Wspomnień czar: Mecze z Podbeskidziem

historiaW lutym 2016 ruszamy na KKSLECH.com z kolejnym nowym cyklem, który na stałe będzie już towarzyszył tej witrynie. Cykl „Wspomnień czar” to dopełnienie przedmeczowych materiałów przypominający ciekawe wydarzenia z przeszłości trochę w innym stylu.


W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji każdego spotkania w nieco nietypowy sposób pół żartem i pół serio będziemy wracać w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.

Podbeskidzie – jeszcze 10 lat temu nazwa tego klubu nic kibicom Lecha nie mówiła. Dopiero jesienią 2006 roku poznaniacy pierwszy raz zagrali z „Góralami” i to Bielsku. W pojedynku PP wygrali wtedy 2:1. Niewiele pamiętamy z tamtego spotkania. Ten mecz nie był wówczas transmitowany. Swoją drogą już widzimy te żale i płacz kibiców gdyby w obecnych czasach nikt nie transmitował spotkania Kolejorza. Z tamtego meczu był tylko skrót autorstwa TVP. Pamiętamy go jak przez mgłę. Właściwie tylko Marcin Kikut pozostał w pamięci, który tego dnia ostro szarżował na prawej pomocy.

Kolejna konfrontacja (też w Pucharze Polski) była już ciekawsza. Wiosną 2011 roku w 1/2 PP lechici zremisowali u siebie 1:1. Ich sytuacja przed rewanżem była ciężka, a przy stanie 0:2 po 58. minutach gry w Bielsku już tragiczna. Podbeskidzie nie grało wówczas w Ekstraklasie, nie było faworytem i m.in. dlatego komentator tamtych zawodów dostał orgazmu, kiedy „Górale” strzelali nam gole. Gdy na boisko weszli Semir Stilić i Artjoms Rudnevs, a potem zdobyli wszystkie bramki komentujący tamto spotkanie nie był już tak wesoły. Został stłamszony, a wszyscy kibice mogli po końcowym gwizdku odetchnąć z ulgą. Mecz sprzed prawie 5 lat był jednym z nielicznych w ostatnim czasie w którym Lech umiał się podnieść i z 0:2 wyjść na 3:2. O dziwo było to spotkanie za kadencji Jose Bakero.

W 2011 roku nie udało się poznaniakom awansować do europejskich pucharów. Zrobili to 12 miesięcy później na początku maja. W samej końcówce sezonu Kolejorz potrzebował zwycięstwa, żeby już na Bułgarskiej zapewnić sobie start w eliminacjach do Ligi Europy. W obecności uwaga! prawie 30 tysięcy widzów do 86. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis. Krótko potem sfaulowany został Bartosz Ślusarski. Karnego wykorzystał Artjoms Rudnevs, 30 tysięcy oszalało, Lech wygrał i awansował do europejskich pucharów!

null
null
null

Jesień 2012 i mecz tym razem w Bielsku. Lech wygrał 3:2, ale łatwo nie było. Wspominamy to spotkanie za sprawą Bartka Bereszyńskiego, który 4 minuty po wejściu na boisko zdobył jedynego gola w pierwszej drużynie Kolejorza. O dziwo strzelił go głową.

I ostatni mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, który trafił do materiału „Wspomnień czar”. To spotkanie z wiosny 2014 roku. 96. minuta, na Bułgarskiej w meczu Lech – Podbeskidzia jest 1:1, ale do piłki meczowej podchodzi Mateusz Możdżeń. Przymierza, uderza i w ostatniej akcji zawodów zdobywa zwycięskiego gola na 2:1. Po tym trafieniu cała ławka wbiegła na murawę. Najbardziej cieszył się Mariusz Rumak, któremu obecny piłkarz Podbeskidzia uratował wtedy posadę. Gdyby Kolejorz nie wygrał tamtego spotkania Rumaka mogłoby nie być dużo wcześniej. Z perspektywy czasu chyba szkoda, że Możdżeń strzelił wówczas tamtą bramkę…

null
null

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




komentarze 3

  1. Antoni P (praca) pisze:

    Fajne wspomnienia.
    I symbole tych niedawnych, a jednak powoli zapominanych czasów – Możdżu i Rumcio – po co im był ten gol po 90 minucie – czas pokazał gdzie ich miejsce.
    Ciekawe gdzie będą za kolejne 2,3 lata

  2. kilo82 pisze:

    Historia starć z Podbeskidziem jest krótka, ale niezwykle ciekawa – zacięte, wyrównane mecze, często rozstrzygane w samych końcówkach. Rewanż PP i i mecz z maja 2012 to były niesamowite emocje. Bramka Możdżenia z wolnego też oczywiście pamiętna. Najważniejsze, żeby jutro jeszcze polepszyć bilans z „Góralami”.

  3. Poznaniak pisze:

    Początki najciekawsze.
    Teraz w lidze już się przejadło. Pierwszy ich sezon jeszcze miał moc niepokornego beniaminka…
    Drużyna wciąż sprawiająca nam kłopoty, choć powinna być typowym dostarczycielem punktów.
    Bilans trzeba poprawić bo kto wie czy nie polecą niedługo z ligi.