Analiza meczu z Termalicą + statystyki

pilkaW niedzielnym meczu z Termalicą Nieciecza, który toczył się w upale poznański Lech zaprezentował się nieźle, a szczególnie jak na ponad 40 stopni w słońcu mogła podobać się gra drugiej linii.


Tuż po spotkaniu Kolejorza z drużyną Dusana Radolskiego nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Termalicą Nieciecza.

Obrona

Defensywa Kolejorza wyszła na mecz z Termalicą w takim samym zestawieniu jak na wcześniejsze spotkanie z Koroną. W przeciwieństwie do starcia z kielczanami dziś defensorzy Kolejorza mieli jednak znacznie większe problemy i więcej pracy. Dobrze radził sobie środek, który nie dał zbyt wiele pograć graczom rywala. Zawiedli za to boczni obrońcy. Zarówno Mateusz Możdżeń jak i Luis Henriquez przegrywali wiele pojedynków biegowych i pozwalali na dośrodkowania z którymi Krzysztof Kotorowski miał problem. Jeśli Termalica stwarzała zagrożenie pod bramką Lecha to właśnie przez indywidualne błędy bocznych defensorów i swoje akcje flankami. Pierwszy celny strzał gospodarzy padł zresztą dopiero w pierwszym kwadransie drugiej połowy i to ze środka. Wcześniej i później stoperzy grali bez większych zarzutów. Warto również wspomnieć o ofensywnej grze obrońców. Przy prowadzeniu Kolejorza Hubert Wołąkiewicz oraz Marcin Kamiński podchodzili bardzo wysoko, a Mateusz Możdżeń jeszcze śmielej podłączał się do akcji ofensywnych.

Pomoc

Trener Kolejorza zastosował w niedzielę to samo ustawienie co w meczu z Koroną. Tym samym Łukasz Trałka był jedynym zawodnikiem drugiej linii, który w pełni odpowiadał za defensywę, ale momentami wspierał go w odbiorze Kasper Hamalainen. Najmniej z tyłu udzielał się Szymon Pawłowski, który miał najwięcej zadań ofensywnych z których wywiązał się zresztą bardzo dobrze. Gorzej było za to z grą skrzydłowych. O ile Vojo Ubiparip pomagał od czasu do czasu w obiorze i angażował się w grę tak Gergo Lovrencsics mało udzielał się w defensywie, a z przodu zbyt mocno trzymał się prawej strony boiska. W niedzielę druga linia stosowała różne poziomy ataków. Czasem Łukasz Trałka decydował się na długie piłki do przodu, a czasem choćby Kasper Hamalainen szukał prostopadłej piłki po ziemi. Z kolei jeszcze inni zawodnicy szukali dośrodkowań i prostych zagrań, aby jak najprościej przedostać się pod bramkę. Lech atakował różnie i też zdobył różne bramki. Jedną po dośrodkowaniu z prawej strony, a trzy po akcjach środkiem w których udział brało paru zawodników co było największym plusem tego meczu.

Atak

Na szpicy wyszedł Łukasz Teodorczyk, ale przez wiele strat i złych wyborów był w pierwszej połowie piątym obrońcą Termalici. Trochę zmieniło się to po przerwie, ale głównie za sprawą jeszcze bardziej ochoczych ataków drugiej linii. Od 61. minuty „Teo” wspierał w ataku Bartosz Ślusarski. Zaczął wspierać go szybko, bo już dwie minuty po wejściu zaliczył asystę przy trafieniu Teodorczyka, a ten po kolejnych dwóch minutach zrewanżował się „Ślusarzowi” asystą przy jego golu. Jednym słowem wprowadzenie Ślusarskiego na murawę było strzałem w „10”, a obaj napastnicy doskonale się uzupełniali. Stwarzali spore zagrożenie pod bramką i o to właśnie chodziło.

