Lechici niezadowoleni. Tym razem z nieskuteczności

W ciągu dziewięciu dni piłkarze Lecha Poznań rozegrali na własnym stadionie dwa spotkania. Oba powinni wygrać, ale w obu coś szwankowało. W meczu Pogonią Szczecin oddali na kwadrans pole gry rywalowi i stracili dwa gole, zaś w boju z Widzewem Łódź nie potrafili strzelić kilku bramek.


Kolejorz po czerwonej kartce szybko objął prowadzenie, bo już w 11. minucie, ale później mimo wielu szans nie podwyższył prowadzenia. – „W tym meczu brakowało nam drugiej bramki. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, a ja same miałem okazje w których mogłem się lepiej zachować. Jest wiele do poprawy.” – przyznał niezadowolony ze skuteczności Łukasz Teodorczyk, którego przynajmniej cieszy wygrana. – „Najważniejsze jest zwycięstwo. Liczy się to, że wygraliśmy, ale powinniśmy zwyciężyć wyżej.” – dodał „Teo”.

Z ogromnej nieskuteczności bardzo niezadowolony jest również Mateusz Możdżeń, który w drugiej połowie sam mógł wpisać się na listę strzelców, ale w doskonałej sytuacji posłał z bliska futbolówkę nad poprzeczką. – „1:0 to pozornie dobry wynik. W takim meczu remis byłby tragedią. Tylko nasza nieskuteczność sprawiła, że nie wygraliśmy wyżej. Sytuacji było mnóstwo i żal tych wszystkich szans.” – powiedział zmartwiony nieskutecznością prawy obrońca Lecha Poznań, Mateusz Możdżeń.

W niedzielnym pojedynku nieskuteczność Kolejorza była ogromna i na dodatek mogła zemścić się w samej końcówce. Wówczas Widzew postawił wszystko na jedną kartę i postanowił zaatakować. W końcówce piłka dwa razy trafiła w poprzeczkę i gdyby nie świetnie dysponowany Maciej Gostomski, to Wielkopolanie przez remis najprawdopodobniej „przegraliby” mecz w którym powinni roznieść rywala. – „Wygrała dziś cała drużyna. Nie czuję się bohaterem, bo ja bramki nie strzeliłem. Mamy trzy punkty, kontrolowaliśmy to spotkanie, ale powinniśmy pokusić się o więcej goli. Mnie cieszy kolejna gra na zero z tyłu.” – zaznaczył Gostomski.

Trzy punkty mimo wielu niewykorzystanych szans zostały w stolicy Wielkopolski, ale lechitom w przyszłości nie wolno się zachowywać tak jak w samej końcówce. Maciej Gostomski nie ukrywa, że jego zespół w najbliższym czasie przeanalizuje sytuacje, które miały miejsce pod jego bramką. – „Będziemy analizować, dlaczego w końcówce zaszła taka sytuacja. Mieliśmy wtedy trochę szczęścia, ale po to jestem na bramce, aby bronić. Jestem od tego i robię to co muszę robić.” – odparł na koniec Maciej Gostomski, który w tej chwili jest pewniakiem w składzie Lecha Poznań, choć był czas w którym nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych.

Źródło: inf. własna
Autor: Arkadiusz Szymanowski

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


5 komentarzy

  1. 4o pisze:

    Gostomski odwalił kawał dobrej roboty, a do tego dobrze gada.
    Jeśli to jego faktyczne umiejętności, a nie chwilowy i nieoczekiwany przebłysk to aż dziw, że wcześniej nie grał w Ekstraklasie.

  2. matiKKS pisze:

    Jak sobie przypomnę ostatnie mecze gdy Lech nie mógł trafić do bramki, a gdy to zrobił to w końcówce miał piłkę we własnej siatce, to się cieszę z tego wyniku. Wydaje mi się, że mecz był podobny do tego choćby z Bełchatowem wiosną, Ruchem,Cracovią i Pogonią ale na szczęście wynik pozytywny.

  3. slavus pisze:

    Gostmoski daje pewność, której Kotorowi brakuje. W pierwszej połowie raz trochę za późno wyszedł, gdy Żaba blokował piłkę, ale poza tym występ bardzo dobry. Ciekawe, dlaczego tak długo bronił Kotor. Czy rzeczywiście na treningach był lepszy? To samo dotyczy Arboledy i obecnie Mateusza Możdżenia, który po prostu jest bez formy i zespołowi nic nie daje. Trener nie był chyba pewny formy Kamińskiego, dlatego nie zdecydował się na manewr z Bedbnarkiem w środku i Wołąkiewiczem na prawej stronie. Z Podbeskidziem tak chyba trzeba zagrać, bo Kamyk zagrał wg mnie poprawnie, a siła rażenia Podbeskidzia jest znikoma.

  4. wagon pisze:

    Jak Gostomski cały czas będzie się prezentował tak dobrze to obrońcy też na tym zyskają- spokój i pewność. Nie będzie tak jak w przypadku Krzysia „Firany” co dośrodkowanie lub centra można było dostać palpitacji serca.

  5. arek pisze:

    Az strach pomyslec jaki bylby wynik z Kororem w bramce. Gostomski potrzebuje wsparcia kibicow i zufania trenera bo jest niedoswiadczony i jeszcze gafy mu sie przytrafia. Ale tak poza tym to wielkie brawa Maciej i obys wyslal Kotora na emeryture.