O to wiosną powalczy Lech

Runda wiosenna piłkarskiej LOTTO Ekstraklasy sezonu 2018/2019 zbliża się coraz większymi krokami. Jeszcze kilka treningów i w piątek o 20:30 drużyna Adama Nawałki podejmie przed własną publicznością zespół Zagłębia Lubin. Wiosną Kolejorza czeka w sumie 17 spotkań w tym aż 9 lub 10 na swoim stadionie co może być dużym atutem Lecha Poznań.



Mimo słabej jesieni Kolejorzowi jakoś udało się zakończyć zeszłą rundę na 3. miejscu. Marne to pocieszenie, bowiem straty punktowe do wicelidera i lidera po rundzie jesiennej są największe od lat (pomijając pamiętny sezon 2015/2016).

O cud czy o cel minimum?

Co musi się stać, aby Lech Poznań sensacyjnie zdobył Mistrzostwo Polski? Trzeba w ciągu 17 spotkań odrobić 6 oczek straty do Legii, aż 9 punktów do Lechii, regularnie wygrywać, a przede wszystkim zwyciężać w tzw. meczach na szczycie. Od początku rozgrywek 2018/2019 ekipa Kolejorza nabija sobie punkty głównie na słabeuszach z dolnej połówki tabeli. Bez regularnego wygrywania z górną ósemką ciężko będzie utrzymać „niebiesko-białym” nawet 3. lokatę gwarantującą grę w eliminacjach do Ligi Europy. Lechowi do tytułu nie jest potrzebna dobra runda. Do cudu potrzeba świetnej wiosny, 2 wygranych m.in. w Gdańsku, a także fury szczęścia. Zbyt wiele rzeczy musiałoby się stać, aby poznaniacy sięgnęli po tytuł. Nic więc dziwnego, że wśród kibiców mistrzostwo to tylko marzenie o którym wielu boi się pisać czy mówić. Wiele osób chciałoby tylko widzieć Lecha w czołówce. Są też tacy, którzy chcieliby zobaczyć Kolejorza po prostu w grupie mistrzowskiej.

Miliony do zgarnięcia

Mało na ten moment prawdopodobne Mistrzostwo Polski dałoby Lechowi Poznań możliwość zarobienia największych w kraju pieniędzy. Za 3. lokatę w ubiegłych rozgrywkach 2017/2018 nasz klub dostał łącznie 13 547 257 mln zł z puli ponad 150 milionów złotych, które Ekstraklasa SA przeznaczyła dla 16 drużyn. W tej sumie było prawie 5,2 mln złotych kwoty stałej, 3 miliony złotych premii za tzw. ranking historyczny, 2,8 mln złotych za 3. miejsce i ponad 2,5 miliona złotych za lokatę w pierwszej czwórce dającą awans do eliminacji Ligi Europy. Za sezon 2018/2019 premie finansowe dla klubów Ekstraklasy będą jeszcze większe. Za konkretne pozycje na podium na koniec rozgrywek Kolejorz otrzymałby również dodatkowe bonusy od swoich sponsorów. Na premie po awansie do kwalifikacji europejskich pucharów mogą też liczyć sami zawodnicy.

Cud mógłby pozwolić zaistnieć w Europie

Bardzo odległe Mistrzostwo Polski dla Lecha Poznań dawałoby mu dużo większe szanse na załapanie się do fazy grupowej europejskich pucharów niż 2, 3 czy 4. lokata w lidze. Po reformie, która weszła w życie w 2018 roku Mistrz Polski w drodze do Champions League musi pokonać już nie 3 rywali a aż 4 przeciwników. Mimo wszystko odpadający w każdej fazie eliminacyjnej Ligi Mistrzów gra dalej uczestnicząc w kwalifikacjach Ligi Europy (ścieżka mistrzowska). Co to oznacza? Przykładowo Mistrz Polski odpadając w II rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów automatycznie trafia do III fazy kwalifikacyjnej Ligi Europy w której walczy dalej z innym mistrzem, który również odpadł na tym samym etapie. Lech Poznań zajmując tylko pozycję na podium rozpocząłby grę na arenie międzynarodowej od I rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy dnia 12 lipca. Walcząc w ścieżce niemistrzowskiej Ligi Europy ponownie byłby nierozstawiony w III fazie eliminacyjnej Ligi Europy mogąc trafić tego lata nawet na kogoś silniejszego od Genku.

