Zarząd zarobił na transferach prawie 19 mln €. Wydał ponad 9 mln

lechKompromitacja Lecha Poznań z Żalgirisem Wilno była jedną z największych wpadek Kolejorza w ponad 91-letniej historii klubu. Winę za hańbiące odpadnięcie z Litwinami ponoszą nie tylko trenerzy czy piłkarze, ale także zarząd, którego nowa polityka po prostu nie sprawdza się, a jej owocem jest niedawny rezultat z Żalgirisem Wilno.


Hańba z Litwinami, która skompromitowała cały klub dała nam przepustkę, aby pochylić się w tym tygodniu nad pewnymi sprawami. Zaczynamy od zarządu, który sprawuje władze nad Lechem Poznań od czerwca 2006 roku. Przez osiem lat obecne władze Kolejorza zarobiły na transferach w przybliżeniu 18.925.000 € a wydały na wzmocnienia 9.365.000 €. To oznacza 9.560.000 € (ok. 40,5 mln zł) zysku, ale gdzie są te pieniądze – nie wiadomo. Na pewno nie zostały ulokowane w budżet płac, który z sezonu na sezon jest coraz niższy głównie ze względu na stawianie na młodzież. Kolejorz w ostatnim czasie zarobił też sporo na umowach ze sponsorami w tym także na sprzedaży nazwy stadionu. Nie można również zapomnieć o milionach złotych od UEFA za awans do 1/16 europejskich pucharów w 2008 oraz w 2010 roku, a prócz tego o premii za udział paru zawodników na Euro 2012. Gdzie są wszystkie pieniądze, które dostał klub? Tego nie wie nikt, a w dodatku budżet klubu zamiast rosnąć z roku na rok spada. W tej chwili wynosi 45 mln złotych.

Wielkie zyski z małymi wydatkami

Poniżej prezentujemy dochód z transferów w poszczególnych sezonach oraz wydatki na nowych piłkarzy. Obecne władze Lecha zainwestowały i wydały pieniądze z własnej kieszeni tylko dwa razy. Zarząd najbardziej hojny był w sezonie 2008/2009, który zakończył się 3. miejscem na koniec Ekstraklasy, zdobyciem Pucharu Polski i dojściem do 1/16 Pucharu UEFA. Jednym słowem opłacało się wówczas zainwestować, czyli kupić Peszkę, Arboledę, Stilicia czy Lewandowskiego. Z kolei w tym sezonie jak na razie obecne władze pierwszy raz od siedmiu lat nie wydały na transfery ani złotówki. Na dodatek Paulus Arajuuri, który przyjdzie zimą również trafi do Poznania w ramach wolnego transferu.

* – wszystkie wartości są przybliżone. Mogą być ciut mniejsze lub większe

2006/2007
Dochód z transferów: 1.295.000 €
Wydatki na transfery: 575.000 €

2007/2008
Dochód z transferów: 300.000 €
Wydatki na transfery: 600.000 €

2008/2009
Dochód z transferów: 710.000 €
Wydatki na transfery: 2.430.000 €

2009/2010
Dochód z transferów: 3.500.000 €
Wydatki na transfery: 1.400.000 €

2010/2011
Dochód z transferów: 5.325.000 €
Wydatki na transfery: 2.975.000 €

2011/2012
Dochód z transferów: 370.000 €
Wydatki na transfery: 350.000 €

2012/2013
Dochód z transferów: 4.125.000 €
Wydatki na transfery: 835.000 €

2013/2014 – lato
Dochód z transferów: 3.300.000 €
Wydatki na transfery: 200 tys. € (wykup Gergo Lovrencsicsa)

Łączny dochód z transferów: 18.925.000 € (ok. 79,5 mln zł)
Łączne wydatki na transfery: 9.365.000 € (ok. 39,5 mln zł)
Łączny zysk: 9.560.000 € (ok. 40,5 mln zł)

Skąpstwo do potęgi

Przy łącznym, siedmioletnim zysku z transferów wynoszącym około 40,5 miliona złotych Lech powinien zainwestować jeszcze tego lata w nowego lewego i lewonożnego pomocnika, którego potrzeba temu zespołowi najbardziej. Przydałby się jeszcze również nowy napastnik oraz szybki środkowy pomocnik, który dynamiką przewyższałby tak wolnych graczy jak Szymon Drewniak, Łukasz Trałka i Kamil Drygas. Pieniądze w Lechu są, ale nie wiadomo, dlaczego klub nie chce wydać choćby 350 tysięcy euro na nowego skrzydłowego co byłoby ceną jak najbardziej optymalną.

