Przedmeczowa analiza Lech – Stjarnan

analizaJuż pojutrze Lech Poznań rozegra rewanż ze Stjarnanem Gardabaer. Kolejorz chcąc awansować dalej po raz drugi z rzędu i po raz drugi w historii musi odrobić wynik 0:1 z pierwszego spotkania.


Lech Poznań nie wygrał już od trzech spotkań, a w minionych meczach zawodziła przede wszystkim skuteczność oraz gra obrony, która momentami się kompromitowała. W czwartek margines błędu jest bardzo mały, natomiast ewentualny stracony gol tylko wywrze ogromną presję na całym zespole.

Mocne strony Stjarnanu

Mocną stroną Stjarnanu na pewno jest ich obecna forma oraz świeżość. Islandczycy w weekend nie rywalizowali w lidze, a w Polsce są już od wczoraj, zatem mogą się ze spokojem przygotować do rewanżu. Pierwszy mecz na Islandii pokazał jednak, że Stjarnan nie potrafi sobie stworzyć zbyt wielu sytuacji jeśli obrońcy Lecha im w tym nie pomagają. Tydzień temu rywale mieli dosłownie trzy sytuacje i jedną z nich po katastrofalnym błędzie Marcina Kamińskiego wykorzystali. Stjarnan ma w swojej ekipie paru szybkich zawodników, którzy większość akcji przeprowadzają flankami wrzucając na końcu piłki w pole karne. Na tego typu akcje będzie trzeba w czwartek uważać, ponieważ tylko w ten sposób Stjarnan jest w stanie zagrozić Lechowi.

Słabe strony Stjarnanu

Już przed pierwszym meczem pisaliśmy, że słabą stroną Stjarnanu jest obrona w momencie w którym rywal atakuje skrzydłami i tak właśnie było. Niestety tydzień temu podań Szymona Pawłowskiego i Gergo Lovrencsicsa nie potrafił wykończyć Vojo Ubiparip i m.in. przez to Lech nie zdobył w Gardabaer żadnej bramki. Po akcjach przeciwników skrzydłami problemy mają również stoperzy, którzy dynamiką nie grzeszą. Ekipa Stjarnanu często wiele bramek traci po rzutach rożnych. Lech tydzień temu miał ich kilkanaście, ale oddał tylko kilka strzałów. Poznaniacy po prostu nie wykorzystali słabej strony Islandczyków i wypada mieć nadzieję, że pojutrze poprawią się pod tym względem.

Jak może zagrać Stjarnan?

Stjarnan miał już tydzień temu grać otwartą piłkę, ale tak nie było. Szybko się cofnął i bronił całym zespołem już na 30 metrze. Przewidujemy, że w czwartek będzie tak samo, a już tym bardziej przy stanie 0:0. Poza tym, Islandczycy do maksimum będą chcieli wykorzystać kontry skrzydłami i dośrodkowania w pole karne. Goście żadnych innych atutów nie mają. Ich styl gry będzie podobny do tego preferowanego przez Kalju Nomme w Poznaniu na który Kolejorz znalazł jednak sposób.

Jak powinien zagrać Lech?

Lech powinien zagrać identycznie jak w pierwszym meczu, ale skuteczniej. Kolejny raz to piszemy, bo kolejny raz ofensywna gra Lecha na pewno będzie wyglądała nieźle, ale skuteczność znów może kuleć. Poznaniacy muszą nastawić się na strzelenie co najmniej trzech bramek żeby mieć spokój, a by tak było są zmuszeni siąść na Stjarnan tak jak siedli na Kalju. Jednym słowem Kolejorz musi grać tak jak w rewanżu z Estończykami i postarać się o jak najszybsze strzelenie gola na 1:0. Im zrobi to szybciej tym Stjarnan się posypie, a gol na 2:0 już do końca przybije rywali. W czwartek liczymy przede wszystkim na skuteczność i szybko strzelonego gola. W naszej ocenie Stjarnan jest słabszy od Kalju, zaś wynik 3:0 to w pojutrze absolutne minimum.

Nasz typ

Typujemy wysoką i pewną wygraną Lecha. Wynik zależy od skuteczności i od tego w której minucie poznaniakom uda się strzelić gola na 2:0. Dla Kolejorza ułatwieniem na pewno będzie duży stadion, frekwencja i temperatura. Islandczycy nigdy w życiu nie grali na takim obiekcie, przed tysiącami kibiców, a tym bardziej nigdy w takiej pogodzie. W dniu meczu ma być +29°C stopni co będzie dla Islandczyków szokiem. W tym roku na Islandii panuje tropikalne lato, bowiem temperatury sięgają często +15, 16°C. Stjarnan musi być jednak gotowy na prawdziwy upał a nie ten islandzki, ogromny hałas na stadionie i na napór Kolejorza. Nie da sobie z tym rady i jesteśmy w stu procentach o tym przekonani. Polegnie jak wszystkie islandzkie ekipy na wyjazdach.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


14 komentarzy

  1. Piasek pisze:

    Bramka na 1:0 musi wpaść w pierwszym kwadransie. Gdyby stało się inaczej to zaczną się ogromne nerwy, a Rumak piłkarzom może niewiele pomóc bo sam będzie wówczas chyba myślami na bezrobociu… Nie przewiduję jednak innej opcji jak pewne i wysokie zwycięstwo. Chcę, żeby piłkarze w końcu pokazali jaja i naprawdę zmietli Stjarnan z murawy. Do boju Kolejorz!

  2. Rybka pisze:

    Tez przewiduje pewną wygraną Lecha ..
    Mogli by wkońcu zrobic jakas transmisje tego meczu…

  3. Stowoda pisze:

    Wiaruchna pamiętajcie – Nigdy Się Nie Poddawaj. Idę oczywiście….

  4. zdzisiek pisze:

    0-0

  5. tomasz1973 pisze:

    Mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że będzie tak jak piszecie, a wynik będzie na tyle wysoki, ze nie będziemy drżeć do końca o awans.
    Widać, że podeszli do tego dość poważnie, przylot nie na ostatnią chwilę, będą na świeżości i w miarę zapoznani z temperaturą.
    Nasi boczni obrońcy nie grali w niedzielę, więc liczę na ich rajdy i celniejsze, niż Pawłowskiego wrzutki oraz na „głowę” Kędziory. Oby wreszcie przebudził się Gergo, no i Hama, bo od nich dużo zależy.
    To samo co z obrońcami dotyczy Vojo, też będzie wypoczęty, więc mam nadzieję, ze będzie szarpał i znajdzie lukę na jakiś strzał w jego stylu po zejściu z lewego skrzydła do środka.

  6. coco pisze:

    Strajnan wyjdzie na murawę zobaczą kibiców,doping i mega hałas to im zwieracze puszczą przewiduję wynik hokejowy 4:0.

  7. pozn pisze:

    Wszyscy na Bułgarska!!! Musimy się razem odbić od DNA!!

  8. arek pisze:

    Islandczycy sa w stanie Lechowi strzelic co najmniej jedna bramke. Pamietajmy, ze obrona Lecha jest obecnie w totalnej rozsypce. Wszystko zalezec bedzie od dyspozycji pomocy i napadu.

  9. pytalski pisze:

    NSNP.

    Tylko zwycięstwo.

  10. wielkikks pisze:

    Musimy zacząć mocno, ale nie na wariata, żeby nie wypompować się w ciagu 30 minut. Równe, mocne tempo przez 90 minut. A gdyby nie daj Boże, nie układało się to żeby można jeszcze podkręcić grę w ostatniej fazie meczu. Żyć tym meczem, stworzyć im kocioł na boisku, czerpiąc pozytywną energię z trybun.

