Felieton kibica: Właścicielu Lecha – odwagi

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w „Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl „Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.



W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w „Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych do nas artykułów przez kibica.

Właścicielu Lecha – odwagi!

Kluczem do działania w sporcie wydaje mi się ambicja, aby zwyciężać. Motywacje mogą być różne: potrzeba bycia numerem „1” aby poczuć się ważniejszym, przełamanie własnych słabości czy udowodnienie czegoś otoczeniu. Ale celem jest być najlepszym: osiągnąć coś, czego inni nie potrafią. Zawodnicy i trenerzy poświęcają wiele godzin życia nie dlatego, żeby być jednym z miliona, ale po to, żeby być pierwszym. Podsumowując swoje kariery nie będą przecież myśleć – odniosłem sukces, bo byłem przeciętny. Sukces kariery sportowej mierzony jest wynikami. Wydaje mi się, że to samo dotyczy biznesmenów, którzy zajmują się sportem po tym, jak osiągnęli już sukces w innej dziedzinie. Jeśli odrzucić motywację czysto finansową (o czym za chwilę poniżej), to przecież ludzie sukcesu nie inwestują w sport, żeby przez lata przeżywać dreszczyk emocji związany z walką o utrzymanie albo bohaterskim bojem o, powiedzmy, siódme miejsce w lidze. Tak więc inwestują w sport, aby sprawdzić się na kolejnym polu i ponownie udowodnić, że są „the best”. Nie wierzę, że dla Cupiała, Drzymały czy Wojciechowskiego, albo patrząc za granicę Abramowicza czy szejków z City lub PSG, główną motywacją inwestycji w piłkę było zarobienie dodatkowych pieniędzy ponad to co już zgromadzili.

To samo sądzę o właścicielu Lecha. Na podstawie ogólnodostępnych raportów giełdowych w roku 2017 zysk netto grupy Amica wyniósł 150 milionów złotych, rok wcześniej było to 108 milionów. Jacek Rutkowski poprzez swoją spółkę otrzymał tylko w tym jednym roku ok. 15 milionów dywidendy. Dodatkowo otrzymał wynagrodzenie jako Prezes w kwocie 3 milionów złotych. Inaczej mówiąc – w samym roku 2017 pan Jacek Rutkowski uzyskał z Amiki 18 milionów złotych. Danych za cały rok 2018 jeszcze nie ma, ale po trzech kwartałach wygląda na to, że zysk też będzie pokaźny. Po co te dane? Ponieważ nie wierzę, że właściciel Lecha ma zamiar krótkoterminowo „doić” ten klub. Jakiekolwiek pieniądze są w tej chwili do wyciągnięcia z Lecha Poznań, to przy tym, co zarabia na Amice, wystarcza na przysłowiowe waciki. Dlaczego więc został właścicielem Lecha? Mogą być moim zdaniem dwa powody racjonalne i jeden emocjonalny. Emocjonalny: jest prawdziwym kibicem piłkarskim, chciał mieć swój klub, żeby cieszyć oko i serce sukcesami własnej drużyny. Natomiast dwa powody racjonalne: 1. Uznał, że klub piłkarski jest świetnym narzędziem marketingowym i wypromuje markę jego podstawowego biznesu oraz jego samego w Polsce i Europie, lub: 2. Nastawił się na długofalowy wzrost wartości firmy i liczy(ł), że klub należący do najlepszych 50 klubów Europy (słynny „Plan 2020”) uda się sprzedać nowemu właścicielowi za wiele milionów złotych.

Nie wiem oczywiście, który czynnik dominuje, ale w gruncie rzeczy nie ma to znaczenia. Bo jeśli jeszcze raz popatrzycie na każdy z tych powodów z osobna, to aby osiągnąć cel w każdym przypadku KONIECZNY JEST ZNACZĄCY I POWTARZALNY SUKCES SPORTOWY. Nie wierzę, że dla osoby, która osiągnęła niemały sukces biznesowy posiadanie klubu – średniaka jest źródłem satysfakcji „sportowej” (powód emocjonalny). Nie wierzę, że średniak polskiej ekstraklasy pozwoli gdziekolwiek wypromować markę Amica. I nie wierzę, że za kilka lat Akademia Lecha Poznań pozwoli sprzedać klub nowemu nabywcy za grubą kasę, jeśli pierwsza drużyna będzie średniakiem. Nie za takie pieniądze, które dla właściciela takiej firmy jak Amica uzasadniałyby wieloletni wysiłek i czas poświęcony firmie Lech. Skoro bez względu na powody inwestycji w Kolejorza, bez pasma sukcesów sportowych p. Rutkowski swoich ambicji nie zrealizuje, to naturalne w tej sytuacji staje się pytanie: dlaczego tego nie robi? Dlaczego nie wykazuje determinacji w dążeniu do celu? Powód finansowy odrzucam z powodów opisanych powyżej. Kasy porównywalnej z tym, co wyciąga z Amiki, nie wyciągnie. Posiadanie przeciętnego klubu tylko po to, żeby do niego nie dokładać, też dla multimilionera jest chyba średnio sensowne. Skoro nie kasa, to przychodzą mi do głowy dwie przyczyny. Albo nie umie, albo boi się zaryzykować. I znowu jestem w kropce. Bo co to znaczy nie umie? Potrafił zbudować firmę o obrotach liczonych w miliardach złotych, a nie potrafi zatrudnić kompetentnych managerów, żeby zrealizowali jego plan uczynienia z Lecha wiodącej drużyny w Polsce, zauważalnej w Europie? Jest oczywiście wątek rodzinny związany z osobą Piotra Rutkowskiego, ale ja wbrew opinii niektórych z Was uważam, że p. Piotr nie jest ani głupkiem, ani pechowcem, który nie spełnia oczekiwań ojca. Przeciwnie. Jestem przekonany, że wypełnia wolę właściciela bardzo dokładnie i jest strażnikiem rodzinnej wizji rozwoju przedsiębiorstwa Lech. Gdyby było inaczej albo robiłby już co innego, albo jego władza byłaby tylko teoretyczna. W dużym biznesie nie ma sentymentów rodzinnych na dłuższą metę.

A więc właściciel boi się zaryzykować? Do tej wersji jest mi chyba najbliżej. Może uznał, że skoro wymienieni wyżej Cupiał i Wojciechowski popłynęli, bo próbowali polityki awanturniczej, to on będzie budował ostrożnie, systematycznie i powoli? Po poznańsku, organicznie, krok po kroku? Jeśli tak to mam wrażenie, że nie docenił tempa rozwoju rynku piłkarskiego. Może nawet nie aż tak bardzo w Polsce, ale w Europie. Ten rynek ucieka: budżety, kwoty transferowe i wynagrodzenia piłkarzy w topowych ligach odjechały na lata świetlne i wcale nie zwalniają. Dziś rozwój organiczny,bez żadnego ryzyka nie pozwala nawet na regularne osiąganie mistrzostwa Polski, o zaznaczeniu w Europie można co najwyżej pomarzyć. A więc? A więc potrzeba trochę więcej ryzyka. Żeby wygrywać, budować markę Lech czy też zbudować firmę sportową wartą wiele milionów złotych trzeba więcej zainwestować. I to zainwestować nie tylko w podwaliny – w Akademię czy infrastrukturę. Trzeba zainwestować w pierwszy zespół, żeby miał jakość i był zdolny do wygrywania. Ale w przypadku pierwszego zespołu potrzebne jest nie tylko ryzyko finansowe. Potrzebne jest również pokazanie piłkarzom (a na pewno niektórym z nich), że w Lechu NAPRAWDĘ gra się o najwyższe cele. Jeśli komuś to nie pasuje, to nie ma warunków cieplarnianych. Nie ma ciepłej posadki i emerytury. Są kluby, które nie boją się pokazać determinacji w zmuszaniu piłkarzy do maksymalnego wysiłku. Oprócz kija potrzebna jest też solidna marchewka. Nie znam oczywiście konstrukcji kontraktów naszych grajków, ale wydaje mi się, że położenie konkretnej premii za mistrzostwo do podziału dla zespołu mogłoby dać niezły efekt.

Bez ryzyka nie ma szans na sukces ani w sporcie, ani w biznesie. Nie oczekuję szaleństwa, stawiania wszystkiego na jedną kartę i rzucania się w przepaść z zamkniętymi oczyma. Ale bojaźliwe i zachowawcze prowadzenie klubu nie pozwoli osiągnąć celów właścicieli, jakiekolwiek by one nie były. Odwagi, włodarze Lecha!!!!

Jacek_komentuje

Więcej o cyklu „Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 108

  1. Jaro pisze:

    Fajnie sie czytalo,duzo racji w tym feliotonie.Tak trzymaj Jacek

  2. WybrzezeKlatkiSchodowej pisze:

    Dobry tekst Jacek.

  3. Kumoter pisze:

    Jak to mówią: pierwszy to zwycięzca – reszta to frajerzy… :-) Pytanie zasadnicze dotyczy określenia tego, co kto uznaje za swoje zwycięstwo/sukces. Dla jednego może to być zdobycie MP i dalej walka o LM, dla innych MP lub PP, dla jeszcze innych europejskie puchary, a dla kolejnych walka o górną ósemkę lub spokojne utrzymanie. Pytanie, gdzie Jacek Rutkowski pozycjonuje (naprawdę) nasze cele? Pamiętam, że jak finalizowano kwestie fuzji, wronieccy włodarze zdecydowanie deklarowali w wielu wypowiedziach, że wiedzą i rozumieją czym jest Lech Poznań ze swoją tradycją, dumą i potencjałem. Zdaje się, że już nieco wcześniej Czesiu Michniewicz też im to jak przysłowiowej „krowie na rowie” wyłożył, zyskują szybko pozycję „persona non grata” we Wronkach. Na jednym z pierwszych spotkań z kibicami padło sławne: „idziemy na Majstra” – choć powiedzmy sobie szczerze w tamtym czasie było to zawołanie bardzo na wyrost. Niemniej dawało nadzieję, na to, że Kolejorz w końcu zacznie podróżować wyznaczonymi dla niego torami, niosąc radość całej Wielkopolsce i nie tylko. Wersję tę, potwierdzały również inne wypowiedzi i wywiady panów Rutkowskiego i Kadzińskiego, a także wizja budowy wielkiego Lecha, który miał mieć budżet na poziomie 120 mln zł już ok. 2012 roku! Teraz faktycznie należy zadać pytanie (Autor komentowanego tekstu słusznie takowe stawia), co jest powodem, że mamy to co mamy? Mamy permanentne (oby nie bezpowrotne) trwonienie potencjału Lecha Poznań. Mamy jedną wielką chińską tandetę. Czy to wynika z braku odwagi, jak sugeruje Autor? Być może, acz wydaje mi się, że chodzi raczej o pewnego rodzaju mentalność, która nie pozwala wskoczyć na wyższe poziomy. Wszystkie wcześniejsze górnolotne zapowiedzi i wizje, to było zwykłe mydlenie oczu, wynikające z megalomanii oraz pewnego rodzaju „bezczelności”, na których w biznesie można oczywiście niekiedy jechać dość długo i daleko zajechać, ale w końcu przychodzi kres, bo ludzie mówią „sprawdzam”, widząc że „król jest nagi”. Chciałbym się mylić, ale coś mi się zdaje szanowne Koleżanki i Koledzy, że z tymi ludźmi my po prostu „wyżej wała nie skoczymy”.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @kumoter
      Mój problem ze zrzucaniem na wroniecką mentalność jest, jak napisałem taki: po co multimilionerowi klub średniak? Jakie ambicje realizuje? „Mentalność, która nie pozwala wskoczyć na wyższe poziomy” u gościa, który zbudował firmę o kilkumiliardowych obrotach i dokonuje przejęć w całej Europie? To mi się nie klei, tego nie rozumiem, i stąd ten tekst ;).

    • Wlkp. pisze:

      @Jacek_komentuje, poniżej informacje z oficjalnej strony – być może za mało czasu właściciel poświęca Lechowi, bo w końcu na dwóch frontach musiał by działać Lech czy Amika ale z drugiej strony Amica wchodzi intensywnie na rynek europejski więc dlaczego nie może zrobić tego z Lechem, który już ponad 10 lat temu prezentował się znakomicie w europie?

