Bardzo dużo minusów

Niedzielny mecz Lecha Poznań z Wisłą Kraków przyniósł tylko wstyd kibicom Kolejorza. Zespół źle ustawiony taktycznie przez Ivana Djurdjevicia roztrwonił dwubramkowe prowadzenie i przegrał u siebie różnicą aż 3 goli. Mimo optycznej przewagi lechici zebrali łomot przez zbyt ofensywne ustawienie drużyny, która w defensywie nie istniała od 1 do 90 minuty.


Największy minus niedzielnej potyczki to kompromitująca porażka aż 2:5. Lech w meczach z Wisłą jeszcze nigdy nie stracił u siebie 5 goli, a po raz ostatni dał sobie wbić 5 bramek przy Bułgarskiej w starciu z Widzewem Łódź ponad 18 lat temu. Kolejorz dokonał tej przykrej rzeczy prowadząc po 18 minutach już 2:0 i mając setkę Amarala na 3:0 zaledwie 5 minut później. Poznaniacy dokonali wczoraj wielkiego wyczynu, który w negatywnej historii klubu zapisze się na wiele, wiele lat.

Za mecz z Wisłą nie można winić tylko trzech środkowych obrońców. Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to, co wyrabiali pomocnicy o czym wspominaliśmy już w analizie. Pressing nawet na naszej połowie nie istniał. Tomasz Cywka grający na „6” kolejny raz nie wywiązał się ze swojej roli mając zresztą mało kontaktów z piłką i wygranych pojedynków (więcej w analizie). Do jego bardzo słabej gry na „6” dostosowali się wahadłowi, którzy zupełnie zapomnieli o defensywie i nie pomagali obronie. 3 bramka wędruje na konto Kamila Jóźwiaka, który w tamtej sytuacji przegrał pojedynek 1 na 1. Przy 2 kolejnych straconych golach zamieszany był już jego zmiennik, Piotr Tomasik.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, gdzie Lech wyglądał gorzej? W środku pola? czy na wahadłach? W każdym razie fatalna gra drugiej linii w destrukcji miała wpływ na to, jak ustawiali się obrońcy. Defensorzy Lecha Poznań nie mieli swojego dnia, ciągle gubili krycie, źle się asekurowali i w wielu akcjach byli dla wiślaków tylko treningowymi tyczkami. Ewidentnie brakowało wsparcia ze strony pomocników, którzy nie zrobili nic, aby wspomóc Janickiego, Vujadinovicia i De Marco wyglądających momentami jak zagubione dzieci we mgle.

Lech wyglądał wczoraj najlepiej wtedy kiedy miał piłkę przy nodze. Kiedy jej nie miał, a Wisła atakowała, to z tyłu nikt nie angażował się w pressing, odbiór piłki, nie pomagał źle ustawiającym się stoperom i dosłownie nikt nie zasługuje na wyróżnienie za grę w destrukcji. Wpływ na tak tragiczną grę „niebiesko-białych” w tyłach mogło mieć też zmęczenie piłkarzy, które rzucało się w oczy w drugich 45 minutach. Ivan Djurdjević nie zastosował rotacji, choć miał do dyspozycji paru świeżych zawodników takich jak choćby Jevtić, Trałka czy Radut. Serb postanowił wystawić podobny skład jak na rewanż z Genkiem co zupełnie nie wypaliło.

Kolejny minus to roztrwonienie przewagi przez przykrą porażkę u siebie. Dwaj najgroźniejsi rywale Lecha Poznań w walce o tytuł w 5. kolejce wygrali i odrobili do nas 3 punkty. Jaga dogoniła nawet Kolejorza, który już nie lideruje samodzielnie. Jedynym plusem niedzielnych zawodów jest gra Lecha Poznań w ofensywie. Gospodarze szczególnie w pierwszych 45 minutach grali szybko, składnie, efektownie, momentami efektywnie, często zmieniali strony ataków, szukali niekonwencjonalnych zagrań i na różne sposoby starali się przedostać pod bramkę wiślaków. Wczoraj Lech Poznań oddał na bramkę krakowian aż 23 strzały.


Plusy meczu z Wisłą 2:5

– Gra w ofensywie

Minusy meczu z Wisłą 2:5

– Wstydliwa porażka 2:5
– Roztrwonienie prowadzenia 2:0
– Brak pressingu w środku pola i słaby odbiór piłki
– Ustawianie się obrońców
– Gra wahadłowych
– Brak sił w drugiej połowie
– Roztrwonienie przewagi w tabeli

Plusy meczu z KRC Genk 1:2

– Momentami równorzędna gra z silniejszym rywalem
– Postawa Jasmina Buricia

Minusy meczu z KRC Genk 1:2

– Druga porażka
– Gra obronny
– Kolejne dwie kontuzje

Plusy meczu z Zagłębiem S. 4:0

– Wysokie zwycięstwo dające lidera
– Ofensywna gra w nowym ustawieniu
– Skuteczność
– Dobra gra zmienników

Minusy meczu z Zagłębiem S. 4:0

– Ustawianie się obrońców

Plusy meczu z Genkiem 0:2

(brak)

Minusy meczu z Genkiem 0:2

– Porażka, której raczej nie da się odrobić
– Fatalna gra obrony
– Liczba stworzonych sytuacji
– Brak ambicji, woli walki i determinacji w II połowie

Plusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Wyszarpane zwycięstwo
– Historyczna wygrana w eksperymentalnym składzie
– Pułapki ofsajdowe
– Inteligentna gra w końcówce

Minusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Słaba optycznie gra i brak boiskowej kontroli
– Stałe fragmenty gry
– Mała liczba wygranych pojedynków przez pomocników

Plusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Wyszarpane zwycięstwo
– Historyczna wygrana w eksperymentalnym składzie
– Pułapki ofsajdowe
– Inteligentna gra w końcówce

Minusy meczu ze Śląskiem 1:0

– Słaba optycznie gra i brak boiskowej kontroli
– Stałe fragmenty gry
– Mała liczba wygranych pojedynków przez pomocników

Plusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Wiara w awans do samego końca
– Gra w ataku pozycyjnym
– Indywidualna postawa Kostevycha
– Zmiana Amarala i ustawianie się Gytkjaera w polu karnym
– Dogrywka pod pełną kontrolą

Minusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Elektryczna gra obrony + debiut Orłowskiego
– Druga połowa

Plusy meczu z Cracovia 2:0

– Kontrola boiskowa i pewne zwycięstwo
– Postęp w grze w ataku pozycyjnym
– Ofensywne stałe fragmenty
– Coraz lepsza gra obrony

Minusy meczu z Cracovia 2:0

– Defensywne stałe fragmenty gry

Plusy meczu z Szachiorem 1:1

– Gol strzelony na wyjeździe liczący się podwójnie
– Dobry wynik przed rewanżem
– Trzeci z rzędu gol zdobyty w końcówce
– Jakość Portugalczyków

Minusy meczu z Szachtiorem 1:1

– Fatalna postawa Buricia
– Stałe fragmenty gry
– Gra w ataku pozycyjnym (wiele niepotrzebnych i złych dośrodkowań)

Plusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Cenne zwycięstwo
– Lepsza defensywna gra w systemie z 3 obrońcami
– Skuteczność
– Postawa Pedro Tiby

Minusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Defensywne stałe fragmenty
– Gra w ataku pozycyjnym

Plusy meczu z Gandzasarem 1:2

(brak)

Minusy meczu z Gandzasarem 1:2

– Kompromitujący wynik
– Haniebna postawa (brak woli walki, ambicji, determinacji i chęci gry w piłkę)
– Gra linii obrony
– Dziecinne błędy w środku pola
– Słabe przygotowanie taktyczne i motoryczne

Plusy meczu Gandzasarem 2:0

– Zwycięstwo na początku
– Efektowny kwadrans
– Skuteczność Gytkjaera
– Postawa Buricia

Minusy meczu z Gandzasarem 2:0

– Niskie zwycięstwo nad słabym rywalem
– Bardzo słaba defensywa
– Przeciętna optyczna gra w 2 różnych systemach
– Wejście Tomczyka

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 20

  1. torreador pisze:

    Niestety, z przykrością muszę dodać że minusem jest też upór naszego trenera. Postanowił grać systemem do którego nie ma zawodników. Ani odpowiednich, szybkich, zwrotnych obrońców, ani odpowiednich wahadłowych. Ci co są, nieźle grają do przodu, jednak kompletnie nie bronią. Wynik meczu z Wisłą był tylko kwestią czasu. We wszystkich wcześniejszych meczach sprzyjało nam szczęście, choć klopsów obrony było co nie miara. Co gorsza, nie widać perspektyw poprawy obrony. Żaden pojedynczy transfer tego problemu nie rozwiąże, a Djuka się upiera że będzie grał tym systemem. Jeśli tak, to takich meczy jak w niedzielę może się jeszcze kilka zdarzyć…

    • Bronks pisze:

      Trafnie i w punkt. Dodałbym tylko jeszcze jeden niezrozumiały dla mnie upór Djuki wystawianie Cywki i Gajosa a pomijanie Trałki.

    • torreador pisze:

      Zgadzam się. Dla mnie niewystawianie Trałki jest też niezrozumiałe.

