Analiza meczu z Pogonią + statystyki

pilkaW sobotnim meczu z Pogonią Szczecin, piłkarze Lecha Poznań oddali na bramkę łącznie 20 strzałów, ale tylko kilka z nich było groźnych. Efekt? kolejne stracone punkty i to u siebie.


Dwa dni po spotkaniu Kolejorza z drużyną Dariusza Wdowczyka nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Pogonią Szczecin.

Obrona

W sobotę trener Krzysztof Chrobak nie kombinował i zestawił optymalną linię obrony. Niestety kapitan i lider defensywy, Hubert Wołąkiewicz znów zawiódł i nie miał nad nią żadnej kontroli. Pogoń oddała w sobotę 11 strzałów, ale na dobrą sprawę miała tylko trzy groźne sytuacje. Pierwszą złym wybiciem sprokurował Krzysztof Kotorowski. Po stracie w środku pola obrońcy wyszli zbyt wysoko i na czas nie zdążyli upilnować Marcina Robaka. Konkretnie nie zrobił tego Hubert Wołąkiewicz, któremu Robak uciekł i zdobył gola. Prócz tego goście mieli jeszcze dwie groźne sytuacje po podaniu z lewej strony. Jednej nikt nie zamknął, a drugą zakończoną strzałem piętką zablokował Luis Henriquez. O dziwo przedwczoraj dobrą zmianę dał Maciej Wilusz, który szczególnie dobrze radził sobie w drugiej odsłonie. Obronę trzeba również pochwalić za dobre ustawianie się przy defensywnych stałych fragmentach gry.

Pomoc

W sobotę niezłe zawody zaliczyli Karol Linetty i Darko Jevtić, którzy pierwszy raz grali obok siebie. Mimo ich dobrej gry nie można powiedzieć, że Lech miał pełną kontrolę w środku. Zwłaszcza w pierwszych 45 minutach pozwalał Pogoni na zbyt wiele w środku boiska. Niestety kolejny żenujący mecz rozegrał Kasper Hamalainen. Fin kompletnie nic nie wnosił do gry ofensywnej, a z tyłu w ogóle nie pomagał parze defensywnych pomocników przez co odbiór prezentował się przeciętnie. Mało efektywna była też gra skrzydłowych. Szymon Pawłowski z Gergo Lovrencsicsem co jakiś czas schodzili do środka, ale tylko zejścia „Szymka” od czasu do czasu dawały efekt w postaci groźnego strzału. Lovrencsics był w sobotę drugim po Hamalainenie najsłabszym graczem na boisku. Schodząc do środka nie stworzył żadnego zagrożenia tak samo jak wtedy kiedy biegał po skrzydle. W końcu w 73. minucie opuścił boisko.

Atak

W sobotę pełne 90 minut na szpicy spędził Łukasz Teodorczyk. Niestety snajper Lecha rozegrał tragiczne zawody. W każdej sytuacji piłka praktycznie odskakiwała mu od nogi. Przez to „Teo” oddawał złe i niecelne strzały. Sytuacji miał w sobotę tyle, że przy lepszym opanowaniu piłki mógł ustrzelić nawet hat-tricka. Niestety. W sobotę 23-letni napastnik zawiódł na całej linii i niewiele pomogło wsparcie od 65. minuty Dawida Kownackiego. 17-latek tylko dostosował się poziomem do mizernej gry „Teo”. Raz znalazł się w dobrej sytuacji strzeleckiej, jednak piłka centralnie zaplątała mu się pod nogami tuż przed bramką.

Ogólne wrażenie

Krzysztof Chrobak stwierdził po meczu, że podobała mu się gra Lecha, a szczególnie w drugiej połowie. Tymczasowy trener był także zadowolony z walki do końca i charakteru. My mamy jednak wrażenie, że Chrobak oglądał inny mecz. W wielu akacjach lechitom zabrakło właśnie charakteru i determinacji. Ponadto akcje poznaniaków były szarpane, często bez składu i ładu. Taktycznie Kolejorz prezentował się jak rozsypujący się domek z piasku. Akcje Lecha rzadko się zazębiały, sporo było podań do nikogo, bezsensownych zagrań i nieprzemyślanych strzałów. Pogoń była w sobotę bardzo słabo dysponowana, lecz poznaniacy nie umieli tego wykorzystać. Taktycznie zaprezentowali się mizernie. Gra Lecha opierała się tylko na indywidualnych umiejętnościach poszczególnych zawodników, a nie na wypracowanych oraz przećwiczonych schematach. Atak pozycyjny właściwie nie funkcjonował. Co chwilę ktoś indywidualnie próbował coś zwojować i w 73. minucie o dziwo to się udało. W drugiej odsłonie Lech zepchnął Pogoń do defensywy, ale tradycyjnie nie wiedział zbytnio jak sforsować gęsto zastawioną obronę przeciwnika. Kolejorz ma z tym problem od początku sezonu i raczej nieprędko zobaczymy poprawę.

