Analiza meczu z Belenenses + statystyki

pilkaW meczu z Belenenses Lizbona, piłkarze Lecha Poznań mieli różne fazy, ale ostatecznie tylko zremisowali 0:0 przez co można czuć niedosyt.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Ricardo Sa Pinto nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Belenenses Lizbona.

Obrona

Jan Urban stosując rotację wymienił przede wszystkim obrońców. Z piłkarzy, którzy zagrali w meczu z Pogonią Szczecin wczoraj wystąpili Tomasz Kędziora, Jasmin Burić i Tamas Kadar (z lewej strony przeszedł na środek). Ostatnia dwójka była w czwartek najpewniejszymi punktami defensywy, choć w pierwszej połowie bramkarz Lecha nie ustrzegł się błędów. Były one spowodowane przede wszystkim złą komunikacją pomiędzy nim a Dariuszem Dudką oraz Barry Douglasem. Ta dwójka zagrała wczoraj słabo mając wiele problemów z pogonią za graczami rywala. Szczególnie Douglas zaprezentował się beznadziejnie popełniając wiele nonszalanckich błędów, które mogły dać Belenenses łatwego gola. To po akcji jego stroną sędzia podyktował rzut karny, bowiem Douglas jak zwykle był spóźniony i nie dał rady zablokować dośrodkowania. Spore problemy z dynamicznym Kucą miał też prawy obrońca, Tomasz Kędziora. Belenenses miało kilkanaście sytuacji, ale ze strzałami było dużo gorzej. Zaledwie 6 uderzeń w tym 1 celne szału nie robi.

Pomoc

Zestawienie drugiej linii Lecha można było uznać za małą niespodziankę. Oszczędzony nie został Gergo Lovrencsics ani Karol Linetty. Węgier w ciągu 90 minut zaprezentował się bardzo słabo kompletnie nic nie wnosząc do gry ofensywnej. Często był niewidoczny, a kiedy już miał piłkę nie umiał jej normalnie dośrodkować w tym także z rzutów rożnych. Po drugiej stronie biegał Dariusz Formella notując katastrofalny występ. Zaliczył najmniej celnych podań z całej drużyny, często grał wolno, podejmował złe decyzje i nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką. Najlepiej wypadł wczoraj środek pola, który nie miał już tak dużo problemów w odbiorze jak w meczu z Pogonią. Lech wygrał z Belenenses walkę w centrum boiska o czym świadczy także posiadanie piłki (57 do 43 na korzyść Kolejorza). Niestety nie było to dobre spotkanie drugiej linii. Do poziomu skrzydłowych dostosował się w czwartek Maciej Gajos rozgrywający bardzo słaby mecz. Coś drgnęło na dobre dopiero po 65. minucie, kiedy na murawie pojawił się Szymon Pawłowski. Belenenses było jak najbardziej do pokonania tylko linia pomocy powinna wykreować lepsze sytuacje.


Atak

Analizę gry Denisa Thomalla przedstawiliśmy -> TUTAJ Jego zmiennik, Kasper Hamalainen grający od 74. minuty dosłownie przedreptał kwadrans w miejscu zapoczątkowując w tym czasie tylko jedną kontrę.