Skąpstwo władz wychodzi jednak nie tylko w tym okienku transferowym, ale także wcześniej. Przez zbijanie cen za zawodników i przedłużające się negocjacje cierpi na tym zespół oraz trener. Tak było choćby zimą, gdy Kasper Hamalainen przyszedł krótko przed ligą, a Łukasz Teodorczyk trafił do Kolejorza w tak późnym momencie, że w ogóle nie miał czasu na przygotowania z drużyną do rundy wiosennej. Skąpstwo i gigantyczna chęć oszczędzania jest wręcz denerwująca oraz irytująca. Skauting klubu funkcjonuje bez zarzutu, ale co z tego, że jest on na świetnym poziomie skoro władze Kolejorza mając pieniądze i tak nie chcą za nikogo płacić, albo liczą na wyciągnięcie z jakiegoś klubu dobrego piłkarza za przysłowiowe frytki. Przykład? Artjoms Rudnevs, który przyszedł po odpadnięciu ze Spartą Praga.

Minimalizm i nietrafiona polityka

Polityka transferowa klubu jest irytująca zarówno w kwestii transferów do klubu jak i z klubu. Minimalizm to zresztą najlepsze określenie do całej sytuacji. W Lechu Poznań nie robi się nic, aby zatrzymać zawodnika kuszonego przez inne kluby. Gdy tylko ktoś zainteresuje się piłkarzem Lecha odejdzie on z klubu za granicę od razu. Najlepszymi przykładami są Artjoms Rudnevs oraz Aleksandar Tonev. Ten pierwszy chciał zostać w Lechu trochę dłużej, ale nie zrobiono nic, aby go zatrzymać podobnie jak w przypadku drugiego. Już dziś można przewidzieć, że następnymi do transferu są Gergo Lovrencsics, Marcin Kamiński czy Jasmin Burić, a w dalszej przyszłości Kasper Hamalainen i Kebba Ceesay. Obcokrajowcy nie po to tutaj przychodzą, aby siedzieli w Lechu do końca kariery. Obiektywnie patrząc żadne mistrzostwo kraju Kolejorzowi nie jest potrzebne, bo wtedy odejścia czołowych zawodników są bardzo mocno realne. W dodatku jak Lechowi przychodzi zatrudniać następców gwiazd można było zauważyć w ostatnich latach. Nie tak dawno następcą Sławomira Peszki został Tomasz Mikołajczak, a trochę wcześniej Roberta Lewandowskiego Artur Wichniarek. Polityka transferowa klubu jest więc jasna. Kupić tanio – sprzedać drogo albo wychować juniora – sprzedać drogo. Ostatnio w Lechu narodził się też nowy trend. Nie kupować w ogóle tylko brać z wolnego transferu, a w pucharach liczyć na szczęście i walkę drużyny.

Brak kontroli

W Lechu Poznań od dłuższego czasu brakuje kontroli nad podstawowymi rzeczami. Klub chce stawiać na swoich wychowanków, a tymczasem koordynatorem ds. młodzieży Lecha Poznań jest warszawiak, Marek Śledź, który rzecz jasna nie jest emocjonalnie związany z klubem tak jak choćby Piotr Reiss czy Ivan Djurdjević. Zimą do Młodej Ekstraklasy trafił również Piotr Kurbiel z Warszawy. Tą postać pod lupę wzięliśmy już dawno, a konkretnie jego Facebooka po anonimie podesłanym do nas. Można na nim znaleźć ciekawe rzeczy w tym m.in. deklaracje, że jego największym marzeniem jest gra w Legii. Szkolenie mentalne młodych zawodników w Lechu oraz ich przywiązanie do „niebiesko-białych” barw jest fatalne o czym już kiedyś pisaliśmy, a z takim prowadzeniem juniorów transfery w stylu „Bartosz Bereszyński przechodzi do Legii” mogą mieć niebawem miejsce co pół roku. Ponadto współprace klubu z innymi klubami partnerskimi kuleją, albo nie dają żadnych widocznych efektów tak jak choćby te z Kanią Gostyń, Górnikiem Konin, Atletico Paranaense czy do niedawna z Nielbą Wągrowiec.

