutkowskich. Rutkowscy WON Z LECHA!!!!!!!!!!!!!!!!

  9. kevin_sam_w_domu pisze:

    Wczoraj było bardzo słabo. Kilku zawodników grało na nie swojej pozycji. Jeśli wszyscy wyzdrowieją, to każdy będzie mógł grać na swoim optymalnym miejscu na boisku i będzie dobrze. Jakby tak popatrzeć, to ze wszystkimi zdrowymi piłkarzami, mamy bardzo szeroką kadrę i jeśli większość będzie w formie to będziemy się jeszcze cieszyć z tego co mamy. Więc bądźmy optymistami i nie narzekajmy, bo to nie potrzebne i nudne ;)

  10. @kevin sam w domu pisze:

    Jeśli, jeżeli, gdyby. W piłce tego nie ma! W piłce jest tu i teraz! Każda szanująca się drużyna ma 25 zawodników na równym w miarę poziomie – nawet UEFA stworzyła listę 25. A my nie mieliśmy nawet kogo na nią wpisać. Przesłaliśmy 23. Dopiszą teraz MEGA WZMOCNIENIE WYPATRZONE I DŁUGO OBSERWOWANE – Injaca. I to wszystko. Mamy grać na trzech frontach. Powiem tobie , że jeżeli przeciwnicy w III i IV rundzie się nie przyłożą do gry to mamy fazę pucharową. Jeśli w fazie pucharowej wszyscy przeciwko nam wystawią rezerwy to awansujemy dalej. Gdy w lidze zaczną nam się podkładać to dogonimy Legię. A w PP jeśli nas oleją i nie przyjadą na mecze to mamy puchar. Zacytuję MISTRZA KAZIKA STASZEWSKIEGO „Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka, gdyby się nie wywrócił byłaby, rzecz wielka. Gdyby to najczęstsze słowo polskie. Gdyby mama miała fi..ta to by była ojcem” Jeżeli tak mamy BUDOWAĆ POTĘGĘ LECHA TO GRATULUJĘ BUDOWNICZYM.

  11. kevin sam w domu - Rutek? pisze:

    Czyżby młody Rutek się tu udzielał? Tato nie przyjeżdża zbyt często do Poznania, Rutek sam w domu siedzi i się biedaczyna nudzi. Nudę zabija tutaj, zaklinając rzeczywistość oraz snując optymistyczne wizje, w które jak widać sam już tak dalece uwierzył, że przesłoniły mus trzeźwą ocenę sytuacji. „Mamy bardzo szeroką kadrę”, „jeśli wszyscy będą w formie”, „będziemy się jeszcze cieszyć z tego co mamy”. Heh, ja jestem już od teraz optymistą totalnym, nawet jeśli za tydzień nie wygramy, 50% piłkarzy będzie bez formy, a kadra nie będzie bardzo szeroka (bo zdrowie nie dopisze), to ja się będę cieszył z tego co mam. Bo do chja, przecież narzekanie jest nudne i niepotrzebne!

  12. arek pisze:

    Gramy tak samo od poczatku sezonu, z Honka bylo to samo tylko przeciwnik na poziomie pierwszoligowym. Zdanie redakcji o dobrych meczach z Honka nie podzielalem i takze nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze ten mecz przegralismy pechowo. To bylo frajerstwo ze strony trenera i niektorych pilkarzy a nie pech. Grajac przeciwko dziesieciu i prowadzac tylko 1:0 nie wstawia sie obronce za ofensywnego zawodnika, nie ttraci sie tak frajersko pilki jak to zrobil Drygas przez nikogo nie atakowany, nie zostawia sie Saidiego bez opieki. To byl kryminal a nie pech Redakcjo!

  13. maciek pisze:

    Dla mnie kluczowa była zmiana Wołąkiewicza na Kamińskiego który nie zdążył dobrze wejść w mecz i pośrednio sprokurował zgłupienie Kotora który liczył że Kamyk tę piłkę wywali … Tylko poważna kontuzja mogła by usprawiedliwić zamianę stopera na 5 min przed końcem meczu tym bardziej że ta obrona całkiem nieźle sobie radziła przez te 85 min.

  14. Tytan pisze:

    „Arboleda nie miala zadnych problemow…” Nie wiem czy to sarkastycznie czy tylko literowka :) hehe.

  15. kevin_sam_w_domu pisze:

    Nie jestem żadnym Rutkiem, ani nikim. Mówię tak o tym sezonie optymistycznie, bo przypomnijcie sobie, jaki mieliśmy skład w zeszłym roku. Przypomnijcie jakie było lamentowanie po Aik’u. I przypomnijcie sobie jaka była pozycja na koniec sezonu. A narzekanie to takie typowe polskie, bo Polakom nigdy nie dogodzisz ;) Poczekajmy jeszcze co najmniej kilka tygodni i zobaczymy gdzie, i na którym miejscu będzie nasz Lech.