Ile wydają średnie europejskie kluby

Pod wodzą obecnego zarządu Lech Poznań na tle innych klubów z LOTTO Ekstraklasy wyróżnia się co jedynie wysokim i stabilnym budżetem, który zupełnie nie ma przełożenia na boisko. Już 4 sezon z rzędu Kolejorz realnie walczy o podium, o sam awans do europejskich pucharów grając przeważnie słabo i notując co najwyżej pojedyncze dobre przebłyski dające kibicom nadzieje na coś więcej niż tylko 2 czy 3. miejsce.



W Europie jest jeszcze gorzej. Sportowy plan 2020 już dawno poszedł do śmietnika, Lech za rok nie będzie w najlepszej 50 klubów na Starym Kontynencie i na dodatek nie wiadomo nawet, czy w tym sezonie załapie się chociaż do eliminacji Ligi Europy. Kolejorz w klubowym rankingu UEFA ze współczynnikiem 8.000 zajmuje obecnie 137. lokatę wraz z takimi klubami jak Austria Wiedeń, Trabzonspor, AEK Larnaka, Hajduk Split oraz Osmanlispor. Na Starym Kontynencie poznański Lech to wciąż średniak, który u siebie w kraju czeka na tytuł już 5 lat i na krajowy puchar 10 lat przegrywając od 2011 roku w finale aż 4 razy w tym 3 z rzędu.

Tej zimy klub na transfery wydał raptem kilkadziesiąt tysięcy euro. Wcześniej latem 2018 z ponad 12 milionów euro jakie w ostatnich latach zarobił na transferach swoich wychowanków wydał około 2,5 miliona. Na tle innych europejskich średniaków mających mniejsze lub porównywalne możliwości finansowe, którzy przynajmniej lepiej radzą sobie na krajowym podwórku niż Kolejorz w Polsce to i tak niewiele. Pod lupę wzięliśmy kilku europejskich średniaków, których poziom piłkarski jest podobny do Lecha Poznań lub nieco wyższy.

Przykładowo obecny triumfator Pucharu Danii, Brondby Kopenhaga w którym występuje Paulus Arajuuri w tym sezonie wydał już na transfery ponad 5 mln euro przy mniejszych dochodach z transferów wychodzących. Pieniądze z praw do transmisji meczów w Danii są mniejsze niż w Polsce, Brondby znaczy też mniej na arenie międzynarodowej od Kolejorza mając w ostatnich 10 latach słabsze osiągnięcia. Z kolei norweski Rosenborg Trondheim (święcił w nim sukcesy Christian Gytkjaer) nie tak dawno przeprowadził 2 transfery za łącznie 2,5 mln euro przy zarobku na zawodnikach, którzy odeszli wynoszącym blisko 7 mln euro. Efekt sportowy? Już kolejny rok z rzędu Norwegom udało się awansować do fazy grupowej Ligi Europy zdobywając w sezonie 2018 dublet.

Kilkanaście miesięcy temu na rynku transferowym poszalał sobie Slovan Bratysława wydając na wzmocnienia 3 mln euro. Po wydaniu tak dużej kwoty przez klub będący pod każdym względem gorszy od Lecha Poznań zdobył on wiosną Puchar Słowacji. Obecnie jest liderem w tamtejszej ekstraklasie pewnie zmierzając po mistrzostwo. Dużo więcej pieniędzy zaczęto ostatnio wydawać na Węgrzech. W tym sezonie Ferencvaros Budapeszt na wzmocnienia przeznaczył już ponad 3 mln euro. Jest aktualnie liderem w swoim kraju i wciąż walczy o Puchar Węgier.

W ostatnim czasie więcej na transfery zaczął wydawać również inny węgierski klub – Videoton Fehervar, który jeszcze w 2015 roku dostawał baty od Lecha Poznań, a jesienią 2018 po zyskaniu mocniejszego sponsora rywalizował w fazie grupowej Ligi Europy. Nieco inaczej transfery wyglądają w takich klubach jak na przykład APOEL Nikozja, AIK Solna, BATE Borysów oraz Maribor. Szczególnie 2 ostatnie kluby regularnie święcą sukcesy w swoich krajach grając także w fazach grupowych Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Na wzmocnienia wydają mniej od Kolejorza, góra po kilkaset tysięcy euro, ale mają lepszy skauting, który częściej trafia z wzmocnieniami.