Ogólne wrażenie

Ogólne wrażenie jest przeciętne. Mecz obfitował w sporo walki, niecelnych podań, złych dośrodkowań, złych strzałów, złych wyborów i w sporą liczbę fauli. Piłkarsko był to słaby mecz i na pewno niegodny Ligi Europy. Po pierwszych wyrównanych minutach z czasem do głosu zaczął dochodzić Lech. Kiedy wydawało się, że grając w piłkę i mając przewagę strzeli gola przebudziło się Belenenses. Wywalczyło rzut karny, który zmarnowało oraz zepsuło dobrą sytuację w samej końcówce. W pierwszej połowie lechici zagrali lepiej niż w drugiej. Po zmianie stron Belenenses zaryzykowało czego nie zrobili poznaniacy. Kolejorz w drugich 45 minutach stworzył mniejsze zagrożenie pod bramką Ventury, a statystyki tego meczu mocno się wyrównały. W czwartek lechitom zabrakło napastnika i jakości w grze drugiej linii, aby wygrać to spotkanie. Kolejorz nie zagrał w najmocniejszym zestawieniu, dlatego jest to w pewnym stopniu usprawiedliwienie, ale nawet w tym składzie Lecha Poznań jak najbardziej było stać na zwycięstwo. Słaby mecz zakończył się sprawiedliwym remisem. Po spotkaniu można co jedynie żałować, że tak późno na boisku pojawił się Szymon Pawłowski. Ekstraklasa w tej chwili jest jednak ważniejsza co wczoraj świetnie widzieliśmy.



Składy

1-4-2-3-1 przechodzące w 1-4-4-2

Ventura – Geraldes, Tonel, Goncalo Brandao, Ferreira – Dias, Pinto – Kuca, Tiago Silva (67.Carlos Martins), Sturgeon (81.Dalcio) – Tiago Caeiro (76.Luis Leal).

1-4-2-3-1

Burić – Kędziora, Dudka, Kadar, Douglas – Trałka (46.Tetteh), Linetty – Lovrencsics, Gajos, Formella (65.Pawłowski) – Thomalla (74.Hamalainen).

Statystyki meczu Belenenses – Lech 0:0

Bramki: 0 – 0
Strzały: 6 – 13
Strzały celne: 1 – 4
Strzały niecelne/zablokowane: 5 – 9
Faule: 14 – 18
Żółte kartki: 2 – 2
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 4 – 2
Rzuty wolne: 20 – 15
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 1 – 3
Posiadanie piłki: 43% – 57%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




3 komentarze

  1. slavus pisze:

    mnie najbardziej irytowało wycofywanie piłek po przejęciu, kiedy 1-2 podaniami można było znaleźć się pod bramką rywala i to w przewadze liczebnej. Inna sprawa, że jak podwali do Thomalli to i tak była strata.

  2. Poznaniak pisze:

    Lechici zagrali totalny piach.
    Zagrali tak jak nas przyzwyczaili w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
    Brak szybkości, brak dokładności, brak zrozumienia w zespole.
    Ale! Zagrali na zero z tyłu – jedyna mocno widoczna zmiana od czasu Urbana prócz rotacji.
    Przeciwnik równie siermiężny jak i nieskuteczny.

    Ostatnio Urbanowi dopisywało szczęście (gole w ostatnich sekundach, duże błędy rywali, olanie meczu przez Violę itp…) oraz były jakieś tam indywidualne przebłyski formy piłkarzy. Wczoraj tego zabrakło i Lech zagrał tak nieskutecznie jak za „pomistrzowskiego” Skorży.
    Te odrobinę szczęścia Urban „zużył” chyba na przestrzelonego karniaka – na więcej już nie starczyło.
    Nie było już szczęścia przy strzale w słupek…

    Co godne zauważenia, żaden z Lechitów aż nadto pozytywnie nie wyróżniał się na boisku.
    Pełna solidarność, rozumiem że chcieli dodać otuchy Thomalli. ;)
    Kilka ciekawych wejść Tetteha, Kendiego i Barego (ale też dużo strat). Szarpał Karol, Szymek ale bezskutecznie.
    Solidnie jak ostatnio Burić. Dudka prawie zawalił mecz – farciarz!
    Irytujące są też głupie faule Linettego – jest on teraz motorem napędowym Lecha, jednym z 2-3 najważniejszych na boisku bo tworzących akcje – ale przyciąga żółtka jak magnes. Ma „talent” do popełniania całkiem niecelowo niebezpiecznych fauli. Niech uważa bo znowu może głupio osłabić zespół.

    Poza tym wielka pustynia… i muchy w smole.

  3. F@n pisze:

    W drugiej takie mniejsze zagrożenie, że mieliśmy słupek ;p