Na chłodno: Wąż w kieszeni

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie w poniedziałek lub we wtorek po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


Witamy wszystkich internautów KKSLECH.com w kolejnym odcinku cyklu „Na chłodno”. Ostatni tydzień w życiu klubu był dość ciekawy i o tym co można już publicznie ogłosić dziś piszemy. Przede wszystkim Piotr Rutkowski tak jak zapowiedział tak faktycznie robi. Nie poddaje się i walczy. Walczy od kilkunastu dni ze Slovanem Bratysława uwaga! o 50 tysięcy euro! Wyobrażacie sobie to? Lech ma się wzmacniać, robić kolejną rewolucję, rewolucję dużo większą od tej zeszłorocznej, a problemem jest kwota 50 tysięcy euro na wypożyczenie De Marco, która w piłce znaczy tyle ile w normalnym życiu jakieś 5 złotych. Negocjacjami ze Słowakami wiceprezes Lecha Poznań faktycznie pokazuje, że się nie podda i będzie walczył o każdy grosz, by przypadkiem nie zadłużyć klubu, bo przecież dla zarządu bardziej liczy się stabilizacja finansowa niż sukcesy sportowe za wszelką cenę co świetnie widać od pół roku.

Ostatnie dni dla władz Kolejorza nie są zbyt dobre. Właściciel Jacek Rutkowski dowiedział się o sprawie Damiana Kądziora, o łapach kładzionych na niego przez FF domagając się wyjaśnień całej tej sprawy. Efekt? Temat transferu Kądziora do Lecha w ostatnich dniach wrócił. Samego zawodnika przede wszystkim bardzo chce mieć Ivan Djurdjević. Jeśli Kadzior nie wybierze żadnej zagranicznej oferty, to są spore szanse na przyjście tego piłkarza do Lecha, który jest jednym z głównych celów transferowych nowego sztabu szkoleniowego. Jeżeli faktycznie uda się Lechowi sprowadzić Kądziora będzie to zasługa przede wszystkim Djurdjevicia + także właściciela klubu dzięki któremu obcy ludzie zdejmą łapy z obcego zawodnika należącego do innej agencji. Najbliższe dni będą kluczowe w kontekście tego transferu. Wypada nadal wierzyć, że się uda, ponieważ latem lepszego zawodnika z polskiej ligi Lech Poznań i tak nie ściągnie.

Celem Kolejorza w tym okienku transferowym wciąż jest sprowadzenie takiej samej liczby Polaków co obcokrajowców. Jest to mało prawdopodobne, choć parę tematów w ostatnich dniach poszło do przodu. Nie trafi tutaj Mateusz Możdżeń, więc kibice nie muszą panikować. W tej chwili najmocniej grany jest temat dwóch środkowych pomocników w tym jednego z Półwyspu Iberyjskiego, a także napastnika z Bałkanów będącego jedynką. Problem jest oczywiście jeden. Za wszystkich trzeba płacić albo trzeba im płacić podczas gdy ludziom zarządzającym Lechem wydaje się, że dobrzy jakościowo piłkarze będą przychodzili na Bułgarską za pół darmo i za wszelką cenę będą chcieli tutaj grać. Lech tak jak zimą – robi letnie transfery z wężem w kieszeni. Nic do tych ludzi nie dotarło. Oni nadal zachowują się jakby dopadła ich choroba oszczędzania za wszelką cenę, która powoli staje się być nieuleczalna. Większy budżet, rosnące słupki i rozwój klubu to przekleństwo, ponieważ im jest Lech bogatszy tym na rynku transferowym działa bardzo zachowawczo odstraszając ciekawych piłkarzy do przyjazdu do Poznania.

Pozostając przy transferach. Wolną rękę na zmianę otoczenia ma Radosław Majewski, który aktualnie jest na wylocie zaraz po Niklasie Barkrocie. Kiedy z urlopów wrócą wszyscy piłkarze sztab szkoleniowy będzie rozmawiał z pozostałymi zawodnikami przedstawiając im swoją wizję oraz nowe zasady funkcjonowania w Lechu. Komu się nie będzie podobało ten ma drogę wolną. Nikt nikogo nie będzie na siłę zatrzymywał. Nie podoba się przy Bułgarskiej to do widzenia, zatem niewykluczone, że do piłkarzy, których widzicie w środkowym menu serwisu po 14 czerwca dołączą kolejne nazwiska. W ostatnich dniach były jeszcze zapytania co z tym Koljiciem? Bez zmian. Bośniak wrócił do FK Krupa i ma oferty z innych klubów. Lech początkowo w maju chciał go ponownie wypożyczyć (tym razem za półdarmo), ale później uznano, że po co skoro tego lata i tak ściągnie kogoś lepszego. Koljicia umieściliśmy wśród zawodników, którzy odeszli, gdyż jeszcze parę dni temu w środku zeszłego tygodnia Lech był i jest nadal zainteresowany kimś innym zza granicy o podobnych warunkach fizycznych. Z tego co wiadomo temat jest coraz bardziej aktualny i nie trzeba wydawać kokosów finalizując ten ruch.