Ogólne wrażenie

Pierwsze minuty meczu były bardzo wyrównane, a potem przez błędy bocznych obrońców miały miejsce chwile z przewagą Termalici. Ta poszła z Lechem na wymianę ciosów, który właśnie przez granie piłką, a nie nieprzemyślanymi podaniami zaczął dominować pod koniec pierwszej odsłony. Gola do szatni nie zdobył, jednak zaraz po zmianie stron nadal przeważał na boisku. W 61. minucie Kolejorz dopiął swego i potem poszło już z górki. Na boisku istnieli tylko poznaniacy grając ze spokojem, piłką i na luzie. Dominacja lechitów, większe umiejętności i doświadczenie były widoczne w drugiej połowie z każdą kolejną minutą. Sporą przewagę widać także po statystykach, które akurat do przerwy były w miarę wyrównane. Lech w drugich 45 minutach oddał jednak na bramkę Termalici aż 18 strzałów podczas gdy ta tylko 7. W Lechu znów wypaliło ustawienie 1-4-1-4-1, a ponadto pierwszy raz od niepamiętnych czasów wypaliło przejście w 61. minucie na system 1-4-4-2. Trzy z czterech bramek padły po akcjach środkiem w których udział mieli pomocnicy. Gra drugiej linii wyglądała w niedzielę nieźle i nie pozostaje jej nic innego jak utrzymać formę.

Składy

1-4-4-1-1

Kasprzik – Skołorzyński, Pleva, Pielorz, Jarecki – Pawlusiński, Horvath, Sołdecki (76.Piekarski), Piotrowski – Rybski (79.Ceglarz) – Drozdowicz (70.Foszmańczyk).

1-4-1-4-1 przechodzące w 1-4-4-2

Kotorowski – Możdżeń, Wołąkiewicz, Kamiński, Henriquez – Trałka – Lovrencsics (61.Ślusarski), Pawłowski, Hamalainen (82.Drewniak), Ubiparip (82.Formella) – Teodorczyk.

Statystyki meczu Termalica Nieciecza – Lech Poznań:

Bramki: 0 – 4
Strzały: 13 – 24
Strzały celne: 1 – 11
Strzały niecelne: 12 – 13
Faule: 11 – 9
Żółte kartki: 2 – 1
Czerwone kartki: 1 – 0
Rzuty rożne: 0 – 4
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 1 – 3
Posiadanie piłki: 40% – 60%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

> Analizy, statystyki i oceny spotkań Lecha Poznań

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


6 komentarzy

  1. Pakask pisze:

    Statystyki wszystko odzwierciedlają.

  2. 4o pisze:

    W końcu kilkanaście celnych strzałów.
    Staty na plus.

  3. JRZ pisze:

    Po wymianie Drewniaka na Hamalainena gramy ofensywniej i od razu są efekty. Tylko coś ta obrona jakaś taka ciągle niepewna.

  4. mateuszkks pisze:

    Obrona nie jest optymalna dlatego jest jaka jest. Srodek jest solidny i to bradzo. Trzeba poczekac az wroca nominalni boczni obroncy Kebba i Kedziora. Natomiast trzeba dmuchac i chuchac by doprowadzic Paname do formy i przygotowac szkota. Wtedy powinno byc z defensywa dobrze. Ciekawe jakim ustawieniem wyjdzie w nastepnym meczu Rumak. 2 napadziorow ? czy tez nie.

  5. pipol pisze:

    Problem Lechitów / chyba także i innych/ leży w głowie. Jak jest presja, musi być wynik to gra im albo nie wychodzi, albo coś z celnością nie tak. Wczoraj jak na dłoni było widać, zwłaszcza po drugiej bramce, że mając wynik zaczęli grać na luzie, a bramka Pawłowskiego to była zabawa z obrońcą i bramkarzem i strzał dokładnie tam gdzie powinien być, podobnie zresztą Drewniak strzelił jak profesor. Tak więc psychika i być może tylko ona/ również ustawienie graczy na boisku i system gry z jednym, czy dwoma napastnikami i defensywnymi pomocnikami/ zadecydowała o słabszych wynikach Kolejorza w ostatnich meczach, bo umiejętności im nie brakuje.
    Ps. Co jest z Peszko? Chodzą słuchy, że być może pojawi sie na Bułgarskiej?

  6. JRZ pisze:

    pipol to jest to o czym pisałem wcześniej. Gdy maja przewagę jednej bramki to zaczynają się bronic a gdy prowadza dwoma czy trzema golami to graja swoje i wszystko wygląda pięknie i ładnie. W ogóle czy w Lechu jest jakiś psycholog?