Puchary celem minimum

Sytuacja Lecha Poznań zarówno ta kadrowa jak i w Ekstraklasie jest wszystkim znana. Patrząc obiektywnie Kolejorz jak najbardziej jest w stanie zrealizować cel minimum na ten przegrany sezon jakim byłoby załapanie się do europejskich pucharów. Nawet jeżeli Kolejorzowi nie udałoby się zdobyć tytułu Mistrza Polski co obiektywnie jest bardzo prawdopodobne, to i tak mógłby rozpocząć grę na arenie międzynarodowej dopiero na przełomie lipca i sierpnia. Co musiałoby się stać, żeby tak było? Mianowicie Lech musiałby zająć na koniec rozgrywek 2. pozycję, a ktoś musiałby sięgnąć po dublet. Wtedy Lech jako wicemistrz Polski grę w eliminacjach Ligi Europy rozpocząłby od II fazy eliminacyjnej. Wówczas lato 2019 byłoby dla naszego klubu jeszcze dłuższe. Zarząd miałby więcej czasu na zapowiadaną rewolucję, a Adam Nawałka na odpowiednie przygotowanie zespołu do rundy jesiennej 2019/2020.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. zinek pisze:

    Ja tam nie wierzę już tej wiosny w mistrzostwo i czekam aż do lata na zapowiadaną rewolucje,dlaczego nawet jak byśmy zaczynali od zera teraz to nic nie ugramy z tymi ludźmi co mowią na nich piłkarze.Ale co tam do lata ,zapomniałem że jest Piotruś rewolucji nie będzie,czekam aż go tu nie będzie i może wtedy coś się ruszy,ale raczej to szybko się nie stanie.

  2. Erwin pisze:

    Po końcówce zeszłego sezonu gdy każdy szykował się na fete i jak to powiedział junior „autostradzie do mistrzostwa” którą mieliśmy trudno o jakiś optymizm na rundę wiosenna z takimi stratami. Każdemu w klubie musiałoby zależeć na maksa na wygraniu tej śmiesznej ligi, a jak jest kazdy wie, niestety nie mamy zespołu zwycięzców jak np. taka Barca co do konca meczu gryzła trawę, żeby z psg odrobić 4 bramy w lm.

  3. 100h2o pisze:

    A może jednak „olać sezon”? Po prostu doskonalić powoli drużynę, zrobić „czystkę”, nie „zaklejać dziury dziurą” tak bo tylko-tylko dostać się do el LE? Może?
    Tak robi np Lechia ( tfu tfu że musiałem ich wymienić). Przepadli w zeszłym sezonie z kretesem i robia „porządki” pozbywając się „pozorantów”.
    Stokowiec dał radę nie robiąc jakiś kosmicznych transferów . Może i Lech zamiast minimalistycznie sezon w sezon „pchać się” na pudło po prostu konsekwentnie odmłodzi drużynę, tak naprawdę ogrywa ich na wiosnę bez względu „na koszty”. Niech „Zarząd’ to powie i weźmie to „na garba”.
    Zakładam, że trener Nawałka naprawdę „wierzy w młodych” a nie tylko robi ruch by zrobić ruch i pochwalić się władzom i kibolom jaki to on „postępowy”. Bo trzymanie ich na ławie by oglądali „wyczyny” Raduta i spółki bawi do łez.

  4. WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

    Czyli potrzebujemy od groma cudów. Po tym co zobaczylem na zgrupowaniu myślę ze spokojnie powinniśmy utrzymać się w górnej 8e.A patrząc już tak zupełnie realnie to 3,4 miejsce.Osobiście obstawiam 4, lecz dające nam awans do Europejskich pucharów. No nic pożyjemy, zobaczymy.

  5. Pawelinho pisze:

    Realnie patrząc to będzie tak jak zawsze czyli Lech doczłapie się na 3 miejsce i zagra w europejskich pucharach lub zajmie miejsce 4-8 w wersji mocno pesymistycznej.