Jak sami widzicie mimo tzw. „sezonu ogórkowego” czy urlopowego (nie wiadomo po czym) w Lechu dzieje się nawet sporo. Niezbyt dobrego, jednak przez ostatni tydzień działo się dużo, choć zapewne czytając różne media Lech jest tam tak jakby nieobecny, w cieniu choćby mundialu czy innych sportów. Ciekawy artykuł pojawił się jednak na stronie kibicpoznański.pl. W nim wypowiada się Karol Klimczak, który chyba nie wiedział co wygaduje. Według tego artykułu prezes Lecha Poznań wypowiedział kilka zdań, które są dowodem na … No właśnie na co? odlot? pychę? lekceważenie obecnej sytuacji? ignorancję? Kilka hitowych zdań prezentujemy poniżej zostawiając Wam ich interpretację:

„Klub jest na tyle stabilny, że boli nas tylko jedna rzecz: brak mistrzostwa Polski. Poza tym nic złego się nie dzieje. Od tylu lat budujemy klub, że taka sytuacja nie może spowodować zachwiania, pojawienia się rysy. Wszyscy są wkurzeni. Czekam tylko, aż zaczną się Mistrzostwa Świata i wszyscy zajmą się inną piłką niż nasza Lechowa. Robimy dalej swoje.”
„Będziemy w dalszym ciągu uprawiać tę samą politykę, jaką uprawialiśmy. Jasne, że zrobimy ciekawe transfery zewnętrzne. Liczba i jakość sprowadzanych piłkarzy nie będzie ograniczana przez sytuację, w jakiej się znaleźliśmy. Na pewno jednak nie będzie tak: udowodnimy, że kochamy Lecha i zrobimy transfery.”
„Jeśli ktoś postępuje na zasadzie: im gorzej dla klubu, tym lepiej, to znaczy, że nie zależy mu na Lechu. Nie jest kibicem naszego klubu.” (za kibicpoznański.pl)

Krótki komentarz: Ktoś kto postępuje na zasadzie: mamy 100 mln budżetu, nie kupimy zimą następcy za Tetteha, bo po po co, lepiej wmówić ludziom bajeczkę o Serafinie temu w sumie też nie zależy na Lechu. Skoro przez 7 lat wygrywa się 2 SPP oraz 1 MP temu również niezbyt zależy na Lechu, a już tym bardziej gdy 2 rok z rzędu ogląda się plecy Jagiellonii mającej dużo mniejsze możliwości finansowe i nie robi się żadnych poważnych zmian.

Samo zdanie – „Czekam tylko, aż zaczną się Mistrzostwa Świata i wszyscy zajmą się inną piłką niż nasza Lechowa. Robimy dalej swoje” to kpina przede wszystkim z normalnych kibiców Lecha, którzy faktycznie mogą się nimi nazywać. Przecież 14 czerwca zespół wraca do treningów, 20 czerwca jest losowanie Ligi Europy, później są sparingi, natomiast 12 lipca pierwszy mecz. Jak można mówić publicznie, że czeka się na MŚ, by wszyscy zajęli się mundialem zamiast Lechem? Dla wielu kibiców Kolejorza w tym tysięcy na tej witrynie Lech to nie tylko sport, to nie tylko piłka, a przede wszystko wielkie emocje, styl życia i samo życie, którego prezes Klimczak chyba nie zrozumie. Od dawna idzie odnieść wrażenie, że nie wszyscy ludzie, którzy tworzą tego Lecha (niekoniecznie siedzący w zarządzie) rozumieją co robią, dla kogo robią i czego oczekują kibice. Kibice chcą sukcesów. Trofeów za wszelką cenę. Nie gabloty w której będzie koszulka wychowanka grającego w przeciętniaku Seria A wraz z jego autografem. Kolejny raz nie ma już sensu o tym pisać, ponieważ wszyscy normalni kibice i tak to rozumieją wiedząc przy okazji o co chodzi. Kto nie rozumie niech najlepiej obrazi się na kibiców, a później wynosi wreszcie z tego klubu, bo i tak nigdy nie będzie jego prawdziwą częścią. Właśnie przez takie myślenie Lech nigdy nie będzie mocny razem jak głosi marketingowy hashtag #MocniRazem.

PS . Kończąc na dziś. Do roli dyrektora sportowego przymierzany jest Tomasz Rząsa, który w ciągu 4 lat może już pracować na 4 stanowisku. Nie będzie to żadna poważna zmiana tylko tzw. słup pod publiczkę. Nie ma się nawet czym zachwycać.
PS 2. Nie ma tego w tekście powyżej, a to chyba ważna wiadomość. Wszystkie ewentualne transfery będą zgodne z myślą i pomysłem Ivana Djurdjevicia. Dzięki managerom w ogóle ktoś tutaj przyjdzie. „Djuka” w pewnym sensie jest teraz trenerem, dyrektorem sportowym, skautem i negocjatorem. Zarząd ma tylko przelewać pieniądze.
PS 3. Kolejny raz przypominamy czytelnikom, że jesteśmy całkowicie nieobecni na Facebooku. Nie mamy tam swojego profilu i nie chcemy wychodzić z naszymi treściami do ludzi, którzy nie są kibicami a często nawet konfidentami. Kiedyś na jednym fanpejdżu głównie młode osoby nazywające się kibicami prawie list zbiorowy do prokuratury pisali po tym jak im nie spodobał się artykuł o ich Bogu Nenadzie Bjelicy, którego przy okazji nazwali – „najlepszym trenerem w historii Lecha”. Facebook to rak internetu i nie chcemy mieć z nim nic wspólnego.
PS 4. Temat transferowy jest coraz bardziej gorący a od środy może nabierać coraz większego tempa. Gdyby po dzisiejszym „Na chłodno” coś się wkrótce zmieniło będziemy informować wcześniej niż dopiero za tydzień w kolejnym odcinku.
PS 5. Tak jak mówił prezes – „Lech robi swoje”. Nie przez swoje błędy oberwali jednak kibice protestujący 20 maja. Można im pomóc wpłacając pieniądze na poniższe konto SKLP:

Poznański Bank Spółdzielczy
nr konta: 43 9043 1070 2070 0065 1983 0001
z dopiskiem: cele statutowe, pomoc prawna

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <