Miesiąc po miesiącu

Grudzień pomału dobiega końca, a w jego końcówce nie wydarzy się w Lechu Poznań już nic ciekawego. W ostatnim dniu oraz godzinach mijającego roku przypominamy Wam to co działo się w Kolejorzu w kończących się 12 miesiącach, a wydarzyło się sporo. Niestety niekoniecznie dobrego przez co 2018 rok jest uznawany jako rok spektakularnych klęsk i wielu rozczarowań.


Styczeń

Na początku stycznia oficjalnie zawodnikami Kolejorza zostali Thomas Rogne, Piotr Tomasik i Oleksiy Khoblenko. Z klubu odchodzi Deniss Rakels, Lech wylatuje na zimowy obóz do tureckiego Belek, już w jego trakcie klub opuszczają Nicki Bille Nielsen, Lasse Nielsen oraz Abdul Aziz Tetteh, którzy dostali wolną rękę. W ostatnich godzinach okienka transferowego w Bundeslidze obrońca Robert Gumny wyjeżdża do Niemiec, gdzie za rekordową kwotę ma trafić do BMG. Niemcy w ostatniej chwili postanawiają wycofać się z tego transferu przez co „Guma” wraca do Poznania.

Luty

Lech kończy zgrupowanie w Turcji i zimowe przygotowania. 5 lutego na Bułgarską przybywa dodatkowy napastnik Elvir Koljić. Do szpitala z udarem trafia „Luluś”, poznaniacy w lidze notując wiosenny falstart zaledwie remisując w Gdyni po słabym meczu z Arką 0:0. W swoim drugim oficjalnym spotkaniu w 2018 roku lechici pokonują Pogoń, by następnie przegrać w Kielcach. Nad Nenadem Bjelicą znów zbierają się czarne chmury, ale Chorwat zostaje na swoim stanowisku. Na koniec lutego w arktycznym mrozie i przed garstką niespełna 4,5 tysiąca widzów na trybunach Lech szczęśliwie ogrywa u siebie Śląsk 2:1. Gola na wagę 3 punktów w 90 minucie strzela Christian Gytkjaer, którego bramka początkowo nie została uznana. Poważnej kontuzji w tym meczu doznaje Elvir Koljić.

Marzec

Lech przegrywa w Warszawie 1:2 po ręce Volodymyra Kostevycha i naciąganym rzucie karnym. Cała piłkarska Polska znów grzmi. Po paru dniach lechici przegrywając u siebie z Jagą 0:1 tracą już do niej 11 punktów. Nagle Kolejorz wskakuje na zupełnie inny poziom, strzela 5 goli, gromi rywala 5:1 i doskakuje do niego na 5 oczek potrafiąc odrobić straty po raz pierwszy od prawie 2 lat. 19 marca Lech Poznań obchodzi 96. rocznicę powstania. Pokonuje łatwo Lechię 3:0 udając się ze spokojem na marcową przerwę na kadrę podczas której w sparingu ogrywa Chrobrego Głogów 2:1.

Kwiecień

Lech wygrywa na wyjeździe pierwszy raz od 20 sierpnia 2017 roku. Dnia 2 kwietnia 2018 pokonuje w Krakowie tamtejszą Wisłę 3:1 mimo przegrywania 0:1. Hat-tricka zalicza Christian Gytkjaer. Po paru dniach prawie 37 tysięcy ludzi ogląda mecz Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze. Przy stanie 1:1 poznaniacy skończyliby rozgrywki zasadnicze na 3. pozycji. Kolejorz wygrywa jednak 3:1, inni rywale tracą punkty dzięki czemu Lech zostaje liderem po 30. kolejce mając 1 oczko przewagi nad Jagą oraz Legią z którą w fazie finałowej spotka się 20 maja u siebie. 8 kwietnia po chorobie w szpitalu umiera Henryk „Luluś Zakrzewicz. Na cmentarzu Junikowskim żegnają go tłumy kibiców. Piotr Reiss toczy wojenkę z klubem na oświadczenia. Lechici niespodziewanie przegrywają w 31. kolejce z rezerwami Korony 0:1. Krótko przed golem dla kielczan karnego marnuje Darko Jevtić, który zabiera piłkę Christianowi Gytkjaerowi. W 32. kolejce Kolejorz szczęśliwie wygrywa w Lubinie 1:0, ale już w 33. kolejce przegrywa u siebie z Górnikiem 2:4. W pewnej chwili lechici przegrywają już 0:4 będąc zupełnie bezradnym zespołem. Kryzys w najważniejszym momencie?