      W 2015 r. przychody Grupy Amica wyniosły 2090 mln PLN, 62 mln więcej niż w 2014 r. Strategia HIT2023 zakłada osiągnięcie 1,2 mld EUR przychodów ze sprzedaży i wygenerowanie wyniku EBITDA na poziomie 107 mln w roku 2023. W listopadzie 2015 r. kapitalizacja spółki przekroczyła 1,4 mld PLN.

  4. leftt pisze:

    Fajnie piszesz, same konkrety, bez lania wody. Podobnie zresztą jak we wpisach na forum.
    Ale wydaje mi się, że jest jeszcze jedna możliwość, dlaczego Rutkowski kupił Lecha. Ma to oczywiście spory związek z Twoim punktem pierwszym, czyli marketingiem Amiki. Otóż czytałem kiedyś wywiad z Filipiakiem, który tłumaczył dziennikarzowi, dlaczego na spotkania z szejkami zajeżdża Rolls-Roycem. Chodziło oczywiście ojego postrzeganie. Ja, Filipiak, przyjechałem limuzyną i jestem właścicielem klubu piłkarskiego. A że to tylko Cracovia bez większych sukcesów? Trudno, na polską ligę i tak nikt specjalnie nie patrzy.
    Rutkowski też jest właścicielem klubu piłkarskiego. I przez to uprawia marketing głównie własnej osoby, a pośrednio oczywiście Amiki. I to, że jest właścicielem – całkowicie wystarczy. I chce dalej nim być i mieć święty spokój. Tak, żeby nie było jakiegoś poważniejszego syfu ale żeby też ten klub nie stał się zbyt atrakcyjny i nie zaczął żyć swoim życiem.
    Tak więc podsumowując: celem Jacka Rutkowskiego jako właściciela Lecha Poznań jest bycie właścicielem Lecha Poznań. Na to mi wygląda.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @leftt
      Możesz mieć oczywiście rację. Nie wiem, czy rzeczywiście Rutkowskiemu pomaga towarzysko i biznesowo bycie właścicielem jakiegokolwiek klubu z Ekstraklasy. Ale jeśli tak jest, to jesteśmy jeszcze bardziej w dupie niż myślałem.

    • leftt pisze:

      Z drugiej strony, polemizując sam ze sobą: przecież miał klub piłkarski zanim wszedł do Lecha. I ten klub regularnie wygrywał Puchar Polski.
      Z trzeciej strony jednak (to już prawie jak Tewie Mleczarz), Lech jest bardziej medialny, jest większą marką, większe miasto (targowe!) a nie jakieś Wronki w lesie. Z czwartej strony był do kupienia na promocji, jako bankrut.
      No i może jesteśmy w czarnej dupie. A może tylko w dupie. Innej możliwości i tak nie ma.

    • Kamillo pisze:

      @leftt dokładnie tak, samo to jak często senior pojawia się na meczach świadczy o jego zainteresowaniu Lechem. Klub to też ciekawe zajęcie dla swojego syna, który może być menagerem dużej firmy, ale żeby nie zrobił za dużych szkód to dał jeszcze swojego przyjaciela Klimczaka, żeby młodego przypilnował.

      W Polsce możemy zaobserwować dwa podejścia do rządzenia klubem. Mioduski wykupił Legię bo spięciach z Leśnym. Podszedł ambicjonalnie, rezygnując z własnych biznesów tylko po to, żeby pokazać, że potrafi kierować klub w stronę sportowej dominacji. Rutkowski zajmuje się własnym, gigantycznym interesem i nie ma priorytetu, żeby ten cały Lech miał majstra.

    • Wlkp. pisze:

      Co by tu nie powiedzieć to mam wrażenie, że 3/4 kibiców jest zbitych z tropu:
      – tak naprawdę mamy ciastko ale nie możemy go zjeść,
      – mamy stabilizację finansową ale nie wiemy na co możemy sobie pozwolić,
      – mamy wrażenie że Lech to dobry klub ale tak naprawdę nawet nie wiemy czy rzeczywiście to nie jest fatamorgana,
      – mamy stabilnego właściciela ale czy właściciel chce aby ten klub był bardzo dobry,
      – mamy potencjał kibicowski ale jest to marnowane,
      – mamy piękny stadion który mógłby być zapełniony co trzy dni ale marnuje się ten potencjał bo mając możliwość gry na trzech frontach gramy zaledwie w lidze,
      – mamy finał PP ale nie mamy pucharu w gablocie,
      – mamy jeden z największych budżetów w lidze ale potrafimy przegrać z każdym,
      – mamy jedną z najlepszych akademii w Polsce ale gramy przepłaconym zagranicznym zaciągiem,
      – mamy właściciela który prowadzi wielki biznes ale nie wiemy jakie ma plany i oczekiwania względem Lecha.

      Podsumowując niby jedziemy na tym samym pociągiem co Rutkowski ale czy wysiądziemy na tej samej stacji, zapewne punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ale jak jedziesz klasą biznes premium a ekonomiczną to zupełnie masz inne oczekiwania. W klasie ekonomicznej chcesz jak najszybciej dojechać do celu a w klasie biznes premium jest ci tak wygodnie, że pasażerowi nie robi różnicy którędy jedzie i na której stacji wysiądzie bo może sobie na to pozwolić.

      Podsumowując kibic Lecha Poznań mógłby mieć sportowo wszystko ale jest tak zbity z tropu. że jest już mu to wszystko obojętne a od obojętności to już nie wiele pozostaje …. bo ile można żyć nadzieją.

  5. Kumoter pisze:

    @Jacek
    Ja też tego nie rozumiem… :-) Być może jednak pewną wskazówką będzie cofnięcie się do czasów krótko przed fuzją, a były to czasy (młodsi kibice może tego nie pamiętają lub nie wiedzą), gdzie nad klubem Amika Wronki zbierały się już „czarne chmury” związane z działalnością pana Ryszarda – osobliwie witającego się z przyjaciółmi słowami „cześć kurwiorzu”. Być może tam tkwią jakieś odpowiedzi na nasze wątpliwości związane z tym po co oni w ogóle pchali się do nas. Od razu też napiszę dla równowagi, że doceniam to co udało się w tym czasie osiągnąć, doceniam te 3 trofea i kilka meczów, na wspomnienie których mam „gęsią skórkę”. Doceniam też stabilizację finansową klubu, ale widzę przede wszystkim to, co większość z nas: marnotrawienie potencjału.

    • Kumoter pisze:

      Dopowiem jeszcze tylko do tego, co napisałem powyżej – aby być dobrze zrozumianym: pisząc o Amice Wronki (klubie) i „czarnych chmurach” miałem na myśli kwestie wizerunkowe, które mogły by wpłynąć negatywnie na funkcjonowanie całego „kombinatu” Jacka Rutkowskiego. Być może to było jedną z głównych przyczyn ucieczki z piłką z Wronek. Jednakże są to tylko moje luźne domysły.

  6. bezjimienny pisze:

    Nie wiem dlaczego kupił Lecha. Ale w tym momencie to nie jest ani pierwszy, ani drugi powód. Tym powodem jest jego syn, który chciał mieć klub i teraz ten klub ma. Jakiekolwiek apelowanie do Jacka Rutkowskiego jest bez sensu, ponieważ on się absolutnie w to co się w klubie dzieje nie wtrąca i wtrącać się nie będzie. Nie daje też, żadnych mitycznych „wytycznych”. Po prostu młody Rutkowski zarządza klubem jak chce (z zastrzeżeniem, że budżetowo musi słuchać Klimczaka). Musiałoby się naprawdę straszliwie wszystko posypać, żeby doszło do jakiejś znaczącej interwencji ojca.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @bezjimienny
      Sorry, nie kupuję tego co niektórzy od dawna na tym forum propagują: że „inwestycja” w Lecha jest kupieniem zabawki syneczkowi.
      Ludzie, którzy odnieśli duży sukces w biznesie mogą rozpieszczać i głaskać małe dzieci, może jeszcze od biedy nastolatków, ale od dorosłych latorośli oczekują zazwyczaj pokazania jaj i odniesienia sukcesu, a pośrednio udowodnienia, że nadają się do przejęcia schedy.
      Żaden poważny biznesmen nie będzie wiecznie patrzył, jak jego dorosły synek się bawi za jego pieniądze. Żaden poważny biznesmen mający wielką firmę nie będzie dumny, że jego dziecko prowadzi małą firemkę i nie potrafi osiągnąć żadnego znaczącego sukcesu biznesowego.
      W moim tekście stawiam wyraźnie tezę, co do której mam mocne przekonanie. Piotr Rutkowski robi dokładnie to, czego oczekuje od niego jego ojciec. Czepianie się PR jest bezcelowe, bo on realizuje postawione przed nim zadania. Problemem jest ten, kto wyznacza cele.

    • Pawel1972 pisze:

      Jacek_komentuje
      OK, ale jedna uwaga – wyznaczone cele a ich realizacja to mogą być zupełnie różne sprawy. Sądzę, że z tym nie jest dobrze i gdyby za realizację odpowiadał ktoś inny, nie syn Papy, to już dawno byśmy go w klubie nie oglądali.

    • bezjimienny pisze:

      Tyle, że zarządzanie Lechem nijak ma się do zarządzania Amicą. Sprawdzenie się tu nie znaczy, że ktoś sprawdziłby się tam i vice versa. A bycie członkiem zarządu Lecha jest po prostu fajną pracą.
      No właśnie nie za jego pieniądze, bo stary Rutkowski na tym nic nie traci, wręcz przeciwnie-zyskuje, bo Lech jako całość (z MM i akademią) raczej podnosi swoją wartość (grunty, infrastruktura, metodologia szkolenia itd.). Poza tym nie sądzę by Piotr Rutkowski kiedykolwiek w przyszłości zarządzał bezpośrednio Amicą.
      Jeżeli oczekiwania ojca są jedynie takie, żeby syn nie zepsuł (finansowo) to się zgodzę, że realizuje oczekiwania.

    • Kamillo pisze:

      @Jacek_komentuje
      Po pierwsze uważam, że klub kupił dla kwestii marketingowych Amici, nie dla syna, a że syn chciał poprowadzić ten klub to mu dał tę fuchę.
      Po drugie jaki ojciec chciałby, żeby jego syn był wyszydzany, wyśmiewany i uważany za życiowego przegrywa? Żeby prześmiewcze graffiti z nim w roli głównej pojawiały się na murach miasta?
      Nie wiemy co się dzieje w gabinetach w domach właścicieli, co domniemywają, jakie są założenia itp. Jakakolwiek by nie była rzeczywistość to opinia o Piotrze Rutkowskim jest zszargana, tym samym plugawi on nazwisko Rutkowskich. Dla mnie to nie jest powód do dumy.
      Moim zdaniem za tymi desperackimi okrzykami „ja się nie poddam, ja będę walczył” stoi wstyd przed ojcem, że zawalił swoją robotę.

    • bezjimienny pisze:

      Jacek Rutkowski nie wygląda na gościa, który chodzi o Piątkowie i patrzy na graffiti. Albo ogląda memy w necie. Nie sądzę by znał i przejmował się opiniami kibiców.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Kamillo
      Ja właśnie wcale nie jestem pewien, czy on zawalił swoją robotę. Być może robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje, i wcale nie musi się przed ojcem niczego wstydzić.
      Inaczej mówiąc: mam często wrażenie, że gniew kibiców jest skierowany nie przeciwko temu Rutkowskiemu, który jest winny buksowaniu klubu w miejscu od kilku lat. Bo gdyby pojawiła się prawdziwa wola i determinacja aby odnieść sukces sportowy (przynajmniej na krajowym podwórku), to przy obecnym poziomie Ekstraklasy nie jest to zadanie trudne.
      Nawet jeśli Junior nie ma umiejętności i kompetencji w zarządzaniu klubem: skoro dostał „pilnowacza” od cyferek, mógł dostać drugiego od kwestii sportowych, prawda?
      Obawiam się, że po prostu nie ma parcia właściciela na sukces sportowy. Nie potrafię jedynie zrozumieć dlaczego.

    • Kamillo pisze:

      @bezjimienny bynajmniej. Natomiast Piotr Rutkowski natomiast wydaje mi się, że doskonale zna i przejmuje się opiniami kibiców. Fakt: sam na konferencji zwrócił się „do tych co krzyczą: Rutkowski wypierdalaj” więc chyba go to trochę obchodzi, nie sądzisz? Tak jak napisałem i podtrzymuje, słowa „ja się nie poddam” są wg mnie jego wewnętrznym głosem w odpowiedzi na wieczne rozczarowania wobec ojca a i pewnie też samego siebie. Gdyby uważał, że wszystko jest ok, to by nie było tego całego cyrku.

      @Jacek_komentuje
      Uważam, że zawalił tym bardziej, że sam się do tego przyznał. Znowu odniosę się do słynnej konferencji. Co prawda zrobił to zwalając winę na innych, ale padły zdania typu: „Ja biorę odpowiedzialność za to, że zgodziłem się na decyzję Bielicy” coś w ten deseń. Każdy wie o co chodzi. Nie starajmy się go wybielać, bo może JR nie oczekiwał od niego sukcesów. No dajcie spokój… Sam dobrze to opisałeś, że jakiekolwiek byłyby priorytety rządzenia klubem zawsze celem jest rozwój i trofea, szczególnie z takimi możliwościami.
      Co do „pilniowaczy”. Dał pilnowacza od kasy, bo jak się budżet będzie spinał to i klub nie pójdzie na dno. Póki jest górna ósemka i podium to znaczy że jest git. Gdyby dał „pilnowacza” do spraw sportowych to by był jasny sygnał dla świata, że jego syn jest nieudacznikiem. Dam mu wiceprezesa, ale bez żadnej realnej władzy i decyzyjności. Do tego Piotr nikogo takiego nie chce, bo woli udowodnić wszystkim, że to on sam zrobił, na razie jak mu wychodzi każdy widzi.

      Przecież tyle razy było mówione, że to Piotr chciał się zająć piłką, bo to jego pasja. Ojciec chciał go wciągnąć do spółki, ale ten z kolei nie chciał. Więc podejrzewam, że było ok, masz klub, rządź i pokaż na co cię stać. Bez żadnego wtrącania się i wytycznych. Za dużo tu jest dyskusji na temat jakie są założenia Jacka Rutkowskiego wobec klubu. Podejrzewam, że nie ma żadnych.

  7. John pisze:

    Ja to nie wiem jak to z tym właścicielem Lecha jest.Jest bo jest chyba.Na ile w ogóle interesuje się tym co się w Lechu dzieje,może ogranicza się do spojrzenia raz na jakiś czas na raporty finansowe i tyle.Budżet stabilny,brak strat.A to czy Lech będzie 3 czy 7,wielce go nie martwi.
    Ma większy biznes na głowie.Kiedyś chyba powiedział ,Lech ma się finansować tak,żeby nie musiał do niego dokładać.
    To nie jest właściciel,pasjonat piłki nożnej ,który żyje Lechem na co dzień i który ma marzenia żeby jego klub grał regularnie w pucharach,dla którego liczy się tylko MP.’
    Wystarcza ,że Lech o MP będzie grał a nie je wygrywał.Ambicji wielkich nie ma ,niech sportowo będzie ch*jowo ale finansowo stabilnie.Taki mały biznes ,który stworzył ,teraz niech się synek bawi.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @John
      Jak napisałem wyżej bezjimiennemu. Nie wierzę, że poważny biznesmen kupuje dorosłemu synowi zabawki.
      Tacy ludzie mają wobec swoich dzieci poważne oczekiwania! Chcą, żeby się wykazały i pokazały na co je stać. Raczej uwierzę, że JR nie zapewnia wystarczających środków na rozwój (nie dokładam, sam zarób) a nie, że ma gdzieś jak jego syn radzi sobie w biznesie.

    • Pawel1972 pisze:

      Jacek_komentuje
      Znowu się z Tobą nie zgodzę – środki w Lechu są, na naszą ligę wręcz gigantyczne (tylko Legia ma więcej, ale już Jaga kilka razy mniej). Więc problemem nie są pieniądze, problemem jest ich wydawanie. Przykładowo z tabunu grajków ściągniętych latem 2017 (nie licząc, powrotów z wypożyczeń było ośmiu nowych) – piłkarsko odpaliło dwóch (!), z czego jeden (Dilaver) nie pasował zarządowi mentalnie. Został tylko Gytkier – jeden z ośmiu. Czyli trafione transfery to zaledwie 12,5%.

      Jedźmy dalej – w ostatnich latach Lecha trenowało aż trzech dyletantów uczących się dopiero zawodu (Bakero, Rumak, Ivan).

      Kolejną rzeczą jest postawa zarządu. Tu nie ma jak w Jadze: „Jesteś za słaby, szukaj sobie nowego klubu”, albo „Potrzebujemy obrońcy, a tu akurat jest ciekawy grajek z silnej ligi, to bierzemy”, Nie, u nas ten proces musi być rozciągnięty na miesiące i lata. Z przyczyn dla mnie niezrozumiałych, być może to zwykły strach – młody Rutek i Karol nie znają się na piłce, więc boją się podejmowania decyzji.

      Podsumowując: kasa jest, ale wydawana przez dyletantów na piłkarskie kaleki, które często gęsto trenuje amator.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Pawel1972
      Ależ ja nie twierdzę, że jestem zadowolony z tego, jak zarząd realizuje swoje zadania. Wręcz przeciwnie.
      Ja tylko twierdzę, że zadowolony z tego jest najwyraźniej właściciel, a tego nie potrafię zrozumieć.
      I nie kupuję teorii, że to dlatego, żeby synuś miał się czym bawić. Klub, którego wyniki widać, to nie Playstation kupione pod choinkę. Jeśli biznes (w tym przypadku spółka Lech Poznań) nie odnosi sukcesów, to w pewnym sensie „obciąża” wizerunkowo również właściciela. Moje obserwacje i doświadczenia wskazują, że w przypadku jak syn nie radzi sobie z biznesem to ojciec raczej po jakimś czasie staje się zniecierpliwiony i rozdrażniony, a nie odpuszcza temat na zasadzie: co mnie to obchodzi.
      Chyba, że jest jak pisał leftt powyżej – „sukcesem” według JR jest bycie właścicielem klubu, nieważne jakiego i nieważne z jakimi wynikami, byle do niego nie dokładać.

    • Kamillo pisze:

      @Pawel1972 żeby móc zakontraktować dobrych zawodników, z odpowiednimi umiejętnościami i „mentalem” za stosunkowo małe pieniądze (albo nawet duże, byle adekwatne do potrzeb) trzeba mieć pewne zaplecze. To są m.in.: sieć kontaktów, często rozbudowywana poprzez lata pracy w różnych klubach, znajomość „zapachu szatni”, odpowiednie cechy charakteru no i jaja wielkości kokosów. Tego wszystkiego brakuje obecnym rządzącym. Jeżeli przez 7 (nie wiem ile dokładnie) tych cech nie nabrałeś, nie nauczyłeś się niczego to się po prostu nie nadajesz to tej roboty. Bez zmian w zarządzie jesteśmy skazani na marazm a nawet uwstecznianie się.

  8. fox pisze:

    Bardzo fajny artykuł Ciekawie zadane pytania tyle tylko,że odpowiedzi na nie brakuje wszystko w sferze domysłu,Myślę ,że najbliżej prawdy jest John.Klub nie ma długów jest stabilny finansowo,kiedyś tam pokazał się w europie więc reklama jakąś tam była.Dzisiaj ma za trenera byłego selekcjonera który jak na polskie warunki jest trenerem bardzo drogim a mimo to jest stabilność,że już na transfery dobrych grajków nie starczyło to dla Jacka Rutkowskiego mniejszy problem. I tak to jeszcze niestety długo się będzie kręcić.Może raz na ileś lat przez przypadek Lech zostanie mistrzem wtedy senior ogłosi widziecie jest dobrze.Pogódźcie się więc z tym że tak to będzie w najbliższych latach wyglądało.

    • tolep pisze:

      Ma długi. Sadzę ze około 30-40 milionów. Kwestią nie jest „czy mieć długi czy nie”, tylko jaki poziom uznajemy za bezpieczny w aktualnej sytuacji rynkowej – i mówię nie tylko o tej specyficznej części show-businessu jaką jest piłka nozna zawodowa, ale tez o rynku finansowym. Ale to już daleeeeko wykracza poza kompetencje kibiców.

  9. 07 pisze:

    Dobry tekst, ale chyba już zarząd zmniejszył lub zmniejsza podstawę zawodnikom kosztem premii za M.P. czy P.P. Pieniądze leżą na boisku. Większym problemem jest to, że w Lechu zamieszkał minimalizm i brak walki na maxa o zwycięstwo.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @07
      Może te proporcje podstawa/premia za wynik są niewystarczające? Minimalizm i brak walki wynikać może również ze zbyt dużego komfortu :).

    • bezjimienny pisze:

      No duże nie są. Są za to wielkie za awans do LE/LM. I co w związku z tym?
      Z nadmiarem komfortu można się zgodzić.

  10. Al pisze:

    Bardzo dobra analiza, szacunek za wiedzę. Moim skromnym zdaniem problem leży w nazwie firmy. Twoje zdanie „” Uznał, że klub piłkarski jest świetnym narzędziem marketingowym i wypromuje markę „” uważam za prawdziwe. Problemem jest jego bardzo ale to bardzo ograniczona i skomplikowana realizacja. Sytuacja jest delikatna i specyficzna.
    Właściciel ma związane ręce w tej sprawie, nie może jawnie promować firmy ani np: stadionu pod jej nazwą. Celowo nie wymieniam jej nazwy bo działa jak płachta na byka a to potwierdza jak bardzo jest to skomplikowana sprawa. Osobiście też prowadzę firmie wiem ile znaczą i kosztują reklamy. Nie wyobrażam sobie bym miał zakaz reklamowania swojej firmy na podległych mi terenach.

    • John pisze:

      Amica-Płachta na byka?😉

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Al
      Dzięki za dobre słowo ;).
      Co do bezpośredniego reklamowania marki Amica:
      1. Już w momencie transakcji zostało podjęte przez p. Rutkowskiego zobowiązanie, że nie będzie tego robił (w sensie reklamowania Amiki bezpośrednio np poprzez koszulki). Wiedział więc w co wchodzi i trudno mi przyjąć tłumaczenie, że to go jakoś frustruje.
      2. Wypowiadając się wyłącznie za siebie: gdyby po trzech wygranych z rzędu tytułach MP i po grze w fazie grupowej LE właściciel przyszedł i powiedział: dużo włożyłem w ten klub, zainwestowałem, jest sukces sportowy, jesteśmy najlepsi – zadbałem o jakość sportową, chciałbym to firmować własną marką – to ja nie miałbym nic przeciwko (mówię o sponsorze koszulkowym czy tytularnym sponsorze stadionu, broń Boże o zmianie nazwy klubu). Dziś jego pozycja do takiej rozmowy jest, delikatnie mówiąc, nienajlepsza. Jak to w biznesie – żeby wyjąć trzeba najpierw włożyć :).

    • Al pisze:

      @Jacek_komentuje Właściciel miał nadzieję że sprawa z czasem znajdzie pozytywne rozwiązanie, stało się jednak inaczej. Obraźliwe epitety kierowane w jego stronę nie pomagają w większym finansowym zaangażowaniu. W kwestii reklam pewna grupa jest nieprzejednana i sukcesy nic by tu nie zmieniły. Lech i właściciel mają węzeł gordyjski na szyi.

    • bezjimienny pisze:

      No ja osobiście jednak miałbym coś przeciwko.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Al – jak miał nadzieję, że sprawa znajdzie pozytywne rozwiązanie, to powinien coś w tym kierunku robić. Coś oprócz przeczekania.
      @bezjimienny
      Napisałem wyraźnie, że wypowiadam się wyłącznie za siebie.