  6. niewojnie pisze:

    Pan Trener Nawałka w Lechu na razie pracuje tak, jak w reprezentacji. Czyli bawi się w selekcjonera. Problem polega na tym, że nie ma do wyboru dowolnych najlepszych piłkarzy krajowych, dodatkowo grających w silnych klubach i ligach zagranicznych, lecz 33 zawodników szerokiej kadry Lecha, z których kilku reprezentuje poziom słabej Ekstraklasy, a większość się do niej nie nadaje. Oczywiście w tej grupie są też piłkarze bardzo młodzi, lecz o ich wartości w pierwszej drużynie dopiero się przekonamy. Pan Trener raczej nie ma wskazanych przez Zarząd innych priorytetów, niż to było w ubiegłych latach. Selekcja będzie trwała całą rundę wiosenną, może któryś młody na tyle odpali, że znajdą się chętni na kupno lub wypożyczenie, a Zarząd będzie zadowolony z miejsca premiującego do gry w LE. Wróć – eliminacjach do LE. Cudom trzeba pomagać, bez spiny i dodatkowej motywacji będzie to trudne. W odbudowę większości zblazowanych piłkarzy nie wierzę.

  7. J5 pisze:

    Lech ma tego pecha, że aktualnie jest w rozsypce. Po krótkiej erze Djurdjevicia z przegranej drużyny Bjelicy pozostały zgliszcza. Nawałka podjął się reanimacji tego trupa, i z dozą ogromnego szczęścia podniósł go do poziomu zombiaka. Brak dostarczenia kolejnych żywych elementów zimą spowodował, że Lech dalej jest w tej samej fazie, w jakiej zakończył rozgrywki jesienne. Natomiast główni rywale do pozycji na pudle szkielet drużyny mają mocny i stabilny od dłuższego czasu, a Jagiellonia dobrze się wzmocnila kosztem Wisły Kraków po odejściu kilku piłkarzy. Dlatego pozycja Lecha przed startem decydującej rundy jest trudna. Przede wszystkim wielką niewiadomą jest to, jak zespół odpali i wejdzie w rozgrywki. Można spodziewać się dosłownie wszystkiego, tym bardziej w tej buraczanej lidze. Rozum podpowiada pozycję 3-4 na koniec rozgrywek, nadzieja kibica coś więcej. Bez względu jednak na pozycję klubu 19 maja, Lech musi dokonać głębokiej przebudowy i reformy już po zakończeniu sezonu. Bez pozbycia się mącicieli, przegrywów leni i po prostu słabych pilkarzy Projekt Nawałka będzie przegrany i skończony już zaledwie po pół roku. Tylko solidni gracze na wielu pozycjach pozwolą na wyjście klubu z zapaści, i wprowadzanie mlodych wychowanków do pierwszego składu. Tylko wtedy młodzi będą mieli się od kogo uczyć. Te letnie wzmocnienia będą niezbędne. Tylko to może uratować Rutkowskim Lecha. Jeśli jednak Lech pozostanie w minimalistyczno- bylejakiej wizji wroniarzy to wtedy już chyba wszyscy odwrócą się od nich , i będzie to koniec wroniarzy w Kolejorzu

  8. El Companero pisze:

    niektórym się wydaje, że odrabianie straty 9 punktów to tylko 3 zwycięstwa pod rząd. A wiadomo, że tak nie będzie. Wygrywamy 3 mecz np w 3 pierwszych kolejkach ok ale lechia wygrywa 2 mecze i jeden remisuje. Czyli po 3 kolejkach mamy nie 9 a 7 pkt straty. A w 4 kolejce remisujemy a lechia wygrywa. I tak w kółko, przez cały sezon, wygrywamy, tracimy, konkurencja traci, wygrywa. Dla mnie strata 9 pkt to przepaść i łatwo tego się nie odrabia, Poza tym jest jeszcze legł, która będzie chciała wskoczyć między wódkę a zakąskę. Dlatego niech zawodnicy nie pajacują, że będą odrabiać te straty w mig. Trzeba było myśleć o tym jesienią i wywalczyć kilka pkt więcej a nie zostawiać wszystko na sam koniec , kiedy może nie starczyć czasu.

  9. Philosopher pisze:

    A moim zdanie w tej lidze odrobienie 9 punktów nie powinno być problemem.

Dodaj komentarz