Maj

Dramat trwa. Lech nie wygrywa w Płocku i przegrywa u siebie z Jagiellonią 0:2. Tytuł mistrzowski po 35. kolejce realnie odjechał, Jacek Rutkowski zwalnia Nenada Bjelicę, drużynę na 2 ostatnie mecze przejmuje tercet Ulatowski-Rząsa-Araszkiewicz. Lech prowadząc w Krakowie traci gola w ostatniej akcji spotkania. Remisem 1:1 traci już definitywnie szanse na tytuł, ale zapewnia sobie 3. miejsce i awans do europejskich pucharów. Zarząd ratując sytuację szybko ogłasza nazwisko trenera, którym w sezonie 2018/2019 będzie Ivan Djurdjević. Zapadają pierwsze kadrowe decyzje, kto odejdzie i kto przyjdzie. Nowych klubów mogą szukać m.in. Majewski, Khoblenko czy Situm, szansę w Kolejorzu dostanie za to Tomczyk. Nadchodzi dzień 20 maja. Lech ma szansę odebrać Legii tytuł jeśli przede wszystkim ją pokona, a Jaga wygra u siebie. Mimo ambitnej, ofensywnej i niezłej gry poznaniacy po błędzie oraz kontrze przegrywają 0:2. W Kotle rozpoczyna się protest kibiców. Pojawiają się okrzyki, znikają fany, zostaje wywieszony transparent „Mamy kurwa dosyć”, świece dymne lądują na murawie, kibice wbiegają na boisko, po chwili pojawia się na nim milicja, mecz zostaje przerwany, później zakończony przez wojewodę, Lech dostaje walkowera, a Legia świętuje mistrzostwo w Poznaniu. Po paru dniach Piotr Rutkowski przedstawia nowego trenera mówiąc, że nigdy się nie podda i będzie walczył dalej dając 100% wsparcie Ivanowi Djurdjeviciowi, którego podobno klub przygotowywał do roli trenera przez 5 lat. Sam Serb powiedział, że szatnia jest w gruzach, nie ma liderów i trzeba będzie ich znaleźć. Lech bardzo łatwo oddaje do Dinama i to za frytki Emira Dilavera.

Czerwiec

Ivan Djurdjević i jego sztab oficjalnie rozpoczynają pracę z pierwszym zespołem. Radosław Majewski odchodzi do Pogoni, Lech poznaje koszyki przed losowaniem Ligi Europy trafiając w I rundzie eliminacyjnej na Gandzasar Kapan z Armenii. 20 czerwca po dwumeczu z Cracovią i wcześniejszym w którym lechici wyeliminowali Legię zespół Kolejorza U-19 zostaje Mistrzem Polski Juniorów Starszych odzyskując tytuł po 23 latach. Lech przebywa na obozie w Opalenicy. Do klubu pod koniec miesiąca trafia pierwszy w historii klubu Portugalczyk, którym jest Pedro Tiba. Kibice nadal czekają na zmiany w klubie oraz kolejne transfery śledząc przy okazji mundial w Rosji z udziałem byłych zawodników Kolejorza grających w reprezentacji Polski.


Lipiec

Grupy Kibicowskie Lecha Poznań wydają oświadczenie w którym ogłaszają bojkot do momentu kiedy nie spotkają się z właścicielem. Kolejorz odnosi niezłe wyniki w sparingach. Lech prezentuje nowego sponsora technicznego oraz stroje na sezon 2018/2019. Krótko potem po przeciętnym spotkaniu pokonuje u siebie Gandzasar 2:0. W rewanżu cudem unika kompromitacji. Lech przegrywał w Erywaniu już 0:2, by ostatecznie polec 1:2 po bramce Trałki już w doliczonym czasie spotkania. Carlitos zamiast Lecha decyduje się na Legię, jednak Benfica postanawia sprzedać Joao Amarala, którego wcześniej kupiła uprzedzając Lecha. Kolejorz odkupuje Portugalczyka, który w Soligorsku daje poznaniakom remis w ostatnich minutach i spore nadzieje na awans. Wcześniej lechici na inaugurację ligi pokonując na wyjeździe Wisłę Płock 2:1 po cudownym golu w końcówce innego Portugalczyka – Pedro Tiby. 30 lipca na Bułgarską trafia dodatkowy napastnik – Dioni.

