Wspomnień czar: Najwyższe, a nieistotne zwycięstwo

Wiosną ruszyliśmy na KKSLECH.com z kolejnym nowym cyklem, który na stałe będzie już towarzyszył tej witrynie. Cykl „Wspomnień czar” to dopełnienie przedmeczowych materiałów przypominający ciekawe wydarzenia z przeszłości trochę w innym stylu.


W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji każdego spotkania w nieco nietypowy sposób pół żartem i pół serio będziemy wracać w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.

Stadion Pogoni Szczecin zawsze był dla Lecha Poznań bardzo niewygodny, choć „Portowcy” nigdy nie byli jakimś czołowym klubem w Ekstraklasie. Kolejorz wygrał na wyjeździe z Pogonią w lidze raptem 7 razy. Dołożył też jeszcze jedno zwycięstwo o którym wielu kibiców nie pamięta co akurat nie dziwi. Warto jednak wspomnieć o tej wygranej, bo do dziś jest to najwyższy triumf Lecha Poznań nad Pogonią w Szczecinie. W sezonie 2006/2007 rozgrywki w Polsce miał urozmaicić Puchar Ekstraklasy dzięki któremu ligowcy po prostu mieli więcej grać. Kibice bojkotowali te rozgrywki i nie prowadzili dopingu. Stadiony świeciły pustkami, nikogo te mecze nie interesowały, zaś trenerzy ekstraklasowych ekip ogrywali w Pucharze Ekstraklasy zmienników, zawodników po urazach czy młodych piłkarzy z rezerw.

W 1. kolejce PE 2006/2007 lechici trenowali wówczas przez Franciszka Smudę pojechali do Szczecina na mecz z Pogonią. Trudno było wskazać faworyta tamtego pojedynku, bowiem do końca nie było wiadomo, kto zagra. W Pogoni wystąpili m.in. Kamil Grosicki brylujący teraz w kadrze Polski oraz Łukasz Trałka będący aktualnie filarem Kolejorza. Z kolei w naszej drużynie grali choćby testowany późniejszy „Portowiec”, Radosław Janukiewicz, Marcin Tarnowski, Marcin Sobczak czy Grzegorz Piesio (obecnie Górnik Łęczna). O przebiegu tamtego spotkania wszyscy dowiadywali się ze stron Pogoni Szczecin. Mecz nie był bowiem transmitowany, więc do dziś żaden z kibiców nie widział goli w tamtym wysoko zwycięskim spotkaniu.

Wszystko to co działo się na boisku można było sobie wyobrażać po relacjach lokalnych szczecińskich mediów. Spotkanie Pogoń – Lech w PE sprzed niespełna 10 lat mało kogo w Poznaniu interesowało, odbywało się w trakcie tygodnia, dlatego trudno było o relacje w wielkopolskich mediach. Z najwyższego zwycięstwa Kolejorza nad „Portowcami” w Szczecinie pamiętamy tylko, że Lech był wtedy zdecydowanie lepszy i zasłużył na tamten wynik. Największym wydarzeniem tamtego pojedynku była bramka Fernando Martina Bonjoura zdobyta głową po stałym fragmencie gry w 81. minucie meczu. To właśnie gol Argentyńczyka sprawił, że bój Pogoń – Lech 0:3 przeszedł do historii rywalizacji poznaniaków ze szczecinianami.

Z samym Bonjourem ogólnie jest ciekawa historia. Właśnie w 2006 roku Lech szukał, a właściwie to menadżerowie mu szukali piłkarzy w Ameryce Południowej. Franciszek Smuda na jednych się decydował, z innych rezygnował. Bonjoura grającego na środku obrony wziął. Argentyńczyk nie mógł jednak przyzwyczaić się do warunków panujących w Polsce, cały czas spał i zagrał tylko w 2 spotkaniach Pucharu Ekstraklasy zdobywając w nim 1 bramkę właśnie tę w meczu z Pogonią w Szczecinie. 31-letni obecnie obrońca po pół roku spędzonym w stolicy Wielkopolski wrócił tam skąd przyszedł, czyli do urugwajskiego Rentistas.

Potem grał jeszcze w 2 innych urugwajskich klubach, w Peru, Ekwadorze, Kolumbii, a od tego roku ponownie występuje w swoim rodzimym kraju. Co ciekawe mierzący 195 cm wzrostu Fernando Martin Bonjour po odejściu z Lecha Poznań do którego był tylko wypożyczony praktycznie wszędzie był podstawowym obrońcą, który na dodatek potrafił co jakiś czas strzelić gola. Kto wie. Może gdyby został u nas dłużej, to mielibyśmy niezłego stopera. W każdym razie do teraz Fernando Martin Bonjour jest autorem trafienia, które na tablicy świetlnej wyglądało bardzo ładnie. Fajnie byłoby gdyby dziś Lech powtórzył taki wynik i tym razem wygrał w Szczecinie 3:0 w dużo ważniejszej konfrontacji.


1. kolejka Pucharu Ekstraklasy 2006/2007 – 21.11.2006, godz. 18:30
Pogoń Szczecin – Lech Poznań 0:3 (0:1)
Bramki: 6.Bąk 73.Pitry 81.Bonjour
Żółte kartki: Grosicki – Kucharski, Sobczak
Sędzia: Marcin Wróbel (Warszawa)
Widzów: 1800
Skład Pogoni: Pesković – Hernacki (46.Skórski), Celeban, Batata, Szałek – Grosicki, Trałka (85.Miśta), Anderson, Łabędzki, Pietruszka (73.Terczyński) – Edi.
Skład Lecha: Janukiewicz – Kucharski, Drzymont, Midzierski, Marciniak – Zając (80.Piesio), Scherfchen (46.Bonjour), Bąk, Wachowicz – Tarnowski (68.Wilk), Pitry (75.Sobczak).

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarze 3

  1. rutek pisze:

    Dajcie spokój z tym biciem piany. Nawet jeśli jakimś cudem uda się zdobyć puchar, to co dalej???

  2. obiektywny pisze:

    Do autora tego tekstu, weź no przeczytaj jeszcze raz, tak ze zrozumieniem to co napisałeś, insię ogarnij trochę…