Cypryjski APOEL najczęściej wydaje niewiele mniej niż zarabia, a AIK Solna w 2018 roku przeznaczając na transfery bardzo mało pieniędzy po 9 latach dość niespodziewanie zdobył mistrzostwo. W Europie nie ma średniaków z przeciętnych lig europejskich, którzy zarabialiby na transferach wychodzących aż tak dużo, jak Lech Poznań. Patrząc na to, ile Kolejorz dostaje za swoich zawodników a ile wydaje na transfery nowych piłkarzy wcale nie są to wysokie sumy. Kilku europejskich średniaków na transfery przeznacza podobne kwoty mając mniejsze bądź porównywalne możliwości finansowe. Część z nich nie daje sobie rady w Lidze Europy, lecz przynajmniej u siebie w kraju częściej niż Lech w Polsce sięga po trofea.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 11

  1. J5 pisze:

    Dzisiejsza seria dwóch artykułów Redakcji, o wydarzeniach sprzed 10 lat oraz o wydatkach klubów w Europie świetnie obrazuje sytuację, w jakiej znalazł się Lech pod rządami klanu Rutkowskich. Pierwszy artykuł opisuje jak krótko po objęciu klubu przez Jacka Rutkowskiego zarząd pod przewodnictwem prezesa Kadzińskiego rozwinął klub ze średniaka do krajowego potentata śmiało walącego pięścią we wrota do europejskiego raju. Każdy normalny właściciel dążyłby do dalszego rozwoju, dalej rozbudowując struktury klubu oraz nowoczesną akademię. Ale wronieckiemu pasożytowi nie o to chodziło. Chodziło tylko o zyski, głównie ze sprzedaży wychowanków, o rolę trującego pasożyta na zdrowym organizmie Lecha. Drugi artykuł obrazuje to co stało się po zmianie zarządu. Zysk za wszelką cenę ze sprzedaży wychowanków, sukces sportowy traktowany jako zło psujące ineresy klanu wroniarzy. Lech stał się średniakiem bez ambicji z potężnym jak na tę część Europy budżetem ,który nie sluży do dalszego rozwoju, świętowania sukcesów, występów na europejskich stadionach, dawania radości całej rzeszy wielkopolskich kiboli. Te dwa artykuły pokazują jedno, że czas wronieckiego superpasożyta w Lechu już się skończył. Toksyczny amikarski twór musi odejść z Lecha!

    • WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

      Jak to Rutek mówił w trakcie słynnego wystąpienia? Mieliśmy autostradę do mistrzostwa? Nie panie Rutku, my mieliśmy autostradę do zbudowania silnego, prężnego klubu, lecz to koncertowo spie..ś.

  2. Sp pisze:

    Napisze to po raz kolejny, jeżeli nasz klub robił by transfery na takim poziomie jak Krystian i Tiba to mogło by przychodzić takich graczy 2 latem, zimą 1 wzmocnienie na pozycje która najbardziej zawodziła jesienią plus transfery takich Letniowskich. O wprowadzaniu 2 młodych wyróżniających się z akademii nie wspominam bo to podstawa. I wtedy niech sobie sprzedawają wychowanka za 8 mln ale na jego miejsce ma być wytypowany już wcześniej gracz w przedziale 800-1,5 mln, ale nie tylko sucha kasa wydaną na transfer lub zarządu wymysł powiemy że kosztował milion to kibice będą nam bić brawo ale umiejętnościami

  3. Lolo pisze:

    Jak to powiedział klasyk „To że jesteśmy w dupie( z Rutkami) to jasne . Gorzej że zaczynamy się w niej urządzać” przecież to jest śmiech na sali. Klub z takim budżetem nie potrafi kupić w ciągu roku 3-4 piłkarzy za 1 mln ojro? Za co pieniądze biorą skauci którzy nie potrafią znaleźć napastnika?(kurwa mieliśmy Koljića)😏 całe to towarzystwo pogonić. Od odejścia Dilavera i Aziza wszyscy oprócz pseudo zarządu wiedzą że tam mamy największe braki. A my oddajemy Koljića, rezygnujemy z Siopisa i bierzemy Dioniego. Gdyby Pietrek nie był synem Jacka już by dawno został pogoniony. Tyle pieniędzy w błoto i brak majstra. No ale zapomniałem że tabelki są ok

  4. WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

    Zostałby Aziz, Dilaver, Koljic, doszli by Tiba, Amaral i by było ok. No ale kasa misiu, kasa. Jak tak patrze na ostatnie lata w iny i outy, to jestem zdania że oni się nadają bardziej do handlu aut, niż prowadzenia klubu piłkarskiego. Jak dla mnie ewidentne rżnięcie na kase, a co za tym idzie sukcesu sportowego.