    • Viking pisze:

      Zgadza sie. Bylem obronca tej obrony, bo liczby byly po naszej stronie. Bije sie w piers. Djuka ten mecz spierniczyl ale jak juz mowilem, lepiej teraz niz na koniec sezonu.

  2. John pisze:

    No w 2 połowie była olbrzymia dziura w środku pola a o pressingu nie ma co wspominać,za daleko od przeciwnika,jeden niby biegnie ,reszta się patrzy.Wisła klepała ładnie ,3,4 podania z pierwszej piłki i sytuacja bramkowa.A ci wahadłowi to kompletnie o obronie nie myślą.Wisła miała mnóstwo miejsca na ataki.
    Mimo wszystko największe minusy to Janicki ,Vujadinović ,De Marco i Tomasik.No ,De Marco z nich wyglądał najlepiej.5 bramek stracić z mocno osłabioną Wisłą w porównaniu z poprzednim sezonem.Brawo!!!

  3. Piciu pisze:

    Co co sie wczoraj dzialo w II polowie przechodzi ludzkie pojecie. Zapytam mlodego Rutka po zolniersku „czy ciebie czlowieku zupelnie popierdolilo?”

  4. Marecki60 pisze:

    „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Nasi aktualni obrońcy są ciency jak barszcz, a pomoc w destrukcji w tej rundzie nie jest nic lepsza. Może wreszcie trener się obudzi, że mecze o punkty nie są po to, żeby eksperymentować z ustawieniem zwłaszcza obrony. Uczyć się ustawień taktycznych należy podczas treningów, a nie meczów o ważne punkty. Tłumaczenie, że kiedyś musiał Lech zagrać gorszy mecz jest nie na miejscu. Jak chodzi o grę w obronie to do tej pory mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu.
    Bez wzmocnień obrony i zmiany ustawienia (ewentualnie innego podejścia pomocników do zadań w obronie) czeka nas kolejny nieudany sezon.
    Szkoda, że większość kibiców to wie, a nie wiedzą tego Ci, co odpowiadają za wyniki Lecha (teoretycznie).

  5. arek z Debca pisze:

    Zespoły grające w pucharach zawsze mają wymówkę czyli zmęczenie a wtórują im dziennikarze. W zachodnich ligach jak np w lidze angielskiej grają w europejskich pucharach i oprócz intensywnej ligi mają jeszcze rozgrywki w dwóch pucharach krajowych. Tam gra co 3 dni to norma i nikt nie mówi o zmęczeniu. U nas mówi się o piłce zawodowej ale to chyba tak naprawdę piłka polamatorska.

  6. kaktus pisze:

    3-5-2 możemy próbować grać jak wróci Gumny i Kostia. Ustawianie Jóźwiaka i Makiego na wahadła to dziwaczny eksperyment. Z Wisłą zdarzyło się to, co mogło się zdarzyć w pojedynku z Zagłębiem, Zagłębiem, które dostaje oklep od początku sezonu. Mam nadzieję, że ten wynik pobudzi Ivana do zmiany ustawienia, Rutków do zakupów, a kibicom ochłodzi głowy. To są plusy, których oczekuję od tego meczu, bo przez kilka ostatnich tygodni panował tu wielki optymizm z powodu wyników, a prawda jest taka, że nie zmieniło się w Lechu za dużo. W eliminacjach LE z Gandzasarem ratował nas Trałka w ostatnich minutach, a z Białorusinami potrzebowaliśmy dogrywki u siebie. Z Płockiem wcisnęliśmy bramkę w ostatniej chwili, ze Śląskiem graliśmy bardzo słabo, a Cracovią nie wykorzystała karnego. O Sosnowcu już pisałem. Można się cieszyć, że transfery Portugalczyków wypaliły, ale tak samo rok temu wypalił transfer Gytkjaera i Dilavera, Situm też nieźle się od początku pokazał. Dopóki nie przyjdzie choć jeden solidny obrońca ja nie widzę żadnych szans na poprawę względem zeszłego sezonu.

  7. J22 pisze:

    Cienka granica między euforią a hejtem. Ciekawe jakby wyglądały komentarze gdyby Amaral trafił na 3:0 i mecz zakończyłby się 5 zwycięstwem Lecha z rzędu. Nie chcę tu bronić w żaden sposób Lecha ani wybielać żenującej postawy obrony we wczorajszym meczu, ale chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że nadal jesteśmy liderem. Oczywiście porażka boli, ale zwróćmy uwagę też na pozytywy. Przyszedł Tiba, który moim zdaniem będzie najlepszym zwodnikiem w tym sezonie w całej lidze. Przyszedł Amaral, który z meczu na mecz coraz lepiej się prezentuje. Niewiadomą jest Dioni. Według mnie w końcu Lech jest mocniejszy niż sezon wcześniej. Nie wiem do końca jak się odnieść do tej całej sytuacji ale no trochę żal mi Lecha. Środkowy obrońca jest niezbędny no ale z drugiej strony piłkrzy nie kupuje się jak się w Fifie 2018, a kupić jakiś szrot pokroju Vujadinovica to znowu wyleje się fala hejtu. Zalecam trochę spokoju.

    • WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

      Nie wiem, czy te 3-0 by coś dało przy tej obronie. Jedno mocne podanie przeciwnika na skrzydło i robią się dziury jak w serze Szwajcarskim, do tego dochodzi masa błędów naszych obrońców (kiksy, złe przyjęcia, niedokładne wybicia, zbyt lekkie podania do bramkarza). Czasem biegają jak dzieci we mgle, jak by nie wiedzieli za co który odpowiada.

    • WW pisze:

      J22,bardzo rozsądnie:) Lepiej raz przegrać 2:5, niż 3 razy po 1:0. Kwestia wyciągnięcia z porażki odpowiednich wniosków. Błędy obrony wynikają też z błędów pozostałych formacji. Bronić powinien cały zespół. A jak tego nie umie to trzeba się nauczyć:)

    • arek z Debca pisze:

      Nie jestem pewien czy Lech jest teraz silniejszy. Odszedł filar obrony Dilaver przy którym i Vujadinovic i Janicki grali dużo lepiej. Wzmocnił się atak ale kompletnie posypała się obrona. Może jak wróci Gumny to gra się poprawi.

    • WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

      Grali o niebo lepiej każdy z osobna, ale 4 z tyłu.

    • torreador pisze:

      J22
      Tu nie chodzi o euforię czy hejt, przynajmniej dla mnie. Nie ma też znaczenia, czy Amaral strzeliłby kolejnego gola czy nawet dwa. Faktem jest, że z czwórki obrońców: Orłowski, Vujo, Janicki, Rogne – trzech pierwszych nie nadaje się do nowego ustawienia (i żaden trening tego nie zmieni). Również: Klupś, Maku, Tomasik czy Józiu nie nadają się na wahadłowych (każdy z innego powodu). I to wszystko widać od pierwszego meczu. Przecież nawet w wygranym meczu 4.0 z Zagłębiem, obrona zagrała karygodnie. Wczoraj na szczęście Jasiu kilka piłek wybronił, bo gdyby prezentował poziom z pierwszego meczu z Białorusinami, to pogrom byłby jeszcze większy. I powtórzę jeszcze raz, jeden nowy obrońca niewiele tu zmieni. I jeszcze jedno, nie zgadzam się z poglądami, że nie można znaleźć dobrego ŚO – wszystko jest kwestią ceny i dobrej pracy scoutingu. No tak, ale jak wiemy to w naszym klubie jest jednak problem podstawowy.

  8. Marecki60 pisze:

    @WW. „Lepiej raz przegrać 2:5, niż 3 razy po 1:0” To jest racja niezaprzeczalna, problem w tym, że większość kiboli zwracała na problem gry w obronie od kilku meczy, ale trener i piłkarze byli przekonani, że będą grali na farcie do końca sezonu. Niestety, Wisła kadrowo mocno osłabiona, zrobiła z naszej obrony wiatrak pierwszej klasy. Strach się bać, co się w tej formacji będzie działo jak zagramy z zespołami lepszymi kadrowo od Wisły Kraków. a takich mamy w najbliższych kolejkach.

    • WW pisze:

      Kostia, Guma, Rogne to na wczoraj też jakiś ubytek. Oczywiście nie zmienia postaci rzeczy, że wczoraj ci co grali ciała dali:)

  9. Al pisze:

    Krytyka obrony była przed meczem, świadczy to o tym że strata goli była tylko kwestią czasu. Większość wiedziała że fuks długo nie potrwa. Niepokojące w tym wszystkim jest to że trener przecenił możliwości swoich zawodników. Taki mecz przed zamknięciem okienka był nam bardzo potrzebny, to najważniejszy plus.

  10. Ostu pisze:

    A kto się tym przejmuje oprócz nas kiboli…!?

  11. PAWEL pisze:

    Tak na dziś(20-tego sierpnia) to zarówno do systemu z trzema, czterema i pięcioma obrańcami nie mamy żadnego wartościowego piłkarza. Kostevycz i Guma kontuzja, Rogne wiadomo-50%zdrowy/50%Reha, a panowie Vuja, Janicki i De Marco jak nawet pomocnicy będą się starać w defensywie, to sami bramę sobie sprokurują i są do wyjebki. Iwan ciśnij Rutka o transfery, bo nikt przy całej sympatii do ciebie, tego zaniechania tobie nie odpuści!

Dodaj komentarz