    • Al pisze:

      Według mnie sprawa wygląda tak. Lech to samofinansująca się firma . Natomiast właściciel chciałyby wykupić, zapłacić za reklamę i dałby znacznie więcej niż inni, ale na to nie ma zgody. Mamy problemy ze sponsorami. Do wszystkich innych reklamodawców podchodzi się z szacunkiem ale jak kolega John zauważył , A…. – Płachta na byka nie przejdzie. Każdy przedsiębiorca chce się reklamować a tym bardziej przez piłkę nożną mającą tak duży zasięg, to całkiem naturalne. Domagamy się wsparcia finansowego nic za to nie oferując. W dzisiejszym świecie nic nie ma za darmo zawsze w tle jest interes. Dam przykład – Pięćdziesiąt milionów euro – tyle zarobić słynny Real Madryt na usunięciu krzyża wieńczącego herb klubu na jego produktach sprzedawanych. Taki mamy świat.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Al
      Śledziłem Twoją dyskusję z Grimmy i muszę przyznać, że znowu wiosłujesz w idiotyczną stronę: to wszystko wina kibiców. Twierdzenie, że to niewdzięczność kibiców i brak możliwości umieszczenia logo „Amica” na koszulkach jest przyczyną braku sukcesów Lecha jest dla mnie nie do przyjęcia i nie chcę ciągnąć tego wątku. W momencie transakcji „wiedziały gały co brały” i moim zdaniem nie wydarzyło się po stronie właściciela nic, co pozwoliłoby na zmianę uzgodnień.

    • Al pisze:

      @Jacek_komentuje Nie wywołuję żadnej dyskusji szukam powodu dla którego właściciel tak się zachowuje a nie inaczej. Wszystko są teoretyczne dywagacje a nie może osobiste zdanie. Nigdy nie zgodziłbym się na taką umowę jaką zawarł Rutkowski.
      Zrobił tym posunięciem dużo bałaganu i ośmieszył Lecha w całym kraju. Z tym jednak musimy żyć i obecnie nie mamy wpływu kto jest właścicielem. Zadałeś pytanie dałem odpowiedź. Nie używam nazwy firmy właściciela z szacunki do Lecha.
      Uważam tak jak na samym początku wspomniałem że ta nazwa jest głównym problemem Lecha. Napisałem tez że to węzeł Gordyjski. Napisałem tez że w dzisiejszym świecie nie jest za darmo bo uważam że właściciel w przeciwieństwie do mnie kupił Lecha dla interesu a ja kibicuję mu bo mam go w sercu. Dałem przykład że dla pieniędzy i krzyż z korony potrafią zdjąć. Pan Rutkowski ma węża w kieszeni bo nie może się reklamować tak uważam i że wszystko jest podporządkowane interesom.
      Pisałem że sprawa jest delikatna bo jednak obie strony powinny liczyć się z późniejszymi konsekwencjami. Nic nie ma za darmo !!!!!

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Al
      OK – zostaniemy przy swoich zdaniach, ja wątpię, żeby brak możliwości reklamowania Amiki był głównym powodem braku rozwoju klubu.

    • tolep pisze:

      Jacek: nie, to Ty wykrzywiasz w idiotyczną stronę. Al zachęca tylko do spojrzenia w lustro. A moja ocena „kibiców” na podstawie próbki złożonej z komentatorów w tym serwisie jest znacznie gorsza niż ocena Ala. (lub też Al się hamuje w ocenach).

      Nikt nie twierdzi, że to „wszystko” wina kibiców. A powinnismy zacząć od tego, czy to „wszystko” jest w ogóle „winą”. Nie mylmy tezy z założeniem.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @tolep
      Znam Twoją opinię, że Lech to jest po prostu zwyczajne przedsiębiorstwo rozrywkowe. I że raz dostarcza lepszy, raz gorszy produkt. I to jest normalne, nie ma żadnego problemu i wszystko jest cacy.

      W poprzednim felietonie napisałem, dlaczego ja nie uważam klubu sportowego za biznes jak każdy inny. Szkoda się powtarzać.

      W lustro popatrzyłem, faktycznie widzę, że to iż Lech ostatnio dostarcza gorszej rozrywki to również moja wina. Najbardziej dałem ciała w czasie poprzedniego zimowego okienka transferowego i rundy finałowej rozgrywek 2017/2018, kiedy roztrwoniłem szanse na podane na tacy mistrzostwo Polski. Bardzo Cię za to przepraszam.

    • leftt pisze:

      Klasycznym przykładem przedsiębiorstwa rozrywkowego jest cirkus.

  11. Sternbek pisze:

    Jacek_komentuje swietny tekst. Bardzo rzeczowy. Bez uprzedzen, swietna dyskusja ze samym soba. Pytania odpowiedz. Przeczytalem komentarze I stwierdzam ze jest mi blizej do Twojej wersji. Wierze ze tez dlugo o tym myslales redagujac ten tekst a w komentarzach z reguly dajemy impulsywne komentarze nie zawsze poprzedzone przemysleniem tematu. Ja uwazam jak Ty ze to bojazn jest glowna przyczyna. Widac przeciez ze probuja w Lechu wszystkiego. Jak jedno sie nie uda to probuja innej opcji. Raz kupowali na peczki za pol banki, pol roku temu 2 za 2.5 banki. Teraz wymieniono trenera I to najdrozszego w Polsce. My jako kibice patrzymy bardzo emocjonalnie ale trudno nam sie dziwic. Pytanie zasadnicze gdzie jest problem? Trener najdrozszy. Dwa transfery calej ligi w zeszlym okienku. Pytanie nie ile wylozyc tylko co zrobic zeby to zaskoczylo. Moim zdaniem problem byl jest I bedzie w szatni. Naprawde czekam tylko na wiadomosc o odejsciu Tralki I jestem ciekaw czy cos drgnie wtedy. Tu uwazam ze przydalaby sie odwaga Rutkow.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Sternbek
      Dzięki za dobre słowo, chociaż po przeczytaniu „świetna dyskusja ze samym sobą” zacząłem rozważać konsultację u psychiatry ;).
      A na poważnie – najśmieszniejsze, że ja wcale nie wiem, co jest „moją wersją”. Sam mam dużo wątpliwości.
      Dlatego zdecydowałem się na ten tekst. Liczyłem na dyskusję z Wami i na to, że może mi się trochę dzięki niej w głowie poukłada :).

  12. inowroclawianin pisze:

    Bardzo ciekawy tekst. No tak, sam mam tych pytań tego typu mnóstwo w głowie i chciałbym znać prawdę, ale tylko Rutki to wiedzą. Czasem to wszystko się kupy nie trzyma(po co im Lech). Kasę mają, Stary zarabia gruba kasę z AGD, kupił Klub i nie robi w ostatnim czasie prawie nic by ten Klub też był taką chlubą i też odnosił sukcesy. Na początku przy poprzednim zarządzie Lech się rozwijał sportowo, był coraz silniejszy i w szczytowym momencie zarząd został zmieniony. Obecny nie odnosi żadnych sukcesów sportowych jeśli chodzi o pierwszy zespół, a mimo to właściciel nie zmienił zarządu, nie sprowadził choćby tego poprzedniego. Czyli tak jakby właścicielowi przestało zależeć na sukcesach sportowych. Wygląda mi to tak jakby bogaty tatuś zrobił super prezent synkowi. Przy okazji tato może obserwować jak synek radzi sobie w zarządzaniu z myślą, że w przyszłości być może będzie miał następcę w głównym biznesie. Trochę to przykre dla nas bo jeszcze 9-10 lat temu mówił o kolejnych planach i dalszym wzmacnianiu Lecha, który finalnie ma być przynajmniej w 50 najlepszych ekip w Europie, a średnia frekwencja ma dobić do solidnych 30 tysi itp. I szczerze przyznam, że wtedy to lyknalem. Przykro mi, że zszedł z tej drogi, bo byli byśmy hegemonem w Polsce, a w pucharach świadkami niesamowitych meczy.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @inowroclawianin
      Jako niepoprawny optymista i fan tego klubu liczę, że może jeszcze na tę drogę wrócimy. Choć przesłanek ku temu za wiele nie widać.

    • tolep pisze:

      „Przykro mi, że zszedł z tej drogi, bo byli byśmy hegemonem w Polsce”

      Jeden z wielu Wiedzących. Po MP w 2010 kurek z kasą został odkręcony i co? To jest ryzykowny biznes, z wieloma czynnikami zupełnie losowymi. Szkoda w ogóle strzępić ryja i wyjasniać zupełne banały które do zakutych łbów nie chca trafić.

    • leftt pisze:

      Tak, został. Zwłaszcza jak kupowalismy Rudniewa na Ligę Mistrzów.

  13. 100h2o pisze:

    Kochani tak naprawdę to nie zrozumiemy powodów dla jakich Pan J.Rutkowski CHCE mieć Lecha. Z punktu widzenia „zysków/strat” to taka „zabawka”. Tylko że MILIONER myśli inaczej niż zwykły zjadacz bułek, a nawet tzw „średnio zamożny biznesmen”. Nijak więc pojąć motywów Gatesa, Bezosa czy Pana Rutkowskiego. Bo przecież oni MAJĄ WSZYSTKO! Zatem jak Kulczykowi klub był potrzebny do sr…ania i nie zainwestował mimo namów syna tak i uporczywe zajmowanie się Lechem przez Rutkowskich, szczególne teraz gdy wręcz są obrażani zakrawa na paradoks.
    Stąd nasze domysły to tylko domysły na które być może Pan Rutkowski może odpowiedzieć” Dlaczego Lech? Bo tak mi się chce”. I to będzie powód. A może nie ?

    • Jacek_komentuje pisze:

      @100h2o
      Oczywiście masz rację. Ja rodziny Rutkowskich nie znam i ich celów również nie, więc ten tekst i dyskusja są tylko dywagacjami i spekulacjami. Ale ponieważ, w sensie emocjonalnym, to jest również nasz klub, to można trochę czasu poświęcić na takie dyskusje :).
      Pewnie, że właściciel Lecha może powiedzieć: czemu? Bo tak! Ale życie pokazuje, że zazwyczaj ludzie, którzy doszli do dużych pieniędzy, właśnie dlatego do nich doszli, że nie inwestują bez sensu i głębszego celu. Tym bardziej jeśli, jak słusznie napisałeś, ich nazwisko jest wystawione na szwank.

  14. Kuba pisze:

    Dobry tekst. Zgadzam się z większością opini. Ze swojej strony mogę dołożyć takie spojrzenie:

    Lech to dla Rutkowskiego projekt długoterminowy. Właśnie z tego powodu klub działa wg pewnych schematów i nigdy nie będzie ryzyka, bowiem pojedynczy tytuł nie znaczy nic wobec problemów, które potem mogą go dusić niezależnie czy ten tytuł udałoby się czy nie udało zdobyć.

    Natomiast tych, którzy twierdzą, że bez ryzyka nie pije się szampana pozdrawiam serdecznie i życzę wielu kolejnych sukcesów w kasynie i u buka.

  15. Biniu pisze:

    To chyba pierwszy felieton kibica który postawił tezę i tezy tej racjonalnie bronił. Może dlatego tak wysoko oceniłem felieton, że w 95% zgadzam się z tezą.

  16. 100h2o pisze:

    No i mamy (chyba) wpis wiosny 2019. Bez przeginania i szukania tanich dowodów na uzuasadnie tez. Przyznam że chylę czoła przed Autorem.
    Co do „działania sensownego” biznesmenów to faktycznie powód JAKIEGOKOLWIEK działania musi być. Inaczej nie wstawalibyśmy z łóżka… he he he he
    Ale to co napisał „Jacek_komentuje” ma ręce i nogi i głowę!