  5. Lolo pisze:

    Misiu?

  6. Michu73 pisze:

    Świetny artykuł. Kawa na ławę a nie suche gadki, ze wydaliśmy „kupę kasy” na Tibę i Amarala ale w sumie się nie opłacało bo miejsce w tabeli podobne. Kasa jest ale nie na wzmocnienia drużyny. Żeby mając takie możliwości nie potrafić poukładać klubu regularnie grającego chociażby w grupie LE to trzeba albo być wyjątkową „dupą” albo mieć inne cele. Pierwszy wariant byłby lepszy ale niech się nikt nie łudzi. Oni doskonale wiedzą co robią, niestety.

  7. arek z Debca pisze:

    To pokazuje jak Rutki tego Lecha zazynają rzucając kibicom jakieś nędzne ochłapy. Nawet w małych i biedniejszych krajach właściciele potrafią inwestować w piłkarzy po kilka milionów euro. U nas zarządcy mają coraz lepiej bo poziom ligi spada a pieniędzy w niej coraz więcej, a więc po co mają się wysilać i wydawać więcej pieniędzy. To samo dotyczy piłkarzy, którzy za mierną grę pobierają więcej niż ich koledzy z Czech czy Słowacji. W Polsce robią się kluby kokosa czyli można sporo zarobić nie osiągając żadnego sukcesu sportowego. Może właśnie system polskiej piłki i zarządy klubów rodzą takich Radutow i Gajosow, których są na pęczki w tej kiepskiej lidze.

  8. Tadeo pisze:

    Doskonały artykuł obrazujący prawdę o zarządzających klubem i o tym gdzie Lech w obecnej chwili się znajduje , a gdzie powinien się znajdować przy dobrym zarządzaniu przez prawdziwych fachowców .Niech przykładem będzie obecna sytuacja z napastnikiem.Mamy prawie połowę przygotowań do rundy , a napastnika jak nie było tak nie ma. Gdzie tu profesjonalizm ?O bezsensownym wydawaniu niemałych pieniędzy niech świadczy chociażby fakt trzymania tyle lat w klubie takiego miernoty i pasożyta jakim jest Gajos , o innych nie wspomnę.

  9. Pawelinho pisze:

    Tak jak napisano wyżej oraz w artykule. Ten obraz tylko pokazuje jak obecny zarząd kompromituje się na każdym kroku bilansując budżet. Nie zmienią tego nawet transfery Tiby i Amarala, których musiałoby być zdecydowanie więcej, aby wyciągnąć drużynę Kolejorza z sportowej zapaści, w której się znalazł pod wodza młodego panicza. Swego czasu narzekałem na Kadzińskiego czy Pogorzelczyka, ale teraz jednak widać dogłębnie przepaść jaką dzieli oba zarządy. Tamten chciał Lecha silnego ten tylko przeciętnego i stabilnego, który pod wodzą obecnie zarządzających dołuje niestety coraz bardziej w dół i nic nie jest wstanie tego zmienić. Nic. Chyba, że obecny zarząd z młodym paniczem na czele odejdzie, ale na to bym nie liczył bo on się nigdy nie podda, a do tego nigdy się nie myli co niestety ma negatywne przełożenie zarówno na wyniki sportowe tzn kompromitacje, których było wiele, oraz totalnie nieudaną politykę transferową klubu z trzymaniem pseudo kopaczy zarówno tych polskich jak i zagranicznych, których poziom pozostawia niekiedy bardzo wiele do życzenia.

  10. inowroclawianin pisze:

    Redakcja mogła też podać przykłady innych klubów takich jak Sparta Praga, Victoria Pilzno, Hajduk, Dinamo Zagrzeb, FC Kopenhaga, Malmo itp.
    Jedno jest pewne, Lecha stać na lepsze transfery. Teraz będzie jeszcze większa kasa z tv. Klub powinien znaleźć sponsora na nazwę stadionu i w ogóle innych sponsorów dla Klubu. Mogliby też podjąć współpracę z nami, tylko że wtedy utraciliby jakąś część swej niezależności. Reasumując mogło by być lepiej i powinno bo możliwości ku temu są.