Obawa przed przyszłością

Jak widać sposób prowadzenia klubu pomału się wyczerpuje. Przez nową, superoszczędną politykę drużyna z roku na rok jest coraz słabsza, a klub nie odnosi żadnych sukcesów krajowych i międzynarodowych. Mimo to, frekwencja na stadionie z sezonu na sezon rośnie co jest fenomenem, a tym bardziej przy najwyższych cenach biletów w Polsce. Jeśli zarząd chce odnieść sukces i ponownie doprowadzić Lecha do pieniędzy czyli do fazy grupowej Ligi Europy lub Ligi Mistrzów musi raz jeszcze wyłożyć kasę z własnych pieniędzy tak jak zrobił to w 2008 roku, a nie liczyć na szczęście, obecną kadrę czy współczynnik, który zresztą z roku na rok maleje. W innych klubach w Europie nie ma sukcesów, ponieważ nie ma pieniędzy. W Lechu pieniądze są, ale sukcesów też nie ma, gdyż króluje skąpstwo, minimalizm i polityka prowadzenia klubu, która się nie sprawdza. Piłkarski klub to biznes na całym świecie. Z tym, że w Poznaniu biznes prowadzi się bez ryzyka. Jedynym plusem ostatnich działań jest tylko brak zadłużenia klubu. Lech Poznań nie ma żadnych długów i to największy plus.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


173 komentarze

  1. babol pisze:

    Przestańcie tak już płakać. Obiektywnie z obecną kadrą powinniśmy jedną dziurką od nosa dostać się do LE i to bez 2-3 wzmocnień taka prawda. Masz rację tomasz1973, że jak nie ma sukcesów to trzeba zainwestować, ale po co ? Przecież mamy niezłą ekipę tylko rozjebany zespół bez formy. Fakt przydałby się napastnik z jajami i szybki skrzydłowy, ale pytam się po co teraz ? Na dzisiaj nie ma to sensu chyba, że myślimy o podboju Europy za rok haha, ale Rutki pewnie nie sypną sianem, a jak już to wzmocnienie będzie 31 sierpnia haha

    Cała ta polityka transferowa jest tak zbudowana i nastawiona by tanio kupić tutaj zakontraktować, a drogo sprzedać. Ot cała polityka klubu. Mnie to również irytuje, że tak to wygląda, ale co zrobić ? Nie moja wina, że klub nie potrafi lub nie chce przeznaczyć przynajmniej bańki ojro z transferu Toneva na nowe wzmocnienia.

  2. fordescort pisze:

    road – czytaj ze zrozumieniem… to co podałeś tylko umniejsza ewentualny zysk.. ale zgoda – przyjmijmy że 33% idzie na menago, związek, poprzedni klub i teściową.. to zostaje jeszcze 6 mln ojro.. czyli ekstra 24 mln złotych – ekstra półroczny budżet!
    gruh – ja nie twierdzę że Rutki kradną – bo to ich piaskownica, tylko że wyciągają dla siebie pieniądze które mogliby lepiej wykorzystać…. co można poprawić? jedną prostą rzecz – wywiązywać się z obietnic! tylko tyle! ekstra hajs z transferów idzie na transfery – dotrzymanie tylko tej jednej obietnicy sprawiłoby że nasz Klub w składzie miałby graczy bardziej wartościowych niż Drewniak czy Kotorowski i fazę grupową byśmy brali z marszu… kłamanie w żywe oczy i niewywiązywanie się z obietnic to niestety nie domysły… sam temu nie zaprzeczysz

  3. Tadeo pisze:

    Skąpstwo i minimalizm,to główne przyczyny dla których Rutkowscy nigdy nie zbudują śilneg Lecha.Kibice z sezonu na sezon są bezczelnie okłamywani i zwodzeni obietnicami.Pieniądze w dziwny sposób się rozpływają,a obietnice o budowie potęgi Lecha możemy między bajki włożyć.

  4. KKS pisze:

    Panowie! Sprawa jest dziecinnie prosta. Pare lat temu Rutkowski zalozyl Invesco Sp. z o. o. tylko po to, zeby miec biznes nietransparentny poza strukturami Amica S.A. (Sprawozdania, finanse itp. nie wchodza w konsolidacje grupy i dzieki temu nie sa ujawniane). Rutkowski w spolce ma 100% zatem na WZA sam sobie ustala wysokosc dywidendy z zysku i nikt nawet nie ma do tego wgladu, o wplywie nie wspominajac. Reszta sie naturalnie bilansuje:) PS. W tym roku dywidenda bedzie wieksza, bo koszty spadaja, a przychody wzrosly (sponsorzy, umowa z miastem, Tonev).

  5. seth pisze:

    @KKS
    I zeby było smieszniej owa spolka rejestrowana jest na Cyprze ,tylko skoro Rutek nie czerpie z Lecha dochodow to po co zakladac spolke w raju podatkowym????