Składy

1-4-2-3-1 przechodzące w 1-4-4-2

Kotorowski – Kędziora, Wołąkiewicz (27.Wilusz), Kamiński, Henriquez – Linetty (65.Kownacki), Jevtić – Lovrencsics (73.Douglas), Hamalainen, Pawłowski – Teodorczyk.

1-4-2-3-1

Janukiewicz – Rudol (52.Murayama), Golla, Hernani, Lewandowski – Dąbrowski, Murawski – Frączczak, Okuno (84.Matras), Małecki – Robak (46.Zwoliński).

Statystyki meczu Lech Poznań – Pogoń Szczecin:

Bramki: 1 – 1
Strzały: 20 – 11
Strzały celne: 7 – 2
Strzały niecelne: 13 – 9
Faule: 15 – 15
Żółte kartki: 2 – 3
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 7 – 11
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 2
Posiadanie piłki: 54% – 46%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


5 komentarzy

  1. wagon pisze:

    zgadzam się z Chrobakiem, w drugiej połowie zaczęli walczyć i często wyprzedzali rywala,
    zgadzam się z Redakcją, taktycznie Lech leży, i to we wszystkich letnich meczach

  2. Czytelnik pisze:

    Przejrzeliście w końcu na oczy , przecież oni tak grają od ponad dwóch lat , niezłe-szczęśliwe wyniki na wyjazdach oraz kilka indywidualnych zrywów zaciemniało sytuacje która jest w Lechu. Zgadzam się z Panami redaktorami , tak właśnie wyglądał ten mecz jak opisujecie. Moja osobista ocena Pana piłkarza-kapitana Wołąkiewicza , myślę , że Robak jest jego , a jeśli nie to powinien zostać najlepszym kumplem , tylu prezentów co ten chłop dostał od naszego środkowego rzadko się zdarza w dzisiejszych czasach. Podsumowując nigdy więcej Wołąkiewicz na środku obrony gdy przyjdzie grać z pogonią , chyba , że facet pokaże zaświadczenie o odbytej kuracji u psychoterapeuty no i forma obrońcy na to pozwoli.

  3. PAWEL pisze:

    Gostomski za Kotora,
    Wilusz za Huberta,
    jak będzie Trałka zdrowy to Jevtić za Hame,

  4. Giacore pisze:

    Jednej rzeczy bardzo nie potrafię zrozumieć. Po co jest zawsze wybijana piłka na Pawłowskiego? Przecież on nie ma szans w walce z rosłymi obrońcami a w dodatku często jest sam więc nawet jak przechwyci to i tak musi czekać.

    Co do sytuacji, gdzie straciliśmy bramkę. Pep opisywał kiedyś grę defensywną Barcelony w fazie ataku. I jedno z głównych założeń było takie, aby mimo wszystko być blisko przeciwnika. Czyli mimo, że mamy piłkę to nie uciekamy wszyscy od przeciwników tylko jesteśmy blisko nich, aby w razie straty była szansa na szybki przechwyt.

    Szczerze mówiąc to jeśli Trałka się nie wyleczy to w następnym meczu zaryzykowałbym zagranie 3 zawodników wymieniających się pozycjami Jevtić Karol Drewniak.

  5. 1909 pisze:

    znów to dziadostwo nie poradzilo sobie z przeciętną, a w drugiej polowie wrecz z beznadziejną Pogonią. wieśniaki ze Szczecina spinają sie na Lecha jakby grali w LM. ale na gwiazdy z Bulgarskiej to starcza bo oni nie mają żadnych ambicji! z czym do tej Europy? z czym? do treningów nażelowane cioty! Wołąkiewicz bojac sie kolejnej kompromitacji wolal zejść z boiska. dramat Kolejorzu. dramat