Sierpień

Lech po dogrywce eliminuje Szachtior trafiając w III rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy na mocny Genk. Przegrywa w obu spotkaniach nie mając większych szans z Belgami. Po 4 wygranych na inaugurację ligi w tym po 8 latach przerwy we Wrocławiu przychodzą przykre porażki z Wisłą 2:5 przy prowadzeniu 2:0 oraz w Lubinie, kiedy Djurdjević zszokował składem. Do Lecha z rezerw trafia Marcin Wasielewski. Wybory personalne Serba są coraz mocniej kontrowersyjne, Lech traci punkty, atmosfera wokół klubu nadal jest słaba, na stadion przychodzi mało kibiców, choć wojewoda zmniejsza karę nałożoną na klub po wydarzeniach z 20 maja. Pod koniec miesiąca do Lecha w końcu przybywa nowy stoper Dimitris Goutas. Zostaje także przedstawiony nowy dyrektor sportowy Tomasz Rząsa.

Wrzesień

Lech znów traci punkty zaledwie remisując u siebie po słabym meczu z Piastem 1:1. Juniorzy starsi w losowaniu I rundy UEFA Youth League mają pecha trafiając na Mistrza Niemiec, Herthę Berlin. Koszmar jesieni zaczyna się na dobre. Lech przegrywa w Warszawie i w Gdyni bez zdobycia choćby gola. Cudem eliminuje w 1/32 finału Pucharu Polski rezerwy ŁKS-u zdobywając bramkę w 120 minucie. Atmosfera wokół klubu jest fatalna, zarząd schował się na dobre, niewiele sytuację poprawia szczęśliwa wygrana z Miedzią 2:1.

Październik

Lech remisem z bardzo słabym Górnikiem traci kolejne punkty przegrywając w Zabrzu już 0:2. W tabeli stacza się coraz niżej, strata do lidera przekracza 10 punktów, atmosfera wokół klubu jest tragiczna, po październikowej przerwie na kadrę Lech szczęśliwie pokonuje osłabioną Koronę 2:1. Juniorzy starsi gładko przegrywają w młodzieżowej Lidze Mistrzów z Herthą i szybko żegnają się z rozgrywkami. Stadion przy Bułgarskiej pustoszeje, nie widać światełka w tunelu, Kolejorz na koniec miesiąca przegrywa w Szczecinie 0:3 oraz w Częstochowie 0:1 odpadając z rozgrywek 2 rok z rzędu na etapie 1/16. Jesień 2018 jest jak runda z niesmacznego koszmaru.

Listopad

Ivan Djurdjević po porażce z Lechią 0:1 zostaje zwolniony komunikatem na stronie oficjalnej. Zarząd oprócz tego nie wydaje żadnego innego oświadczenia, zamiata prawdziwe problemy pod dywan pozostawiając wszystko tak jak było. Piłkarze unikając kar już po raz kolejny, Grupy Kibicowskie nagle zachęcają wszystkich do zabawy, dopingowania, wydają 2 oświadczenia, które niezbyt przypadły kibicom do gustu. Stadion świeci pustkami do końca roku, Lecha przejmuje tymczasowy trener, który w 2 meczach zdobywa 4 oczka ratując miejsce w górnej ósemce. Władze klubu nie mają pomysłu na nowego szkoleniowca, trwają paniczne poszukiwania aż w końcu nowym trenerem zostaje Adam Nawałka. Czołówki ligi nadal jest daleko przed Lechem, atmosfera wokół Kolejorza wciąż jest bardzo słaba.

Grudzień

W debiucie Adama Nawałki zespół Lecha Poznań przegrywa na Cracovii 0:1. Później na koniec roku wygrywa 3 kolejne mecze wykorzystując osłabienia w ekipach Śląska, Zagłębia i Wisły. W każdym z 3 meczów Kolejorzowi mimo przeciętnej gry udaje się zagrać na 0 z tyłu, a w Sosnowcu odnieść najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii klubu na szczeblu Ekstraklasy. Czystą kartę dostaje Nikola Vujadinović na którym Adam Nawałka chce zbudować defensywę, kilku innych piłkarzy ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu już zimą. Kolejorz słabą jesień kończy na 3. miejscu z największymi od lat stratami punktowymi do wicelidera i lidera po 20 kolejkach, a rok 2018 dopiero na 4. pozycji.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. J5 pisze:

    Adam Nawałka przychodząc do Lecha zastał syf, dno i wuchtę mułu. Nawet trudno się dziwić, że wobec kolejnej absencji Rogne sięgnął po dwóch parodystów na środek obrony. Dodatkowo Trałka oglupiony przez dziwne decyzje Djurdjevicia gral piach, bramkarze nie wspierali defensywy, a ogłupiona niemocą obrony ofensywa przejawiała niemoc. Biorąc to co było pod ręką, Nawałka i tak wycisnął maksa, zdobywając dziewięć punktow na dwanaście. Na to liczą też Amikarze. Na to że Lech Nawalki bez wzmocnień i inwestycji zacznie walczyć, osiągać jako takie wyniki i być może coś ugra, nawet mistrzostwo ku rozpaczy zarządu i papy- właściciela. To spowodowało by znowu modę na Lecha, przychody z dnia meczowego, gadżetów i wychowanków. Ale to wszystko na krótką metę, pod publikę aby znów kłamstwami wabić kochających Lecha kiboli. Najśmieszniejsze w tym jest to, że na te bajki nikt chyba już się nie nabierze. A najgorsze , że ta polityka wronieckich minimalistów dopisze nowe miejsca lechowej hańby na mapach Europy

  2. John pisze:

    Maj i czerwiec najgorsze miesiące.
    Maj-Chyba nie warto wspominać dlaczego.
    Czerwiec-Z deszczu pod rynnę.Jak się okazało, wybór Ivana był błędną decyzją,podjętą pod presją ,aby tylko uspokoić kibiców.Ivan musi się wiele nauczyć,może i Lech był lekko rozbity,ale nie na tyle,żeby Lech grał ,tak jak grał,błędne ,decyzje ,chaos,zero taktyki i pomysłu na grę.Stracony czas.Może jeszcze kiedyś.

    Listopad i grudzień,dają nadzieje.Ivan co by nie mówić zwolniony słusznie,no i mamy trenera,trenera Nawałkę,profesjonalistę i perfekcjonistę w każdym calu.Praca przede wszystkim.
    Gra ten,który sobie zasłuży ,są młodzi i to nie jest tak ,że nie są gotowi mentalnie.
    Zobaczymy jak będzie,ale jestem umiarkowanym optymistą.
    Dziadostwa i opie*dalania się, Nawałka tolerował nie będzie.

  3. arek z Debca pisze:

    Można powiedzieć, że już gorzej nie będzie niż rok temu. Ja jednak pewien tego nie jestem. Polityka Rutkow jak czas pokazuje to równia pochyła. Jedyne co może tchnąć trochę optymizmu to praca Nawalki, który na pewno nie odstawi fuszerki czy to z braku doświadczenia czy braku warsztatu trenerskiego. Lecha czeka poważna przebudowa i mam taką cichą nadzieję, że zapowiedzi zarządu, że nie będzie wzmocnień, że można walczyć o najwyższe cele tym co jest to tylko taka zasłona dymna bo w przeciwnym razie będzie powtórka z 30 maja z tym, że przejdzie to bez echa z powodu zobojętnienie i przyzwyczajenia się kibiców do takiego stanu rzeczy. Tego się najbardziej obawiam.

  4. Przemo33 pisze:

    W życiu bym nie pomyślał, że mając w swoich rękach wszystko przed fazą finałową i będąc liderem, wygramy tylko jeden mecz i tak bardzo się zbłaźnimy. Jak sobie to wszystko przypomnę, to aż mi się nie dobrze robi. Do tego wszystkiego doprowadził jednak przede wszystkim zarząd, dokonując „super wzmocnień” w zimie. Khoblenko, Tomasik – to się nie mogło udać, zwłaszcza, że odszedł do tego jeszcze Tetteh. Grając przeciętnie i tak Bjelica zrobił co mógł. A 20 maja niestety zostanie w pamięci, bo ciężko będzie taki dzień zapomnieć. Ale dość już o tym. To już na całe szczęście przeszłość i historia. Na obecną chwilę jest tylko lepiej. Zrobić kilka rzeczy i 19 maja będzie można w pełni po prawie roku zmazać plamę. Bardziej realne na koniec sezonu wydaje się miejsce na podium, ale po cichu będę marzył o majstrze. Pasuje coś w końcu wygrać. Jak nie z Nawałką, to z kim?