  6. gawlik pisze:

    Nareszcie Artykuł tgrafnie oceniający tych skąpigroszy!!! teraz może większość z zadających zmiany trenera wreszcie się ogarnie , porównując te kadre do tej spred roku czy dwóch lat wychodzi mio na to ze i tak Rumak osiąga tu wyniki ponad stan

  7. aliz pisze:

    Temat zarządzania finansami i klubem wraca jak bumerang co kilka miesięcy. Fakt, że zarządzanie fiannsami klubu piłkarskiego wcale nie jest lekkie łatwe i przyjemne, chyba – że ma się za plecami zmanierowanego szejka, który nie wie co z kasą zrobić. Niestety leśne to nie szejki, a stary zrobił interes życia ratując wroniecką kasę i przynajmniej w jednym nie kłamie – NIE DOKŁADA KASY, a czy ją wyciągają?? tego nie wiemy i wiedzieć nie będziemy, możemy snuć różne domysły… Na domiar złego kibiców ma w d… tak jak i klub – ma inne zmartwienia, więc Lech musi radzić sobie sam. Dobrze jest, gdy nie nakłądają się nieprzwidziane niefartowne okoliczności – jak np. przed tym sezonem, gdzie praktycznie połowa drużyny nie mogła normalnie trenować i do tej pory jeszcze wszyscy nie są gotowi do gry, a njmniejsze niepowodzenie powoduje nakręcanie się spirali niemocy. Lech to nie Bayern, Barca czy MC i takie przypadki jeszcze to potęgują. Brak wyników to brak kasy; brak kasy to sprzedaż najwartościowszych zawodników i brak sensownych wzmocnień, a więc osłabianie zespołu. Osłabianie zespołu to znów brak wyników, odpływ gotówki, spadek wartości marketingowej i tak w kółko. Jedynym lekarstwem na wyrwanie sie z zaklętego kręgu jest odniesienie spektakularnego sukcesu – KTÓREGO NA RAZIE NIE MA. A najgorsze w tym wszystkim jest to – że LECH posiada potencjał, który NIE PRZEKLADA SIĘ NA SUKCES. I na to trzeba znaleźć lekarstwo, bo żadna kasa nie zastąpi ambicji i umiejętności.
    Z jakże innej perspektywy spoglądalibyśmy na ten zespół, gdyby w spotkaniu rewanżowym z Litwą zagrali na podobnym poziomie co z Koroną. I co ztym fantem zrobić i jak zaradzić złu MUSI zastnowić oię kadra szkolenieowo zarządzająca klubu…

  8. arek pisze:

    Chyba juz wszystko zostalo powiedziane. Rutek i tak nic nie zmieni bo nam sie jego polityka nie podoba. Mniejsze wplywy z biletow odbije sobie oferujac mniejsze kontrakty pilkarzom, ktorym trzeba bedzie zaoferowc nowe, sprzedaza Kaminskiego, moze Vojo i jeszcze cos tam wymysli nadal poszukujac darmowego, moze jak mu sie poszczesci zdrowego pilkarza. Czy zarzyna w ten sposob kure znoszaca zlote jaja, trudno powiedziec, czas na pewno to zweryfikuje.

  9. road pisze:

    dywidende wypłaca sie z zsyku.. A spółka KKS Lech takowych nie ma.. I nawet gdyby jakas tam spółka była zarejestrowana na księżycu to bez zysku nie da się wypłacić dywidendy ,

  10. fordescort pisze:

    road – miałeś do czynienia z jakąkolwiek księgowością? nawet jednoosobowej firmy? znasz pojęcie „kreatywna księgowość”? 5-cio latek potrafi tak pokierować przychodami i kosztami by wyjść na zero lub mieć niewielki zysk/stratę, a co dopiero tacy starzy wyjadacze ze spółkami na Cyprze… sposobów jest milion pińcet

  11. KKS pisze:

    @road
    Na jakiej podstawie stwierdzasz ze zyskow nie bylo? Ja kojarze, ze wlasnie byly, nie mowiac juz o mozliwych przeplywach do kieszeni Rutkow w miedzyczasie. Doja klub bez dwoch zdan, z kazdym dniem nie ma co do tego watpliwosci…

  12. 1909 pisze:

    czasami mam wrażenie,że

  13. 1909 pisze:

    czasami mam wrażenie,że mój ukochany Lech jest identycznie „zarządzany” jak III Rzeczpospolita Polska. jakakolwiek myśl wiernego kibola nie ma żadnego sensu… najwążniejszy jest tzw.”pr”r – idziemy na majstra itd. Rutkowski staczasz Lecha… a z takim potencjałem kibiców ten Klub powinien iść równo z Legią. Rutkowski odejdź. liczę na więcej artykułów dotyczących przyszłości KKS Lech Poznań.