  17. ryszbar pisze:

    Artykuł w pełni oddaje to co w kilku drobnych śmietnikowych wpisach podnosiłem w ubiegłym roku. Muszę przyznać, że Jacek_komentuje zebrał problem sensownie w całość i doskonale opisał. Bardzo dobrze się to czyta. Jacek doskonale pokazał tło i możliwe związki przyczynowo-skutkowe.
    Po przeczytaniu dalej będę się w wolnych chwilach zastanawiał dlaczego tak się dzieje? Co siedzi w głowie Jacka Rutkowskiego? Co go hamuje? Czy faktycznie brak mu odwagi? A może ma inny plan?
    Jest obecnie wiele pytań bez odpowiedzi. Pytań na które Klub lub Jacek Rutkowski powinni odpowiedzieć nam kibicom tak aby takie artykuły nie musiały powstawać. Wystarczy przecież nakreślić nam kibicom strategię działania tego klubu, bo przecież wszyscy widzą, że się znowu parę rzeczy w zarządzaniu i polityce klubu pozmieniało. My kibice im bardziej zaangażowani tym bardziej jesteśmy ciekawscy. Lubimy plotkować, snuć domysły i spekulacje a przecież wystarczy powiedzieć nam jasno czego mamy się spodziewać w najbliższych miesiącach i latach. Wiedza uspokaja, więc może nadszedł czas by Pan Jacek Rutkowski udzielił wywiadu rzeki i powiedział nam dokąd zmierza Lech.
    Jacek_komentuje jeszcze raz gratuluję tekstu, który dużo wnosi do dyskusji o problemach Lecha.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @ryszbar
      Dziękuję za miłe słowa.
      Obawiam się, że dziś w deklaracje dotyczące celów i strategii włodarzy klubu niewielu uwierzy.
      Niestety po ostatnich kilku latach i pustych obietnicach (Plan 2020, Ivan jako trener na lata itd) już tylko czyny, nie słowa!

    • ryszbar pisze:

      Zastanawiałem się jakie ostatnie zaszły zmiany aby można powiedzieć, że sprawy idą do przodu. I tyle wymyśliłem /niektóre trochę naciągane ale cóż/:
      1. Zatrudnienie Adama Nawałki
      2. Powołanie Dyrektora sportowego
      3. Ostatnie transfery /lato i zima/
      4. Ryzykowna wymiana murawy w zimie
      5. Sukcesywna poprawa bazy treningowej
      A na minus:
      1. Brak ryzyka o którym piszesz
      2. Słaba komunikacja na linii klub –> kibice

    • Jacek_komentuje pisze:

      @ryszbar
      Jestem trochę bardziej surowy w ocenie niż Ty.
      2. Tomasz Rząsa wydaje mi się fajnym gościem, ale nie sądzę, żeby nadawał się na dyrektora sportowego w takim klubie jak Lech. Brakuje mu doświadczenia, a przede wszystkim charyzmy. Powinien dyrektorować Akademii z pożytkiem dla ALP i siebie, a dyr. sportowym powinien być ktoś inny.
      3. Transfery zimowe – dwa zrealizowane są moim zdaniem bardzo dobre, ale jest ich za mało. Zarówno w kontekście aktualnych potrzeb Lecha i jakości składu, jak również spodziewanych zmian latem, gdzie może dojść do jednorazowej wymiany połowy drużyny.

    • ryszbar pisze:

      Ja oceniam sam fakt powołania Dyrektora sportowego a nie jego jakość. Osobiście nie wiem czy Rząsa nadaje się na to stanowisko. Czas pokarze. A swoją drogą znalezienie kogoś z doświadczeniem to raczej w Polsce ciężka sprawa. A Rząsa miał w swoim CV pracę w Cracovii choć raczej bez wielkich sukcesów.
      Przy okazji wydaje mi się, że ocena pracy Dyrektora sportowego przez kibiców jest jeszcze trudniejsza niż trenera. W sumie nikt nie widzi jego codziennej pracy a oceniany jest przez pryzmat wyników drużyny.

    • ryszbar pisze:

      A i przed powołaniem Rząsy na to stanowisko obstawiałem, że będzie to ktoś z dwójki Rząsa, Juskowiak. W tym czasie /o ile mnie pamięć nie myli/ nie było na rynku wolnych DS.
      Z punktu widzenia zarządzania powinien to jednak być ktoś z zewnątrz a Rząsa tylko częściowo spełniał ten warunek.

  18. misha pisze:

    Jacek_komentuje – gratuluję tekstu i dyskusji, którą spowokowałeś. Zgadzam się z Tobą, iż problemem Lecha jest zbytnia pasywność i awersja do ryzyka. Z drugiej strony, rozumiem włodarzy klubu, którzy chcąc uniknąć casusu Wisły Kraków, przykładają bardzo dużą uwagę do finansów klubu. Tym bardziej, że to klub piłkaraski, a nie fabyka sprzętu AGD, gdzie wiele źródeł przychodów ciężko prognozować (np. wpływy z pucharów, wpływy z biletów / C+ uzależnione od miejsca w tabeli etc.). Według mnie jednak, największym problemem Lecha nie jest kwestia podejścia do ryzyka, lecz jest nim słaba kadra zarządzająca. Wielokrotnie w życiu się przekonałem co znaczy dobry i sprawny lider, który nie stawia minimalistycznych celów, który jest w stanie zarazić i co ważne pociągnąć innych do swojej wizji, który umie usuwać bariery w jej osiągnięciu i sprawnie zarządza swoim „ogródkiem” każdego dnia realizując wizję i cel. I nie chodzi mi tu wcale, a charyzmę rozumianą jako zdolności oracyjne i delegację wykonania, bo ja osobiście wyżej cenię ludzi, którzy są prawdziwymi ekspertami w swoim fachu, z doświadczeniem i wiedzą połączoną oczywiście z miękkimi umiejętnościami w zarządzaniu grupą. A nasz zarząd niestety nie daje rady. Piotr Rutkowski uczy się futbolu i daleko mu do eksperta. Mam również wrażenie, że nie umie reagować w czasach kryzysu oraz, że przeciętnie dobiera pracowników. Co więcej zaniedbuje, albo nie umie wykorzystać istotnego obszaru jakim wydaje się być sprawny i ekeftywny skauting. Zaprzepaszcza potencjał klubu, przez fatalne relacje z kibicami etc. etc. Mierząc włodarzy Lecha ich własną finansową miarką, również wypadamy poniżej oczekiwań, gdyż z drugim budżetem w lidze zajmujemy 3 miejsce na koniec ligi dwa razy pod rząd. Także według mnie potrzebujemy sprawniejszych liderów, a oni już by wiedzieli jak „managować” ryzyko i wycisnąć maksa z Lecha zarówno pod względem sportowym i finansowym. I na koniec jeszcze raz gratuluję felietonu – oby więcej takich tekstów na forum.

  19. Jacek_komentuje pisze:

    @misha
    Dziękuję.
    Trudno mi uwierzyć, że gość, który niezaprzeczalnie osiągnął duży sukces biznesowy i zbudował naprawdę niemałą firmę nie potrafi dobrać odpowiednich menedżerów do prowadzenia Lecha. Gdyby tego nie umiał, to Amica nie byłaby tam gdzie jest. Przypomnę – ma blisko 3mld PLN obrotu i 150mln zysku netto. Ja mam dużo pokory wobec tego osiągnięcia.

    Dlatego nie potrafię zrozumieć, dlaczego pozwala na buksowanie Kolejorza w miejscu od kilku lat.

    Wielu odpowiada, że to zabawka dla syna.
    Jak już pisałem kilka razy powyżej, uważam, że jest to mało prawdopodobne. PR ma 34 lata i nie bardzo wierzę, żeby w takim wieku nadal był niańczony przez ojca – człowieka sukcesu. Raczej tacy ludzie nie dają dzieciom dziesięcioleci, aby udowodnili, na co ich stać. Gdyby po kilku latach JR był niezadowolony z tego, jak syn prowadzi Lecha, to nie byłoby jak sądzę rodzinnych sentymentów.
    Stąd uważam, że głównym winowajcą mało ambitnego Lecha jest nie ten Rutkowski, którego większość widzi jako największy problem.

    • Biniu pisze:

      Rutkowski (ojciec) ma wielkie umiejętności, doświadczenie i kompetencje w tradycyjnym biznesie. Piłka to coś innego. Ze względu na to, że klubem zarządza przez rodzinę a nie wynajętych zawodowców (trochę się syn uczył przy Kadzinskim itd.) działają po omacku, robią błędy na których nie zawsze się uczą. To wcale nie musi być gorszy model(w końcu się nauczy), ale na pewno dłużej trwa budowanie wysokiej pozycji. Może tak jest, może nie. Być może robią tak przez brak zaufania do piłkarskich menadżerów, zarządców i wszystkich innych działaczy piłkarskich.

    • Ostu pisze:

      Drogi Jacku – używasz argumentu, że nie wydaje się możliwe żeby Jacek nie umiał dobrać odpowiednich managerów i że wystarczającym dowodem na to jest Amica i jej zyski oraz obroty…
      A jaka masz pewność, że gdyby znaleźć odpowiednich profesjonalistów to obroty i zyski nie byłyby jeszcze większe…
      Nie mam biznesowych danych by to rzetelnie zbadać – a trudno mi się posługiwać materiałem porownawczym jak wyglądają operacje Amica na tle sektora…
      Ale mogę oceniać jak wyglądają operacje zarzadu Lecha na tle sektora – eklapa…
      No więc kochani Forumowicze – mam.nadzieje, że nikt mnie za ten zwrot nie wykluczy – tworzycie różne teorie, z których każda może być zarówno falszywa jak i prawdziwa…
      Ale wiem jedno – zyski bardzo łatwo zbudować … Np. Nie zatrudniając najlepszych fachowców bo tym trzeba by było dobrze zapłacić czy też nie kupując najlepszych maszyn i urządzeń, by tworzyć możliwie najlepszy produkt – a na ten temat – prowadzenia zakupów przez Amica jest wiele przykładów…
      No więc wydaje mi się, że jednak – przepraszam za porównanie – metoda kupowania trzech ruskich wiertarek, które nawet gdy się zepsują kosztuja mniej niż jedna wiertarka dobrej firmy jest wiodącą metoda działania Lecha Poznań…

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Ostu
      Lubię wiele Twoich komentarzy, ale tym razem popłynąłeś. Mogę obecnego właściciela nie lubić za to, jak za jego czasów Lech marnuje swój potencjał i jak pozbawił nas wielu emocji, którymi mogliśmy cieszyć się przed laty oglądając Kolejorza choćby w europejskich pucharach.
      Ale jeśli naprawdę chcesz mi powiedzieć, że firmę taką jak Amica łatwo stworzyć to… obawiam się, że nie wiesz o czym piszesz.
      Działam w biznesie od wielu lat. Myślę, że z niezłym skutkiem. Nie odważyłbym się powiedzieć, że „zyski bardzo łatwo zbudować” – szczególnie na poziomie ponad 100m PLN rocznie.

    • Ostu pisze:

      @Jacek_komentuje – nie będę się powoływał na swoje doświadczenie biznesowe – mogę Cię jedynie zapewnić, że je mam… A moja „dyskusja” z Tobą weszła NIESTETY niżej… Ale jak mówią – może tak miało być…
      Pozdrawiam

  20. Erwin pisze:

    Dobry wieczór. Na wstępie chciałbym pogratulować bardzo dobrego felietonu (jeden z lepszych jakie czytałem), i tematu który pewnie w głowie nie jednego kibica Lecha siedzi. No właśnie dlaczego p. Jacek R. postanowił zainwestować w Lecha i po co on mu jest potrzebny. Patrząc po jego aktywności na trybunach, raczej nie jest zagorzałym kibicem (być może się myle), może ma dużo innych obowiązków i nie ma czasu na oglądanie na żywo. Moje wątpliwości i przemyślenia na temat jego osoby porównuję z prezesem Filipiakiem z Cracovii (jak już wyżej napomknął o Filipiaku jeden z kolegów). Chodzi mi o to, że być może Rutek senior faktycznie traktuje Lecha tak jak Filipiak Cracovie (chodzi o wywiad z kibicami Cracovii niezadowolonymi z prowadzenia klubu)tzn. potrzebuje go do pochwalenia się w różnych spotkaniach biznesowych. Może senior myślał, że weźmie wielki klub z problemami finansowymi i zrobi tutaj Amikę bis i wiara będzie najszczęśliwsza bo raz na 5 lat uda się coś ugrać. Filipiak (którego częściej widać na trybunach)ma stabilną Cracovię średniaka ligi i to mu odpowiada (kibicom nie), a Rutek ma Lecha stabilnego finansowo top 3 ligi i mu to odpowiada (kibicom nie). Pewnie gdyby nie to, że mamy tylu kibiców i brak lokalnego rywala, też odpowiadał by im środek tabeli, ale na pewno strasznie dziwi ich rozgoryczenie w poznaniu, że nie doceniają ich dobroci (przecież od kilkunastu lat Lech dopiero w 2004 zdobył PP i każdy szalał z radości). Takie mnie różne myśli nachodzą jak wielu z was.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Erwin
      Dzięki za dobre słowo. Porównanie z Cracovią ciekawe. Różnica jaką widzę to odmieniane tu wiele razy słowo „potencjał’. W szczególności potencjał kibicowski, co się przekłada na siłę marketingową itd. Cracovia tylko w swoim mieście ma znaczącego rywala, a o regionie nie wspomnę. Na Śląsk czy do Kielc też nie jest daleko, więc o kibiców jest dużo trudniej niż Lechowi, który w żadnym sporcie zespołowym nie ma w Wielkopolsce konkurencji.

