Najprzyjemniejsze i nieprzyjemne momenty w sezonie 2014/2015

lechSezon 2014/2015 jak każdy poprzedni obfitował w wzloty i upadki. Tak samo było też w przypadku Lecha Poznań, a dziś wykorzystując okres ogórkowy przed nowymi rozgrywkami czas przypomnieć wszystkim kibicom najpiękniejsze i najgorsze chwile, które miały miejsce w ostatnich dwunastu miesiącach. Takich emocji jakie przeżywaliśmy w zeszłych rozgrywkach nie było od lat, a na końcu wszyscy mogliśmy cieszyć się z wielkiego sukcesu.


Najprzyjemniejsze momenty:

Coś drgnęło

W debiucie Macieja Skorży lechici co prawda przegrali w Białymstoku 0:1, ale nowy trener nie miał jak przygotować drużyny, bowiem większość zawodników była na kadrach. Tydzień pracy wystarczył jednak Skorży, aby odmienić zespół. Lech sprał Zawiszę i GKS odpowiednio 6:2 i 5:0, a także wygrał z Wisłą w PP 2:0 oraz pechowo zremisował z Legią w Warszawie 2:2. Jak się później okazało był to początek zmian w Lechu na lepsze. Na przełomie września i października coś drgnęło.


Udany koniec nieudanego roku

Pod koniec 2014 roku nikt o podium nawet nie marzył, ponieważ Lech grał słabo, frajersko tracił gole i był za plecami wielu klubów. Maciej Skorża na szczęście kolejny raz wstrząsnął drużyną, która wygrała na Bułgarskiej z Górnikiem 3:0 oraz Lechią 1:0, a w między czasie pokonała Wisłę w Krakowie 2:1. 9 punktów w 3 meczach niespodziewanie wywindowały poznaniaków na podium na którym Kolejorz przezimował do wiosny.


Piękna wiosna

Kolejny hasło „Wiosna Nasza” było jak najbardziej prawdziwym sloganem. Początkowo lechici grali niemrawo, ale jakoś ciułali punkty. Im dalej w rundę wiosenną tym szło im lepiej. Poznaniacy potrafili pokonać na Bułgarskiej m.in. Legię 2:1, Śląsk 2:0 i Jagę także 2:0. Stopniowo zmniejszali stratę do warszawian, których wyprzedzili w 31. kolejce. Zaledwie tydzień po przegranym finale PP ekipa Kolejorza pokazała, że ma jaja. Nie poddała się, raz jeszcze zagrała dobry mecz i zdobyła Łazienkowską. Co prawda w następnej kolejce pechowo poległa z Jagą jednak Lech znów udowodnił, że mentalnie jest lepszy niż kiedyś. Sprał Śląsk, zwyciężył w Gdańsku, ograł niewygodną Pogoń i rozgromił Górnik. Nie było zatem innej opcji. Mistrz musiał powrócić!



Cudowny 7 czerwca

7 czerwca 2015 roku mistrz po 5 latach przerwy powrócił do Poznania! Lechowi w meczu z Wisłą brakowało punktu do zdobycia tytułu i choć krakowianie byli jakoś dziwnie umotywowani, to jednak nie dali rady wygrać w Poznaniu. Kolejorz zremisował 0:0 dzięki czemu cały stadion, Poznań i Wielkopolska oszalała ze szczęścia! Po dwóch wicemistrzostwach z rzędu hasło „do trzech razy sztuka” weszło w życie. Kolejorz w pełni zasłużenie wywalczył 7 czerwca 2015 swoje 7 w historii Mistrzostwo Polski czyniąc niezwykle zacięty i emocjonujący sezon 2014/2015 rozgrywkami, których kibice Kolejorza nigdy nie zapomną i będą do nich wracać pamięcią przez lata.


Nieprzyjemne chwile:

Czarne lato

31 lipca Kolejorz pechowo przegrał na wyjeździe ze Stjarnanem 0:1, 3 sierpnia po fatalnych błędach Huberta Wołąkiewicza poległ z Wisłą Kraków u siebie 2:3, a na deser 7 sierpnia zremisował u siebie z Islandczykami 0:0 i odpadł z LE. W klubie zrobiła się bardzo nerwowa i przygnębiające atmosfera. Mariusz Rumak co prawda wyleciał ze stanowiska, ale tymczasowy trener Krzysztof Chrobak w 3 meczach ze słabymi rywalami ugrał zaledwie 3 remisy. Takiego czarnego lata nie spodziewaliśmy się w najgorszych snach.

Frajerski listopad

W listopadzie Kolejorz stracił kilka ważnych punktów, które na szczęście udało się wiosną odrobić. Na początku miesiąca szybko wyszedł we Wrocławiu na prowadzenie, ale potem marnując wiele okazji do podwyższenia wyniku dał sobie strzelić gola z niczego, więc tylko zremisował ze Śląskiem 1:1. Po tygodniu z Podbeskidziem u siebie lechici znów szybko wyszli na prowadzenie i marnując wiele dobrych okazji w 90. minucie stracili gola po błędzie Wołąkiewicza. Niedługo potem w Gliwicach poznaniacy prowadzili 1:0, lecz przez frajerstwo w obronie przegrali 2:3. Tamte 3 spotkania były początkiem końca przy Bułgarskiej Huberta Wołąkiewicza.

Niesmaczny prima aprilis

Wydawało się, że po tylu kompromitacjach Lech nie może zhańbić się po raz kolejny. Ostatecznie nie skompromitował się, bo wyeliminował II-ligowca, ale 1 kwietnia po przerwie na kadrę poznaniacy grający w nieco przemeblowanym składzie przegrali na wyjeździe z Błękitnymi 1:3. Kolejorz szybko wyszedł na prowadzenie, jednak potem stanął i stracił 3 frajerskie gole na własne życzenie. Udało się przejść dalej, lecz niesmak pozostał.

Pechowy finał

Tego finału PP nie da się zapomnieć. Przez całą pierwszą połowę Lech miażdżył Legię, ale był nieskuteczny. Nagle z niczego i po faulu na bramkarzu stracił bramkę na 1:1. W drugiej połowie padł kolejny kontrowersyjny gol, który sparaliżował poznaniaków. Lech dosłownie stanął na boisku i po pierwszej świetnej odsłonie pozostało tylko wspomnienie. Szkoda, że mimo wielu okazji nie udało się wówczas podwyższyć wyniku na 2:0.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




komentarze 4

  1. Antoni P pisze:

    Nastroju po Stjarnanie i po Stargardzie nie zapomnę chyba nigdy, ale tak samo zwycięstwo na klozetowej i oczywiście 7 czerwca.
    Uff co za sezon….

    A po niektórych przypominających, zamieszczonych tutaj filmikach widać że te grajki na prawdę potrafią grać w piłkę, jak im się chce. Kilka korekt na ławce i na szpicy…powinniśmy już tylko rządzić i powoli wymazywać tamte upokarzające liście oraz gongi !!!
    Pożyjemy…

  2. szik27 pisze:

    do przyjemnych momentów zaliczyłbym jeszcze wywalenie Rumaka ;)

  3. Giacore pisze:

    Patrząc z perspektywy czasu każda porażka każda wpadka przybliżała nas do mistrzostwa! Jednak momentami ten sezon był ciężki i zostawił dużo blizn na kibicowskim ciele.

  4. kibol z IV pisze:

    Najprzyjemniejsze momenty dla mnie to
    1 Mistrzostwo Polski
    2 Decyzja o wyjebaniu Rumaka
    3 Decyzja o zatrudnieniu Skorży
    Nieprzyjemne to
    1 Stjarnan
    2 Błękitni