  14. Lechu17 pisze:

    Babilon

  15. kamil pisze:

    widzę ,że już wasz artykuł jest podawany na innych portalach

  16. chateaux pisze:

    Co w tym dziwnego? Zarząd już kilka lat temu poinformował nieoficjalnie o tym, że Lech ma być „polskim Arsenalem”, czyli klubem który nie musi wygrywać mistrzostwa Anglii, ma za to co roku grac w Lidze Mistrzów, oraz handlować z zyskiem piłkarzami, i z tych dwóch źródeł się utrzymywać. Jak Arsenal, Lech ma wychowywać i sprzedawać wychowanków ewentualnie kupować za grosze, aby sprzedawać z dużym zyskiem, nie ma natomiast za wszelką cenę walczyć o Mistrzostwo Polski. Trafi się, to będzie super, ale jak nie zdobędziemy Majstra, to nikt w Zarządzie a zwłaszcza Rutkowscy, nie uronią z tego powodu jednej łzy. Bo nie wynik sportowy jest w Lechu ważny, lecz finansowy.

  17. Daniel pisze:

    Tak z ciekawości zapytam Adminów czy pozwolili Gównianej na cytowanie swojego artykułu czy jednak Prawo pozwala bez wiedzy autora posługiwać się tekstem ?
    Na stronie Gazety.pl od wczoraj chyba temat ten „wisi” na pierwszej stronie oczywiście w bardzo nieprzychylnym kontekście

  18. fan pisze:

    @Daniel, czy jesteś tak zaślepiony nienawiścią, że nie zwróciłeś uwagi, że aż trzy razy podają, na kogo się powołują? W takim przypadku nie ma nic złego.

  19. Tadeo pisze:

    Na razie Rutkowscy się cieszą bo na Lechu zarabiają.Ciekawe co będzie gdy cierpliwość kibiców się skończy i wpływy z meczów diametralnie się zmniejszą.Nie będzie wyników , nie będzie kibiców,a być może i sponsorzy też wreszcie dadzą wyraz swojej dezaprobaty do złej polityki prowadzenia klubu przez Rutkowskich.

  20. darkoski pisze:

    Późno bo późno ale bardzo dobra refleksja

  21. darkoski pisze:

    Daniel śmieszny jesteś – czytaj a potem komentuj. Jest info skąd wyliczenia i to nie raz.
    A ten kontekst jest i tak łagodniejszy niż na kkslech.com.

  22. Pszczółka pisze:

    tego właściciela Klubu wybrała sobie wiara Lecha z litarem na czele który też teraz ma z tego wieeelkie korzyści.Prawdziwi kibice nie mieli nic do powiedzenia przy zawiązywaniu tej fuzji.Możemy sobie tylko ponarzekać a i tak nic się nie zmieni bo panowie Rutkowscy nie przyszli tutaj z miłości do Kolejorza tylko po pieniążki które ciągną z nas kiboli.Nigdy Kolejorz nie będzie wielkim klubem do puki leśne hu.e będą właścicielami.

  23. Franz pisze:

    No i właśnie o to chodziło. Ciągłe nawijanie o bilansowaniu budżetu itp. Teraz sprawa wygląda tak: nie ma awansu do Ligi Europejskiej – nie ma bonusów i nic więcej. Oni sprowadzili klub do poziomu dzięki któremu grając w naszej miernej ekstraklapie i tak wychodzą na swoje. Inaczej by tu nie siedzieli. Może zyski są mniejsze ale bez ryzyka… Wyobrażacie sobie klub, który sam siebie nazywa klubem z pierwszej dwójki w kraju i nie osiąga niczego od 3 lat? Wyobrażacie sobie taką sytuację, że w Hiszpanii ktoś z dwójki Real-Barca nie wygrywa niczego przez 3 lata i nie lecą tam łby; nie robi się transferów itp.?!?! Jacek Rutkowski powiedział kiedyś „nie daje i nie pożyczam swoich pieniędzy Lechowi”. Może warto poszukać odpowiedzi ile on stąd zabiera? No bo k452a chyba społecznie tego wszystkiego nie nadzoruje! Jaki procent zarobionej przez Lecha kasy idzie faktycznie na kluba a ile z tego trafia do tych wronieckich kłamców?! Najgorsze w tym wszystkim, że poniekąd największe zło wyrządza się klubowi kupując bilety, karnety czyli chodząc na mecze. Minimalizm w ich wypadku przyniósł korzyści w postaci największej frekwencji przy najwyższych cenach biletów. Tylko odcięcie im gotówki czyli puste trybuny przemówią im przez kieszeń do głowy. Mam nadzieje, że Lech kiedyś trafi na lepszego właściciela a nie dojarkę!