    • bezjimienny pisze:

      No nieee. Znaczy się, oceniam perspektywę spoza Krakowa, ale na podstawie tego co widzę to Filipak rzeczywiście się Cracovią jara, w przeciwieństwie do Jacka Rutkowskiego. Nie idzie mu bo po pierwsze, doradców ma kiepskich (chociaż za Probierza kto wie…), a po drugie (nieco mniej istotne skoro i tak to od niego idzie kasa) potencjał ma dużo mniejszy.

  21. Michu73 pisze:

    Jacek super felieton🤓👏 Podpisuje się pod Twoja diagnozą sytuacji tzn. Podobnie jak Ty uważam, ze Jacek Rutkowski doskonale wie co robi, ma swoje plany, które powolany przez niego zarząd skutecznie realizuje. Jacek Rutkowski wchodząc do LECHa chciał udowodnić sobie, ze potrafi być najlepszy również w sporcie i w pierwszych latach po zmianie właścicielskiej dalo się to odczuć. Była walka, determinacja, emocje i w efekcie sukcesy sportowe i niezapomniane mecze ale w 2010 stwierdził, ze osiągnął co chciał i od tego momentu jego priorytety to możliwość bycia właścicielem jednego z czołowych klubów w kraju i to aby nie dokładać do interesu. On dobrze wie co się dzieje w klubie. Klimczak z młodym skutecznie realizują jego plan. Niech nikt nie ma złudzeń, ze tego typu człowiek daje „synkowi” zabawkę i pozwala robić co chce. Dlatego już kiedyś napisałem, ze formuła Rutkowski+LECH już się wyczerpała i aby coś się zmieniło, ruszyło do przodu potrzebne są zmiany. Z Rutkowskimi będzie, jak to któryś z kolegów tutaj na forum napisał, „stabilnie ale chu….wo”. Pozdro

    • bezjimienny pisze:

      Ja się nie chcę czepiać, ale te „sukcesy sportowe” to o jeden Puchar więcej niż za obecnego zarządu. Pucharu UEFA nie liczę, skoro Lech na niego nie zapracował.

    • leftt pisze:

      Ja się nie chcę czepiać, ale kadencję starego zarządu liczymy na lata 2006 – 2011 a nowego 2011 do dzisiaj. Przy czym stary zaczynał od klecenia nowego Lecha z dwóch drużyn i nikt nie oczekiwał cudów w pierwszym roku, więc spokojnie możemy liczyć, że nowy zarząd miał dwa razy więcej czasu niż stary (tym bardziej, że nie chcesz nam zaliczyć PUEFA).

  22. arek z Debca pisze:

    Apelowanie do właściciela o odwagę w inwestoeaniu w Lecha to tak jak wołanie do misia koali by zszedł z drzewa. Problem jest złożony. Amica jest w 90 procentach rozpoznawalną marką w Polsce a więc sukcesy Lecha na krajowym podwórku nie są właścicielowi do propagowania swojej marki potrzebne. Rutek mógłby zainwestować i zdominować polską ligę ale mu się to nie opłaca. W Europie Amica i tak sprzedaje pod innymi nazwami. Przepustką do większych pieniędzy z prowadzenia klubu jest tylko gra w Europie, a tu wiadomo, trzeba by było zainwestować konkretne środki. Nie tylko środki finansowe ale dużym problemem jest ściągnięcie do Polski głodnych sukcesów i prawdziwe utalentowanych piłkarzy, którzy mogliby powalczyć jak równy z równym z takimi zespołami jak np Anderlecht czy Ajaks. Takich po prostu nie ma. Rutek więc pomyślał, że po co inwestować w Polsce, skoro MP to żaden wielki zysk, który natomiast powoduje, że jest wtedy ciśnienie na grę w Europie. To wymaga ryzyka i nakładów i problem z graczami, którzy chcą sporo zarabiać nie gwarantując jakości. Bezpieczniejszym interesem, aczkolwiek nie przynoszącym jakiś wielkich zysków jest więc szkolenie piłkarzy i ich sprzedaż i taki właśnie model podpatrzył Rutek w Reichu w klubach mniejszych z zaplecza bundesligi. Dopóki będzie mały ale stały przypływ gotówki to uważam, że nic się nie zmieni a może być tylko jeszcze gorzej ponieważ coraz większe pieniądze z ekstraklasy rozleniwiają właścicieli klubów tak samo jak większości miernych piłkarzy.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Arek z Debca
      Masz bardzo wiele racji, ale Twój wywód prowadzi do wniosku, że obecni właściciele Lecha kupili go dla „małego ale bezpiecznego zysku”. To oczywiście jest możliwe, choć biorąc pod uwagę ile zarabiają na podstawowym biznesie wydaje mi się dziwne.

    • arek z Debca pisze:

      Jacek, tak nie można postawić tezy, że kupili Lecha dla małego zysku. Te kilkanaście lat temu Amica była w innym miejscu i także właściciel, były też inne czasy. Być może, że chcieli stworzyć coś nowego, lepszego lub tylko ulepszoną wersję Amici. Pierwsze lata były nawet dobre ale czym dalej w las właściciel doszedł do wniosku, że nie warto pchać się do Europy bo to ściana dla polskiej piłki i tworzyć silnej ale drogiej w utrzymaniu drużyny, która i tak nie będzie gwarantować sukcesów poza granicami Polski. Zwrot w stronę akademii to był raczej proces a nie zamierzona strategia od samego początku.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Arek
      Możliwe, że jest tak jak piszesz – to ma sens. Ale jeśli tak jest, to nie możemy liczyć na żaden istotny przełom ani na zmianę nastawienia właściciela. Czyli będzie jak jest niestety.

    • arek z Debca pisze:

      No niestety tak będzie jak myślę, tym bardziej, że europejska piłka coraz bardziej powiększa przepaść między polską ligą a system premiowania ekstraklasy wcale nie zachęca właścicieli do inwestowania dużo
      większych środków bo przecież mogą skromnie ale spokojnie funkcjonować z pieniędzy za prawa tv i innych dodatków.

  23. 100h2o pisze:

    Pytanie- czy Lech zostając MPolski „wyjdzie z polskiego grajdoła”?
    Nie wyjdzie. KIEDYŚ to było możliwe teraz nie. Często przywoływany Ajax MUSI się starać bo ma rywali w lidze. Równorzędnych . Tak naprawdę w ligach „państw średnich” to tylko Holandia i Belgia się liczą bo tam ligi lepsze niż polska. Jest konkurencja napędzająca POZIOM piłki. Bułgaria, Rumunia, Czechy , Chorwacja, Serbia to margines i pewne wynaturzenie bo nie wiadomo kto tak naprawdę finansuje drużyny Partizana, Crvenej Zwezdy,Ludogarca, Steuy Bukareszt i ociera się to o łamanie prawa. Czy Lech wygrywający MP „puszczający sobie krew z nosa” dałby radę w rozgrywkach LE czy LM? Nigdy w życiu. Przez PARĘ LAT UCIEKŁA NASZEJ LIDZE EUROPEJSKA PIŁKA I DALEJ ODDALA SIĘ Z PRĘDKOŚCIĄ ŚWIATŁA. I tak pewnie myśli Właściciel, a stąd prosty wniosek. Idziemy dalej jak szliśmy, chociaż nie stracimy na tej „zabawie”.
    A transfery Tiby i Amarala tylko udowadniają, że się nie mylili. Bo 2-3 mln € wydane na 1-2 graczy to „wielkie nic”. Lech dalej jest TAKI sam jak był za Bjelicy (to sytuacja na dzień dzisiejszy).

  24. Ostu pisze:

    Niestety nie popłynąłem – jeśli masz duży obrót to możesz robić zysk dwiema prostymi metodami – oszczędzasz na ludziach bo to duże koszty – a temat zatrudniania i traktowania ludzi w holdingu był szeroko opisywany w prasie i jak się domyślasz – ujmę to eufemistycznie – w nie najlepszym świetle…
    Druga metoda to nie inwestować w drogie maszyny bo to nie tylko koszt – można zamortyzować, ale też wydatek – o tym też się piszę, że holding nie kupuję najlepszych maszyn dostępnych na rynku tylko najtańsze… Bo wcale nie chodzi Amica o jak najlepszy produkt tylko o produkt, który da się łatwo sprzedać a więc niedrogi a także taki, który pozwoli na maksymalizację zysków…
    I tu mamy kolejny trop – maksymalne marże i zyski dają towary luksusowe ale po pierwsze TRZEBA je umieć wytwarzać (projektować, produkować, sprzedawać) a po drugie trzeba stworzyć wokół nich odpowiednią atmosferę luksusu…
    I to jest trop, którym podążam…
    Kilku z kibiców – forumowiczów pisało o tym że Amica w pewnym momencie musiała „uciec do przodu” – skoro prowadzisz działalność gospodarczą to wiesz​, co to znaczy, i zakup Kolejorza to właśnie taki krok…
    I teraz po przeczytaniu kilkudziesięciu komentarze mam podejrzenia graniczące z pewnością że zakup klubu to element gry marketingowej Jacka – zgadzam się z Tobą Jacku, że to nie zabawka kupiona synkowi…
    I stary Rutek chciał powtórzyć w Lechu model biznesowy, który jak twierdzisz się już sprawdził w korporacji… I syn realizuje ten sprawdzony model biznesowy w klubie – dlatego ojciec jest zadowolony z PRACY zarządu…
    Model, który polega na maksymalizacji zysku przy pozycjonowaniu swego „produktu” na średniej półce cenowej…
    Produktu skierowanego do przeciętnych klientów – zwracam uwagę na to słowo bo jest ono wyjęte żywcem z modelu biznesowego, który jako żywo przypomina a właściwie jest taki sam jak model biznesowy praktykowany w Kolejorzu…
    Jest „TYLKO” jeden problem – taki model biznesowy nie sprawdzi się w Lechu – klubie innym niż wszystkie, klubie, w którym zawsze gra się o Majstra… Klubie w którym kibole ZAWSZE oczekują luksusowego produktu – i jeśli nawet nie majstra bo to tylko sport to przynajmniej „luksusowej” czyli wybitnej gry zespołu…
    I właśnie widzimy na naszych oczach jak UPADA ten model biznesowy, który chcieli powtórzyć w Kolejorzu… Oni NAPRAWDĘ nie wiedzą co a przede wszystkim jak to robić – próba z Nawalka, że może zainwestujemy więcej kasy i „facet, który się zna” rozwiąże nam wszystkie problemy, jest właśnie taka próba „ucieczki do przodu”…
    Ale jak mówię , może to by się udało wszędzie indziej ale nie w Kolejorzu….
    Wiecie, że zawsze chce poznać mechanizmy i zasady i ZROZUMIEĆ co a przede wszystkim jak się dzieje i czy te mechanizmy mogą doprowadzić do szczęśliwego, jakże wyczekiwanego przez wszystkich końca…
    Niestety na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie SAMI…

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Ostu
      Mam wrażenie, że w pierwszej chwili poczułeś się dotknięty moją uwagą – niesłusznie. Fajnie, że potem napisałeś drugi post. Piszę te felietony wyłącznie po to, żeby dyskutować z Wami, a nie żeby się dowartościować i staram się nikogo pod swoimi tekstami nie urazić.
      Mamy chyba podobną ocenę co do sposobu prowadzenia Lecha przez obecnych właścicieli, natomiast co do biznesowego sukcesu Amiki zostaniemy przy swoich zdaniach.
      Cały swój wywód rozpoczynasz od „jeżeli masz dużą sprzedaż”. Otóż to jest klucz. Pomijając branże specyficzne (banki, górnictwo i energetyka, telekomy) polskich firm generujących sprzedaż na takim poziomie jak Amika i działających na rynkach międzynarodowych jest kilka, może w porywach kilkanaście. Ja to doceniam. Tym bardziej, że ta sprzedaż utrzymuje się na tym poziomie i rośnie od wielu lat, a nie jest jednorazowym wybrykiem.
      A co do strategii kupowania najdroższych maszyn i zatrudniania najlepszych pracowników. Jest to jedna z dróg, niekoniecznie zawsze najefektywniejsza z punktu widzenia maksymalizacji zysku. Przy wszystkich uwarunkowaniach porównaj choćby gdzie jest dziś Piotr i Paweł a gdzie Biedronka.