    • Grimmy pisze:

      Akurat, moim zdaniem, to nie niewłaściwi piłkarze sprowadzeni do Lecha zimą przegrali nam mistrzostwo. Bo co nam z lepszego napastnika niż Chobłenko, skoro cały czas bardzo dobrze dysponowany był Gytkjaer. Niby lepszy LO wtedy na pewno by się przydał, bo Kostevych był w słabej formie, ale to nie była kluczowa pozycja w walce o MP. Niby przydałby się wtedy dobry zmiennik dla Gumy, bo ten grał całą rundę z kontuzją. Przez co grał poniżej swoich możliwości i w dodatku wypadł na bardzo długo po zabiegu – pauza pewnie byłaby krótsza, gdyby nie to. Moim zdaniem jednak, zbiegły się dwie rzeczy. Pierwsza, piłkarze sprowadzeni na niewłaściwe pozycje. Głównie chodzi mi o środek pola, który nie został wzmocniony, a wręcz osłabiony – oddanie Tetteha, pozorowane ruchy w postaci „dania szansy” Serafinowi, nie zapewnienie wzmocnień i realnej alternatywy dla Gajosa i Jevticia. Jestem w stanie zaryzykować stawiając tezę, że gdyby Tiba i Amaral przyszli zimą (dobra, może nie byli wtedy do wyjęcia, ale można było sprowadzić piłkarzy podobnej klasy), to była wielka szansa, że to mistrzostwo byłby w Poznaniu. Drugim, nie mniej ważnym czynnikiem, była nagła, ostra piłkarska amnezja która dopadła kilku czołowych piłkarzy Lecha zaraz po rozegraniu ostatniego meczu rundy zasadniczej. Wciąż prawdopodobnym wydaje mi się, że oni celowo grali tak jak grali. Dilaver w ostatnich meczach odwalający szopki, naburmuszony Situm i jeszcze kilku innych. Tam coś mocnego się odwaliło. Nie wierzę, że tak nagle mogli wpaść w taki dołek z formą. Tydzień wcześniej rozbili po efektownym meczu Górnika Zabrze, a tu nagle taki piach z Koroną. Mieli serię 4 bardzo przekonywujących zwycięstw nad Jagiellonią, Lechią Gdańsk, Wisłą Kraków i Górnikiem Zabrze. Wydawali się rozpędzeni. Wszyscy widzieli w naszych murowanego kandydata do MP. A tu taki całkowity zjazd. Szczególnie dziwne się to wydaje w obliczu plotki, jakoby czołowi piłkarze Lecha przed rundą finałową odwiedzili PR w jego gabinecie domagając się renegocjowania premii ze zwycięstwo w rozgrywkach. Na co PR miał zareagować kategoryczną odmową w ogóle podejmowania tematu, tłumacząc że premie zostały ustalone przed rozgrywkami. Może zwykła plotka, ale daje do myślenia widząc jaką partaninę odwalili w rundzie finałowej.

    • arek z Debca pisze:

      Z tą plotką to całkiem możliwe. To pokazuje, ze piłkarz gra głównie dla kasy a nie by zdobywać trofea. Pamiętam, że ponoć były kwasy po zdobyciu MP za Skorzy i podobno piłkarze dostali premie po tym jak długo bojkotowali grę.

    • Przemo33 pisze:

      @Grimmy
      No właśnie o tym mówię. Ja nie chcę tutaj zwalać całej winy na Khoblenkę czy Tomasika. Uważam, że po prostu zarząd jest winny tej całej sytuacji, bo tak jak napisałeś nie wzmocnił tych pozycji, które powinny zostać wzmocnione jak środek pomocy. A co to tej plotki – nie ma żadnej pewności, że to prawda, ale wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. Bo jak niby inaczej wytłumaczyć tą nagłą amnezję u piłkarzy? Chce im się grać, umią wysoko wygrywać z rywalami to tytułu jak z Jagą 5-1, a potem nagle na 7 meczów zapominają jak się gra w piłkę i grają od nie chcenia? Dlatego ta plotka wydaje mi się bardzo bliska prawdy i możesz mieć tutaj rację. Zresztą pamiętam, że jakiś dłuższy czas temu już o tym wspominałeś. Tylko w takim razie, w normalnym klubie piłkarze powinni być ukarani, a nie pozostawać bezkarni. To byłby jawny sabotaż, a takie coś jest nie do przyjęcia. Ale świętym krowom u nas wszystko zawsze się jakoś upiecze. Szkoda już na to strzępić ryja. Oby następne miesiące były lepsze i nie powtórzyła się już nigdy taka sytuacja.

  5. Michu73 pisze:

    Tylu ilu jest ludzi tyle różnych charakterów. To samo dotyczy piłkarzy. Pytanie jak ten miks funkcjonuje jako drużyna i jak reaguje w różnych sytuacjach. Dlatego tak ceni się managerów/trenerów, którzy potrafią z jednostek zbudować dobrze funkcjonujący zespół. Nie jest to takie łatwe.