    Jak nie ma naprawdę dogodnej sytuacji do oddania strzału, to nie walić na szybko z 25/30 metra, tak jak często miało to miejsce na Islandii, czy w Estonii. Tylko zdecydowanie i odważnie wchodzić w pole karne, jak jest okazja to szukać karnego, wolnego. Tworzyć zamęt jak najbliżej bramki, niech mają sraczkę. Nie zawsze tylko nabiegać i walić z pierwszej, czasami się zastawić, poczekać na parnerów, odwrócic z piłką w polu karnym, na odegranie albo na strzał w dugim, trzecim tempie. Urozmaicić te ataki. Będzie tam gęsto, więc trzeba nie tylko tam wbiegać, ale życ w tym polu karnym, być przygotowanym na piłkę sytuacyjną. Nie stać jak kołki i patrzeć co wywinie kolega z drużyny, tylko walczyć o dogodną pozycję już na etapie wbiegania w tą strefę. Częściej ze skrzydeł schodzić głębiej, do końcowej linii, w drybling, w pole karne, a dopiero potem szukać nadbiegajacych, a nie prawie za każdym razem dośrodkowywać z bocznej strefy boiska już na wysokości 20 metra.

    I co równie ważne, odwaznie, bez ceregieli kasować już na wysokości środka boiska ich wyjścia. Nie próbować za wszelką cenę uratować piłki. Jeżeli piłka jest ryzykowna i trudna do wyłuskania, to nie kombinować jak w meczu z Wisłą, czy też na Isnaldii, tylko wypierd… Bo tyle razy już nas to kosztowało utratę bramki. Nie bać się wybić poza boisko, czy nawet zdecydowanie sfaulować. Jak będą musieli trochę wyżej podejść z tego powodu, to tym lepiej.

    Innymi słowy, osaczyć i wypunktować :)

  11. El Companero pisze:

    tak się zastanawiam czy Buric nie obniża lotów, bramka na Islandii to w 90 proc jego wina i to karygodna, natomiast trzeci gol z Wisłą zawalił nasz bramkarz razem z Żabą na spółę. Bramkarz nie ma prawa wychodzić do na linię s strzału bokiem i puszczać pilkę uderzoną z daleka pod nogami. Być moze mała ilosc pracy w meczach powoduje ze Buric sie dekoncentruje. Powinien cieżej pracować na treningach.

  12. El Companero pisze:

    najwazniejsze zeby nasi pilkarze nie podawali wtedy gdy mają strzelać i nie strzelali w momencie gdy mają podawać…To najtrudniejsza nauka, którą niektórzy gracze wałkują już od kilku lat i na razie na ocenę mierną…

  13. slavus pisze:

    na meczu nie będę, bo jestem w Grecji. Tym bardziej żałuję, że nie zanosi się na żadną transmisję. Lech powinien pamiętać, że jest pora wakacyjna i kibole nie przychodzą na stadion nie dlatego, że mogą sobie oglądnąć transmisję, ale dlatego, że nie ma ich w Wielkopolsce.
    Co do meczu – obronę mamy słabą, więc wielce prawdopodobne, że coś wpadnie. Chyba powinniśmy dać szansę Gostkowi, bo Buric chyba nie umie kierować obroną. Wydaje też mi się, że nie głupim rozwiązaniem (jeżeli po tym meczu Rumak nadal będzie trenerem) byłoby zatrudnienie jakichś specjalistów od poszczególnych formacji. Swego czasu trenerem napastników był u nas Juskowiak i Lewandowski bardzo się wtedy rozwinął. Rumak wyraźnie nie potrafi opanować całokształtu. 2 sezony temu obrona grał bardzo skutecznie, ale atak był bardzo słaby, teraz wydaje się być odwrotnie, chociaż wykończenie akcji jest nadal fatalne. Kiedyś Michniewicz przed meczem zarządził sparing z jakimś 4-ligowcem, żeby nauczyć piłkarzy wykańczania sytuacji. Potem wygraliśmy bodajże z liderującym wówczas Górnikiem Łęczna 4:1 (albo coś takiego).

  14. darkoski pisze:

    Smutne ale typy sie nie sprawdzily