    • Ostu pisze:

      Zacznijmy od końca – Oczywiście strategie rozwoju dwóch wymienionych firm są różne ale o ile Biedronka – ma być taniość – ma być maksymalizacja zysków, o tyle Piotr i Paweł to klasyczne PRZEINWESTOWANIE…
      Wracając do Amica – tu właśnie działa taki „biedronkowy” model…
      A co do Jacka R. To warto zagłębić się w historię – jak to Amica była przedsiębiorstwem państwowym – praktycznie monopolistą, jak została sprywatyzowana, jak została „przejeta” – kupiona przez Jacka R, jak wreszcie została podzielona i sprzedana w ogromnej części inwestorowi koreańskiemu by nie zbankrutować…
      To nie jest tak, że Jacek Rutkowski zbudował wielką firmę od zera – krok po kroczku i dobrymi decyzjami i doborem odpowiedniej kadry zbudował piękną firmę i markę – wręcz przeciwnie – Amica zawsze miała problemy z PROFESJONALNYM​ zarządzaniem…
      Ale właśnie taki model biznesowy wybrał Jacek – „biedronkowy”…
      A co do pierwszej kwestii – ja naprawdę już nie muszę nikomu nic udowadniać a w związku z tym nie czuje się dotknięty Twoja wypowiedzią – spokojnie…
      I na koniec jedna uwaga – nie twierdzę, że kupowanie najdroższych maszyn to droga najefektywniejszą – wszystko zależy od przyjętego i dopracowanego modelu biznesowego oraz od pozycjonowania targetu…
      I cały mój wywód – aczkolwiek nieskładny to mam nadzieję że zrozumiały – miał dowieść że model biznesowy został przeszczepiony z Amici i NIESTETY się w Kolejorzu nie sprawdził… I ale i zostanie zmieniony – a do tego trzeba fachowców przez duży Fy

    • Ostu pisze:

      *i o ile nie zostanie zmieniony

    • Jacek_komentuje pisze:

      @Ostu
      w kategoriach biznesowych Biedronka jest moim zdaniem wielkim sukcesem. Więc twierdzenie, że ktoś zbudował firmę w oparciu o model Biedronkowy jest dla mnie komplementem, a nie wiem, czy o to Ci chodziło :).
      Wielu przejęło firmy państwowe w sposób niecywilizowany i za grosze, niewielu potrafiło z tego zrobić coś naprawdę dużego. Ale zostawmy to już, bo to strona o Lechu a nie o Amice mimo wszystko. Tak wiem, sam zacząłem :).
      Pierwszy mój felieton na kkslech.com poświęcony był temu, że klub sportowy to nie jest biznes jak każdy inny. Modele biznesowe sprawdzone w jednym miejscu nie muszą się sprawdzić w innym. Tu 100% zgody.
      Natomiast wielu zarzuca Rutkowskiemu (w tym chyba również Ty), że nie potrafi zatrudnić fachowców do zarządzania Kolejorzem. Ja zaś sądzę, że potrafi (bo inaczej nie doszedłby w biznesie tam gdzie jest) ale z jakichś powodów nie chce. I to jest według mnie problem.

    • Ostu pisze:

      WŁAŚNIE o to chodziło – Rutkowski nie chce zatrudnić nowych zarządzających​ bo uważa, że nie ma podstaw do tego – jest zadowolony z realizacji modelu biznesowego…
      JEDYNY problem w tym że model biznesowy przyjęty w Lechu – nieważne już skąd został zaczerpnięty – NIE Sprawdza Się..
      Tego jestem akurat pewny…
      A kto ma rację – zobaczymy…
      Parafrazujac – zarząd zrobił tak jak chciał, a co z tego wyjdzie zobaczymy… JAK mówił Nikodem Dyzma

  25. Ostu pisze:

    A jeśli nie zostanie zmieniony – a Ty Jacku jako bywały w tym biznesowym świecie doskonale zdajesz sobie z tego sprawę i wiesz – to nie tylko zostaniemy w tym miejscu w którym jesteśmy jako klub ale cofniemy się szybciej niż się władzom klubu wydaje…

  26. leftt pisze:

    Zawsze bawi mnie to gadanie, że w Lechu jest jakaś wielka presja kibiców na wynik. Otóż nikt nie oczekuje, że będziemy ogrywać Juventusy i Manchestery, bo nawet wtedy, przy dużo silniejszym Lechu i dużo słabszym Juventusie był to błąd systemu, wybryk natury. W tej chwili kibic Lecha nie oczekuje nawet pokonania Genku, a po odpadnięciu z przeciętnym Utrechtem wstaje i bije brawo za walkę do końca. Kibic Lecha oczekuje, że inne polskie drużyny będą się nas bać (a nie my ich), że jeżeli nawet przegramy w lidze, to po meczu, który da się oglądać, że Piasty i Korony będą wyjeżdżały z Bułgarską z jakąś tam dwójką w plecy a nie przyjeżdżały jak po swoje. Od czasu do czasu z trójką albo czwórką – to nie jest nieosiągalne, to się zdarzało nawet za tak pogardzanego tutaj Rumaka. No i że będziemy unikali kompromitacji typu Żalgiris, Miedź, Grudziądz, Arka, regularne 0-3 w Szczecinie itp.
    Uważam, że przy spełnieniu takiego minimum: brak kompromitacji, kilka dobrych meczów w roku, regularne golenie Piastów i Górników – kibice przełknęliby nawet lata bez trofeów, chociaż PP czy MP od czasu do czasu też by się przydał. To znaczy: coś tam byśmy ponarzekali na forum, coś by tam było o Piothusiu-nieudaczniku i pipkarzach-przegrywach – ale generalnie karnety by się sprzedawały, a frekwencja kręciłaby się w granicach 20k. Taka jest prawda: kibice również przesiąkli minimalizmem i nie oczekują nie wiadomo czego. I takie osiągnięcia wystarczyłyby zarządowi do zapewnienia sobie spokoju od strony kibiców bez znaczącego zmieniania swojej strategii. Nie wierzę, że nie da się tego zrobić. No, ale do tego trzeba się trochę znać na piłce, nie tylko na finansach. Nie piszę, że tylko na biznesie, bo biznes to pojęcie szersze niż finanse.

    • Ostu pisze:

      – tak jak napisałem „luksusowa” gra nie oznacza że mamy mieć co roku majstra , mamy mieć wybitną grę – oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji…
      Ale żeby do tego doszło to TRZEBA zmienić – albo w bardzo dużym stopniu zmodyfikować – model biznesowy dla klubu… Późniejsze zmiana strategii jest wtórna…

    • leftt pisze:

      Wiesz co? Moim zdaniem, żeby kibice byli zadowoleni – wcale nie trzeba dużo zmieniać (oczywiście mówię o dłuższej perspektywie, nie o doraźnym czyszczeniu szatni z Radutów). Kibica Lecha zadowoli dzisiaj byle co. Pamiętam zeszłoroczny mecz z Górnikiem (3-1, wjazd na pozycję lidera po rundzie zasadniczej). Mecz był słaby, typowa ligowa walka, wygraliśmy dzięki temu, że po strzale Trałki piłka odbiła się od jakiejś kępki i zmyliła bramkarza. Równie dobrze mógł być remis. Jaka tu była euforia, Trałka został prawie bogiem! Albo mecz z Termalicą, ostatni w 2017, po którym wskoczyliśmy na drugie miejsce za Legią, po wielu meczach nie do oglądania. Od razu zmiana nastrojów i optymizm przed wiosną. Kibic Lecha jest tak wygłodzony, że potrafi ucieszyć się byle czym, do tego doszliśmy.

    • leftt pisze:

      Podsumowując myśl: strategia strategią. Ale każdą strategię można realizować dobrze albo źle.

    • bezjimienny pisze:

      Powtarzam: nie ma żadnej presji! Presję wymyśliliście Wy, dziennikarze!
      Jak można mówić o presji na wynik, skoro wyników nie ma, a nikomu włos z głowy, ani eurocent z konta nie spadł?

    • leftt pisze:

      A tak poza tym: właściwie dlaczego miałoby nie być presji?

  27. kibol z IV pisze:

    Ja powtórzę to co piszę tu od dawna. Senior Rutkowski kupił Lecha aby stworzyć poligon doświadczalny dla swego syna. Piotr Rutkowski ma uczyć się na Lechu , jak obracać się w wielkim biznesie. Piszesz że senior Rutek chciał mieć swój klub…Miał.Doskonale zdawał sobie jednak sprawę iż to co spłodził we Wronkach , nigdy nie dorówna klubowi pokroju Lecha. Tam choćby nie wiem co się stało , to na zawsze będzie tylko przedpokój , nigdy salon…Taki klub nigdy nie mógł skupiać na sobie tego co w biznesie ważne …presji , medialności , rozpoznawalności marki a zarazem wielopokoleniowych tradycji. Nikt tak naprawdę nie zwracał na Wronki uwagi…wygrali to wygrali , przegrali to przegrali…kogo to obchodziło…oprócz garstki muppet show na trybunach ? Rutkowski przejmując Lecha , już wiedział iż jest to inwestycja w rozwój syna. Młody Rutek w 2006 r miał zaledwie 22 lata..był więc za młody aby od razu objąć t poważną funkcje w takim klubie jakim jest Lecha. Klubie rozpoznawalnym , medilanym , z wieloletnią i wielopokoleniową tradycją. Poprzedni zarząd doskonale wypełnił misję do jakiej był stworzony. Poukładał klub , zrobił sukces i odszedł…by ustąpić miejsca królewiczowi Piotrowi…bo moim zdaniem między bajki należy włożyc gadkę iż powodem odejścia poprzedniego zarządu były długi…a nawet jeśli były, to minimalne i w perspektywie czasu na pewno byłyby one zredukowane do zera. Mamy rok 2011 Piotr Rutkowski ma juz 27 lat…jest starszy , pokończył jakieś tam fakultety, ma poukładany klub , ma sukces i tłumy kiboli , ale nie ma doświadczenia aby kierować czymś wielki…Ma wszystko to aby kontynuować SUKCES. Ma doskonale stworzoną bazę aby wkraczać w coś poważnego , bez bagażu ryzyka. Ma doskonalą firmę na której może uczyć się fachu…Zostaje kimś ważnym , ba najważniejszym w klubie…bo figurant Karol ze swoim liczydłem pełni rolę finansowego audytora…anioła stróża z algebrą jako atrybut. Senior bacznie obserwuje to jak syn obraca się w swej praktyce. Gdy trzeba reaguje…choćby zwolnienie Bjelicy , zatrudnienie Nawałki. Powiedzmy sobie wprost gdyby senior chciał zrobiłby z Lecha wielki klub. Powtórzę to po raz enty…gdyby na stanowisku Piotra Rutkowskiego był ktos inny…to już dawno by go nie było :) Senior potrafi zrobić sukces , potrafi otoczyć sie grupką ludzie którzy go zagwarantują. Tego oczekuje od syna , twardej sztuki zarządzania , biznesu i tego wszystkiego co ma zaowocować w jego dalszym życiu , już u steru wronieckiej firmy. Senior doskonale zdawał i zdaje sobie sprawę iż junior popełni błędy…może je zrobić w Lechu , byle nie robił ich w amice. Większość z nas praktykując w danych zawodach musiała popełniać błędy , były one wpisane w ten etap życia , ba niekiedy pociągały za sobą koszty…tak samo jest z Piotrem…synem Jacka któremu tato powieżył od razu poważną funkcję …tylko po to by nie latał z mopem jako sztyft gdzieś u konkurencji…Rutkowski senior dał synowi wszystko czego zapragnął…jednak w tym wszystkim zapomniał o jednym. O tym że aby dzierżyć berło , należy niekiedy zacząć od mopa…Bo można narobić krzywdy i sobie i innym. Jak wygląda Lech od strony sportowej a to w ty wszystkim jest najważniejsze…sami widzimy. Mimo oblanego egzaminu synuś dalej dzierży berło…a to już małpia miłość ku szkodzie nas wszystkich. W Lecha nie trzeba ryzykować , w Lecha należy zainwestować w ludzi potrafiących zrobić sukces. Aby go zrobić należy zacząć od samej góry…i senior Rutkowski doskonale o tym wie. Wie i ma to…gdzies. Tyle ode mnie.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @kibol z IV
      Dzięki za obszerny i fajny komentarz.
      Jak napisałem mam częściowo inne zdanie niż Ty. A mianowicie: sądzę, że początki mogły być dokładnie takie jak piszesz, ale obecnie jest już inna sytuacja. Bo, jak sądzę, siedemdziesięcioletni JR nie ma czasu ani ochoty aby latami czekać, żeby PR nauczył się biznesu. Lech w kategoriach biznesowych (zatrudnienie, obroty), szczególnie w porównaniu z Amiką, to nie jest duża firma. Zarządzania takim biznesem można się nauczyć w kilka lat (raczej 3-4 niż 10). Po tym czasie wiadomo już, czy ktoś się do tego nadaje. Jeśli tak – zostaje i ma wsparcie właściciela. Jeśli nie – to zazwyczaj cierpliwość się kończy. Masz rację, że dla własnego syna cierpliwość jest większa niż dla obcego, ale też ma swoje granice. Dlatego moim zdaniem dziś PR rządzi Lechem nie dlatego, że się ciągle uczy, ale dlatego, że JR jest zadowolony z jego działań. Niestety.

    • kibol z IV pisze:

      Senior widzi to że junior nie radzi sobie.Widzi i przymyka na to oko. Z jednego prozaicznego powodu.Wstydem dla niego byłoby usunięcie swojego synalka z tak eksponowanej funkcji. Wstydem byłoby ukazanie tego że on po prostu nie nadaje się do tego co robi. Toleruje to, bo nie ma innego wyjścia i nie chce go mieć.Junior moim zdaniem , nie potrafi jednej podstawowej rzeczy. Nie potrafi dobierać ludzi. W każdym poważnym klubie powinna być hierarchia. Prezes , trener , piłkarz, sprzątaczka. Taka nie inna. Zaznaczmy iż fachowa hierarchia. Jak jest u nas ? Ilu mieliśmy bdb trenerów od momentu gdy w struktury zarządu wszedł junior ? Jednego. Skorżę. Gościa który potrafił osiągnąć sukces. Odszedł bo nie spodobał się panom piłkarzom. Junior otacza się ludzmi którzy widząc jego nieudolność co jakiś czas żerują na tym. Jaki szrot jest tutaj sprowadzany. Ilu mamy reprezentantów w kadrze ? Tych którzy grali w reprezentacjach swego kraju jest w kadrze Lecha na obecną chwilę 6. Ich suma to 21występów . To jest klub o europejskich aspiracjach ? Pod tym względem jesteśmy chyba na jednym z ostatnich miejsc w lidze !!! Moim zdaniem senior nie jest zadowolony…Powtórzę to co napisałem powyżej. Gdyby funkcję zajmowaną przez juniora piastował ktokolwiek inny nie będący synem taty :)…to juz by jej nie piastował. Z jednego prozaicznego powodu. Braku sukcesu ! Przy tak operatywnym człowieku jakim jest JR byłoby to niemozliwe. Tolerowanie bylejakości obecnego zarządu , to jak dla mnie ciągle poligon doświadczalny dla PR.

    • Kamillo pisze:

      @kibol z IV zgadzam się z Tobą z tym, że junior nie ma kompetencji, ani nie potrafi się otaczać odpowiednimi osobami. Nie wiem czemu, ale jakoś nie trawię tego faceta. Nie do końca jednak jestem przekonany czy motywem kupienia Lecha było uczenie syna biznesu. Myślę, że motywem były kwestie wizerunkowe.
      Gdyby nie piłka kto by słyszał o Cupiale i Telefonice i że wygrali przetarg na rozłożenie kabli na Heathrow; kto by wiedział o Wojciechowskim, że jest potentatem deweloperskim, bo samo JW Construction wiele nie mówi. Co to jest Rakuten? Wiemy, że sponsoruje Barcelone, tak byście słyszeli o tej firmie? Tak samo Filipiak, kto nie z branży IT by o nim słyszał? Tak samo kto by wiedział o erudycji Królewskiego, który ratuje Wisłę, mało kto wie, że tworzy jeden z najbardziej innowacyjnych technologii w Polsce konkurując z firmami z Doliny Krzemowej. Roman Abramowicz jest rosyjskim oligarchą a Chelsea jest mu potrzebne m.in do ewentualnej ochrony swojego majątku i siebie przed Putinem, bo jest już na tyle popularną osobą, że ciężko byłoby się go pozbyć bez ogólnoświatowego poruszenia. Jak nie wierzycie to przypomnijcie sobie co zrobił Putin z Chodorkowskim?
      To są przykłady z głowy, a można znaleźć pierdyliard podobnych przykładów. Sama Amica w sobie jest znana, bo mamy kuchenki z tym logiem w swoich domach. Natomiast posiadanie klubu nie ważne z jakich powodów jest tak czy siak bardzo prestiżowe.

      Wracając do tematu, Senior dawał mu miejsce w Amice, ale Piotr sam chciał objąć stery nad Lechem i mówi, że się nie podda więc musimy się pogodzić z taką rzeczywistością a nie inną ;)

    • bezjimienny pisze:

      Ale moment, moment. Skoro chodzi o uczenie biznesu to dlaczego nie kupił mu fabryki frytkownic, tylko wrzucił jedną z najbardziej porąbanych sfer jaką jest ekstraklasowy klub? Ja się na biznesach nie znam, ale koncepcja by ktoś się na piłce uczył jak być dobrym właścicielem koncernu AGD jest trochę…dziwna?

    • bezjimienny pisze:

      Zwłaszcza, że tym co mogłoby być jakoś wspólne, czyli finanse, marketingi, targety, kontrahenty itd. zajmuje się Klimczak, a młody Rutkowski siedzi przede wszystkim nad sportem.

    • leftt pisze:

      Może założyl, że jeśli ogarnie klub piłkarski to jest w stanie ogarnąć każdą firmę?

  28. Ostu pisze:

    Miałem się nie odzywać do piątku ale @Jacek_komentuje pisząc tak interesujący felieton spowodował, że zacząłem spoglądać na Lecha jeszcze z innej strony i przyłożyłem do niego „model biznesowy”…
    Ta dyskusja, która się odbyła po tym felietonie dała mi asumpt do rozważań na temat „co jest w tym klubie nie tak”…
    I zdaje się że – przynajmniej mi – układają się w całość te puzzle układanki… Kiedyś może usiądę na kompa i wtedy przeleje – bez skrótów myślowych, które wymusza na mnie pisanie z mobila – moja całą układankę…
    Czy się z nią zgodzicie czy nie to inna sprawa ale póki co CZEKAM na pierwsze mecze wiosenne, które albo zaczną potwierdzać to co roi się w mej głowie albo temu zaprzecza i wtedy będę musiał Wszystko przemyśleć jeszcze raz…
    Na razie moje wnioski są takie że klub moze jeszcze Wszystko naprawić – musi TYLKO przemyśleć jeszcze raz swój model biznesowy, zmienić go i zatrudnić do jego realizacji fachowców od zarządzania…

  29. Biniu pisze:

    To był naprawdę dobry felieton. Dyskusja na 100 postów (może więcej), na argumenty. Bez obrażania siebie nawzajem (chyba, ze czegoś nie doczytałem), bez podkreślania wady wymowy P. Rutkowskiego, bez obrażania zarządu ale szukająca możliwych przyczyny jego błędów i te błędy wskazująca. Aż micha mi się cieszy.

  30. smigol pisze:

    Rewelacyjny tekst, wystarczy spojrzeć na dyskusję poniżej. My wierzymy I będziemy wspierać Lecha na zawsze. Wielkie dzięki za ten felieton Jacek_komentuje.

  31. Kamillo pisze:

    Możemy się skupiać na poszczególnych meczach, na wzmacnianiu kolejnych pozycji i krytykowaniu konkretnych piłkarzy. Tutaj Jacek_komentuje poruszył genezę problemu i nadal nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie tylko stawiać kolejne hipotezy. Jakie jest zarządzanie klubem a nawet jeszcze wyżej jakie jest podejście do Lecha właściciela klubu?
    Większość się zgodzi, że Jacek Rutkowski Lecha odwiedza sporadycznie i działa ad-hoc wpadnie na kilka meczów w roku i nakaże kogoś tam zwolnić. Ma nijakie podejście więc i rezultaty są nijakie.
    Prowadzenie drużyny piłkarskiej jest czymś zupełnie innym niż prowadzenie biznesu, którym można wdrażać pewne gotowe modele, a znaczenie sukcesu jest zależne wyłącznie od wygenerowanych dochodów. W piłce pojęcie sukcesu jest względne. Dla kibiców sukcesem są trofea, a może dla biznesmena sukcesem jest stabilność finansowa. Rozjeżdżamy się tylko w oczekiwaniach.
    Pytanie jest co musi się stać, żeby Jacek Rutkowski znowu zainteresował się dobrem klubu i czy w ogóle jest to możliwe?

  32. Piknik pisze:

    Fajny merytoryczny tekst. Wokół właściciela i obecnego zarządu powstało mnóstwo mitów, teorii spiskowych wręcz legend. Fakt kierownictwo klubu popełnią błędy, ale mimo wszystko uważam, że pan Rutkowski nie bogaci się jakoś szczególnie akurat na klubie piłkarskim Lech Poznań. Właściciel Kolejorza w jednym z wywiadów stwierdził, że od lat jest kibicem powyższego klubu, w swojej wypowiedzi zdradził również jak chcę prowadzić ten klub finansowo. Wzorował się na Bundeslidze, gdzie właściciele klubów nie zadłużają ich, tak jak się to działo w innych mocnych ligach (Włochy, Hiszpania, Anglia) Taka anegdotka, już parę razy w historii, kluby z Hiszpanii były tak zadłużone, że wydawało się, że liga w ogóle nie wystartuje. Pan Rutkowski chciał, aby normalne zbilansowane finansowane Lecha, były podporą tego klubu na modłę niemieckich zespołów. legia, która ma swoje 5 minut i w ostatnich latach niestety zdominowała naszą przeciętną ligę ma finansowo zupełnie inną strategia, wojskowi wydają na potęgę , czasami przepłacają zakontraktowanych zawodników, mają sukces sportowy oraz coraz wyższe długi, wyższe niż wisła Kraków. Niekoniecznie chciałbym, żeby właściciel zadłużał Lecha tak jak to się robi w Warszawie, jednak mógłby bardziej zaryzykować w temacie przede wszystkim transferów.

Dodaj komentarz